Dlaczego warto podejmować ryzyko?

Dużo ludzi na samo słowo „ryzyko” dostaje gęsiej skórki, drgawek, zimnych potów i palpitacji serca. Słusznie?

Przecież ci sami ludzie podejmują ryzyko cały czas. Codziennie. Przez całe swoje życie. Bo nikt nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że przechodząc przez pasy nie przejedzie go samochód. Albo że nie poślizgnie się na schodach i nie uderzy głową w podłogę stając się kolejnym klientem zakładu pogrzebowego.

Ryzyko towarzyszy nam nieustannie. Po prostu czasem go nie zauważamy – tak bardzo jesteśmy do niego przyzwyczajeni. A pomimo tego, wizja podjęcia jakiejś decyzji i wiążące się z nią ryzyko budzi nasz lęk. Samo to jeszcze nie jest niczym nadzwyczajnym – w końcu odwaga to nie tyle brak strachu, co panowanie nad nim. O problemie możemy mówić dopiero wtedy, gdy strach przed zaryzykowaniem blokuje nasze działania.

Wyobraź sobie, że napotkałeś pewien problem. Myśląc nad rozwiązaniem pewnie będziesz analizował każde możliwe wyjście pod kątem tego, co możesz zyskać i tego, co możesz stracić. Ja jednak proponuję Ci małą poprawkę w Twoich rozmyślaniach.

Podejmując ryzyko zawsze coś zyskujesz. Satysfakcję w przypadku powodzenia i lekcję na przyszłość w przypadku porażki. Nigdy nie zostajesz z pustymi rękami.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”

Poza tym – jesteś w stanie wyobrazić sobie świat, w którym taki na przykład Kolumb i jemu podobni nigdy nie podjęliby w pewnym momencie ryzyka? I to jakiego! Przecież jego wyprawa opierała się na niesprawdzonej teorii, w którą nie wszyscy wtedy wierzyli, że Ziemia jest kulą!

Nie brakowało takich, którzy przekonywali go, że już nigdy nie uda mu się wrócić do domu. A jeśli by ich posłuchał i przestraszony nigdy nie wypłynął na pełne morze?

Poza tym zauważ, że Kolumb w pewnym sensie także poniósł porażkę. Jego celem było odkrycie drogi morskiej do Indii, więc w tym aspekcie zawiódł na całej linii. Wszystko zależy od sposobu postrzegania sprawy.

Ryzyko jest czymś koniecznym do osiągania celów. Nigdy, choćbyś dysponował najlepszym planem i doświadczeniem wszystkich ekspertów tego świata, nie masz stuprocentowej gwarancji sukcesu. Ryzyka nie można się obawiać. Ryzyko należy oswajać.

Granica między odwagą a głupotą?

Mówi się, że ta granica jest cienka. Ja dodam jeszcze, że jest strasznie płynna.

Każdy jest inny, ma inne możliwości, inne predyspozycje, inny sposób postrzegania świata. Każdy inaczej wizualizuje sobie przyszłość, bo robi to przez pryzmat zupełnie innych doświadczeń z przeszłości.

Dużo też zależy od okoliczności, sytuacji. Tego, co podejmowane ryzyko może nam z czasem przynieść i jaką te „rzeczy” przedstawiają dla nas wartość.

Dlatego nie ma prostej recepty na rozgraniczenie tych dwóch rzeczy. Masz jednak w sobie coś, co na pewno Ci w tym pomoże: zdrowy rozsądek i intuicja. Zaufaj im.

Jednak dla sytuacji, gdzie chcesz, wiesz, że możesz, a nawet powinieneś, ale jednak wciąż się boisz przygotowałem dla Ciebie listę 5 rzeczy, które spróbują Cię przekonać, byś zrobił ten pierwszy krok.

Może czasem będziesz musiał się potem trochę się cofnąć, tego nie wiem. Wiem jednak, że po każdej próbie osiągnięcia zamierzonego celu wyjdziesz bogatszy w nowe doświadczenia, silniejszy, sprytniejszy. A to wszystko dlatego, że…

1. Ryzyko uczy Cię więcej o sobie samym

Tyle się znamy, ile nas sprawdzono pisała Wisława Szymborska i miała sto procent racji. Każde opuszczenie strefy komfortu stawia Cię w nowej, nieznanej dotąd sytuacji.

I być może jesteś przekonany, że wiesz jak się w danych okolicznościach zachowasz, ale życie później to weryfikuje. Czasem na plus, czasem wprost przeciwnie. Kto wie, jakie talenty i predyspozycje odkryjesz w sobie w najmniej spodziewanym momencie?

2. Ryzyko kreuje wyższe standardy

Kolumb postanowił zaryzykować, wyruszył na znaną do dziś każdemu dziecku wyprawę i odkrył Amerykę. W ludziach z duszami odkrywców i pionierów zaczęły się rodzić myśli: skoro on coś odkrył, ja też dam radę. I wyruszają, nie wiedząc czy kiedykolwiek uda im się zawinąć z powrotem do portu, w którym żegnali się z rodzinami.

Rozumiecie – wcześniej, przed Kolumbem, nikomu nawet za bardzo do głowy nie przychodziło odkrywanie obcych lądów na taką skalę. A nawet jeśli… to zbyt głośno o tym nie mówił. A w momencie, gdy pierwszy krok został już uczyniony, ruszyła lawina eskapad prowadzonych przez najświetniejszych odkrywców, wśród których każdy chciał czymś zasłynąć. Ten mechanizm, na którym oparty jest świat, nie zmienił się do dzisiaj.

3. Ryzyko jest sprawcą zmian

Ciężko cokolwiek zmienić, nad czymś popracować, coś doszlifować… gdy siedzi się na tyłku na doskonale nam znanej kanapie. I choć czujemy się wtedy komfortowo i bezpiecznie, bo jedyne co ryzykujemy to chorobliwa otyłość, to jednak ciężko nam będzie w ten sposób uczynić świat lepszym.

Każda zmiana niesie ze sobą ryzyko – nie jesteśmy jasnowidzami i nigdy niczego w stu procentach nie przewidzimy. Czy zamiast szampana i wiwatów może być bankructwo, rozbita rodzina i zniszczone zdrowie? A pewnie! Wyniki mogą być dramatyczne. Jednak niech ich wizja nie powstrzymuje Cię przed trudnymi decyzjami.

4. Ryzyko sprawia, że zostajesz zauważony

Kiedy w końcu postanawiasz wyjść z cienia własnego strachu – od razu zostajesz zauważony. Ludzie odruchowo podziwiają u innych odwagę.

Może to wypływa z myślenia w kategorii też bym tak chciał, może trochę z zazdrości, może z poszukiwania inspiracji do własnego działania, a może ze wszystkiego po trochę.

Tymczasem „gra” bez ryzyka jest znacznie mniej widowiskowa czy interesująca. Więc zaryzykuj, pozwól się zauważyć, stań się dla kogoś wzorem, inspiracją! Świat jest przecież zbudowany na ryzyku!

5. Ryzyko sprawia, że czujesz, że żyjesz

Człowiek szybko przyzwyczaja się do tego, co dobre: do zdrowia, do fajnej pogody, ciepłej temperatury i tak dalej. Tymczasem prawdziwą wartość tych rzeczy z reguły doceniamy dopiero wtedy, gdy pojawia się zagrożenie ich utraty.

A prawdziwa radość pojawia się wtedy, gdy zagrożenie to zostaje zażegnane. Przykład? Chory wraca do zdrowia. W dodatku – im gorsza była choroba, tym większa radość.

Ryzyko z kolei może być idealnym środkiem do odzyskania poczucia, że się żyje.

I wiecie co? Ja to pioruńsko lubię 😀 Dlatego jak robi się za spokojnie, to wymyślam coś, co przyspiesza bicie serca i sprawia, że nie mogę zasnąć.

A Ty? 🙂

Brakuje Ci motywacji do działania? Czas przecieka Ci przez palce?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

Aby pobrać ebooka kliknij tutaj.

Dlaczego warto podejmować ryzyko?
4.9 (97.01%) 127 votes

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Józef Figura
Gość

Zgadzam się ze wszystkim. Problemem pozostaje określenie tego czym jest ryzyko, a czym szaleństwo czy wręcz głupota i narażanie innych. Bo często ryzykujemy nie w sprawach zawodowych, osobistych czy nawet finansowych. Czasem ryzykujemy życiem. Niedawno byłem na pogrzebie 24-letniego motocyklisty, który ryzyko, adrenalinę i czucie życia widział w jeździe na jednym kole po ruchliwej zakopiance.
To tak na wszelki wypadek, by nikt nie rozciągał pojęcia ryzyka na wszelkie wariackie czyny…

andrew
Gość

Ryzyko przybiera najróżniejsze formy. Ja przykładowo stoję teraz przed decyzją czy zakończyć związek z kimś z kim jestem od dłuższego czasu. Niby wszystko jest ok, ale nie czuję tego, myślę, że to nie to, chociaż pewności też nie mam. Z drugiej strony jestem dla mojej partnerki całym światem. Nie chcę jej skrzywdzić. Logicznie rzecz ujmując wiadomo co zrobić, ale od strony emocjonalnej to już nie jest takie proste. Jak więc podjąć ryzyko, które będzie krzywdzące dla drugiej osoby?

Hubert Oleszczuk
Gość
Według mnie powinieneś szczerze porozmawiać z nią. Z pewnością zmuszanie się do związku samemu, bycie z litości jak to napisał Bartek nie jest dobre.Jednak z jakiegoś powodu zaczęliście być razem, coś między wami zaiskrzyło – może z biegiem czasu po prostu coś się pozmieniało i warto to uratować?Uważam, że warto zawalczyć, bo według mnie każdy związek można uratować. Uczucia nie powstają od tak i są mocno od nas zależne. Pokazuje to choćby film „Próba ogniowa” (został on chyba stworzony w oparicu o książkę „miej odwagę kochać”, ale pewny nie jestem). Tam jedna ze stron byłą w podobnej sytuacji co Ty,… Czytaj więcej »
Justyna Ross
Gość
Obserwuję twój blog już od dłuższego czasu. Z wieloma wpisami się zgadzam. Jakiś czas temu zaprzyjaźniłam się z pojęciem kreatywności, szeroko pojętej twórczości i rozwoju osobistego. W ciągu ostatniego pół roku przeczytałam tonę książek na ten temat, a że jestem molem książkowym to oczywiście wydałam na to niezłe pieniądze (na książki warto 🙂 ). W ostatnich miesiącach narodził mi się w głowie pewien pomysł na „projekt”, który cały czas doskonalę. Niestety znając siebie jeszcze wiele czasu upłynie, albo nawet nigdy to nie nastąpi zanim cokolwiek w tym kierunku zrobię. Jestem studentem więc powinnam robić coś, cokolwiek żeby się rozwijać. Ja… Czytaj więcej »
Grzegorz
Gość
Tak właśnie największe dotychczasowe życiowe ryzyko stoi przede mną i nie wiem czy się odważyć…Mając na koncie 1k, brak prawa jazdy, ledwo skończony ogólniak chcę się wyprowadzić z domu rodzinnego „na swoje” i uruchomić przy tym firmę, która miałaby zarabiać dzięki Twoim wskazówkom z konsultacji (które i tak wdrożę 😀 )Myślałem, by wziąć na kokos.pl kredyt na 2k, co łącznie z oszczędnościami da 2 miesiące na rozkręcenie sprzedaży – a jest to jak najbardziej realne, żeby zacząć zarabiać po pierwszym miesiącu ze 3/4k.Ale największe ryzyko, to chyba oznajmić to rodzicom 😀 😀 PS. Chcę się wywiązać z obietnicy opinii o… Czytaj więcej »
Patryk Czekajło
Gość
W stu procentach się z Tobą zgadzam Bartku! Niestety większość ludzi będąc w swojej prywatnej strefie komfortu tj. ciepły etacik (myślą, że pewny, a żaden nie jest pewny!), rodzina, mieszkanie i rozlatujący się samochód myślą, że mają wszystko. Są manipulowani przez media, bo jeśli 90% wiadomości podawanych w informacjach jest zła i mówi tylko o tym, że tego okradli, tego zabili, a tamtemu dom spłonął, to uważają, że jednak oni nie mają tak źle. Trzeba dostrzegać w życiu szansę, robić wszystko by opuścić fotel i ruszyć zdobywać świat spełniając marzenia! 🙂Masz urodziny w ten sam dzień co ja! 😀 Wszystkiego… Czytaj więcej »
Kamil Bąbel
Gość

„-To jest niebezpieczne!
-Życie jest niebezpieczne, bo zawsze kończy się śmiercią.”

Paweł Zieliński
Gość

Strefa komfortu to problem wielu ludzi. Osobiście staram się powiększać swoją ciesząc się jednocześnie z rozwoju 🙂

Pozdrawiam mega pozytywnie

Hubert Oleszczuk
Gość

Ryzyko towarzyszy nam każdego dnia. Według mnie ten strach przed zrobieniem czegoś jest bardzo ciekawy. Z jednej strony boję się czegoś zrobić, jednak gdy się przełamię i gdy zakończy się sukcesem to satysfakcja jest GIGANTYCZNA. O wiele większa niż gdy tego ryzyka nie ma.
A co gdy się nie uda? Wtedy skupiam się na tym co opisałeś w pierwszym punkcie – wyciągam informacje zwrotne.

Robert
Gość
Ryzyko jest wspaniałe, chociaż z dzisiejszej perspektywy patrząc, nie zrobił bym wielu szalonych rzeczy, które byłem gotowy zrobić jeszcze 1,5 r temu. Percepcja postrzegania ryzyka zmienia się wraz z wiekiem. Jeśli chodzi o bankructwo, to to tylko bankructwo i ewentualne długi, ja właśnie w wieku 30 lat zbankrutowałem, ale jak masz świadomość takiej ewentualności, możesz się w miarę zabezpieczyć na tego typu niepowodzenie. Jak z moją lepszą połówką braliśmy ślub, to większość rodziny się dziwiła, dlaczego zrobiliśmy sobie intercyzę, patrzeli z drugiej strony, bo mieli inna mentalność, wszyscy myśleli że jestem skąpy, a ja po prostu chciałem zabezpieczyć żonę, z… Czytaj więcej »
Anna i Artur
Gość

Wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin 🙂 Pozdrawiam

Beata Goździk
Gość

No, ja właśnie jestem na etapie ryzyka. Postawiłam wszystko na jedną kartę i nie będzie odwrotu. Są tacy, co się dziwią, ale ci, którzy mnie rozumieją trzymają za mnie kciuki, bo nie da się już inaczej, w myśl tego słonia w wąskiej szczelinie, o której kiedyś Bartku pisałeś. Stworzyłam ją i teraz jest tylko ten mały przesmyk, w którym mogę już iść tylko do przodu. Czy się boję? Jasne! Ale idę 🙂 Bo bardzo tego chcę 🙂

Polka na tropie
Gość

Podejmuję ryzyko, a potem coś mi się nie udaję i mocno tego żałuję, a przecież „Podejmując ryzyko zawsze coś zyskujesz. Satysfakcję w przypadku powodzenia i lekcję na przyszłość w przypadku porażki. Nigdy nie zostajesz z pustymi rękami.” Dzięki za nowe spojrzenie, może byłam dla siebie po prostu zbyt surowa! Wiem jedno – dalej będę próbować i ryzykować 🙂 Za późno, żeby przestać, jestem już uzależniona, a poza tym, przynajmniej czuję, że żyję 😉

Dorota
Gość

Cześć Bartek. Jestem z Tobą od samego początku. Znam Cie, bardzo polubiłam: za otwartość, pracowitość i szczerość i za dzielenie się siłą i entuzjazmem. Myślę, że udało Ci się już zmienić życie wielu Twoim czytelnikom. Weszłam tu nie pisać o ryzyku, ale złożyć podziekowania za wiedzę, którą przekazujesz i życzyć Tobie kolejnych udanych projektow. Wszystkiego najlepszego! 😊🎈

trackback

[…] sam koniec bardzo motywujący wpis, jak na Bartka z Liczy się Wynik przystało – dlaczego-warto-podejmowac-ryzyko. Jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. W tym wpisie znajdziesz pięć powodów, […]

Pan Cytat Inspiruje
Gość

Świetny wpis – lubię takie klimaty. Jeśli nic nie ryzykujemy to nic w naszym życiu się nie zmienia. Jedni pozwalają sobie na wielkie ryzyko, inni mają limity dużo niżej…
W jakimś filmie był tekst: „Ty widzisz ryzyko, ja widzę okazję”. Pozdrawiam.