Co jest ważniejsze: talent czy ciężka praca?

Ile razy słyszeliście tekst w stylu: „ja się za to nie zabiorę, bo ja się na tym nie znam/nie potrafię/nie mam talentu”? Pewnie trochę tego było.

Zapewne sami też nie raz i nie dwa użyliście tej wygodnej wymówki, żeby się wywinąć od zadania. Tyle tylko, że to podejście jest cholernie ograniczające.

„Ale zobacz, on to robił pierwszy raz i od razu mu wyszło, a ja?!”

No wiem, wiem. Ty próbujesz raz po raz i jakoś mizernie ci to idzie. Większość osób, które czyta ten blog, to ludzie dorośli. Czasami aż nie mogę się nadziwić, że jakiś tam procent z was jeszcze nie zrozumiał, że życie nie jest sprawiedliwe.

Nigdy nie było, nie jest i nie będzie.

To, że my urodziliśmy się w Polsce, też nie jest sprawiedliwe. Mieliśmy szczęście. W wielkiej genetycznej loterii rzuciło nas akurat tu i teraz. No i jasne: z jednej strony bosko, bo przecież mogliśmy się urodzić w Zimbabwe, albo Burkina Faso. Zresztą daleko szukać, mogła nas rzucić na Ukrainę albo do Rumunii i już nie byłoby tak kolorowo. Zaś z drugiej strony ‒ szkoda, że nie urodziliśmy się w USA.

Z wszelkimi talentami czy predyspozycjami jest podobnie. Jedni szybciej załapią szachy, inni grę na klarnecie. Jeszcze inni z łatwością będą nawiązywali kontakty z nowymi osobami. Będą i tacy, którzy są świetnymi organizatorami albo tacy, dla których nauka języków obcych to bułka z masłem.

Tymczasem po drugiej stronie mamy tych, którym Bozia poskąpiła talentów. Jednym słoń nadepnął na ucho, innym trzeba powiedzieć co, jak i kiedy ma być zrobione, bo sami nie wykażą się żadną inicjatywą. Czy to oznacza, że takie osoby już na zawsze są na straconej pozycji?

Otóż nie są.

Tak czy siak, zapożyczając tytuł mojego własnego ebooka, powiem Ci tylko: przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”

Słyszeliście o teorii 10.000 godzin do osiągnięcia mistrzostwa w dowolnej dziedzinie? Teoria ta powstała na bazie badań Andersa Ericssona, a została mocno rozpropagowana poprzez książkę Malcolma Gladwella Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu.

W dużym skrócie głosi ona, że aby dźwignąć swoje umiejętności w danej dziedzinie na poziom mistrzowski, trzeba konkretną rzecz ćwiczyć przez 10.000 godzin. Oczywiście to nie może być bezsensowne powtarzanie w koło tego samego. Trening musi być celowy i poukładany tak, żeby co jakiś czas poprzeczka została podniesiona.

Gdyby tylko powtarzanie w koło tego samego zadania prowadziło do poprawy umiejętności, na wielu uczelniach mielibyśmy wykładowców uczących niezwykle ciekawie, z pasją i zaangażowaniem. Tymczasem często naprzeciwko młodych ludzi, którzy urodzili się z myszką w ręce i tabletem na czole, stawia się typa, który jest tak nudny, że przy nim Klan to porywające i pełne niesłychanych zwrotów akcji arcydzieło. Mielenie wciąż tego samego jeszcze nie oznacza, że zrobi się jakikolwiek progres.

Poza samym powtarzaniem ważne są też takie rzeczy jak: umiejętności nauczyciela/mistrza, dostęp do wiedzy, miejsce urodzenia (to nie przypadek, że większość złotych medalistów w biegach długodystansowych pochodzi z Kenii i Etiopii; nie jest też przypadkiem, że najlepszych sprinterów na świecie wychowuje Jamajka, piłkarzy Brazylia a 35% najlepszych golfistek na świecie pochodzi z Korei Południowej), a także… szczęście.

Tak, tak! Nie ma w 100% gotowego i pewnego przepisu na sukces. Nawet McDonald’s czasami zamyka oddziały, bo okazuje się, że jednak dane miejsce nie jest tak rentowne, jak zakładano.

Czasami też na przyjęcie pewnych wynalazków rynek zwyczajnie nie jest jeszcze gotowy.

Znalazłem kiedyś informację o tym, że sukces startu YouTube’a zbiegł się z tym, że na rynku zaczęły się pojawiać aparaty cyfrowe. To właśnie nimi ludzie zaczęli kręcić krótkie i proste klipy np. z wyjazdów. Nagrania jednak były za duże, żeby przesłać je mailem. Mniej więcej w tym samym czasie pojawił się YouTube i to rozwiązało problem.

Tylko, że to nie powstało tak, że chłopcy siedzieli przy piwku w garażu i padło hasło: „Hej! Aparaty cyfrowe są coraz popularniejsze! Zróbmy portal, za pomocą którego będą ludzie będą mogli się dzielić nagraniami!”

O nie, nie. Właśnie całe piękno polega na tym, że te dwie rzeczy powstawały niejako obok siebie. Gdyby YouTube powstał dwa lata wcześniej, to prawdopodobnie nie odniósłby takiego sukcesu. Po prostu poza ogromną robotą wykonaną przez założycieli YouTube’a ważną rolę odegrał także sprzyjający splot okoliczności.

Poza wszystkimi strategiami, metodami, zasadami i godzinami spędzonymi nad danym zadaniem potrzebna jest jeszcze szczypta szczęścia i przypadku.

Szczęściu trzeba pomóc

Jednak patrząc na to z drugiej strony, szczęściu trzeba pomóc. Trzeba działać, uczyć się, poprawiać i prędzej czy później coś się uda. Jak się nie uda, przynajmniej będziemy wiedli ciekawe życie.

Jak napisał DeMarco w Fastline Millionaire, nie strzelisz gola, siedząc na ławce rezerwowych. Musisz być na boisku. A jak już będziesz na boisku, to też nie ma gwarancji, że za każdym razem strzelisz bramkę!

Jak pokazuje życie, większość strzałów nie trafia do siatki. Czasem piłka trafia w słupek lub poprzeczkę, albo jest złapana przez bramkarza. Jednak im więcej strzałów oddajesz, tym większe prawdopodobieństwo, że w końcu któryś trafi do bramki.

Przedsiębiorcą być

Na starcie wiedziałem tylko tyle, że chcę mieć firmę, ale kompletnie nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Przecież to była doskonała pozycja do tego, żeby powiedzieć „nie wiem, nie znam się, nie robię”.

To takie łatwe i turbowygodne. Ale od czego mamy książki i innych ludzi? Dlaczego czytałem wszystko, co tylko wpadło mi w ręce. Szukałem wzorów, robiłem wywiady i zawierałem znajomości. Dzięki temu zaoszczędziłem sobie kilka lat błądzenia.

Przecież każdy wie, że jak chcesz być lekarzem, to powinieneś iść na studia, żeby poznać nieco teorii. Następnie robisz praktyki pod okiem specjalistów. Z czasem dają ci coraz większe zadania. Robisz specjalizację, praktykujesz, aż w końcu stajesz się jednym z nich.

Jak chcesz być inżynierem, to idziesz na politechnikę, uczysz się, budujesz, konstruujesz, idziesz na praktyki. Nawet jak parzysz kawę, to i tak masz możliwość zobaczenia jak to funkcjonuje od środka. Chcesz być cieślą, uczysz się od cieśli. Chcesz być piekarzem, uczysz się od piekarzy.

Dziwnym trafem ogromna, ale to ogromna część początkujących przedsiębiorców zamiast czerpać wiadrami od lepszych od siebie woli polegać tylko na sobie.

„Bo ja mam pomysł!”

„Nie mamy konkurencji! Poza nami nikt tego nie robi!”

„Zrobimy produkt, który będzie hitem!”

Czy wiesz, że te trzy powyższe rzeczy to prawdopodobnie najprostsza droga do rozłożenia firmy na łopatki? Nie żartuję, nawet wśród was są osoby, które zgłaszały się do mnie, bo ich genialny pomysł okazał się strasznie mizerny w zderzeniu z rzeczywistością.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”

W biznesie, czy to działającym offline, czy online, ludzie obrzydliwie kombinują. Chcą być unikatowi, oryginalni i mieć swój styl. Tylko może warto się zastanowić wcześniej czy ta unikatowość obchodzi szefa wszystkich szefów, czyli naszego Klienta? Czy to w ogóle ma dla niego jakiekolwiek znaczenie?

Przykładowo: masz pizzerię. Nagle stwierdzasz, że dodasz do ciasta pewien składnik, dzięki któremu ciasto będzie jeszcze bardziej puszyste. Myślisz sobie: „Wow, super! To jest obłędne! Dzięki temu pizza będzie się sprzedawała jak szalona!” Wprowadzasz tajny składnik do pizzy i co? I NIC! Klienci w ogóle nie widzą różnicy, a sprzedaż jest cały czas na tym samym poziomie.

Mogłoby się okazać, że wprowadzenie opcji: „zamów dwie pizze, a trzecią dostaniesz gratis” ma dla klientów znacznie większą wartość niż jakiś tam tajny składnik. Taki prosty ruch mógłby nawet podwoić ilość zamówień.

To są bardzo ważne rzeczy, których nie musisz doświadczać. Nie musisz samodzielnie wyciągać wniosków. Możesz to dostać, bo przecież taką wiedzę bardzo łatwo zdobyć. To nie jest pilnie strzeżona receptura Coca-Coli. To są rzeczy, jakich dowiesz się od ludzi, którzy w danej branży siedzą nieco dłużej.

Jeśli chodzi o robienie biznesu, to ja nie mam do tego talentu. Serio, nie mam. Nie mamy tradycji biznesowych w rodzinie, nie miałem żadnego bogatego wujka, ani mentora. No i z funduszami na początku też nie było za wesoło.

Jestem w tym aspekcie rzemieślnikiem. Pytam, czytam, oglądam, działam, poprawiam i jakiś grosz udaje się na tym zarobić. Prowadzenie bloga zacząłem od pisania, ale nigdy nie miałem jakiegoś daru do tego, żeby lekko przelewać myśli na papier. Musiałem się tego nauczyć. No więc czytałem, notowałem sobie fajne metafory, podglądałem inne blogi, patrzyłem jak lepsi ode mnie budują swoje artykuły, jakich porównań używają, jak długie budują zdania, jak zaczynają i jak kończą swoje artykuły.

Zastanawiałem się nad tym, co sprawiło, że na jedne blogi zajrzałem i po kilku sekundach je porzucałem, a innych blogerów od razu polubiłem? Po przeczytaniu jednego artykułu natychmiast czytałem kolejny i kolejny. Dlaczego? Co oni tam zrobili? Dlaczego im zaufałem i zapisałem się do nich na newsletter? Starałem się to rozgryźć i zastosować u siebie. Teraz to samo robię z video. To wszystko jest kwestia rzemieślniczej pracy.

Jaki z tego płynie wniosek? Ano taki, że nie jestem utalentowany jeśli chodzi o pisanie czy nagrywanie, ale nadrabiam ciężką pracą i systematycznością. Zaowocowało to na tyle dobrze, że mogę blogować na pełny etat.

To talent w końcu ma znaczenie?

Tak, talent ma znaczenie, ale tylko wtedy, gdy jest połączony z ciężką pracą. Talent bez mocnego treningu zostanie zaprzepaszczony. Co roku widzimy gwiazdy estrady, które znikają po jednym sezonie. To samo jest w sporcie.

Tak sobie myślę, że chyba najgorsze co może spotkać utalentowanych ludzi to właśnie taka głupia wiara we własną zajebistość. Są zdolni, mają wyniki, pozują do zdjęć i nagle zaczynają odpuszczać. Mniej trenują, bo przecież nie muszą. Są świetni, to po co trenować? Nagle bam! Flesze gasną, a światła reflektorów skierowane są na kogoś innego. Może na kogoś, kto pokornie czekał na swoją kolej i pioruńsko dużo ćwiczył wtedy, gdy nasza gwiazda balowała?

Bez wątpienia sportowcy tacy jak Michael Jordan, Kobe Bryant, Messi, Ronaldo czy Lewandowski zostali obdarzeni ogromnym talentem. Jednak jeśli się wgłębimy w ich historię, okazuje się także, że KAŻDY Z NICH trenował znacznie więcej i intensywniej niż koledzy z drużyny. Zapewne przypłacili to relacjami, zdrowiem, ominęło ich wiele wspaniałych rodzinnych wydarzeń. Coś za coś.

Podsumowując: Jeśli masz talent, odnosisz sukcesy i wierzysz, że już zawsze będziesz na szczycie, to jesteś w błędzie.

Natomiast jeśli nie masz talentu, to nie masz wyjścia: musisz nadrabiać pracowitością.

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywv2 - Kopianości i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Co jest ważniejsze: talent czy ciężka praca?
4.68 (93.59%) 103 votes