Jak znaleźć pracę bez doświadczenia?

Praca – słowo przez wielu znienawidzone, a przez takich jak ja wręcz ubóstwiane. Uwielbiam swoją pracę, choć oczywiście są takie jej aspekty, których wręcz nienawidzę.

Pracuję dużo i ciężko, ale widzę w tym głębszy sens. Wiem, że to co robię jest dobre i to czym się dzielę jest moim małym kamyczkiem do tego, aby uczynić ten świat odrobinę lepszym miejscem.

Niestety nie każdy ma taką pracę, a wielu nie ma żadnej pracy. Na rynku jest konkurencja, pracodawcy mają często wymagania z kosmosu i nawet, żeby być sprzątaczką, to trzeba znać angielski i oczywiście trzeba być kreatywnym.

Tylko, że czasy są jakie są. Możesz narzekać, możesz biadolić i lamentować, ale czy to coś zmieni? No właśnie.

Nie od dziś wiadomo, że na rynku pracy lepiej radzą sobie Ci z doświadczeniem zawodowym. Gorzej jak się tego doświadczenia nie ma. Tylko postawny sprawę jasno – jeśli kończysz studia i nie masz doświadczenia, to znaczy, że nie trzymasz ręki na pulsie i uwierzyłeś w slogany typu: „nasi absolwenci są rozchwytywani na rynku pracy”.

Nikt nie dodał, że Ci rozchwytywani absolwenci stanowią jedynie mały procent z wszystkich, którzy uzyskali dyplom. Przecież tam nie jest napisane, że WSZYSCY absolwenci. Ok, nie jest napisane też, że tylko kilka %, ale to Ty chcesz mieć wyniki i Twoim zadaniem jest sprawdzanie tego typu rzeczy.

Naprawdę liczyłeś na to, że dostaniesz dyplom i pracodawcy będą na Ciebie czekać z otwartymi rękami? Jeżeli nie studiujesz prawa, medycyny, stomatologii lub innego naprawdę bardzo wymagającego kierunku, to musisz o tym zapomnieć.

„Bartek, ale wszyscy chcą doświadczenie, a gdzie ja mam je wyrobić jak nikt nie chce dać mi szansy?”

Takie pytanie padło kiedyś w dyskusji na Facebooku.

Z ciekawości wysłałem do zadającej to pytanie Pani prywatną wiadomość, w której zapytałem czy mogła by mi podesłać swoje CV.

Podesłała i… wcale się nie dziwię, że nikt jej nie chciał zatrudnić. Na zdjęciu twarz wycięta z jakiegoś zdjęcia grupowego bo widać było ramiona innej osoby. Graficznie – nudno i jeszcze można się było dopatrzyć kilku błędów stylistycznych.

Ale, ale, ale – co też widzą moje oczy!

Na dole oczywiście dodane: „jestem osobą twórczą i kreatywną”. Pomyślałem sobie: „no szkoda, że nie dałaś upustu tej kreatywności w tym CV”.

Skoro dzisiaj każdy ma w CV wpisane, że jest kreatywny, to dlaczego tego daru, tego talentu, tej iskry Bożej prawie NIKT nie wykorzystuje przy szukaniu pracy? Helooooł!

Dzisiaj większą kreatywnością wykaże się chyba osoba, która złamie ten schemat i napisze: „nie jestem twórczy i kreatywny, ale potrzebuję tej posady i dam z siebie wszystko, żeby wypełnić jak należy powierzone mi obowiązki”

Zanim przejdziemy do konkretnych wytycznych chcę, żebyś coś zrozumiał.

Świat nie jest sprawiedliwy – jedni mają łatwiejszy start, inni mają nieco ciężej. Może urodziłeś się w małej wiosce, a nie w Warszawie. Może Twoi rodzice byli rolnikami, a nie znanymi i cenionymi kardiologami z niezwykle wpływowymi kontaktami.

Jak to pięknie ujął Jacek Walkiewicz w książce: „Pełna Moc Życia” „każdy jest kowalem swojego losu-mówi przysłowie. Tak zgadzam się, ale ten kowal kuje w materiale, który dostał. Niektórzy w złocie, a niektórzy w gównie. Urodzić się w kochającej rodzinie bogatego prawnika w Szwajcarii to nie to samo, co w biednej hinduskiej rodzinie żebraka, a do tego jako dwunaste dziecko i na domiar złego – jako dziewczynka”.

Taki jest świat i czasami będziesz musiał pracować, więcej i ciężej niż inni, aby osiągnąć to samo. Witaj w życiu.

Zwykle w tym miejscu powinien kończyć się wpis, a powyższe to dopiero wstęp.

Niemniej nie mam zamiaru skracać tego tekstu ani o jedno słowo. Jeżeli uważasz, że ten tekst jest za długi, no to masz problem, ale pamiętaj, że to Ty nie masz pracy (albo chcesz mieć lepszą) 🙂

W tym miejscu możesz przerwać i skoczyć po kawę bo spędzimy razem jeszcze trochę czasu.

Nawet zrobię tu dla Ciebie taką zakładkę, żebyś wiedział, gdzie przerwałeś czytanie.

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

Aby pobrać ebooka kliknij tutaj.

Jesteś? No to lecimy.

 

1. CV z klasą 

Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno duże firmy rekrutacyjne dysponują oprogramowaniem, które skanuje CV i wyłapuje określone słowa kluczowe. Jeżeli CV zawiera odpowiednie słowa, to przechodzi na kolejny poziom. Jeżeli nie zawiera – wypad.

Dlatego polecałbym wydać te 100 czy 200zł na to, żeby stworzyć CV z prawdziwego zdarzenia. Profesjonalne zdjęcie, ładny układ, odpowiednio dobrane czcionki i inne czynniki, które z automatu sprawiają, że prezentujesz się lepiej niż 90% wszystkich pozostałych kandydatów.

Jeżeli jesteś typem, który lubi ryzyko i eksperymenty możesz pomyśleć o CV, które będzie miało nietypową formę.

Ostatnio trafiłem na CV, które po prostu mnie powaliło. Zresztą zobacz sam.

Zatem jeżeli sądzisz, że Twoje CV jest ciekawe i kreatywne to zobacz to, to, to albo to.

 

2. Wybierz firmę

Poważnym błędem jest rozsyłanie setek CV do wszystkich znalezionych firm i liczenie na to, że w ten sposób zwiększa się swoje szanse. Nic bardziej mylnego.

Ludzie, którzy pracują w działach HR są wyczuleni na wszelkie aplikacje, które wypełnione są truizmami w stylu: „jestem sumienny, pracowity, kreatywny i chcę pracować w waszej firmie ponieważ widzę w niej możliwości rozwoju”.

Tak pisze 99% aplikujących, więc weź się trochę wykaż. W końcu w Twoim CV masz także „kreatywny” czyż nie?

Zamiast walić do wszystkich na oślep wybierz kilka firm, w których naprawdę chciałbyś pracować. Jesteś fanem firmy Apple? Przeczytałeś biografię Jobsa i na dzień przed premierą filmu o założycielu Apple nie mogłeś zasnąć z radości? Może warto by było dowiedzieć się jak się załapać do ich zespołu?

Zanim uderzysz do jakiejś firmy zrób solidne rozeznanie.

  • Dowiedz się jakie ta firma zgarnęła nagrody i za co.
  • Poznaj pracowników i wypytaj ich o klimat panujący w firmie. Rzeczywistość może okazać się zupełnie inna niż to sobie wyobrażasz.
  • Przejrzyj od A do Z ich stronę internetową, dowiedz się coś więcej o prezesie.

 

Jak ja bym to rozegrał

Gdybym ja miał uderzać gdzieś na etat pukałbym do firm zajmujących się usługami doradczymi, szkoleniowymi, audytorskimi lub marketingiem.

Spośród wszystkich firm wybrał bym swoją perełkę. Firma ta musiałaby spełnić następujące kryteria:

  • muszą tam pracować ciekawi ludzie. Chciałbym wiedzieć, że pracownicy po powrocie do domu nie siadają przed telewizorem, ale biegają, sklejają modele, odrestaurowują stare samochody w garażu, nurkują itd. Generalnie chciałbym pracować z ludźmi, którzy poza pracą wiodą naprawdę ciekawe życie.
  • taka firma musi wypuszczać w świat coś, co wiem, że jest dobre i służy w jakiś sposób społeczeństwu.
  • w takiej firmie moje mocne strony byłyby na co dzień wykorzystywane (wg badań Instytutu Gallupa pracownik, którego mocne strony są wykorzystywane w pracy jest sześciokrotnie bardziej zaangażowany).
  • fajnie by było, gdyby firma była otwarta na wprowadzanie różnych nowości (np. system pracy ROWE).

 

O tym wszystkim co napisałem powyżej dowiedziałbym się od pracowników. Jeszcze nie wiem jak bym do nich dotarł, ale zawsze znam kogoś, kto zna kogoś, a ten ktoś zna właściwą osobę.

Następnie dowiedziałbym się czym się kierują zatrudniając nowe osoby.

Później pomyślałbym nad formą CV i w tym punkcie poszedłbym na całość.

Jako, że całkiem nieźle wypadam przed kamerą prawdopodobnie poszedłbym w video.

Nagrałbym filmik, który przedstawiałby mnie, moje doświadczenie, dokonania, moje mocne strony oraz kilka konkretnych powodów dlaczego to właśnie ja jestem człowiekiem, którego szukają. Całość mogłaby być przeplatana fragmentami z podróży, maratonów, szkoleń czy skoku spadochronowego.

Generalnie widziałbym to w konwencji filmowego trilera, tylko jeszcze potrzebowałbym człowieka z takim głosem jak on.

Następnie zainwestowałbym kilak stówek w tablet. Wyczyściłbym z głównego ekranu wszystkie ikony i zostawił tylko tą jedną, po kliknięciu w którą włączałoby się nagranie.

Tablet i wizytówkę zapakowałbym do koperty, której nie sposób nie zauważyć. Np. coś takiego.

Zaadresowałbym na prezesa lub dyrektora konkretnego działu. A później czekałbym na telefon z zaproszeniem na rozmowę;-)

Koło czegoś takiego nie można przejść obojętnie.

 

„Tablet? Złota koperta? To jest drogie!”

Zgadza się. Prawdopodobnie taki sposób poszukiwania pracy wydaje się kosztowy, ale jestem pewny, że w ten sposób pokazałbym jak bardzo zależy mi na pracy w danej firmie.

Poza tym przy realizacji czegoś takiego byłoby mnóstwo zabawy!

Dodatkowo można by to dokumentować i puścić w sieć. Internet lubi takie rzeczy, więc gdyby nie zgłosiła się ta konkretna firma, to być może usłyszeliby o mnie inni szefowie, którym ktoś taki jak ja byłby w firmie potrzebny.

 

3. Zostań wolontariuszem

Wierz mi lub nie, ale człowiek po prostu lepiej się czuje jak może komuś pomóc. Nawet jeśli nie dostaniesz złamanego grosza za swoją pracę, to nawiązujesz relacje z ciekawymi ludźmi, pomagasz i być może praca w takim charakterze pokaże, że jesteś świetnym organizatorem lub liderem.

Organizacji pozarządowych i instytucji, w których możesz się udzielać jest mnóstwo. Zawsze bardziej lub mniej aktywnie uczestniczyłem w różnego rodzaju wolontariatach i zawsze wynikło z tego coś dobrego.

W tej chwili również jako wolontariusz prowadzę zajęcia z dzieciakami z szybkiego czytania i efektywnej nauki. Wynikło z tego dużo dobrego także od strony biznesowej, ale to temat na inny artykuł.

Taki wolontariat w CV pokazuje, że jesteś dobrym człowiekiem. Swoimi działaniami obwieszczasz światu, że jesteś aktywny i robisz coś bo chcesz, a nie dlatego że musisz.

Jak zostać wolontariuszem? Zapytaj w miejskiej bibliotece czy możesz się jakoś przydać. Możesz także zostać tutorem , albo kliknij tu.

 

4. Pokaż co potrafisz

Jak ktoś mi mówi, że jego nic nie interesuje, to aż nie chce mi się wierzyć. Żyjemy w świecie, gdzie w zasadzie każda, nawet najbardziej zakręcona zajawka może skupić wokół siebie jakieś grono obserwatorów.

Mam znajomego, który całe życie jarał się grami komputerowymi. Po prostu gry były i są całym jego światem. Z czasem na różnych grupach dyskusyjnych zaistniał dzieląc się wskazówkami jak przejść taką czy inną planszę.

Dla nas był normalnym gościem, ale dla ludzi, którzy wtedy posiadali internet i byli fanami gier był bogiem nad bogami.

O grach wiedział wszystko i czasami pisał do producentów gdzie w grze są luki i błędy. Był dobry, więc przysyłali mu gry do recenzji i do testów.

On się cieszył bo miał gry na kilka tygodni przed premierą, a producent miał jeszcze czas na ewentualne poprawki. Cała historia skończyła się tak, że został zatrudniony jako zawodowy tester gier 😀 Dla kogoś takiego jak on to była po prostu praca marzeń.

Ale nikt by o nim nigdy nie usłyszał gdyby tylko grał i siedział cicho jak mysz pod miotłą.

Połykasz książki jedna za drugą? Może warto zacząć te książki recenzować w sieci? Być może Twój przyszły szef też będzie fanem literatury i pozyskasz dodatkowe punkty.

Robisz zdjęcia? Pokaż je światu.

Masz lekkie pióro? Pisz artykuły. To może być jakaś gazeta czy portal internetowy. Z czasem możesz założyć swój własny blog, ale na początek polecam pisać tam, gdzie są już czytelnicy i inni autorzy. To nauczy Cię sumienności, oddawania tekstów na czas i… szybciej przywykniesz do krytyki 😉

Nie masz kłopotu z wystąpieniami publicznymi? Zgłaszaj się do grup, które organizują różne wydarzenia. A skoro już przy wydarzeniach jesteśmy, to…

 

5. Wykorzystaj studia

Wiele jadu wylewa się na studia i jeszcze więcej na ich niski poziom. Nie wiem jak to wygląda teraz, nie wiem jak to wygląda na innych uczelniach, ale ja studiowałem na Uniwersytecie Śląskim i odsetek wymagających wykładowców wcale nie był taki mały.

Rzeczywiście wiele pozostawia do życzenia to czego musiałem się uczyć, ale tak naprawdę to nie wiem, czy ta wiedza jeszcze kiedyś mi się nie przyda.

Studiowałem socjologię i nie powiem, ciekawym odkryciem było dla mnie to, że Polacy mają ogromne zasługi w rozwoju tej nauki. Nazwiska takie jak Sztompka, Szczepański czy Bauman to w naukach humanistycznych naprawdę znaczące postaci.

Dobrze wspominam filozofię z profesorem Dębińskim. Nigdy wcześniej i nigdy później nie spotkałem na uczelni nikogo, kto z taką pasją opowiadałby o Sokratesie, Arystotelesie i Platonie.

Fenomenem było dla mnie to, że ludzie potrafili wrócić z imprezy o 5:00 nad ranem i na 10:00 byli na wykładach, na których obecność nie była sprawdzana.

Jak chciałeś to przychodziłeś, jak nie to nie. Sala zawsze wypełniona była do ostatniego miejsca. Kiedyś się spóźniłem i przez 6 godzin siedziałem na schodach.

Wtedy nauczyłem się, że to jak mówisz ma ogromne znaczenie. Profesor Dębiński jest prawdziwym pasjonatem i wielokrotnie pod koniec zajęć tracił głos. Uczy filozofii od wielu lat, ale jego fascynacja tą dziedziną jest zaraźliwa.

Gdzieś wtedy w mojej głowie chyba zapadła decyzja, że jak już będę prowadził szkolenia, to tak jak on będę dawał z siebie wszystko. Nie ważne czy na sali będzie pięć osób czy dwieście.

Kolejną osobą, którą sobie bardzo cenię po dziś dzień to Dr Paweł Ćwikła. Każdy jego wykład i każde ćwiczenia były czymś, na co ochoczo się czekało. Spokojny i dociekliwy.

To właśnie Dr Ćwikła własnym przykładem pokazywał, że jak się czegoś chce, to można to mieć bo… dlaczego nie?

Pamiętam jak opowiadał nam, że przeczytał „Imię Róży” Umberto Eco i inne jego dzieła. Postanowił, że chce poznać tego mądrego człowieka jakim jest Eco. Kilka telefonów, pakowanie, załatwienie wolnego i tydzień później siedział razem z Umberto w jego gabinecie na Uniwersytecie Bolońskim. Można?

Kiedy nam to opowiadał, to właśnie podkreślił, że jeżeli masz jakiś pomysł, to go zrealizuj bo dlaczego nie? 😀

Słowa te wróciły do mnie jak bumerang kiedy pokazałem znajomemu jak się można szybko uczyć, a on powiedział: „Bartek, dlaczego Ty nie robisz tego za kasę? To jest świetne! Jakąś szkołę byś otworzył, czy coś”. Wtedy właśnie pomyślałem „dlaczego nie?” i jeszcze tego samego dnia nawiązałem kontakty z kilkoma dużymi ośrodkami.

Zatem studia niby nie dają praktycznej wiedzy, ale czasami właśnie takie spotkania, takie jedno zdanie czy jedno słowo może zmienić bieg Twojego życia.

Poza tym, że można spotkać mądrych ludzi studia dają możliwość udzielania się w różnych organizacjach studenckich jak AIESEC, AEGEE, SFBCC. Idealna sprawa, żeby nauczyć się organizować projekty, wymiany studenckie i szkolenia.

Studia dają także możliwość zwiedzania świata za naprawdę śmieszne pieniądze. Są różne międzynarodowe projekty, Erasmus’y itd., które niewiele kosztują.

Oczywiście miej na uwadze to, że studia nic a nic nie gwarantują, ale mogą być pomocne. Dlatego poza studiami warto dorywczo pracować, szkolić się, bywać na branżowych konferencjach.

To wszystko daje niezłą przewagę nad tymi, którzy na studia tylko chodzą i zaliczają sesje. To 5 lat, które możesz naprawdę nieźle wykorzystać, żeby podnieść swoją rynkową wartość.

Najważniejsze – na studiach poznałem swoją żonę, więc warto było studiować choćby po to, by ją spotkać 😀

 

6. Nie masz doświadczenia? Zdobądź je!

To naprawdę nie jest takie trudne jak się wydaje. Wystarczy trochę chęci, odwagi i zaangażowania.

Powiedzmy, że kręci Cię fotografia, ale nie masz pojęcia co zrobić, żeby ta umiejętność znajdowała się w rubryce „Doświadczenie”, a nie „zainteresowania”.

Poszukaj w rodzinie, znajomych i znajomych znajomych kogoś, kto zajmuje się tym tematem na poważnie. Robi zdjęcia na ślubach, na eventach firmowych, balach i studniówkach.

Jak znajdziesz taką osobę, to zapytaj czy możesz jej towarzyszyć. Po prostu chcesz zobaczyć jak to wygląda od zaplecza. Poza tym zapewnij tą osobę, że będzie miała pełen wgląd do zdjęć, które Ty zrobisz na danej imprezie. Jak jakieś zdjęcie jej się spodoba, to może je zabrać i podpisać własnym nazwiskiem.

Jeżeli współpraca wyszła pomyślnie, to możesz poprosić taką osobę o referencje na piśmie.

Doświadczenie jest? Jeszcze niewielkie, ale jest.

Możesz także w rodzinie zaproponować, że na jakiejś imprezce zrobisz zdjęcia za darmo. Jeżeli nie planowali mieć fotografa to masz świetną okazję do wykorzystania.

Tu urodziny, tu pomoc na studniówce, tu wesele kuzynki i po dwóch, trzech miesiącach portfolio gotowe. Pozostaje postawienie strony www i już można wpisać adres do CV.

Próbujesz się wybić w grafice komputerowej, programowaniu, tłumaczeniu tekstów czy copywritingu? Łap zlecenia na Oferia.pl albo zlecenia.przez.net.

Może kokosów nie zarobisz, ale nauczysz się rozmawiać z klientami i negocjować. Pewnie będzie też kilka ciężkich do przełknięcia lekcji: klient nie zapłaci, będzie żądał w nieskończoność poprawek, coś popsuje, a później powie, że on nic nie dotykał, i że to tak „samo się” zepsuło.

Nasz programista Marcin zaczynał od rozwścieczenia konkurencji. Razem ze znajomym wymyślili, że zrobią kilka stron internetowych za darmo.

Ogłosili to na lokalnych portalach, a że Marcin pochodzi z Ostrowca, które do metropolii nie należy, to wieść szybko się rozniosła. Zrobili kilka stron, powstało portfolio i później stworzyli już normalną, komercyjną ofertę.

Marcin ma 22 lata i ma na koncie kilkaset zakodowanych stron, blogów i portali. Dobrego programisty ze świeczką szukać, więc nie sądzę, żeby kiedykolwiek narzekał na brak zleceń.

 

„Ale Bartek! Ja się na niczym nie znam!”

Nawet jeśli tak jest, to też bym z tego powodu jakoś szczególnie nie rozpaczał. W dobie Youtuba i tutoriali, które są na wyciągnięcie ręki w miesiąc jesteś w stanie załapać podstawy retuszowania zdjęć, czy montowania video.

Poza tym Twoja praca wcale nie musi wiązać się z pracą przy komputerze. Wszystko zależy czy interesuje Cię zdobycie doświadczenia pod konkretną pracę czy po prostu chcesz mieć na koncie jakiekolwiek doświadczenie zawodowe.

Jeżeli w grę wchodzi także to drugie, to możliwości jest jeszcze więcej bo działa prosta zasada: im praca cięższa / brudniejsza, tym większe w tym pieniądze. Dlatego właśnie firmy zajmujące się wywozem szamba naprawdę nieźle się kręcą.

Zajmowałem się wieloma rzeczami: robiłem strony www, pisałem teksty, tworzyłem zaplecze pod programy partnerskie, pracowałem przy zbiorach, na budowie i na portierni. Każda praca czegoś mnie nauczyła. W każdej poznałem kogoś wartościowego. Zawsze nauczyłem się czegoś, co przydało się także w późniejszych latach.

Pamiętam jak dostałem zlecenie na zrobienie 50 sztuk takich małych i prostych stron internetowych.

Każda strona miała mieć menu składające się z 5-10 elementów. I wszystko by było super gdyby nie to, że wszystko miało być o kawie. Historia kawy, rodzaje kawy, uprawa, ekspresy itd. Stałem się wtedy mistrzem parafrazowania co przydawało się i na studiach, i podczas tworzenia pierwszych tekstów na blogu.

Przyjąłem to zlecenie chociaż nie potrafiłem robić stron. Potrafiłem zrobić prostą grafikę, znałem trochę html’a, ale zrobienie całości od A do Z było wyzwaniem.

Wtedy potrzebowałem pieniędzy, więc nie przyznałem się, że nigdy czegoś takiego nie robiłem. Przeliczyłem sobie wszystko i stwierdziłem, że takie zlecenie nie może mi przejść koło nosa.

To niebywałe jak szybko w takich chwilach człowiek potrafi się uczyć 😀

Po tym jak zrobiłem pierwsze kilka stron zleceniodawca zapytał mnie:

„Bartek, ale po co Ty to robisz wszystko od zera? Przecież w necie jest mnóstwo darmowych szablonów. Wstawisz swój tekst, zmienisz kolor tła, podmienisz banner na stronie głównej i voila!”

Yyyy serio?

Wpisałem w Google „free website template” i byłem w raju.

Dużo się wtedy nauczyłem, trochę zarobiłem i przy okazji o kawie i ekspresach wiedziałem wszystko co można było wiedzieć.

 

7. Co o Tobie wie Google

Zadziwia mnie to jakie ludzie rzeczy wrzucają na Facebooka. Przecież to oczywiste, że pierwsze co zrobią osoby zajmujące się rekrutacją to prześwietlą Cię w Google, na Facebooku i być może na ledwo żyjącej już NK.

Krótko mówiąc: pokaż mi swojego Facebooka a powiem Ci kim jesteś.

Sprawdź czy w galerii nie masz zdjęć z jakiejś dzikiej imprezy. Może zasnąłeś ze zmęczenia i koledzy obstawili Cię pustymi butelkami po browarach a na czole narysowali penisa? Może wtedy to było śmieszne, ale wierz mi, nie powinieneś dzielić się tym z całym światem.

Jeżeli masz takie zdjęcia, to brak zaproszeń na rozmowę kwalifikacyjną potraktuj jako „karnego kutasa” za głupotę.

Zamiast tego na swoim profilu możesz zamieszczać linki do ciekawych artykułów czy nagrań. Natychmiast inaczej szufladkowany jest ktoś, kto ma na swoim wallu wpisy typu: „O kurwa, ale kac”, a inaczej ktoś, kto zamieszcza nagrania z TEDx’a. Pomyśl zanim podzielisz się czymś w sieci.

Możesz także komentować bieżące wydarzenia związane z polityką, biznesem, edukacją czy jeszcze innym tematem. To pokazuje, że masz swoje zdanie i nie boisz się go zaprezentować.

 

8. Poznaj swoje mocne strony

Temat, który bardzo mocno zgłębiam od kilku miesięcy. Zamiast nadrabiać swoje zaległości zastanów się nad swoimi mocnymi stronami.

Jedna uwaga: Twoje mocne strony niekoniecznie muszą pokrywać się z tym, co Cię pasjonuje.

Kogoś mocną stroną będzie pieczenie ciast. Mam kolegę, który jest genialnym cukiernikiem. Robi takie torty, że mucha nie siada. Mało tego, że są pyszne, to jeszcze nadawał im kształty garbusa, Kubusia Puchatka czy cokolwiek człowiek by sobie zażyczył.

Natomiast pasją Michała były samochody po tuningu. Przyciemniane szyby, podświetlane podwozie, podrasowany silnik i takie nagłośnienie, że jak się siedziało w środku, to masaż pleców był gratis.

Praca w cukierni była dla niego jedynie sposobem na zarabianie pieniędzy.

Warto temu tematowi poświęcić nieco więcej czasu.

Na początek wystarczy kilka prostych pytań:

  • Co potrafię? Jakie mam zdolności?
  • Co jest moim największym sukcesem zawodowym?
  • Jakie umiejętności pomogły mi to zrealizować?
  • Czego uczę się szybciej niż inni?
  • Co mnie „uskrzydla?
  • Kiedy czuję przypływ energii?
  • O czym inni ludzie mówią, że mam do tego dar?
  • Do czego chcę jak najszybciej powracać?

Kiedy już ktoś pozna swoje mocne strony, to trzeba nauczyć się to właściwie przedstawiać.

Przykładowo ja lubię testować nowe rzeczy. Lubię doświadczać czegoś, czego doświadczyli nieliczni. Jestem optymistą i mam silną skłonność do działania. Ponadto uwielbiam projekty w ich początkowej fazie: koncepcja, planowanie, podział zadań, monitorowanie czy wszystko idzie jak należy.

Idąc na rozmowę kwalifikacyjną powiedziałbym, że:

  • Uwielbiam inicjować różne akcje. Tak było odkąd pamiętam. Gdy chodziłem do szkoły to [taka sytuacja]. W pracy zawodowej objawia się to przez [taka sytuacja].
  • Najlepiej się uczę poprzez eksperymenty. Jak zdobywam wiedzę, to natychmiast muszę sprawdzić jak to działa.
  • Jestem odporny na porażki i niepowodzenia. Potrafię szybko się pozbierać. Tak było gdy [taka sytuacja].
  • Nie czuję przywiązania do określonego sposobu działania. Jak coś lepiej się sprawdza, to potrafię szybko się przestawić.
  • Kiedy inni mają problem i rozkładają ręce ja zawsze znajdę jakieś rozwiązanie. Innych takie sytuacje bardzo stresują, a ja wtedy czuje się jak ryba w wodzie.
  • Uwielbiam pracę w zespole, ale pod warunkiem, że ja tym zespołem dowodzę 😉 Moi współpracownicy czasami mówią, że mam w sobie coś z tyrana. Niemniej mam duży szacunek do osób, których osiągnięcia są wybitne. Z roli doradcy bardzo szybko potrafię wejść w rolę ucznia.

Dodałbym też jeszcze co nie co o tym, z czym sobie nie radzę najlepiej i czego chciałbym uniknąć w wykonywaniu swoich obowiązków. 

 

9. Znajomości

Bardzo często jak schodzi się w towarzystwie na temat pracy, to można usłyszeć, że dzisiaj jak nie masz znajomości, to nic nie załatwisz.

No to w czym jest problem?

Jak nie masz znajomości, to je zdobądź. Przecież nikt nie urodził się z notatnikiem wypełnionym kontaktami pod pachą.

Ok, niektórzy mają to szczęście, że mają wpływowych rodziców, którzy mogą załatwić to i owo.

Nie uważam, żeby czymś złym było zatrudnianie po znajomości. Jeżeli mam pewność, że osoba polecana rzeczywiście ma kompetencje na dane stanowisko, to dlaczego miałbym jej nie polecić? Poza tym to jest praktyczniejsze także od strony osoby poszukującej pracownika.

Bo np. jeżeli ja kogoś poszukuję i zapytam znajomego: „Słuchaj, poszukujemy kogoś, kto zajmie się organizacją szkoleń od strony logistycznej, znasz kogoś?”

I ten znajomy powie: „No pewnie! Moje kuzynka jest świetnym organizatorem. Potrafiła zorganizować imprezy na ponad 100 osób, na której było mnóstwo jedzenia, różne atrakcje, świetny DJ, a nawet kilku ochroniarzy. Ponadto na studiach organizowała różne projekty międzynarodowe. Chcesz kontakt?”

Szczerze? Nie zastanawiałbym się ani sekundy.

Co innego, gdy ktoś po znajomości dostaje stanowisko, na które się kompletnie nie nadaje.

Na początku trzeba się trochę wysilić, ale to się opłaca.

Jak nie masz znajomości, to je zdobądź. Nowych ludzi możesz poznać:

– na wolontariacie

– w klubach sportowych / tanecznych itd.

– na forach internetowych

– na grupach tematycznych

– na szkoleniach / konferencjach

 

Kiedyś miałem okazję rozmawiać z prezesem dużej firmy farmaceutycznej i jego sposób na zawieranie wpływowych znajomości jest drogi, ale prosty.

Wygląda to tak, że Pan Czesław dwa razy do roku leci na bardzo drogie wczasy. Tajlandia, Malediwy, Dubaj czy coś w tym stylu.

Wiadomo, że na takie wczasy nie każdy może sobie pozwolić, więc to pewne, że każda osoba w grupie będzie jakimś dyrektorem, prezesem lub politykiem. Co by nie mówić – dwa tygodnie wspólnych przygód, rozmów i degustowania alkoholi z górnej półki może zbliżać.

 

10. Specjalizacja

Wiedza na świecie rośnie w tempie, którego nie sposób ogarnąć i naprawdę warto mieć w ręku konkretną specjalizację.

Osobiście jestem fanem czegoś takiego jak model odwróconego „T”. Generalnie chodzi o to, żeby mieć pojęcie co się w świecie dzieje, ale warto wybrać sobie jedno pole, w którym będzie się specjalistą.

Najprostszy przykład specjalizacji to informatyka. Kiedyś informatyk to był taki gość co się zna na komputerach. Kropka.

Dzisiaj jedni zajmują się tylko hardwarem, inni grafiką, a jeszcze inni programowaniem. Programowanie może być webowe i desktopowe. Do tego dochodzi tworzenie aplikacji na iOS’a i Androida.

Jeszcze do niedawna człowiek od grafiki potrafił zrobić i baner, i projekt strony www, i coś w zdjęciach potrafił poprawić.

Dzisiaj już są takie specjalizacje jak „retuszer zdjęć”.

Zatem zamiast zajmować się reklamą w social-mediach może lepiej zostać ninja-specjalistą od Facebooka?

Dowiedz się wszystkiego co się da. Co publikować, kiedy publikować, w jakim dniu, w jakich godzinach, kiedy lepiej tekst, kiedy obrazek, a kiedy video.

Kiedy na FB pisać jak odbiorcą jest kobieta, a kiedy jak kierujemy przekaz do mężczyzn. To jeszcze można podzielić na wiek, zainteresowania i zasobność portfela.

Takie informacje można znaleźć w sieci bo ludzie dzielą się różnymi testami, ale fajnie by było mieć to wszystko w jednym miejscu.

Jak dzięki Twoim informacjom klientowi wzrośnie sprzedaż na tyle, żeby: jemu opłacało się płacić za reklamę bo sprzeda tyle, że i Ciebie opłaci, i jeszcze mu zostanie, to właśnie złapałeś zlecenie na co najmniej kilka miesięcy.

Niedawno kolega opowiadał mi, że jego żona jeździ Fiatem Punto. I w tych Puntach po jakimś czasie coś tam się dzieje ze wspomaganiem.

Wymiana całego modułu, który jest za to odpowiedzialny jest dosyć droga, ale gdzieś w Gliwicach jest mechanik, który rozgryzł jak to można naprawić i w tym momencie naprawia tylko to.

Przyjeżdżają ludzie z całej Polski bo poza nim nie ma nikogo, kto podejmuje się naprawy tej konkretnej części.

Znajdź jakąś dziedzinę, w której będziesz mistrzem.

 

11. Weź co jest bo…

łatwiej się szuka pracy jak już jakąś masz.

Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, ale to naprawdę działa. Może jak człowiek ma jakąś pracę to nie idzie na rozmowę kwalifikacyjną taki zdesperowany? Jest większy luz i podchodzi się do tego „jak mnie przyjmą to dobrze, jak nie to świat się nie zawali”? Niewątpliwie coś jest na rzeczy.

Dlatego jak szukasz pracy to weź co jest. Rozwożenie pizzy, roznoszenie ulotek, grabienie liści, kasa w markecie czy kuchnia w fastfoodzie – to nie ma znaczenia.

Potraktuj to jako przystanek. Bierz co jest i szukaj dalej. Koniecznie szukaj dalej i zobaczysz, że szybko znajdziesz lepszą pracę.

Znam kilka osób, które przez jakiś czas szukały pracy. W końcu coś im się trafiło.

Później narzekały, że pracy dużo, że szef cham, że płaca słaba, ale jak zapytasz takiego delikwenta ile CV wysłał w tym tygodniu, ile ogłoszeń przejrzał, to się okaże, że nie został wykonany żaden krok, aby obecną sytuację zmienić.

Bądź w ruchu.

 

12. Zapieprzaj

Kiedy Twoja sytuacja jest trudna, to pracuj do upadłego.

Kiedy rozkręcałem tego bloga, to spędzałem nad klawiaturą mnóstwo czasu. Jednocześnie miałem kilkumiesięczny maraton szkoleniowy i dojeżdżałem na studia.

Nie raz zdarzyło się, że zasnąłem na biurku. Dopiero jak się ocknąłem, to szedłem do łóżka. Wtedy przyświecało mi motto, że jeżeli są jeszcze siły, to praca nie została wykonana.

Może pomyślisz, że taka harówa to głupota, że to niezdrowe i takie tam. Ale może gdybym wtedy czegoś nie poświęcił, to dzisiaj nie byłbym w tym miejscu w którym jestem? Może to właśnie wtedy w nocy ślęczałem nad artykułem, przez który trafiłeś na tego bloga? Któż to wie.

Pracuj dwa razy ciężej i dwa razy sumienniej niż inni. Zawsze może dać z siebie jeszcze więcej. Zatem skoro możesz, to zrób to.

Mimo, że dzisiaj całkiem dobrze mi się żyje to nadal ciężko pracuję. Ilu znasz blogerów, którym chce się napisać tekst na ponad 4600 słów?

Piszę ten tekst trzeci dzień i przeczytałem go już co najmniej dwadzieścia razy. Wiem, że praca jaką w niego włożyłem na pewno pomoże niejednej osobie. To mnie cholernie cieszy 🙂

Ten wpis był długi i zanim dotarłeś do tego miejsca, to mogłeś już zapomnieć o czym pisałem na początku.

Zróbmy więc małą powtórkę:

1. Napisz CV z klasą

2. Wybierz firmę

3. Zostań wolontariuszem

4. Pokaż co potrafisz

5. Wykorzystaj studia

6. Nie masz doświadczenia? Zdobądź je!

7. Co o Tobie wie Google

8. Poznaj swoje mocne strony

9. Znajomości

10. Specjalizacja

11. Weź co jest – łatwiej się szuka pracy jak już jakąś masz

12. Zapieprzaj

No marsz do roboty!

PS. Jeżeli sądzisz, że ten artykuł może się komuś przydać to udostępnij ten artykuł na swoim profilu na facebooku, lub podeślij znajomym mailem.

Dziękuję 🙂

Jak znaleźć pracę bez doświadczenia?
2.5 (49.78%) 450 votes

Dodaj komentarz

206 komentarzy do "Jak znaleźć pracę bez doświadczenia?"

avatar
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola | Niemiecka Sofa
Gość

Świetny artykuł, Bartek! Jak zwykle zresztą 🙂
Sama zastosowałam wiele Twoich rad z tego artykułu. Dzięki temu po studiach nie byłam z zerowym doświadczeniem. A znajomi ze studiów zastanawiali się, skąd mam doświadczenie, kiedy oni nie mają nic oprócz tytułu naukowego. Cóż, wykorzystywałam wszystkie szanse, które się przytrafiały i ciężko pracowałam, często za darmo.

Damian Słoński
Gość

Co prawda wpis długi, ale przeczytałem dość szybko i z wielką przyjemnością 🙂 Najbardziej uświadomiłeś mi kwestię z kreatywnym CV. Człowiek niby wie, że ten „papierek” powinien się wyróżniać (oczywiście pozytywnie), ale nic w tym kierunku nie robi, bo jednak obawia się, jak to wypadnie w oczach zarządu – czy aby nie przesada i brak szacunku? A to BŁĄD! Dzięki 🙂

Mikołaj Grząślewicz
Gość
Owszem, wiele zależy do CV, ale też można nieco „obejść” system 🙂 Jakiś czas miałem nawet etap „nawracania” ludzi na bycie przedsiębiorcą, gdy sam zacząłem się nim stawiać, ale na szczęści mi przeszło. Praca jest potrzebna i tyle, nie każdy chce robić na swoje.Kiedyś szukałem pracy jako programista. Pisanie listu motywacyjnego wydawało mi się największą bzdurą jaką na jaką mogłem poświęcić czas. Dlatego napisałem list, w którym wytłumaczyłem dlaczego nie napisałem listu motywacyjnego. Oto jego treść:—-Witam, Piszę w odpowiedzi na ogłoszenie, które znalazłem na stroniehttp://adres-strony-na-ktorej-znalazlem-ogloszenie Aktualnie pracuję w firmie XXX. Osiągnąłem niestetyszklany sufit rozwoju i stagnację projektowo-technologiczną.Dlatego szukam większych wyzwań.… Czytaj więcej »
Tery
Gość

Ciekawie i tak ciepło to przedstawiłeś i mimo, że tekst długi to czyta się to w całości:). Będę polecać dla szukających pracy.

Anna
Gość

Witaj Bartku! Oj to prawda z tymi cv. Akurat dostaję wiele cv i zupełnie nie wiem po co je ludzie wysyłają. Ostatnio dostałam cv jakiegoś faceta po politechnice a moja firma zajmuje się organizacją ślubów. Co on chciał robić oprócz tego że pisał że jest kreatywny. Zazwyczaj odpowiadam na maile ale zauważyłam, że nikt z aplikujących do mojej firmy nie ponowił zapytania, nie dopytał po prostu wysyłał w ciemno. Pomijam że mylili moje imię albo pisali bezosobowo. Także potem można mieć żal: wysłałem tysiąc cv i nikt mnie nie chce. Ale czy na pewno?

Ania
Gość

Witaj moja imiennicko,
Po przeczytaniu artykułu Bartka przyszła mi myśl, którą strach i surowa korporacja zabiły we mnie jakiś czas temu. Na studiach myślałam o założeniu firmy organizującej imprezy (śluby, chrzciny, urodziny, imprezy firmowe etc.). Odkąd pamiętam rwałam się do organizowania wszystkiego, od domówek począwszy, na weselach przyjaciół skończywszy :). Zapomniałam o swoim zapale, aż po dziś dzień… Przeczytałam artykuł a zaraz potem Twój komentarz. Dziękuję Wam obojgu i ruszam w świat z nową energią!

Kinga
Gość

Naprawdę,nie ma niczego cenniejszego niż praca/wolontariat jeszcze w czasie studiów. Potem opuszcza się progi uczelni ze szczelnie wypełnionym CV, podczas gdy z „cefałek” innych wieje pustką…Świetne rady!

Kamil
Gość
Bartku pozwolę sobie zacytować z małymi zmianami 😀 Jestem świetnym organizatorem. Potrafię zorganizować imprezy na ponad 100 osób, na której było mnóstwo jedzenia, różne atrakcje, na konferencji świetny i szanowany prof. z USA, a nawet kilku ochroniarzy. Ponadto na studiach organizowała różne projekty o różnym zasięgu, w tym międzynarodowe (łącznie ponad 100 projektów). Chcesz kontakt? Masz dostęp do mojego maila 😀 Powiem tak, świetny artykuł. Jeżeli chodzi o studia i działanie w organizacjach studenckich to warto zacząć zaraz na pierwszym roku i np od koła naukowego. Z tytułu, że nie jest to organizacja o ściśle określonym celu działania można znacznie… Czytaj więcej »
Joanna
Gość

Artykuł ciekawy. Z tymi oryginalnymi cv bym jednak uważała. Ja jestem z tych co czytaja cv i czasem to jestem bardzo zdziwiona a czasem załamana. Wydaje mi sie że młodzi ludzie maja wysokie wymagania w stosunku do swoich umiejętności i niestety nie chce im się pracować ciężko i wydajnie.

Arkadiusz Zlewski
Gość

Znowu pomogłeś i kolejny raz uratowałeś czyjś świat.
Wpis idealnie wpasował się w moją obecną sytuację. Mam już nawet kilka pomysłów jak to zmienić 😉
Nie przypominam sobie bym czytał tak długi artykuł na jakimkolwiek blogu. Kawał dobrej roboty i jestem przekonany, że nie tylko ja to docenię. Pełen szacun.

Michał
Gość

Super tekst 😀 Ciekawa sprawa, bo większość porad które udzielasz, wykorzystuję podświadomie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy! 😀

Krzysztof Kochański
Gość

Bartku, naprawdę, ale to naprawdę bardzo dobry i konkretny artykuł. A jeśli chodzi o długość, to lubię długie wpisy 🙂 Choć muszę przyznać, że nie czytam ich na komputerze, a na kindle’u. Jeśli chodzi o rady, na pewno z nich skorzystam. Już powoli zbliża się ten moment kiedy będę miał okazję je wypróbować 🙂

Dawid
Gość

Też kilka razy rekrutowałem i prawie z wszystkim mogę się zgodzić, szczególnie z tym CV. Wysyłanie w ciemno i bez sensu, to norma. Z jednym punktem się nie zgadzam – 11. Większość ludzi, jak weźmie cokolwiek, to już przy tym cokolwiek pozostanie na całe lata. Tak wynika z moich obserwacji…

Bartosz
Gość
„ale pamiętaj, że to Ty nie masz pracy (albo chcesz mieć lepszą) :)” jeszcze nie przeczytałem całości , jestem w trakcie, ale muszę zostawić komentarz. Czytam artykuł z ciekawości, mam pracę taką jaką chcę, taką jaką chciałem i taką która sprawia mi mega przyjemność bo robię to co lubię ! Doświadczenie? Brak. Jak ją dostałem? Sam się zastanawiam. Ktoś może pomyśleć że mam szczęście, sam tak nawet myślę, ale ponoć nic nie jest dziełem przypadku i tu nieskromnie powiem, że chyba okazałem się lepszy od innych.Kolejną częścią składową jest to, ze cholernie tej roboty potrzebuję ( nie wiem czy pamiętasz… Czytaj więcej »
Kinga
Gość

Świetny wpis! Wielkie dzięki! Obecnie mam pracę, jednak nie jest ona związana z architekturą wnętrz, którą studiuję i z którą wiążę moją przyszłość. Kreatywne CV mam już zrobione i rozsyłam. Korzystając z dostępnych w sieci tutoriali uczę się obsługi programów komputerowych. Poza tym zaczytuję się w artykułach dotyczących projektowania wnętrz, trendów i nowinek z dziedziny designu. Wiem, że przede mną jeszcze wiele ciężkiej pracy ale jestem dobrej myśli.

Tomek
Gość
Witaj! Muszę przyznać, że o wielu rzeczach, o których napisałeś, wiedziałem, ale warto było przeczytać. Mam świadomość, że bez działania, chociażby w postaci jakichś praktyk podczas studiów, przyjmując postawę – nazwijmy to – bierną, będziemy wciąż stać w miejscu, a nawet się cofać. A jeśli – z różnych powodów – nie możemy np. co wakacje pracować w interesujących nas firmach, to nikt nam nie broni prowadzić np. strony internetowej, bloga czy aktywnie działać na forum. Przy niewielkim doświadczeniu – tak sądzę – np. taki blog będzie jakimś dodatkowym „punktem”, dzięki któremu osoba czytająca CV spojrzy na naszą aplikację przychylniejszym okiem.… Czytaj więcej »
Bożydar
Gość

Dzięki za cenne rady 🙂

Marta
Gość

Dotarłam do końca!
Gratuluję wytrwałości, nie tyko przez te 3 dni, ale i 4 (?) lata pisania bloga. Jesteś wielki, a tekst jest świetny! 🙂

Marcin W. Dąbrowski
Gość

Bartek, dodałbym do tego jeszcze jedną, ale wg mnie bardzo ważną rzecz — jak już zrobisz CV, dowiesz się wszystkiego o pracodawcy i dostaniesz zaproszenie na rozmowę — nie spierdziel rozmowy. I tu nie chodzi o stres, tylko o coś co widzę i słucham u kandydatów, czyli brak wyobraźni, a może nawet bardziej brak pokory. Ludzie tak kolorują, wyolbrzymiają a czasem kłamią w żywe oczy, że aż się przykro robi. A na tym się daleko nie zajedzie…

A poza tym — artykuł bardzo dobry i na pewno przydatny. Świetna robota! 🙂

Damian
Gość

Bartku, Bartoszu- tak sobie to czytam i tak sobie myślę. Używając mało wyszukane języka, k….. stary masz rację.
Oczywiście z każdym punktem można polemizować ale generalna diagnoza jest słuszna. Sam pamiętam jak kiedyś napisałem w treści listu motywacyjnego (nie wiem czy miałem więcej szczęścia czy rozumu) zdanie w stylu „…. wiem doskonale, że praktycznie nikt nie czyta listów motywacyjnych ale pomimo tego przedstawię niżej swoją osobę”- zadziałało i był telefon 😀 .

Karina
Gość
Hej, Nie było w ogóle ciężko przebrnąć przez ten wpis, bo był napakowany masą przydatnych i cennych informacji, więc przeczytałam go migiem 🙂 Może też dlatego, że jest to temat bardzo aktualny dla mnie. Jestem w Londynie od 2 miesięcy i szukam pracy. Nie jest lekko. Mam spore doświadczenie, kiedyś tu już pracowałam, potem wróciłam do Polski, załapałam fajną pracę i wróciłam z wysokimi wymaganiami. No i mam..czekam i czekam, chodzę na rozmowy i odrzucam te, które uznaję, że są dla mnie poniżające. Wiem, że to złe myślenie, powinnam tak jak radzisz, wziąć co jest, ale mam przeczucie, że czeka… Czytaj więcej »
adek
Gość

A skąd miałaś wtedy pieniądze na te wszystkie wyjazdy skoro nie zarabiałaś, a kosztuje to niemało nawet przy minimalizacji kosztów.

Monika Pelach
Gość

Całkiem ciekawe te rady. Ja bym umieściła jeszcze jedno nie poddawaj się. I szukaj wszędzie. Ostatnio widziałaś że dobrymi metodami są po prostu zwykłe portale ogłoszeniowe jak http://top-ogloszenia.net/P

Agnieszka
Gość

Kurczę, Bartek, Ty to potrafisz kopnąć w tyłek! 😉 W prawdzie nie szukam teraz pracy, bo jestem freelancerem, ale Twoje słowa trafiają na bardzo podatny grunt. Jesteś człowiekiem, który kształtuje ludzkie przekonania. Jestem pod wrażeniem Twoich osiągnięć, Twojej determinacji i Twojej ciężkiej pracy. Dzięki za uskrzydlający tekst 🙂

Wojtek
Gość
Mhmmm, zasadniczo fajnie, ale nie mogę się powstrzymać od dwóch refleksji, a raczej jednej refleksji i jednego pytania. Refleksja jest taka: jakich czasów dożyliśmy, że aby się wyróżnić, aby w ogóle zostać dostrzeżonym w tłumie, należy robić tak – może i zabawne – „odpałowe” rzeczy, pisać tak „kosmiczne” życiorysy i robić jakiekolwiek inne rzeczy, które przykułyby uwagę rekrutera? Wydaje mi się czasem, że stoimy oto w sytuacji, w której jesteśmy niczym prostytutki, prezentujące swe wdzięki na wystawie przez szybę: tu coś ciekawego czy intrygującego błyśnie, tam wzbudzimy ciekawość… A „klientami” owego „burdelu” są dyrektorzy, kierownicy działów HR i wszystkie inne… Czytaj więcej »
Marta
Gość
Ciekawe pytanie, troche mnie dotyczy bo mam ekstremalnie mało czasu(praca, dwojka samotnie wychowywanych dzieci, zaoczna szkola w kazdy weekend itd.) ale ja nie szukam pracy tylko narazie we wlasnym zakresie dokształcam sie żeby zmienić zawód za 3-5 lat. Mi najlepiej wychodzi poświęcenie jednego-dwóch wieczorów w tygodniu na dane zadanie. Siadam wtedy i konkretnie realizuje zadanie przez np. 4 godziny, lub dopóki nie padne na biurko ze zmeczenia 😉 Takie dwa wieczory w tygodniu poświęcone szukaniu pracy lub czegokolwiek innego to w skali miesiąca ok. 24 godziny! Pełna doba. Ty na przykład z tego co piszesz masz wolne niedziele, możesz np.… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Tam mialo być 3 godziny, nie 4.

Marzena
Gość
Tak, Wojtku tego wątku brakowało w artykule. To o czym piszesz nastąpi u większości tu piszących młodych forumowiczów, nie chcę zniechęcać, ale to dobry, trudny temat . Wszystkie te wskazówki Bartka w poszukiwaniu pracy, gdy się nie ma doświadczenia są cenne. 20 lat temu ,mniej więcej, tego rodzaju sposobów używałam szukając pracy i znalazłam. Ale mam teraz lat 40 i to o czym pisze Bartek jest trudniejsze do wykonania. Doświadczenie mam, ale w wąskiej dziedzinie,w między czasie dodatkowy kierunek studiów, 2 języki, i co, jak stracę pracę to znowu wielki zryw?, „zapieprzać”?. Nikt nie czeka na mnie z otwartymi rękami.… Czytaj więcej »
Rafał
Gość

Hmm. Można mowic, że sie nie ma czasu, że jest ciężko i zadawać pytanie ‚Jak żyć? ‚ (wiem, bo czasem tez mi się zdarza takie glupie myślenie) tylko wtedy bardziej pasuje pytanie: kogo to obchodzi? Ja przecież nic nie muszę, nikt mi nie każe, nie zmusza, kazdy to ma gdzieś. Tylko ode mnie zależy czy będę tam gdzie chcę i sam decyduję czy robię coś w tym kierunku. Wiem, że nieraz jest ciężko, ale cóż… albo, albo.

Gosia
Gość

a jak dla mnie nie był za długi ten artykuł. Mogę nawet powiedzieć, że czuję lekki niedosyt, bo zaczęłam się wkręcać, a tu… koniec 🙂 lubię też posłuchać Cię z video.

Ula
Gość

Bardzo dobry wpis. Nigdy nie zrozumiem jak można narzekac na to, że piszesz długie posty. Przecież bardzo fajnie się je czyta 🙂 Wskazówki przydatne, na pewno skorzystam .

Jay
Gość
Bartek, nigdy więcej takiego tekstu bez paginacji !Nigdy więcej nie mów publicznie że 50 stronek machnąłeś !!Za cytaty we wstępie masz medal. A za długie podpunkty dalej, klapsa !!! 🙂 Wszystko jest ogółem super, ale moje zdanie jest takie, że to wskazówki dla ludzi kreatywnych, którym się chce, którzy mogą, którzy cokolwiek potrafią. Zwłaszcza spojrzeć na to z dystansu i odczuć choć w jednym punkcie że to przeżyli.Jako drugą część na kolejne 3 dni proponuję artykuł z drugiej strony rzeki. Nie jak szukać pracy, a ją oferować. I nie zapomnij odnieść się do najlepszych przykładów jakimi są branża IT i… Czytaj więcej »
ewelina
Gość
Dziękuje ci za ten artykuł jest mega przydatny. Właśnie skończyłam studia dzisiaj odebrałam dyplom od jakiegoś czasu jestem przygnębiona bo wiem że to najwyższy czas ruszyć do pracy a ze studiów mało co wyniosłam,podczas edukacji pracowałam dorywczo ale nie wiedziałam jeszcze ze moja pasja może być moją pracą wiem co chce robić w czym się spełniać ale brakuje mi odwagi,żałuję że nie zaczęłam próbować jakiś czas temu dzisiaj na pewno było by mi łatwiej od kilku miesięcy walczę ze sobą, powoli wychodzę ze swojej strefy komfortu. Co innego jest przeczytać taki artykuł dostać powera a co innego iść go realizować… Czytaj więcej »
Krystyna
Gość
Jestem matka dwoje dorosłych synów i z pewnością gdybym była twoja byłabym dumna z ciebie i twego zaangażowania w społeczeństwie . To co robisz , zrobiłeś i robić będziesz z takim nastawieniem moze przynieść tylko sukces. Pomoc i dzielenie sie z innymi to przyjemność która praktykuje baaaardzo długo , wiele podobnych doświadczeń i sytuacji . Należę do kobiet odważnych i mam bogate przedsięwzięcia rożnej branży , w swoich wypowiedziach jest wiele na temat by umieć sie sprzedać , odkrywać zdolności dane nam od Boga a przede wszystkim nie narzekać tylko działać i nie bać sie , Super to wzmocni wielu… Czytaj więcej »
Marcin Dzik
Gość
Pomagałem kiedyś przy prowadzeniu szkolenia o CV i miałem na sali (m.in.) takich dwóch delikwentów: Mężczyznę i Kobietę. Mężczyzna zastanawiał się czy wpisać w CV wyjazd na Erazmusa (= działalność studencka, potwierdzenie znajomości języków, itp). Powiedziałem mu, że jak najbardziej i żeby sobie dopisał przy angielskim, że zna go dobrze w mowie bo w końcu jakoś musiał się dogadywać za granicą, a on na to że Erazmus był w Hiszpanii i on tam gadał po Hiszpańsku… Patrze na Cv a tam nic nie ma o Hiszpańskim. Nie zapisał tego języka, bo umiał go tylko w stopniu wystarczającym by się porozumieć,… Czytaj więcej »
Czarek
Gość

Bartku mega dobry tekst , ba Amerykanie by rzekli awesome;).
Dorzuciłbym jedną rzecz której nie wyeksponowałeś, a mianowicie to ,że na rozmowie musisz być równie skuteczny i świetnie przygotowany tak jak dobre i skuteczne ma być twoje CV.
Skuteczne CV oraz przyciągający uwagę list motywacyjny to oferta, a produktem którym mamy sprzedać na rozmowie jesteśmy my.
Więcej takich tekstów, więcej;). Pozdrawiam

Mary Jane
Gość

Może ten artykuł komuś pomoże, może kogoś zainspiruje. Mnie zainspirował do większej dbałości o język polski. Nie mam kontaktów wypisanych pod pachą. B-)

Przemysław Wróbel
Gość

Bardzo dobry artykuł, przez przypadek ktoś go puścił na FB:). Jest tutaj wiele prawd przez które sam przeszedłem w życiu a o których mogłem zapomnieć:)

Arek
Gość

Bartku, zacytuję Twe słowa z powyższego artykułu: „Piszę ten tekst trzeci dzień i przeczytałem go już co najmniej dwadzieścia razy. Wiem, że praca jaką w niego włożyłem na pewno pomoże niejednej osobie. To mnie cholernie cieszy :)”
Dziękuję gdyż zaliczam się do jednej z tych niezliczonej liczby osób, którym właśnie pomogłeś. Podziwiam Cię za Twoją wiedzę i upór w dążeniu do wytyczonego celu.
Pozdrawiam serdecznie.

Halina
Gość

Świetny artykuł, rzetelne porady, podane z przykładami i humorem.
Nie wiedziałam o wielu sprawach w nim podniesionych,
super grafika w CV, a ta złota koperta z tabletem to jest bingo!
Dziękuję.
Życzę następnych sukcesów i nieustającej weny.

RJA
Gość

warto było przesunąć zaplanowaną godzine snu i przeczytać;) człowiek dochodzi to tego jaki jest ograniczony jak zobaczy pokazane przez Ciebie CV;) ( tu podrzuce jeszcze jedno które powinno rozbroić pracodawce:) –http://www.youtube.com/watc
można też spróbować wpisać w SKILLS – „robię zajebisty kisiel” podobno na niektórych wertujących CV działa:P:)

lukas
Gość

tiaaaaaaa ale ja i tak wolę sposób Krzystofa Kanciarza: http://www.youtube.com/watc

😉

Grzegorz
Gość

Niezła praca, bardzo przydatna ;]

Gdybyś z tego zrobił książkę, to mogłaby osiągnąć większy sukces niż „Zrobię to dzisiaj!”

Powodzenia w dalszych projektach! 😉

Aneta
Gość

Świetny tekst!! W mojej obecnej sytuacji idealnie dopasowany do okoliczności. Dzięki za cenne wskazówki. Z pewnością je wykorzystam. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszej owocnej twórczości 🙂

Zara
Gość
Ja pierwszą pracę zdobyłam zadziwiająco szybko (przynajmniej wg mnie) i to w regionie o jednym z najwyższych wskaźników bezrobocia. Praca odpowiadająca mojemu wykształceniu, oczywiście najniższa krajowa, na początku fajnie i miło. Po jakimś czasie jednak kierowniczce nie spodobało się to, że podpytuję współpracowników jak posługiwać się programem na którym pracowałam (dodam, że z programem tym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia, jest on stosowany jedynie w określonego typu kancelariach). I nagle wszystko zaczęłam robić źle, wszystko nie tak, tu nie taka czcionka, tam nie ma pogrubienia, nawet akt szukałam tak żeby ich specjalnie nie znaleźć. Posypała się premia, byłam na… Czytaj więcej »
Halina
Gość

Świetny artykuł. Porady bardzo konkretne i aktywizujące. Dziękuję i podziwiam twórczość!!!

Iwona
Gość

Świetny artykuł!
Mam świetną pracę ale i tak wpis przeczytałam dwa razy i wyciągnęłam kilka wniosków dla siebie 🙂
Pozdrawiam 🙂

Natalia
Gość

Bartku, jestem na trzecim roku ścisłych, mega czasochłonnych studiów. Całe dnie spędzam na zajęciach w labolatorium, wieczory i weekendy na zakuwaniu. Mówiąc krótko- dla mnie sesja trwa cały rok. Nie ma mowy o czasie na rozwijanie pasji, udzielanie w wolontariatach ani szukaniu pracy. Lata lecą i coraz bardziej martwi mnie, że mimo tej harówy ta wiedza bez żadnego doświadczenia okaże się bezużyteczna. Jakieś rady?
Wielkie dzięki za to co robisz 🙂 Już nie raz Twoje wskazówki ratowały mnie w środku nocy przed kolokwium, gdy motywacja sięgała dna. Pozdrawiam:)

Michał Maj
Gość

5 lat temu zacząłem swoją karierę bez doświadczenia 😉 Nie miałem nic w CV 😉 A teraz cuda mogę robić 😉

Paweł Zieliński
Gość

Wpis bardzo fajny bo uświadamia nam, że jeśli czegoś chcemy to trzeba się zdefiniować.
Chcę to i to. Ponieważ interesuje mnie to i to i koniec. 🙂
Pozdrawiam

Augustyn
Gość

jestem pod wielkim wrażeniem Twojego tekstu 🙂 !!! daje mocnego kopa do działania 🙂 jestem osobą z niepełnosprawnością ruchową. Czy i ewentualnie jak powinienem to zaznaczyc w swoim CV ?

Arkadiusz
Gość
Przypomnienie o kreatywnym CV swietna sprawa, nigdy bym nie przypuszczal ze mozna zrobic az tak dobre CV!Ale gdy zdobedzie sie jakas prace to wkracza sie lenistwo i brak czasu tzn, idziesz do pracy na 8h (wstajesz o 5, w domu o okolo 15) uczysz sie na studia, poswiecasz chwile czasu aby spotkac sie z dziewczyna,zrelaksowac i idziesz spac zeby byc wyspanym, bo jak nie to na drugi dzien jestes niewypoczety i nie masz po prostu sily sie uczyc, a daze do tego ze powoli brakuje na poszukiwanie lepszej pracy, rozwijanie i poszukiwanie nowych zainteresowan, czas strasznie szybko ucieka i sam… Czytaj więcej »
andrzej
Gość

nie mówi/pisze się „tam nie pisze” tylko „tam jest napisane” jeśli chodzi o dyplom uczelni jak na początku artykułu. Tam pisze można powiedzieć gdy tam ktoś coś pisze w tym momencie, gdy zostało już napisane jest to czynność dokonana i tam już nikt nic nie pisze tylko właśnie jest napisane!!!

Rajmund
Gość

Trochę zeszło, ale doczytałem do końca. Twój artykuł miałem przeczytać tylko po to, aby wiedzieć w jaki sposób piszesz, i żeby wiedzieć jak napisać własny (trochę się wzorując). Zapomniałem tylko o jednej rzeczy. Z jakim nastawieniem zacząłem czytać. I to czyni Twój tekst rewelacyjnym. Można się zapomnieć i zaczytać. Żeby moje teksty też takie kiedyś były 🙂

Jadzia
Gość

A u mnie nie chodziło o CV, tylko chyba o mój brak wiary w siebie. Ciągle sobie powtarzałam, że jestem beznadziejną osobą, aż w końcu w to uwierzyłam. Dopiero po wykładach Pani Wegener się dowiedziałam, że słowa mają ogromną siłę. P.S świetny blog

cecylia
Gość

jeej bartek..swietny tekst! zostan tutorem to cos stworzonego dla mnie! dlaczego wczesniej o tym nie slyszalam.
dzieki! przywracasz wiare w ludzi i swoje wlasne siły

Ania
Gość

Super wpis!

Pawel
Gość
Bardzo fajny tekst, właściwie to najlepszy w temacie zdobywania pierwszej pracy jaki do tej pory czytałem.Nie mówię tu o samym stylu, ale o trafności, musiałem użyć tych samych lub bardzo podobnych środków, żeby zdobyć pierwszą pracę i mi się udało. Było to o tyle trudne, że aplikowałem na stanowisko programisty, a byłem zaraz po studiach i nie miałem do tej pory styczności z żadnym profesjonalnym projektem. Nie mniej jednak, umiałem programować całkiem dobrze w dwóch językach, trzeci już był w drodze, wybrałem kilka odpowiadających mi firm i zrobiłem wszystko co tylko się dało, żeby mnie przyjęli. Co ciekawe, wybrała mnie… Czytaj więcej »
E
Gość

„Jak ktoś mi mówi, że jego nic nie interesuje, to aż nie chce mi się wierzyć”

Bo żyjesz w całkiem innym świecie