Ale ja nie POTRAFIĘ | Poranny Inspirator #12

T. Harv Ecker w swojej książce „Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie” napisał zdanie: „Każdy mistrz był kiedyś do bani.”. I choć książkę oceniłbym tak 4/10, to akurat z tym zdaniem zgadzam się całkowicie.

Jest jeszcze druga strona medalu. Powiedzenie „Ale ja nie potrafię” jest bardzo wygodne. Wygodne, ale zarazem strasznie ograniczające, bo świat się zmienia w zastraszającym tempie.

Jeżeli chcesz rozwinąć biznes, to powinieneś wiedzieć jak działają AdWordsy, jak się reklamować w Facebook Ads, co to są testy A/B, jak skutecznie budować bazę adresową i skupiać społeczność wokół swojej marki. Czasy gdy wystarczyło mieć cokolwiek na półce w sklepie, żeby zarabiać pieniądze odeszły do lamusa.

Zatem jeśli łapiesz się na tym, że mówisz do siebie „Ale ja nie potrafię”, to zaraz po tym dodaj: „to się naucz”.

Aby być na bieżąco zachęcam do obserwowania kanałów, w których będą pojawiały się informacje o nowych odcinkach.

1. Subskrybuj kanał na YouTube ►http://bit.ly/subujpopiela

2. Polub fanpage ► https://www.facebook.com/liczysiewynik

Żeby dostawać powiadomienia wejdźcie na stronę główną fanpage:https://www.facebook.com/liczysiewynik

Jak najedziecie na przycisk „Lubię to”, to rozwinie wam się menu. I w sekcji „Powiadomienia” przełączcie na „wszystkie włączone”. Dzięki temu algorytm Facebooka nie będzie was pomijał i dostaniecie powiadomienie.

3. Snapchat  ► bartekpopiel

Zapraszam do oglądania i pamiętaj, że kolejny odcinek już jutro o 6:30!

 

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”

Wersja tekstowa

Dzień Dobry! Witam Cię w kolejny Porannym Inspiratorze!

Dzisiaj zajmiemy się tematem pod tytułem: „ale ja nie potrafię”. To jest coś, co słyszę naprawdę często. Te ciągle powtarzające się wymówki: „Bartek, ja bym chciał prowadzić blog, ale nie potrafię pisać” albo „Chciałbym nagrywać wideo, ale nie umiem mówić tak, jak Ty”. Zatem ogłaszam wszem i wobec: ale ja przecież też kiedyś nie potrafiłem!

Pamiętaj, że wszystko, co dzisiaj jest dla Ciebie trudne, kiedyś może być proste. Jeśli przećwiczysz to ileśtam razy – naprawdę stanie się to łatwe. Nawet nie zauważysz kiedy.

To jest tak, jak ze smartfonem. Kiedy dostałeś po raz pierwszy smartfona do ręki, to jego obsługa była dla Ciebie naprawdę trudna, a teraz prawdopodobnie nie jest dla Ciebie problemem napisać smsa bez patrzenia na ekran.

Tak samo z komputerem. Założę się, że kiedy pierwszy raz zasiadłeś przed klawiaturą, to pisanie na niej było dla Ciebie nie lada sztuką, ale dzisiaj nie masz z tym żadnego problemu.

Tak jest ze wszystkim. I mówię to na swoim przykładzie.

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z wideo, nagrywanie było dla mnie niesamowitym wyzwaniem, tymczasem dzisiaj nie stanowi ono dla mnie większego problemu.

Kiedy startowałem z blogiem, pisanie tekstów było trudne – dzisiaj jest łatwe. Prowadzenie szkoleń na żywo także było dla mnie trudne, ale jak tych szkoleń zrobiłem pięć, dziesięć, piętnaście i więcej, to występy publiczne stały się dla mnie znacznie, znacznie łatwiejsze.

Zobacz, może dla Ciebie trudna jest matematyka, ale założę się, że gdybyś przerobił jakieś dwa tysiące zadań, to nagle okazałoby się, że to wszystko jest dla Ciebie bułką z masłem. Tak samo jest z chemią, fizyką, z pisaniem, z robieniem grafiki, z montowaniem, z mówieniem.

Wszystko, co dzisiaj się wydaje kosmicznie trudne, kiedyś może być dla Ciebie chlebem powszednim. Zerowym wyzwaniem. Wystarczy, żebyś zaczął powoli rozwiązywać coraz więcej zadań, coraz więcej ćwiczyć tą czy inną umiejętność: po prostu zacznij pisać, nagrywać, ćwiczyć przemawianie publiczne.

Jak zaczniesz to ćwiczyć to w każdym z tych tematów możesz zrobić naprawdę olbrzymie postępy. Może nie będziesz tak dobry, jak jacyś geniusze, ale pewne jest, że zrobisz postępy.

Teraz chciałbym opowiedzieć Ci pewną historię. Kiedyś uczyłem szybkiego czytania i efektywnej nauki. Swoje kursy prowadziłem z dzieciakami. Zawsze na początku dawałem im piłeczki do żonglowania. To fajne ćwiczenie na gimnastykę umysłu, ale mnie głównie chodziło o coś innego.

Na początku, kiedy im mówiłem, że będziemy się uczyć żonglowania, to te dzieciaki reagowały lamentem w stylu „Ooo nie, ja się nigdy nie nauczę, to jest takie trudne, to jest niemożliwe!”. Mówiłem im wtedy: „Okej, zaczniemy po kolei”.

Stawaliśmy w kółeczku i jako pierwszy element ćwiczenia, pokazywałem im przerzucanie jednej piłki: ręce blisko, hop siup, nic trudnego. Idziemy dalej, ręce szerzej i znowu: hop siup. Bułka z masłem.

Następnie: ręce blisko, ale piłeczkę rzucamy wyżej: hop siup, po czym oczywiście ją łapiemy. Banał. Później… ręce szerzej i znowu przerzucamy piłeczkę. I tak w kółko.

Kiedy dzieciaki opanowały zabawę z jedną piłką, braliśmy drugą. Chodziło o to, by piłki zamieniły się ze sobą miejscami w locie. Jak już widzimy, że jedna spada, to rzucamy drugą. I później z drugiej ręki: raz i dwa. I w ten sposób znowu sobie trenowaliśmy jakiś czas (zobacz to w video, bo serio – ciężko to opisać)

Później kolejny etap. W jednej ręce mamy dwie piłki, w drugiej mamy jedną. I na razie chodziło tylko o to, żeby tą trzecią piłeczkę przytrzymać w ręce. Zaczniemy wyrzucać tam, gdzie mamy dwie piłki. Później to samo z drugą ręką. Raz i dwa. Później kolejny etap: trzeba wyrzucić trzecią piłkę. Ona mogła gdzieś upaść, to nie było istotne. Chodziło tylko o to, żeby ją wyrzucić.

I kolejny etap polegający na jej wyrzuceniu i złapaniu w drugiej ręce. I tada… nowa umiejętność żonglowania 😀

Zazwyczaj mijał tydzień-dwa i po tym czasie nie było ani jednej osoby, która nie umiałaby żonglować co najmniej trzema piłeczkami.

To było niesamowite, bo te dzieciaki zyskiwały wiarę w siebie. Myślały sobie: „Jak się nauczyłem żonglować, to nauczę się wszystkiego – i szybkiego czytania i technik pamięciowych”.

To ćwiczenie powodowało, że rosła w nich taka wiara w siebie. I o to właśnie chodzi. Jeśli opanujesz nawet takie głupie żonglowanie zaczynając z niskiego pułapu – jak ja, od jednej piłeczki, później dodając sobie kolejne… nabierasz wiary w to, że wszystkiego jesteś w stanie się nauczyć.

Zatem pamiętaj: wszystko, co jest dla Ciebie dzisiaj trudne… wszystko, o czym myślisz: „Nie jestem w stanie się tego nauczyć”…. Ze wszystkim tym jesteś w stanie sobie poradzić.

Po prostu zacznij z niskiej półki i podnoś swoje umiejętności. Korzystaj z tutoriali, kursów, wskazówek i wierz mi, że możesz osiągnąć naprawdę wspaniałe rezultaty.

Na dzisiaj to tyle – jeśli podobał Ci się ten materiał, zostaw po sobie ślad! Daj lajka, zostaw komentarz i bądź na bieżąco, bo kolejny Poranny Inspirator już jutro!

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

v2 - Kopia

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Ale ja nie POTRAFIĘ | Poranny Inspirator #12
5 (100%) 5 votes