Moje sukcesy i porażki w 2015 roku

Rok 2015 za nami zatem czas na podsumowanie. Dla mnie to był świetny rok, mimo różnych zawirowań. Z drugiej strony gdyby ich nie było, to życie byłoby strasznie nudne.

Najpierw będzie o tym, co udało się zrealizować, później o tym gdzie poległem, i na końcu o planach na 2016 rok.

Bardzo bym chciał, żebyście w komentarzach napisali także wasze podsumowanie. Niby taka mała rzecz, ale dzięki niej wracamy do tych wszystkich wspaniałych momentów, które miały miejsce przez ostatnie 12 miesięcy.

Jestem święcie przekonany o tym, że spojrzenie na taką listę mniejszych i większych sukcesów niesamowicie uskrzydla. Dzięki niej nabywamy przekonania, że skoro z takimi wyzwaniami daliśmy sobie radę, to z kolejnymi (może większymi) też sobie poradzimy.

Nawet jeżeli ten rok był dla was bardzo ciężki, to warto się zastanowić jakie lekcje można wyciągnąć z tych przykrych doświadczeń. Jeżeli coś poszło nie tak i nie przemyślimy tego, nie wyciągniemy żadnych wniosków, nie zastanowimy się nad tym jak postąpić, gdy taka sytuacja się powtórzy, to będziemy daną lekcję przerabiać tak długo, aż w końcu pójdziemy po rozum do głowy.

To trochę tak jak z kobietami, które notorycznie dostają wpierdol od swoich facetów, ale ciągle im wybaczają i wierzą, że oni się zmienią. Nie zmienią się.

Zacznijmy od tego, z czego jestem naprawdę bardzo zadowolony.

Co się udało?

1. LiczySieWynik.pl

Bez wątpienia największa zmiana tego roku. Przez ponad 6 lat blog działał pod nazwą BartekPopiel.pl. Początkowo obawiałem się o to, jak nowy blog zostanie przyjęty (w końcu zamierzałem „zaorać” kilka lat swojej pracy), ale okazało się, że moje obawy były całkowicie bezpodstawne.

2. Ograniczenie szkoleń i wystąpień

Przestałem robić szkolenia na żywo i skupiłem się na działaniach online. Ostatnie swoje szkolenie przeprowadziłem w lutym. Poza tym miałem tylko trzy gościnne występy.

Z perspektywy czasu uważam, że był to bardzo dobry ruch, który pozytywnie wpłynął na moje blogowanie. W 2016 roku zamierzam utrzymać podobną częstotliwość jeśli chodzi o moje występy.

3. „Tylko dla wtajemniczonych”

Projekt, który zacząłem w lutym jeszcze na poprzedniej wersji bloga polegający na tym, że co jakiś czas publikowane są dodatkowe treści, w których pokazuję jak wszystko co robię wygląda od kuchni: jakie są plany, zarobki, koszty, co udaje się zrealizować, jakie rzeczy mi nie wyszły.

Potraktowałem to jako eksperyment i z ciekawością obserwowałem jakie będą wasze reakcje. Założenie było takie, że jeśli ktoś się wygada, gdzieś zostanie napisane, że „Popiel tu i tu zamieścił swoje wyniki, ale żeby to przeczytać, to trzeba zrobić to i owo” , to kasuję wszystkie takie wpisy i definitywnie zamykam temat.

Sądziłem, że to nie przetrwa. Obawiałem się krytyki, bo ponoć Polak Polakowi wilkiem, ale mało tego, że nikt nigdzie o tym nie pisnął słówkiem (poza przekazami ustnymi), to jeszcze dostałem mnóstwo maili, w których dziękujecie za te treści.

Wspieracie mnie, motywujecie i potwierdzacie, że to dobrze, że pokazuję jak to rzeczywiście jest w biznesie. Namawialiście mnie także do tego, żeby to odtajnić i zamieszczać oficjalnie na blogu.

Myślałem o tym, ale powiem wam, że podoba mi się to, że trafia to tylko do małej grupy zaufanych osób. No i chyba jeszcze nie jestem gotowy, aby tak całkowicie wszystko odsłonić.

Oczywiście nie będę tu mówił gdzie takie materiały są zamieszczone, bo cała zabawa straciła by sens. Kto wie ten wie, a kto chce być powiadomiony, że poza artykułem na blogu ukryte jest coś jeszcze, to zapraszam do zapisania się na newsletter.

Osoby odbierające powiadomienia o nowych artykułach za pomocą maila zazwyczaj dostają informację wprost o tym gdzie kliknąć, żeby przeczytać / obejrzeć jak to wszystko wygląda od zaplecza. Jak robię zajawkę o pojawieniu się nowego wpisu na Facebooku, to nie wspominam o dodatkowych treściach, dlatego jeśli obserwujecie mnie tylko na FB, bo być może umykają wam bardzo łakome kąski 😉

4. Dwa szalone eksperymenty 😉

Nie warto robić założeń. Zanim uznacie „to nie dla mnie”, „w moim biznesie tego nie da się zrobić”, „w naszej branży to się nie sprawdzi”, to zróbcie test.

W tym roku sam przekonałem się o tym, że czasami warto zaryzykować. Pierwsza taka sytuacja była w kwietniu. Stary blog leżał i kwiczał. Strony ładowały się niemiłosiernie długo. Natomiast nowy blog jeszcze nie był gotowy do odpalenia.

Wtedy właśnie przyszedł do mnie Konrad z fanpage „Pierwszy milion przed 30-stką” z pytaniem, czy mógłbym przeprowadzić webinar o efektywnej nauce dla osób, które obserwują jego fanpage.

Na początku byłem sceptyczny bo po pierwsze blogi były w rozsypce, a po drugie „efektywna nauka”, to temat który miałem już całkowicie odciąć od bloga.

Jednak zgodziłem się i jakże głupio bym postąpił, gdybym odmówił współpracy. Kampania była jedną z trzech najlepszych akcji 2015 roku i w ciągu 7 dni akcja wygenerowała 40.606.99 zł.

ementor - Lista transakcji sprzedaży

Najlepsze, że w ogóle się przy tym nie napracowałem bo wszystkie materiały wykorzystane do promocji zostały pobrane z archiwum bloga. Dokonałem tylko niewielkich poprawek i aktualizacji.

Drugi, ale nieco inny eksperyment przeprowadziłem w październiku. Przeglądałem swoje materiały marketingowe i znalazłem w nich tzw. „strategię ankietową”. Miałem to w materiałach z 2010 roku, ale nigdy tego nie wykorzystałem, bo zakładałem, że takie coś sprawdzi się w USA, ale w Polsce nie zadziała. Skąd ja miałem takie wnioski? Nie mam pojęcia!

W każdym razie swoje założenia postanowiłem odłożyć na bok. Przygotowałem wszystko tak jak trzeba i czekałem co się stanie. Okazało się, że… strategia którą miałem na dysku przez pięć lat wygenerowała sprzedaż 32.454,84zł (screen jest z 28.10 i stad drobna różnica).

pazdziernik

Łatwo policzyć ile byłoby dodatkowego zysku, gdybym przez ostatnie pięć lat skorzystał z tego choćby raz do roku.

Strategia jest bardzo prosta i polega na tym, że:

  • Robimy prostą ankietę i w podziękowaniu za jej wypełnienie oferujemy dobre nagranie o czymś, co interesuje naszych czytelników. Do zrobienia ankiety wykorzystałem serwis wofoo.com ze względu na to, że po zakończeniu ankiety można natychmiast przekierować osobę, która wypełniła ankietę na stronę z obiecanym prezentem.Nagranie bonusowe musi zostać nagrane w odpowiedni sposób, ale co powiedzieć, w jakiej kolejności (to bardzo ważne) i w której minucie, to zdradzić już nie mogę 😉 Nagranie, które ja oferowałem za wypełnienie ankiety dostępne jest na tej stronie.
  • W nagraniu przez 90% czasu dajemy konkretne wskazówki, a ostatnie 10% nagrania, to bardzo atrakcyjna propozycja.
  • Po tygodniu robimy omówienie wyników i opcjonalnie ponownie można wspomnieć o przygotowanej ofercie.

I to wszystko.

Najlepsze jest to, że żadnej z tych kampanii w ogóle nie brałem pod uwagę planując 2015 rok. Na jedną dałem się namówić, a drugą odgrzebałem pod koniec sierpnia i stwierdziłem, że przygotowanie całości zajmie mi nie więcej niż kilka godzin, więc zamiast z góry coś odrzucać po prostu to sprawdzę.

Jak łatwo policzyć obie kampanie zarobiły ponad 73.000 zł, a przygotowanie ich nie zajęło mi  więcej niż 3 dni pracy.

To doświadczenie pokazuje, że trzeba mieć plany, trzeba się ich trzymać, ale zapychanie w kalendarzu każdej wolnej minuty nie jest dobrym pomysłem. Jak pokazują powyższe przypadki czasami plany warto nieco pozmieniać i zrobić coś zupełnie innego. Być może okaże się, że owe „coś innego” przyniesie nam wspaniałe korzyści.

5. MamyKosmos.pl – już jest!

Do samego końca nie wiedziałem, czy uda się wpisać tę pozycję do podsumowania roku. Część z was może nie wie, ale odpaliliśmy z żoną drugi blog o tematyce parentingowej. W zasadzie, to Ola tam jest na froncie, a ja zajmuję się kwestiami technicznymi i strategią działania.

Realizowaliśmy to po godzinach i mimo, że lista rzeczy do zrobienia jest niemiłosiernie długa, to uznaliśmy, że nie ma co dłużej czekać z premierą.

Gdy pojawili się tam pierwsi czytelnicy, pierwsze lajki i komentarze, to pojawiła się nowa energia. Poza tym na dzień dobry dostaliśmy od czytelników masę wskazówek, dzięki którym tamten blog będzie jeszcze lepszy.

Zatem na MamyKosmos.pl zapraszam wszystkich, którzy:

  • spodziewają się dziecka
  • mają małe dzieci i mogą uzupełnić przygotowywane przez nas materiały (będzie super jak podzielicie się swoimi doświadczeniami)

Blog będzie rósł i dojrzewał razem z naszą pociechą, także o tym jak przygotować wyprawkę szkolną dla dziecka posłuchacie / przeczytacie dopiero za 4 lata 😀

6. Życie mnie testuje

Wcześniej wspominałem, że najważniejszym celem na rok 2015 było mocniejsze wejście w internet. Poza szkoleniami i występami na żywo postanowiłem też dość mocno obciąć ilość prowadzonych konsultacji.

To jest niezwykle ciekawa i dochodowa sprawa. Lubię konsultacje na żywo lub skypie, ludzie dostają na tacy rzeczy, które natychmiast poprawiają im wyniki, ale moja doba ma cały czas 24 godziny. Chcąc rozwijać swoje projekty musiałem coś jeszcze przyciąć.

I kiedy stwierdziłem: „Przez najbliższe dwa miesiące nie biorę żadnych, ale to żadnych konsultacji”, to pojawił się klient gotowy zapłacić 20.000 zł za pomoc w zbudowaniu jego marki w internecie (blog, nagrania serii video, pomoc w przygotowaniu produktów, szkoleń itp.)

Jak to przeczytałem, to pomyślałem:

No to ładnie. Dopiero zarzekałem się, że nie będę robił żadnych konsultacji, ani wdrożeń, a tu taka niespodzianka”.

I znów w głowie mętlik, zastanawianie się, rozmyślanie, że może jeszcze to zrobimy, a później już na 100% koniec z konsultacjami na kilka tygodni. Bo z jednej strony mam swoje projekty, ale z drugiej 20.000 zł piechotą nie chodzi.

Wiecie co zrobiłem?

Odmówiłem.

Kiedy pisałem klientowi, że jednak nie mogę się tym zająć, to ręce mi drżały, a serducho waliło niczym basy na imprezie techno. Nawet kiedy wcisnąłem już „wyślij”, to nadal zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem. Przecież jeszcze trzy lata temu takie zlecenie brałbym z pocałowaniem ręki!

A żeby było śmieszniej, to po mniej więcej tygodniu dostałem podobną propozycję i już serio zacząłem się zastanawiać czy to nie są jakieś znaki z góry 😀

Czy to była dobra decyzja? Wydaje mi się, że jednak tak. Pamiętajmy, że działam w internecie i to co tu tworzę zostanie na lata. Zatem być może coś straciłem w krótkim okresie, ale z drugiej strony zrealizowałem materiały, które będą procentować dla mnie i moich współpracowników latami.

Co się nie udało?

1. Cyferki

W zeszłorocznych planach miałem podniesienie w górę kilku wskaźników cyfrowych. Chciałem, aby fanpage obserwowało 15.000 osób, natomiast lista osób zapisanych na newsletter miała przekroczyć 50.000 osób.

Realnie wygląda to tak, że na ten moment fanpage liczy 10.652. Natomiast na newsletterze (na którym swoją drogą też znacznie bardziej mi zależy) jest na ten moment 40.929 osób.

2. Projekt dla Klientów

Mam jeszcze jeden projekt, który obiecałem garstce Klientów. Siedzę nad tym od ładnych kilku tygodni i cały czas coś tam dodaję, poprawiam i zmieniam.

Wierzyłem, że uda mi się to oddać w ich ręce przed końcem roku, ale jednak nie wyszło. Niemniej czuję, że koniec jest bliżej niż dalej. Pozostanie nagrywanie, montaż i wysyłka 🙂

Aż nie mogę się doczekać, bo to jest coś co mi mocno siedzi w głowie. Nie mogę się teraz zabrać za nic nowego zanim tego nie dokończę.

3. Mniej materiałów

W całym 2015 roku opublikowałem znacznie mniej materiałów niż początkowo planowałem. Uściślając na blogu pojawiło się ok. 40% wszystkiego co miałem w planach. Chciałem, żeby blog był aktualizowany co najmniej raz w tygodniu, a niestety zdarzały się dłuższe przerwy.

Na wytłumaczenie mam jedynie to, że niektóre moje artykuły są często tak długie, że spokojnie mógłbym je podzielić na trzy lub więcej części (np. ten artykuł spokojnie mógłby być podzielony na 5 części).

Żadnego nowego produktu – Poza kategoriami

W 2015 roku nie stworzyłem żadnego nowego produktu. Nie jest to dla mnie ani sukces, ani porażka.

To był pierwszy rok kiedy w ofertach pojawiały się produkty i nagrania ze szkoleń zrealizowanych w poprzednich latach.

Przyznaję, chciałem sprawdzić czy to rzeczywiście jest tak, że w razie czego można odcinać kupony od tego, co zrobiło się wcześniej. Czy naprawdę biznes internetowy może działać tak, że zrobisz coś raz, a sprzedajesz to wielokrotnie nawet przez wiele lat?

Nie wiem czy przez wiele lat, ale przez rok na pewno jest to możliwe 🙂

Natomiast to, że nie było produktu nie oznacza, że leżałem do góry brzuchem. Materiały video, które udostępnione są na blogu za darmo wymagały sporo pracy. Podobnie z artykułami. Takiego merytorycznego i wypchanego po brzegi konkretami artykułu nie da się napisać w kilka dni. To dość żmudna praca wymagająca sporego zaangażowania.

Dlatego może i materiały pojawiały się rzadziej, ale osobiście uważam, że jakościowo były dużo lepsze niż w poprzednich latach. No i w końcu udaje się pokazywać treści dwutorowo, czyli ten sam materiał dostępny jest w postaci video i w wersji tekstowej.

Jeszcze jeden powód

Jeszcze do czegoś muszę wam się przyznać. Wiem, że mógłbym pracować więcej i ciężej. Mogłyby być nowe szkolenia i produkty. Wiem, że to z pewnością przełożyłoby się także na jeszcze lepsze wyniki finansowe. I wszystko fajnie, gdyby nie to, że cholernie cieszy mnie bycie ojcem.

Serio, nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę. Cieszy mnie to, że układam z moją córką klocki, że bawimy się wszyscy w chowanego, bawimy się w berka, układamy razem puzzle i rysujemy. Cieszy mnie to, że mogę jej poczytać książki. No i nic mnie tak nie rozwala jak to, że ona tak po prostu przyjdzie i się przytuli.

Wierzcie mi, że są takie dni, że zamiast siedzieć nad kolejnym artykułem, czy przygotowywać scenariusz video, to wolę zostać po obiedzie jeszcze godzinę i się pobawić z Anastazją.

Wybieram to, bo wiem że tak naprawdę taki okres bardzo szybko przeminie. Nim się obejrzę, to pójdzie do przedszkola i szkoły. Później będzie nastolatką i jak będę chciał z nią porozmawiać czy spędzić czas, to usłyszę, że:

Sorry tata, ale jestem umówiona z Kaśką”. Także śpieszmy się kochać dzieci – tak szybko dorastają 😉

Nie mam noża na gardle i uważam, że dbanie o relacje rodzinne jest dla mnie ważniejsze niż kolejne tysiące na koncie. Pieniądze zawsze można zarobić, wychować dziecko można tylko raz.

Także w tym roku trochę odpuściłem jeśli chodzi o rozwój własnej kariery, ale z drugiej strony uważam, że jako rodzice spisaliśmy się na medal.

Największym paradoksem dla mnie jest to, że mimo, że w tym roku jakoś specjalnie się nie przepracowywałem, mimo że bywały tygodnie, w których pracowałem po kilka godzin dziennie, to jednocześnie był to najlepszy rok pod kątem zarobków i zgromadzonych oszczędności.

To jak mniemam jest efekt tego, że nieco mniej pracowałem w firmie, a znacznie więcej czasu spędzałem pracując nad firmą: delegując, robiąc procedury, usprawniając komunikację w zespole i planując konkretne strategie.

Plany na 2016?

Dokładniejszy plan na 2016 rok jeszcze jest w przygotowaniu, ale podzielę się kilkoma punktami.

1. Współpraca w zakresie edukacji

Nawiązałem bardzo ciekawą współpracę w branży edukacyjnej i już niebawem ruszamy ze wspólnym projektem. Więcej póki co nie mogę napisać, ale jeśli ktoś jest przed maturą, lub studiuje i chciałby uczyć się co najmniej dwa razy szybciej, to obserwujcie blog, fanpage i newsletter. Wkrótce pojawi się więcej informacji.

2. Długie wakacje

Za kilka tygodni całą rodzinką wylatujemy na dłuższe wakacje. Lot już mamy zarezerwowany, mieszkanie załatwione, także odliczam dni 😉

Spędzimy miesiąc na Teneryfie, a dokładniej w miejscowości Adeje. Chciałbym tam i odpocząć, i zrealizować kilka nagrań na blog, bo sceneria jest tam obłędna.

3. Rozkręcić MamyKosmos.pl

Rozbujanie drugiego bloga powinno być nieco łatwiejsze. Mój blog był i w zasadzie nadal jest poligonem doświadczalnym, natomiast tam przerzucam tylko to, co na 100% zadziała.

Jako, że cel musi być konkretny, to chciałbym, żeby do końca 2016 roku na tamtym blogu liczba osób zapisanych na newsletter przekroczyła 5000. To będzie naprawdę dobry wynik jak na pierwszy rok.

4. Pierwszy produkt na mamykosmos.pl

Kolejny mój cel również związany jest z tamtym blogiem. Chciałbym, żebyśmy stworzyli pierwszy produkt pomagający rozwiązać problemy młodych rodziców.

5. Podcast

Myślałem, że uda się to odpalić jeszcze w ty roku, bo w zasadzie wszystko jest gotowe. Mam sprzęt, listę tematów, oprogramowanie.

Niestety w Podcastach ważna jest regularność, więc postanowiłem, że zabiorę się za ich nagrywanie dopiero jak uporządkuję wszystkie zaległości.

6. Studio

Mam w domu zrobione małe studio, w którym można nagrywać naprawdę dobre materiały na potrzeby internetu. Mamy sprzęt, oświetlenie, green screen, okolica też jest malownicza, więc w razie czego można nagrać także coś w terenie. Bywa czasami tak, że sprzęt stoi przez kilka tygodni nieużywany. To są zasoby firmy, które zwyczajnie nie są wykorzystywane w 100%.

studio1

Wpadłem na pomysł, żeby udostępniać to wszystko także innym osobom (blogerom, trenerom, coachom, konsultantom i każdej innej osobie, które chce stworzyć serię nagrań do umieszczenia na stronie, blogu, lub która chce stworzyć produkt video). Już robiliśmy takie zlecenia, ale to były jednorazowe realizacje zrobione po znajomości.

Będą prawdopodobnie trzy opcje:

Pierwsza: przyjeżdżasz i nagrywasz surowy materiał i montujesz go we własnym zakresie. Za kamerami będą moi ludzie, którzy podpowiedzą co robić, jak mówić, kiedy zrobić powtórzenie.

Druga: przejeżdżasz i nagrywasz surowy materiał, ale poza kamerzystami obok jestem także ja. Podpowiadam jak stanąć, jak mówić, jakim tonem głosu, ciszej, głośniej, wolniej, szybciej itp. Jak jestem obok, to nagrania trwają nieco dłużej, bo podobno strasznie się czepiam 😀

Trzecia: przyjeżdżasz, nagrywamy materiał, jestem cały czas na planie i film realizuje nasz montażysta (jeśli widziałeś moje nagrania z ostatnich miesięcy, to wiesz, że robi kawał dobrej roboty).

Póki co to tyle. Jak wspomniałem szczegółowy plan dopiero powstaje, także zobaczymy co pokaże życie.

Jak wam minął 2015? Jakie sukcesy macie na koncie? Co się nie udało i dlaczego? Jakie wnioski z tego wynieśliście?

Wiem, że być może o swoich sukcesach i porażkach pisaliście w innych miejscach, ale to chyba nie jest wielki problem, żeby je tu skopiować, prawda? 😉 Jeśli przy okazji macie jakieś pytania, zagwozdki, rozterki, to pytajcie śmiało. Jeszcze kilka dni planuję mieć nieco luźniejsze, więc jeśli tylko będę potrafił pomóc, to pomogę.

Życzę wam dużo szczęścia, radości i tego, aby w waszym życiu jak największą przestrzeń wypełniały rzeczy, które was uszczęśliwiają!

Moje sukcesy i porażki w 2015 roku
4.69 (93.81%) 97 votes