Jak przejść z etatu na własną firmę?

Jeżeli myślisz o tym, żeby zamienić swoją pracę na własny biznes, ale nie wiesz jak się za to zabrać, nie chcesz stracić oszczędności, nerwów, a poza tym chcesz uniknąć poważnych błędów, które mogą doprowadzić do rozpadu związku lub rozbicia rodziny, to ten materiał jest dla Ciebie.

Własna firma to wspaniała sprawa. Prowadzę własny biznes od pięciu lat i uważam, że decyzja o jego założeniu była prawdopodobnie najlepszą decyzją jaką w życiu podjąłem. Mam wspaniały zespół, mądrych ludzi wokół siebie, cudownych Klientów i wyrozumiałą żonę, która zawsze mnie wspierała.

Jednak przez ostatnie lata miałem okazję usłyszeć (lub przeczytać w mailach) wiele historii, które potoczyły się zupełnie inaczej.

Wśród moich czytelników jest wiele osób, które chcą przejść z etatu na własny biznes i ten artykuł pojawia się niejako na wasze życzenie. Osoby, które prosiły o taki materiał moim zdaniem już wykazują się ogromnym rozsądkiem. Dlaczego?

Ano właśnie dlatego, że nie popełniły klasycznego błędu KPINS, czyli Kończę Pracę, Idę Na Swoje. Bardzo często taki scenariusz przypłacony jest frustracją, długami, a nawet rozpadem rodziny.

Biznes nie jest dla każdego. Decyzja o przejściu na swoje powinna być przemyślana, a cały proces przejścia zrobiony z głową.

Więcej na temat plusów i minusów obu rozwiązań opisałem w artykule „Własna firma czy etat?”. Choćbyś nie wiem jak bardzo był przekonany, że własna firma to jest właśnie to, czego Ci potrzeba. Może się okazać, że tylko Ci się wydawało.

Jeśli jednak jesteś pewny swego, poniżej zaprezentuję Ci kilka praktycznych porad i wskazówek dotyczących pożegnania swojego byłego pracodawcy i założenia własnego biznesu.

Materiał przygotowany jest zarówno w wersji video jak i w wersji tekstowej, przy czym wersja tekstowa zawiera nieco więcej szczegółów.

Muszę wam powiedzieć, że tym nagraniem wchodzimy jeszcze poziom wyżej. Krzysztof, który montuje nam nagrania wykonał kapitalną robotę. Montaż, tablice, przejścia- ahhh no zobaczcie sami, bo wyszło fenomenalnie 😉

ALE…

Nie mógłby tego tak zmontować, gdyby nie wspaniała praca Maćka na etapie kręcenia. Myślę, że kilka najbliższych nagrań bardzo wam się spodoba, a jeszcze nie wszystkie karty zostały odkryte 😉

Zapraszam do oglądania lub wersji tekstowej.

WSKAZÓWKA: chcesz szybciej oglądać video? Kliknij tutaj.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka.

Wolisz czytać? Poniżej wersja tekstowa. 

Oto rzeczy, o których powinieneś pamiętać przechodząc z etatu na własny biznes.

Przetestuj swój pomysł

Pomysł to lwia część ewentualnego sukcesu. Gdybyś poprosił jakiegoś przedsiębiorcę o spisanie „Księgi Rodzaju” swojej firmy, najpewniej pierwsze słowa brzmiałyby: „Na początku był pomysł”. I to nie byle jaki.

ALE, ALE, ALE!

W kwestii pomysłu nie można polegać tylko na swojej intuicji, a już na pewno nie na samym starcie. Za pomysłem powinien stać porządny research: musisz być świadomy kondycji rynku, na którym chcesz działać. Musisz poznać swoją przyszłą konkurencję, ewentualnych partnerów i sprzymierzeńców, a przede wszystkim trzeba określić dwie rzeczy:

  1. Komu dokładnie Twój biznes ma służyć?
  2. Jakie problemy będzie rozwiązywał Twój produkt / usługa?

Zaczynanie biznesu od produktu / usługi to jeden z dziesięciu najczęściej popełnianych błędów przez początkujących przedsiębiorców. Cały zestaw znajdziesz w artykule: „10 największych i najbardziej kosztownych błędów popełnianych przez początkujących przedsiębiorców”

Część 1

Część 2

Spróbuj nauczyć się myśleć tak, jak Twoja przyszła grupa odbiorców.

Powinieneś obmyślić dokładny plan działania, określić cel i zastanowić się nad różnymi drogami, które mogą Cię doprowadzić do jego osiągnięcia. Poznaj koszty otworzenia interesu i postaraj się przewidzieć wpływy. Później podziel je przez cztery i wyjdzie bardziej realna suma.

Z drugiej jednak strony nie lekceważ zupełnie swojej intuicji. Świat często zdobywają ci, którzy mają odwagę marzyć w najbardziej bezczelny sposób. Postaraj się tylko nie stracić kontaktu z rzeczywistością.

Chwal się swoim pomysłem

To naprawdę nie działa tak, że jak komuś powiesz co chcesz zrobić, to zaraz będzie to skopiowane. To tak nie działa. Przedsiębiorcy sami mają większą ilość pomysłów niż są w stanie zrealizować. Naprawdę nie porzucą wszystkiego co budowali, żeby zacząć realizować Twój genialny pomysł.

Może ktoś inny znajdzie w Twoim pomyśle jakąś „dziurę”, której Ty sam nie zauważyłeś? Albo wprost przeciwnie – w przeciągu paru chwil ktoś wymyśli rozwiązanie problemu, nad którym Ty sam głowiłeś się od tygodnia?

Bardzo ważne jest, by omówić swój pomysł komuś z czystym i otwartym umysłem. Dystans jest równie przydatny w prowadzeniu interesów. A wierz mi, że na każdy problem dobrze jest spojrzeć z szerszej perspektywy.

Nadciąga wiatr zmian?

Nim zdecydujesz się na powiedzenie sobie „OK, czas w końcu przejść na swoje!” zastanów się jeszcze, czy jesteś świadomy ogromu zmian, jakie ta decyzja przyniesie ze sobą.

Prowadzenie własnej firmy rzadko wygląda tak, jak jest to przedstawiane w hollywoodzkich produkcjach. Własna firma to, zwłaszcza na początku, mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń. Bo owszem, niby nic Cię nie ogranicza, ale… często to właśnie jest największym ograniczeniem.

Pracując u kogoś na etacie jesteś jak ptak w klatce. Niby ciasno (choć może zamiast w klatce jesteś w jakiejś olbrzymiej wolierze?), ale za to ciepło, o jedzenie martwić się nie trzeba, drapieżniki żadne raczej nie zagrażają (chyba, że na przykład niepostrzeżenie zakradnie się jakiś kot imieniem ZUS lub jego brat Skarbówka i choć ptaszka nie capnie, to klatkę przewróci…), a jak zachorujesz to i weterynarz się znajdzie.

Za to pracując „na swoim” jesteś ptakiem na wolności. O jedzenie zatroszczyć musisz się sam. Przed zimnem, deszczem i inną niepogodą chronić musisz się sam. Nie możesz zatracić czujności ani na chwilę, bo capnie Cię jakiś orzeł czy inny przyjemniaczek. A jeśli zachorujesz, to niespecjalnie będzie miał kto się Tobą zająć.

Brzmi strasznie? Nie dość, że brzmi, to jeszcze trochę naprawdę takie jest. Więc czemu to takie fajne? Bo nie ma tej klatki. I polecieć możesz sobie, gdzie tylko chcesz.

Podkreślam, przypominam i zwracam uwagę, że nie jest to rozwiązanie dla każdego o czym pisałem w przywoływanym już artykule (a, przywołam jeszcze raz – KLIKAJ!). Ale nawet jeśli wydaje Ci się, że „praca na swoim” to coś dla Ciebie – zanim pobiegniesz złożyć wypowiedzenie, uświadom sobie jeszcze jedną rzecz: opuszczając klatkę z dnia na dzień możesz okazać się niewystarczająco przygotowany do życia na wolności. Po prostu możesz sobie poza klatką nie poradzić. Zastanów się dobrze, czy to na pewno o to Ci chodzi.

Masz pomysł – okej. Odpowiedz sobie teraz na pytanie, czy ten pomysł, ta idea naprawdę jest warta przewrócenia Twojego życia do góry nogami. I na tym etapie nikt Ci nie zagwarantuje, że to będzie zmiana na lepsze. Nikt też nie przewidzi wszystkich następstw.

Jeśli bez chwili zawahania odpowiadasz „TAK, JEST TEGO WART!” gratuluję i trzymam za Ciebie kciuki. Jeśli masz jakieś wątpliwości, również gratuluję i również trzymam kciuki – za to, byś podjął właściwą decyzję. Poniżej kilka pytań, które powinny Ci w tym pomóc:

Czy głównym powodem, dla którego chcesz przejść na swój biznes, jest kiepska atmosfera w pracy? Beznadziejny szef, współpracownicy, co „urwali się z choinki”?

Jeśli odpowiedź brzmi tak, pomyśl raczej nad zmianą pracy aniżeli otwieraniem nowej firmy w Polsce. Motywacja do założenia własnego biznesu nie powinna być motywacją negatywną: ta szybko się wyczerpie, jeśli odetniesz się od jej źródła. A równie szybko co motywacja, może wyczerpać się zawartość Twojego portfela.

Czy odczuwasz potrzebę „pędu do czegoś”, czy jedyne na czym Ci zależy to wyciąg z konta, który nie przyprawi Cię o stan przedzawałowy?

Oczywiście nie chcę Cię zniechęcać jeśli wskażesz na drugą opcję, w końcu zarabianie pieniędzy to podstawowa funkcja firmy. Ale i tak Cię trochę zmartwię.

Spójrz na takiego Billa Gatesa, Elona Muska czy innych wizjonerów, od których wręcz bije po oczach wyraźna, wyczuwalna potrzeba kreowania (nowej) rzeczywistości, istnym zmienianiem świata. Zwróć uwagę, że oni nie dość, że faktycznie to robią, to jeszcze nierzadko mogą pochwalić się sumą z kilkoma zerami na koncie. Czy Ty możesz się pochwalić podobną pasją, co oni?

Czy pracując wciąż na etacie jesteś w stanie przez 3 miesiące wstawać 1.5h wcześniej i poświęcać ten czas na rozwój swojego biznesu?

Taki trzymiesięczny maraton nie dość, że przetestuje Twoją wytrwałość, to zapewni Ci jeszcze odpowiedni czas na konfrontację Twojego pomysłu z rzeczywistością. Poza tym, 3 miesiące takiej pracy na pewno dadzą jakiś wymierny efekt.

Po tym czasie będziesz już mieć coś konkretnego; coś, z czym możesz wyjść do ludzi. A może uda Ci się po tym czasie skompletować już pierwsze zamówienia lub stworzysz nawet kiełkującą bazę klientów? Tym lepiej! Taki okres co najmniej trzymiesięcznej inkubacji polecam z całego serca!

Czy teraz jest dobry czas na realizację Twojego pomysłu?

Zastanów się, czy Twoja obecna sytuacja życiowa oferuje Ci pewien bufor na kolejną destabilizację. Jeżeli w tej chwili nad samorealizację z różnych przyczyn przedkładasz stabilność finansową, być może warto odwlec decyzję o uruchomieniu swojego biznesu?

Z innej jednak strony, nie chodzi tu o szukanie wymówek przed opuszczeniem swojej strefy komfortu. Spójrz na swoją sytuację tak obiektywnie, jak to tylko możliwe. Oceń swoje szanse realnie, podsumuj zagrożenia, zastanów się, czy jesteś w stanie zagrożenia przekuć w szanse i tak dalej.

Czy możesz liczyć na wsparcie swoich bliskich?

To bardzo istotne pytanie. Żegnanie się z etatem i otwieranie własnego interesu może być dla Ciebie źródłem wielu stresów. Zrozumienie i wsparcie płynące ze strony najbliższych mogą okazać się nieocenionym kopem motywacyjnym. Poza tym otworzenie firmy w domu na pewno wymaga zgody domowników.

Jeżeli na chwilę obecną nie spodziewasz się z ich strony zbyt wielkiego zrozumienia, zastanów się co możesz zrobić by to zmienić. Przedstaw im swój pomysł i przekonaj ich do swojej wizji sukcesu. Podkreśl, jakie to dla Ciebie ważne i co to da Wam wszystkim. Potraktuj te negocjacje jako trening przed rozmowami z potencjalnymi inwestorami.

Miej tylko na względzie, że czasem jednak debata z rodziną może być znacznie trudniejsza od spotkań na szczycie. Wierzcie mi, że przez ostatnie kilka lat usłyszałem sporo historii o tym, że osoba która powinna nas wspierać (najczęściej mąż lub żona) są największymi hamulcowymi.

Własna firma – „no to siup”?

Nie tak prędko! Przed obwieszczeniem światu założenia nowej działalności (co w całym procesie przechodzenia z etatu na własny biznes jest tak naprawdę najprostsze) powinieneś zatroszczyć się o kilka spraw.

Poduszka finansowa

Kupując nowy samochód na pewno zwracasz uwagę między innymi na to, czy ma on w swoim wyposażeniu poduszki powietrzne. Znacznie podnoszą poziom bezpieczeństwa jazdy, a w razie jakiegoś wypadku mogą uratować Ci życie. Przy zakładaniu firmy jest podobnie. Również powinieneś zatroszczyć się o poduszki. Poduszki finansowe.

W razie jakiegoś niepowodzenia, z poduszkami będziesz bezpieczny. Zagwarantują Ci one czas na reakcję i wyjście z patowej sytuacji bez groźby przymierania głodem. Pozbawią Cię też wątpliwej przyjemności użerania się z komornikiem zaciskającym pętlę na Twojej szyi.

W tym celu zwróć uwagi na swoje dotychczasowe wydatki i wykalkuluj ile pieniędzy potrzebujesz, by przeżyć najbliższe 6 miesięcy. Do tego dodaj sumę niezbędną do uruchomienia działalności gospodarczej. Właśnie tyle powinieneś mieć odłożone na swoim koncie, by móc ze spokojem i bez zmartwień poświęcić się rozwijaniu swojej firmy.

Może znasz kogoś, kto otworzył firmę, na przykład internetową, bez dużych nakładów. Okej, tacy ludzie oczywiście istnieją i niech im się wiedzie. Ja jednak znam też ludzi, którzy zaniedbanie takich spraw jak bufor finansowy opłacili ciągnącymi się do dzisiaj długami i rozpadem rodziny. Tobie zostawiam decyzję, czy jesteś gotowy podjąć ryzyko takiej jazdy bez trzymanki.

Nie pal za sobą mostów

Postaraj się, by Twoje rozstanie z dotychczasowym pracodawcą przebiegło w dobrej atmosferze. Twój były szef może okazać się kiedyś Twoim nieocenionym sprzymierzeńcem.

Zadbaj o to, by powód Twojego odejścia był dla niego zrozumiały. Na spokojnie wyjaśnij wszystko i podziękuj za dotychczasową współpracę. Nie zapomnij o wcześniejszym domknięciu wszystkich projektów i zostawieniu czystego pola komuś, kto Cię zastąpi.

Palenie mostów za sobą może być katastrofalne w skutkach. Po pierwsze, zabierasz sam sobie możliwość „awansu” z pracownika Twojego dotychczasowego szefa na jego partnera. Po drugie, odcinasz sobie źródło cennych lekcji, których ten mógłby Ci udzielić. Po trzecie: co w sytuacji, kiedy biznes nie wypali? Nie dość, że nie będziesz miał do czego wrócić, to zapewne czarny pijar, jaki sam sobie zapewniłeś, nie zapewni Ci zbyt wielu przyjaciół w całej branży.

Metoda małych kroków

Odradzam Ci inwestycję w najdroższe z możliwych rozwiązań już na samym początku, o ile Twoja super przemyślana strategia nie przewiduje innego rozwoju spraw.

Nie wskakuj od razu do najnowszego Porsche (tylko dlatego, że jesteś „prezesem”!), nie wynajmuj lokalu w najbardziej ekskluzywnej dzielnicy (tylko dlatego, że wydaje Ci się, że możesz!). Krótko mówiąc: optymalizuj swoje wydatki, jak się tylko da.

Przemyśl, czy już na samym początku potrzebna Ci najlepsza księgowa, wybitny pijarowiec czy sztab światowej klasy prawników. Na „dream team” jeszcze przyjdzie czas. Tymczasem pomyśl, co możesz zrobić sam. I po prostu to zrób, zamiast za to płacić. Jak przestaniesz sam się wyrabiać z zadaniami, to dopiero wtedy dobierz pracownika, który odciąży Cię z części zadań.

Nieważne jak dokładny jest Twój biznesplan, początek działalności Twojej firmy to zawsze trochę eksperymentowanie, a trochę błądzenie we mgle. Wcześniejszy research, choćby nie wiem jak był rzetelny, na pewno nie da Ci 100% poglądu na sytuację. A nawet jeśli da, to sytuacja się zmieni po Twoim wejściu do gry. Musisz być elastyczny, otwarty. Musisz poszukiwać nowych dróg działania, innych rozwiązań.

Z tego powodu niewykluczone, że część zainwestowanych pieniędzy będzie sprawiać wrażenie, jakby zostały wyrzucone w błoto. I choć tego nie unikniesz, to proponuję Ci zmianę sposobu myśleniu. Uznaj, że stracone pieniądze to cena, którą płacisz za swoje doświadczenie. Jeśli dobrze wykorzystasz te przebyte lekcje, wszystko się zwróci.

Z drugiej strony, nie ma powodów, by nakłady na Twoje doświadczenie stanowiły nie wiadomo jak olbrzymią sumę. Dlatego proponuję Ci metodę małych kroków przy zakupach nowych rzeczy, wdrażaniu innych strategii i wszelkich innych inwestycjach.

Jak nie pracujesz – nie zarabiasz

„Bez pracy nie ma kołaczy”, „no pain – no gain” i tak dalej. Pewnie znasz to z autopsji, ale w sytuacji, gdy prowadzisz własną firmę, realia tych przysłów wyglądają nieco inaczej.

Bo widzisz, nie mając nikogo kto by Cię kontrolował, w końcu się rozluźniasz. W grę nie wchodzi żaden kij nad Tobą ani żadna marchewka wisząca przed Tobą. Chyba, że sam je sobie tam ustawisz.

Jedynym wymiernym (choć nie zawsze super sprawiedliwym) wskaźnikiem Twojej pracy, są zarobki. Bo żeby zarabiać musisz pracować. Zapomnij o powiedzeniu naszych rodziców: „czy sie stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Dostaniesz tyle, na ile zasłużysz (ewentualnie: ile wynegocjujesz).

To jak w końcu?

Na zakończenie powiem trochę na pocieszenie, a trochę ku przestrodze. Decyzja, przed którą teraz stoisz jest jedną z ważniejszych w Twoim życiu. Jeżeli weźmiesz sobie do serca powyższe rady gwarantuję Ci, że sukces będziecie celebrować odpowiednio schłodzonym szampanem, a ewentualne niepowodzenie będzie jedynie kolejnym stopniem, po których w końcu wespniecie się na szczyt, nie zaś żadną porażką. W końcu grunt to wytrwałość i ciężka praca!

Życzę wszystkim planującym przejścia na swoje powodzenia! Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące rozpoczęcia własnej działalności, marketingu itp. to zapraszam do rozmowy w komentarzach 🙂

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywv2 - Kopianości i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Jak przejść z etatu na własną firmę?
4.78 (95.59%) 127 votes