Jak pokonać informacyjne przytłoczenie?

Wiele osób, które interesują się rozwojem osobistym i wszelkimi pokrewnymi tematami wpadają często w informacyjne przytłoczenie. Czytają ebooki, książki, oglądają kursy video, słuchają audiobooków, zapisują się na newslettery itp.

Problem polega na tym, że nadmiar informacji powoduje paraliż decyzyjny i zamiast działać ludzie ciągle czytają i uczą się.

No bo przecież żeby założyć firmę, to trzeba mieć pieniądze, trzeba się znać na marketingu, księgowości i jeszcze trzeba pracować nad własnym warsztatem.

Młodzi ludzie, którzy mają mnóstwo energii moim zdaniem często źle ją ukierunkowują. Ba! W ogóle jej nie ukierunkowują, tylko jest ona rozproszona.

Działanie z rozproszoną energią można porównać do Apapu, który wrzucasz do jeziora i późniejszej wiary w to, że łyk wody z tego jeziora leczy ból głowy. Nie leczy. To nie działa. Zadziała jak wrzucisz tę samą tabletkę do szklanki wody.

Kiedy prowadziłem warsztaty w Katowicach i Wrocławiu miałem okazję słuchać ludzi, którzy opowiadali mi o swoich problemach z nadmiarem wiedzy do spożycia. Z rozwów tych wynikało, że problem przeładowania dotyczy w szczególności ludzi interesujących się NLP, hipnozą i tematami pokrewnymi. Czytają o raporcie, języku perswazji, metamodelach, kotwiczeniu i innych technikach i…to by było na tyle.

Druga grupa, która cierpi na „chomikowanie” to faceci interesujący się podrywaniem. Zbierają TONY szkoleń video, podcastów, ebooków i książek, ale nie idą w miasto, żeby sprawdzić jak to wszystko działa.

Trzecia grupa, to ludzie którzy interesują się szeroko pojętym ebiznesem. Gromadzą materiały z chomików, torrentów i skąd tylko się da. Magazynują na dysku gigabajty szkoleń, z którymi nic nie robią.

Nie wiedzą czy zacząć od bloga, czy może napisać ebooka, czy stworzyć kurs, czy może najpierw napisać kilkadziesiąt artykułów. A może nie pisać tylko nagrywać video? A może podcasty będą lepsze? I najgorsze jest to, że z tego amoku ludzie nie potrafią się wyrwać bo ciągle pojawia się coś nowego.

Nie mam zarzutu do tych wszystkich powstających informacji bo przecież sam je generuję. Są ciekawe i sprawiają, że nawet ludzie, którzy nigdy szkolnymi orłami nie byli zaczynają sięgać po książki. Problem tkwi w tym, że poza swoją atrakcyjnością ta wiedza często jest bezużyteczna.

Dlaczego tak sądzę?

Zrób mały rachunek sumienia – jak cała wiedza, którą do tej pory zdobyłeś z zakresu: NLP, komunikacji, ebiznesu, podrywania, inwestowania i niezależności finansowej odbija się na Twoim portfelu? Czy dzięki temu wszystkiemu co przeczytałeś udało Ci się chociaż podwoić swoje dochody? Czy Twoje życie naprawdę stało się lepsze?

Jeśli tak to gratuluje!

Jesteś w zaledwie kilku procentach, które zdaje sobie sprawę z tego, że wiedza bez implementacji jest gówno warta.

Przeczytaj powyższe zdanie raz jeszcze!

A teraz „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty”! Przepraszam za tak ostre słownictwo, ale czasem inaczej się nie da. I dlatego tak właśnie nazywa się moja książka, którą teraz chciałem Ci zaproponować całkowicie za darmo. To 175 stron samych konkretów na temat efektywności, produktywności i metod skupiania swojej uwagi dostępne w formacie pdf, mobi, ePub, a także w wersji audio, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru. Poniżej dowiesz się, dlaczego warto czasem za coś zapłacić, ale proszę – nie zmarnuj tej okazji i tym razem dobrze wykorzystaj coś, co otrzymujesz bez żadnego nakładu finansowego!

przestań jęczeć

Chcesz wiedzieć jak to wszystko ogarnąć? Za chwilę opiszę Ci kilka trików, które zastosowałem w swoich działaniach. Nie ukrywam i nigdy nie ukrywałem tego, że swego czasu też cierpiałem na masową konsumpcję wiedzy, z którą nic nie robiłem.

Aby pobrać ebooka kliknij tutaj.

A wracając do artykułu – zastosuj się do poniższych wskazówek, aby szybciej przejść drogę „od widza do reżysera”.

1. Zamiast listy „To Do” stwórz listę PTR

Wymyśliłem sobie taki skrót, który w pełnym rozwinięciu brzmi: „Przestań To Robić”. Dla ludzi cierpiących na masowe gromadzenie wiedzy, to może być cenniejsza lista niż lista „rzeczy do zrobienia”.

Nie kwestionuję tutaj listy To Do. Sam je sporządzam i są bardzo pomocne. Co powinno się znaleźć na Twojej liście PTR? Oto kilka przykładów:

– Przestań co chwilę zaglądać na maila i Google Reader

– Przestań przesiadywać pół dnia na Facebooku

– Przestań ściągać co chwilę nowe ebooki, audiobooki i szkolenia video

– Przestań narzekać 😀

Identyfikacja rzeczy, które blokują działanie jest bardzo ważnym krokiem.

2. Znajdź mentora

To jest punkt, który poważnie powinieneś wziąć sobie do serca ponieważ zawsze będzie za dużo wiedzy, a za mało czasu. Znalezienie mentora jest kluczowym rozwiązaniem.

Swego czasu Marcin pisał u siebie, żeby uczyć się wybiórczo od wielu ekspertów i stworzyć z tego swój własny styl. Nie mogę się z tym zgodzić.

To właśnie wybiórcze uczenie od wielu różnych ekspertów i Guru powoduje, że zamiast skupić się na konkretnych działaniach człowiek przeskakuje między różnymi sposobami, technikami i trikami nie doprowadzając żadnego projektu do końca.

Zresztą jeśli obserwujesz blog Marcina nieco dłużej to wiesz, że przeszedł on drogę od tworzenia mini-stron, przez squeeze page, article marketing, Facebook Ads i wszystko po to, by wrócić na polski rynek (choć był zwolennikiem działania na zachodzie) i oprzeć biznes nie o blog, ale o listę mailingową.

Eksperymentowanie jest dobre, ale może zniechęcać, a droga do konkretnych efektów jest długa i kręta.

Moim zdaniem zdecydowanie lepszym sposobem jest zaufanie na starcie jednemu ekspertowi. Całą resztę wywal z komputera, przestań czytać maile i blogi innych specjalistów.

Jak chcesz nauczyć się tańczyć, to ucz się od kogoś, kto potrafi tańczyć.

Jak chcesz nauczyć się gotować, to znajdź kogoś, kto gotuje wyśmienicie.

Jak chcesz założyć i rozwinąć blog, to wydaj 20 dolców, kup 31 Days to Build a Better Blog i wykonaj lekcję za lekcją. Nie przeczytaj – wykonaj.

Koncentracja na radach jednej osoby daje naprawdę solidne fundamenty i pierwsze efekty. Później możesz modyfikować swoje działania i zasięgać rad kolejnych eksperów, ale zacznij od jednego mentora, który poprowadzi Cię za rękę. Nie wiesz kogo wybrać? To proste – patrz na wyniki i wybierz tę osobę, której podejście do tematu najbardziej Ci odpowiada.

3. Zrezygnuj z subskrypcji

Wiem, że tym zdaniem być może kopię pod sobą dołek. Może jesteś na mojej liście mailingowej i postanowisz zrezygnować z subskrypcji newslettera lub bloga.

Cóż, mógłbym nie zamieszczać tego punktu, ale byłoby to niespójne z moimi przekonaniami i podejściem.

Jednak jeżeli rezygnacja z czytania tego bloga miałaby sprawić, że zmienisz swoje podejście z pasywnego czytelnika na aktywnego kreatora, to super!

Ciągły dopływ nowych informacji odrywa Cię od działania. Nowe „sekretne metody” sprawiają, że przestajesz skupiać się na tym co ważne i zjeżdżasz z toru.

Nowe materiały video, mp3 i pdf są jak zabawki – chcesz je obejrzeć i trochę się nimi zająć. Problem polega na tym, że nowe błyskotki pojawiają się każdego dnia. Jak w takich warunkach chcesz doprowadzić cokolwiek do końca? Będę szczery – to niemożliwe. A jeśli możliwe, to pewnie baaardzo długo potrwa dopinanie projektu na ostatni guzik.

Subskrybowałem wiele blogów i newsletterów. Dzisiaj obserwuję może jedną czwartą z tego, co obserwowałem jeszcze rok temu. Można tego dokonać zadając sobie bardzo proste pytanie:

Jak ta wiedza ma się do tego, co w tej chwili realizuję? Czy ten newsletter/ szkolenie/ podcast wspiera moje bieżące działania?

Jak wspiera – zostaw go. Nie wspiera – usuń.

4. Stwórz folder: „Zobaczę później”

Trenerzy, blogerzy i marketerzy będą co jakiś czas dostarczać nowe materiały. Jak jesteś zajęty tworzeniem czegoś ważnego, to stwórz na komputerze folder: „Zobaczę później”. Sam mam taki folder. Ściągam do niego różne pfd’y, podcasty i szkolenia video.

Zazwyczaj okazuje się, że już na drugi dzień nie pamiętam o ich pobraniu. Czasami wracam do tych materiałów, a czasami kasuję je bez przeglądania. To zależy nad czym w danej chwili pracuję.

Ważne jest to, żeby nie przerywać bieżącego projektu. Jak masz coś do zrobienia, to najpierw to dokończ.

Inna opcja jest taka, żeby zrobić sobie dzień na edukację. Wtedy raz w miesiącu możesz ogarnąć wszystko, co zachomikowałeś 🙂

5. Kupuj materiały edukacyjne

Pierwszy kurs jaki kupiłem kosztował mnie 800zł. Zawierał wskazówki na temat tego jak napisać ebooka, jak nagrywać materiały video, skąd czerpać wiedzę, jak wybrać niszę itp. Generalnie wszystko co potrzebne, żeby wystartować.

Przyznam szczerze, że odkrywczej wiedzy nie było tam za wiele. Dużo rzeczy widziałem i słyszałem wcześniej. Natomiast samo to, że za to szkolenie ZAPŁACIŁEM spowodowało, że przerobiłem każdą lekcję i wdrożyłem ją do życia. To przyniosło wyniki zarówno w moich działaniach internetowych jak i tych w realnym świecie 🙂

Kupując ten kurs ciągle miałem w głowie myśl: „Zapłaciłem za to, więc muszę to wykorzystać. Jak tego nie zrobię to zmarnuję swoje pieniądze”.

Wiem, że materiały kosztują. Wiem, że jak dobrze poszukasz, to znajdziesz je spiracone szkolenia gdzieś na torrentach. Tylko co z tego, że to ściągniesz i obejrzysz jak nie będziesz miał wyników? Tylko stracisz czas.

Zacznij od czegoś małego. Kup ebooka albo wartościową książkę. Zobaczysz, że do informacji, za które zapłaciłeś, podejście jest całkowicie inne niż do tego, co możesz mieć za darmo.

Wszyscy znajomi, z którymi rozmawiam i którzy mogą pochwalić się mniej lub bardziej imponującymi wynikami biznesowymi, wydają krocie na szkolenia. Ja zresztą też 🙂

Jak pokonać informacyjne przytłoczenie?
4.7 (93.21%) 53 votes

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Cinex
Gość
No muszę powiedzieć, że jestem trochę tego typu szperaczem. Uwielbiam czytać nowinki na temat motywacji i rozwoju osobistego. Śledzę wiele blogów o tej tematyce i po 2 latach zainteresowania tematem sam stworzyłem własnego bloga. Tak więc, mam nadzieję że nie zabrzmi to zbyt arogancko, ale jestem tak jakby młodszym kolegą z branży Bartku 🙂 I niestety tak jak mówisz, część materiałów wpada jednym uchem i wypada drugim. Najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że te materiały są słabe jakościowo. Nie, bo słabe materiały da się poznać i w ciągu pierwszej połowy czytania, oglądania czy słuchania dać sobie z nimi… Czytaj więcej »
Orest Tabaka
Gość

Otóż to! Mam wrażenie, że takie ssanie na wiedzę to naturalny etap. Sam to miałem… a teraz czytam jakieś 25 blogów, które publikują rzadko i w tym roku przeczytałem jedną książkę? Gdzieś w którymś momencie przyszła pora sprawdzić się w rzeczywistości i czytanie poszło w kąt… choć wciąż czasem podczytuję, ale bardziej o innych stylach życia (np. blogi tych co bujają się po świecie) 🙂

Orest

Marcin
Gość
Gwoli ścisłości – nie przeniosłem się na polski rynek, a tylko dodatkowo chcę przetestować swoje pomysły na polskim rynku. Więc lepiej to nazwać „rozszerzeniem działalności”. To jedna kwestia. Co do guru – gdybym miał wybrać tylko jednego mentora, wybrałbym pierwszego, którego książkę przeczytałem, nawet jeżeli pisałby bzdury lub rzeczy, które nie sprawdzają się w moim przypadku. Dzięki temu że sprawdzam różnych ekspertów, mogę zmienić swoje poglądy i np. przestać wierzyć w „genialne” rady specjalistów od biznesu, którzy zbudowali swój biznes na pisaniu książek o budowaniu biznesu. Zapatrując się w jednego specjalistę zamykasz się na innych i być może cały czas… Czytaj więcej »
zawada.tv
Gość
Ja czytam bardzo dużo. I nie zamierzam tego zmieniać. Ponieważ w moim wypadku wygląda to tak- na przykładzie- nigdy nie występowałem publicznie, a trafiła mi się sytuacja że musiałem dać wykład w warszawskiej szkole reklamy, na temat Animacji komputerowej.- Kupiłem trzy książki o prezentacji i wystąpieniach publicznych, z każdej wyciągnąłem co się dało (najlepsza okazała się książka Berta Deckera) Schemat Deckera pozwolił mi sie przygotować do 8 godzinnej prezentacji w godzinę, kilka prób które nagrałem na video Zgodnie z radą z książki pozwoliło mi się pozbyć nieciekawych nawyków. W rezultacie dostałem bardzo pozytywny odzew po wykładzie. I tu leży moim… Czytaj więcej »
Jan Paweł Tomaszewski
Gość
Witaj Bartku, bardzo ciekawy i inspirujący wpis. Hm, czytając go czułem się jakbym rozmawiał ze swoim zmaterializowanym sumieniem. Tak to prawda, przyznaję, natłok informacji, które chciałbym wchłonąć czasem mnie przytłacza. Efekt jest odwrotny do zamierzonego. Jak powyżej napisał Orest Tabaka, ” że takie ssanie na wiedzę to naturalny etap”:) Cieszy fakt, że nie tylko ja się z tym borykam, ale faktycznie chęć nadrobienia zaległości z 10 lat w 1/10 nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie da się przecież przebiec maratonu kupując nowe buty i getry do biegania, na tydzień przed!Z dnia nadzień widzę już jednak postępy. Min. dlatego powstał mój blog,… Czytaj więcej »
customic
Gość
Dobry artykuł, Bartku i zgadzam się z Tobą w wielu punktach. Bardzo podoba mi się pomysł stworzenia listy PTR, zwłaszcza że podświadomie dobrze wiem, na co nie powinienem tracić czasu, ale dopóki nie zapiszę tego na liście, to się do tego nie stosuję 🙂 Jedną z pozycji na mojej liście z pewnością będzie „Nie czytać komentarzy pod wiadomościami na serwisach informacyjnych”, ponieważ często tracę na tym naprawdę dużo czasu, a nie wnoszą nic do mojego życia – może poza dużą dawką narzekania i negatywnego nastawienia do wszystkiego wokół. A listę odwiedzanych przeze mnie blogów już dawno przeczyściłem. Wyrzuciłem ze swoich… Czytaj więcej »
Krystian Mularczyk
Gość

„Działanie z rozproszoną energią można porównać do Apapu, który wrzucasz do jeziora i późniejszej wiary w to, że łyk wody z tego jeziora leczy ból głowy. Nie leczy. To nie działa.”
A nie prawda. W teorii masz rację, a w praktyce to się nazywa homeopatia i kosi się na tym grubą kasę… 😉

Artur Król
Gość

Bartek, co do płacenia za materiały, to choć może to zwiększyć ich wykorzystanie, niestety tego nie gwarantuje. Znajomy podawał mi kiedyś statystyki pewnej zachodniej firmy sprzedającej dość drogie kursy audio dla menadżerow – zarządzanie, zarządzanie czasem, motywacja, itp. Kilkaset funtów za kurs. 75% kursów… nie zostało nawet nigdy do końca rozpakowanych.

Łukasz Jamroży
Gość
Ja myślę że prawdziwe efekty przychodzą, kiedy widzimy że wiedza to jedno – ale działanie i praktyka to drugie. To taki wyższy poziom, żartobliwie możnaby powiedzieć ;), kiedy wiemy już że wiedzę znaleźć można, i jest jej mnóstwo – ale 10 ‚tylko przeczytanych’ książek to nic w porównaniu z jedną przeczytaną i wdrożoną w życie. No i zgodzę się z podanymi pomysłami – możnaby to skrócić do tego: kiedy już coś wiesz, masz jakąś wiedzę, ale jeszcze nie idziesz do przodu.. czas postawić pierwszy krok, i drugi, a po 50 kroku napiszesz własną książkę/bloga na podstawie własnych doświadczeń. Czyli dieta-niskoninformacyjna… Czytaj więcej »
Gal Anonim
Gość

Artykuł porusza bardzo ważną kwestię. Ja jednak doszłam do wniosku, że najpierw trzeba przejść przez ten etap oczytania, chociażby dlatego, aby zobaczyć jak na daną sprawę patrzą inni ludzie – co jest mniej skuteczne, co bardziej, jak dopasować wdrażanie wiedzy do nas samych. Ostatnio nawet jak się zastanawiałam, doszłam do wniosku, że to czytanie w nadmiarze i zwrócenie samemu sobie na to uwagi jest dobrą dla człowieka dźwignią do rozpoczęcia działania. 🙂

Pozdrawiam 🙂

Gal Anonim
Gość
To jest dobre pytanie – ile można. Wszystko zależy od człowieka. 🙂 Są tacy ludzie, którzy tylko wiedzą, że powinni coś robić, ale nic nie robią, bo tak robi ogół (prawie cały mój rok na studiach). Można spotkać też takich, którzy muszą się dużo naczytać, aby sobie wymyślić „sposób na samego siebie” oraz tacy, którzy wiedzą, że powinni coś robić, ale tego nie robią, bo są przytłoczeni informacjami. Ja mogę się osobiście przyznać, że nie przeczytałam dużej ilości książek, lecz jedną i czytam regularnie dwa blogi. Bardzo podobają mi się Twoje materiały, w których przypominasz, że jeżeli chce się zmian,… Czytaj więcej »
Wasp
Gość
Drogi Bartku,Bardzo ciekawy wpis. Faktycznie ostatnie tony informacji ze wszystkich stron zaczęły nas, jako społeczeństwo, przytłaczać. Myślę, że to też może być przyczyną tego, że tak wiele osób się w tym dzisiejszym świecie po prostu pogubiło. „Co za dużo to niezdrowo.” Zdaję sobie sprawę, że część osób chce być na bieżąco w danym temacie, dlatego ma w swoim czytniku multum blogów o tej samej tematyce, ogląda podobne programy, czyta kilka (naście) gazet. Oczywiście nie jest droga do potępienia. Ale może warto się trochę ograniczyć, oczyścić swoją przestrzeń? Dla mnie dobrym lekiem na dzisiejsze czasy jest minimalizm, który zakłada maksymalizację, tego… Czytaj więcej »
Łukasz Jamroży
Gość

Wasp, zgadzam się, informacji jest mnóstwo, dlatego warto wprowadzić selektywność, i dietę niskoinformacyjną, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Najpopularniejszą wymówka na świecie, a na pewno jest ona w Top3 jest w końcu:

‚Nie mam czasu’ 🙂

Dobrze więc pomyśleć na co go wykorzystujemy, i czy rzeczywiście na to co dla nas najważniejsze.

Damian
Gość

Bartek ! Spadasz mi z nieba 😉 ostatnio czytalem na ten temat i szukalem jakichs wskazowek dzieki wielkie (prawo przyciagania?)

Bezcennyczas.pl
Gość
Świetny post. Sam też muszę chyba przejść trochę na dietę niskoinformacyjną. Z drugiej strony są różne osobowości. Jedni to myśliciele inni to ludzie czynu. Może tak po prostu trzeba łączyć się w odpowiednie zespoły 😉 Gal Anonim świetnie podsumował, że „najpierw musi zauważyć swoje przeginanie w czytaniu i zacząć bić się w piersi, że nie stosuje swojej wiedzy i jego życie się nie zmienia” warto więc sobie codziennie rano i wieczorem zadawać odpowiednie pytania na temat tego jak wykorzystamy nowy dzień i na temat tego jak został wykorzystany. A co do przyśpieszenia odtwarzania audio/video to powinno być to narzędziem. Tak… Czytaj więcej »
Kamil Naja
Gość

Moim zdaniem, dobrze sprawdza się czytnik RSS – wpisy można przeglądać wtedy, gdy mamy na to ochotę.