Jak tam Twoje postanowienia?

postanowienia noworoczne

Być może podzieliłeś się swoimi postanowieniami noworocznymi na Facebooku, albo na blogu. Może masz je zapisane w tradycyjnym kalendarzu, a może wcale nie masz marzeń?

Nie ganię tego i nie potępiam, bo ktoś przecież musi wykonywać te wszystkie nudne i ciężkie prace. Nie oszukujmy się – nie każdy ma marzenia i jakiekolwiek ambicje, by coś zmienić w swoim życiu.

Kiedyś patrzyłem na taką osobę i myślałem sobie:

„Boże on już 5 rok siedzi ciągle w tej samej robocie. Pensję podnieśli mu przez ten czas o całe 100zł. Wow, szaleństwo! Przecież przez 5 lat mógł niesamowicie podnieść swoje kwalifikacje, nauczyć się języka, zdobyć zupełnie nowe, potrzebne i znacznie lepiej opłacane umiejętności. No jak można być takim durniem?”

Jednak z drugiej strony: kim, że ja jestem, żeby wydawać takie oceny? Może Ci ludzie są szczęśliwi? Może taka sytuacja im pasuje? Może niczego więcej im nie potrzeba? A no właśnie, tu jest wiele niewiadomych.

Zostawmy już tą małą dygresję i wróćmy do sedna.

Co sobie obiecałeś na początku roku?

Na pewno miałeś jakieś postanowienia. Coś jeszcze z nich zostało? A może może tak szybko jak się pojawiły, tak szybko poszły w zapomnienie niczym sylwestrowe fajerwerki?

Chciałeś zrzucić zbędne kilogramy? Nauczyć się języka? Uczyć się systematycznie? Podnieść kwalifikacje w jakimś konkretnym obszarze? W takim razie jak Ci idzie?

Pod koniec czerwca lubię sobie spojrzeć na swoje postanowienia i cele noworoczne. Za każdym razem znajduję tam rzeczy, które zepchnąłem na trzeci, a może i czwarty plan. Gdybym nie robił tej rewizji, to pewnie znów przypomniałbym sobie o nich w Sylwestra.

Niestety najgorsze w takim odkurzeniu noworocznych postanowień jest to, że przypada ono na początek wakacji! Człowiek chce sobie grillować, odpocząć, wyluzować i pojawia się cholernie ogromna pokusa, żeby realizację wszystkich planów przełożyć na „od września”. Jednak jak komuś zależy, to i z tym sobie poradzi.

„No dobra, dobra. Ty się tak wymądrzasz, to jak tam Twoje plany?”

Na początku stycznia podzieliłem się tym, co było dobrego w 2014, jakie popełniłem błędy i co chcę zmienić.

W takim razie lecimy po kolei:

1. Newsletter i Facebook

Na pewno będę częściej publikował artykuły i materiały video. Uwielbiam się dzielić wiedzą. Myślę, że wychodzi mi to równie dobrze zarówno w formie pisanej jak i mówionej, dlatego duża część materiałów będzie pojawiała się zarówno w formie tekstu, jak i audio, oraz video.

Wpisy i nagrania są publikowane regularnie, ale to nie jest częstotliwość, z której byłbym zadowolony. Średnio publikowałem coś na blogu raz na tydzień. To stanowczo za mało, bo moim celem jest publikowanie co najmniej dwa razy w tygodniu.

Niestety niska częstotliwość po części była spowodowana tym, że na starym blogu pojawiły się kłopoty techniczne i zamiast skupić się na tworzeniu nowych treści musiałem gasić pożary.

Teraz czuję, że trochę nadrobiłem, bo po primo: oddałem do zmontowania kilkanaście nagrań video, a po secundo: mam solidne szkice do ok. 10 artykułów.

Także pod względem częstotliwości publikacji w tej połowie roku będzie gęściej.

2. Bezowocne spotkania.

Postanowiłem, że w 2015 zanim gdziekolwiek ruszę się z domu będę prosił o przesłanie maila z konkretami co to za projekt, kto dokładnie ma to realizować i jaka dokładnie ma być moja rola. Żadnego „jak się spotkamy, to Ci wszystko opowiem”

To udaje się znakomicie do tego stopnia, że jak komuś uda się wyciągnąć mnie na spotkanie bez przesłania wcześniej informacji o czym chce rozmawiać, to śmiało może sobie to wpisać do CV. Jeszcze nikomu się nie udało.

Zdarza się, że jak proszę o konkrety na maila, to nie dostaję już żadnej zwrotnej wiadomości. Boże jakie to proste, a ja tyle razy pozwoliłem, żeby zmarnowano mój czas.

3. Problemy organizacyjne.

Kocham nadawać rozpęd, jestem dobrym strategiem, ale nienawidzę wykańczania projektów. Nienawidzę! Takich małych bzdurek, które często jak się okazuje mają ogromne znaczenie. To właśnie takie małe rzeczy mogą sprawić, że Klient się nie upomni, a po prostu zagłosuje nogami i nigdy więcej się nie pojawi.

Dlatego muszę mieć kogoś, kto będzie nade mną stał i pilnował czy wszystko mamy zrobione.

Tu widać ogromną poprawę i teraz w zasadzie 99% rozwiązujemy na bieżąco. Oczywiście daleko nam jeszcze do tego, jak szybko i sprawnie działa Zenbox, ale bardzo się staramy reagować tak szybko, jak to możliwe 🙂

4. „Zróbmy coś razem!”

Kolejna rzecz, która totalnie nie wypaliła to wspólne projekty. Za często godziłem się na to, żeby wspierać inicjatywy na zasadzie „zróbmy coś razem, a później podzielimy się zyskiem”.

Do takich projektów byłem zapraszany wspólnie ze znajomym, który również dość prężnie działa.

Niestety w kilku przypadkach tylko my byliśmy tymi, którzy wiosłują. Dawaliśmy za darmo swoje know-how, swoje narzędzia i sprzęt, a po czasie wychodziło, że to my jesteśmy tą stroną układu, której najbardziej zależy, i która wszystko ciągnie.

Co z tym zrobię?

Mam mocne postanowienie, żeby w tym roku całkowicie zrezygnować z takiej postawy. Całkowicie to za dużo powiedziane, bo dwa projekty, które współorganizuję już są w toku, ale stoją za tym naprawdę kompetentni ludzie, więc z przyjemnością dołączyłem.

Tak też było. Oba projekty zostały domknięte. Jeden w lutym, a drugi…kilka dni temu 🙂 Nie powiem, trochę tak dziwnie się poczułem z tym, że teraz wreszcie został mi tylko blog. Wreszcie mogę mu się poświęcić w 100%. Muszę takiego stanu tego strzec jak ognia. Będzie gęściej.

To były rzeczy, które chciałem poprawić po 2014. Natomiast plany na 2015 były następujące:

  • Z pewnością będzie znacznie mniej szkoleń otwartych. Może 3-5 razy w całym roku.

Ostatnie szkolenie zorganizowałem w marcu. Mam do zrobienia jeszcze jedno spotkanie ze stałymi klientami i można powiedzieć, że żegnam się ze sceną. Zostawiam sobie jedynie gościnne występy na różnego rodzaju konferencjach.

  • Będzie więcej tekstów, nagrań video i prawdopodobnie ruszę także z podcastem (gratka dla biegaczy i tych, którzy dużo czasu spędzają za kółkiem)

Video czeka na zmontowanie, a z nagrywaniem pierwszego podcastu ruszam lada dzień. Myślę, że w okolicach września / października już coś ujawnię, bo muszę mieć nagrane 10 odcinków do przodu. Będzie gęściej.

  • Mam w planach przygotować serię nagrań video w nieco innym formacie. Na ten moment nic więcej nie mogę napisać.

Tu już wszystko jest jasne. Chodziło mi oczywiście o video w takim formacie jak to:

  • Na jesieni chciałbym skończyć pisanie kolejnej książki.

Zrezygnowałem z tego. Był taki moment ekscytacji, ale jak mam być szczery, to nie byłoby coś, co robiłbym teraz z dzikim zaangażowaniem.

  • Przekroczyć 50.000 osób na newsletterze i 15.000 fanów na fanpage.

Z newsletterem może się udać. Co do Facebooka, to już aż tak bardzo mi nie zależy odkąd mocno zaczęli obcinać zasięgi, ale nadal jest to świetne miejsce do promowania swoich treści.

  • Wakacje – w tym roku chciałbym zrobić sobie wolne trzy razy po dwa tygodnie.

Trochę poszalałem, bo trzech wyjazdów to raczej nie będzie, ale za miesiąc o tej porze będziemy odpoczywać nad morzem.

To było bardzo dobre 6 miesięcy.

Zatem pytam jeszcze raz: jak Twoje plany i postanowienia? Coś jeszcze z nich zostało? A może może tak szybko jak się pojawiły, tak szybko poszły w zapomnienie niczym sylwestrowe fajerwerki?

Jak tam Twoje postanowienia?
4.7 (94.69%) 49 votes

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Grzegorz
Gość

Nieźle, nieźle Bartku! Gratulacje 🙂

Ja w tym roku wyznaczyłem sobie kilka głównych kierunków, ale postanowiłem ich nie spisywać.
Jednak realizuję się i sukcesy są 🙂

Pierwszy wyjazd za granicę – świetny odpoczynek i dwa tygodnie wolnego od komputera…
Jutro jadę do Wrocławia i spełnię swoje marzenie by lecieć samolotem 🙂
A nie dość, że sprzedałem kilka swoich produktów, to jestem coraz bliżej otwarcia biznesu 🙂 🙂 🙂

Jeszcze trochę więcej odpowiedzialności.. trochę więcej działania i będzie świetnie!

Życzę wytrwałości na kolejne 6 miesięcy i udanych wakacji!

Paul
Gość

Ja od 2013 roku zapisuje swoje postanowienia w chmurze w edytorze online 😉 Na koniec roku zaznaczam na zielono te które spełniłem, a na czerwono te które nie. Połowę już spełniłem, przede wszystkim napisałem dobrze maturę 😉

Magdalena Rolnik
Gość

Ja swoje plany weryfikuję zazwyczaj na początku maja – mam wtedy tzw. „kryzys urodzinowy” 😉 I kiedy okazuje się, że coś zepchnęłam na bok, to właśnie w maju to odnajduję. Wtedy też rezygnuję z tego, co nie doprowadzi mnie tam, gdzie chciałabym być, albo dopisuję nowe postanowienie. Ale max jedno. Od kilku lat udaje mi się zrealizować większość planów i jestem z tego nieziemsko dumna!!! 😀

Paweł Zieliński
Gość

Plany jakie tworzymy na początku roku zazwyczaj ciężko doprowadzić do końca, ALE…da się 🙂
Wszystko zależy od podejścia i chęci. Jak się chce to się działa, i na nic wymówki, zajmowanie się wszystkimi sprawami wokoło i portale społecznościowe 🙂
CHCESZ zrealizować swoje postanowienia? uruchamiasz program pt ” determinacja” i działasz.
Pozdrawiam mega pozytywnie

Jacek
Gość

Ja miałem 6 postanowień i 3 realizuję na pełnej petardzie, natomiast pozostałe 3 są tak niedorzeczne, że nie da się ich zrealizować. Ale na początku roku człowiek nie jest realistą tylko myśli, że zostanie Bogiem 🙂 Postanowiłem sobie np. w każdym tygodniu siedzieć 4 dni bez kompa – niewykonalne. Ale pomyślę żeby zrobić sobie jeden dzień offline tygodniowo.

Kasia
Gość

Ja nigdy nie robiłam sobie żadnych postanowień ani niczego nie planowałam. To bardzo smutne, ale mimo, że jestem bardzo młodą osobą, to o swoim życiu mogę powiedzieć „egzystencja”. Jednak od jakiegoś czasu zaczynam coraz częściej myśleć o tym co naprawdę chciałabym robić w życiu i jak mogę to osiągnąć. Twój blog bardzo mi w tym pomaga 🙂 Myślę, że jestem na dobrej drodze. Ściskam mocno ze Śląska!

Adam
Gość

Nie stawiałem sobie żadnych postanowień na ten rok. Udało mi się natomiast wytrwać w treningu który rozpocząłem na początku grudnia oraz rozpocząć walkę (26.06) z nawykiem który mógłby wpędzić mnie w uzależnienie. Jestem zadowolony z efektów tej walki.

Chcę także powrócić do biegania oraz podjąć (wreszcie) pracę.