Punkty zwrotne, które wywróciły mój świat do góry nogami

Każdy z nas ma w życiu pewne punkty przełomowe. Takie chwile, gdy nasze życie zaczyna iść w zupełnie innym kierunku.

Takie punkty w moim życiu to:

Zerwanie więzadła krzyżowego w kolanie – na początku byłem załamany, bo to wyeliminowało mnie z tańca (kiedyś trenowałem break dance). Jednak dzięki temu, że miałem nogę w gipsie lepiej przygotowałem się do egzaminów i dostałem się do najlepszego liceum w Mysłowicach.

Egzamin na studia – startowałem na Socjologię reklamy i komunikacji społecznej. Było ponad 350 chętnych i zaledwie 30 miejsc. Byłem bardzo dobrze przygotowany i odpowiedziałem na wszystkie pytania, ale nie zostałem przyjęty. Natomiast gość, który zdawał w komisji obok nie miał bladego pojęcia o co go pytają i on się dostał 😀

Na początku były nerwy, wkurzenie, poczucie niesprawiedliwości, ale tego samego dnia pojechałem na imprezę odreagować i dostałem świetną propozycję współpracy. Także później cieszyłem się jak głupi, że jednak jestem na zaocznych i jednocześnie mam możliwość zarabiania całkiem niezłych pieniędzy bez wychodzenia z domu. No i tam poznałem Olę 🙂

Założenie bloga – jeśli chodzi o blogi, to na początku byłem ‘konsumentem’. Czytałem różne blogi i w głowie kłębiła się myśl o założeniu swojego. Najpierw napisałem artykuł gościnny na blog Alexa Barszczewskiego (kto by pomyślał, że to już 8 lat minęło), a po jakimś czasie stworzyłem własne poletko w sieci. Początkowo miało to być coś pobocznego. Narzędzie marketingowe, dzięki któremu będę miał więcej uczestników na swoich szkoleniach stacjonarnych z szybkiego czytania. Jak ktoś by mi wtedy powiedział, że za kilka lat blog stanie się sercem wszystkiego co robię, to bym nie uwierzył.

Wywiady – chciałem się uczyć biznesu od praktyków, ale jak próbowałem się z nimi spotkać, to 99% z nich nie miała czasu. Z dzisiejszej perspektywy doskonale ich rozumiem. Natomiast wytrychem okazały się wywiady. Jak napisałem, że „chcę zrobić z Panem wywiad”, to nagle 8 na 10 osób bez wahania się godziło. Mało tego, z czasem zacząłem dostawać wiadomości w stylu: „Cześć, jestem prezesem firmy XYZ. Chciałbyś zrobić ze mną wywiad?” 😀

Dzięki wywiadom trafiłem do Tomasza Kućmy (audiobooki, które czyta Tomek, to absolutnie najwyższa liga!), którego z kolei poznałem przez Klienta, który zaprosił mnie na dzień otwarty w BNI. Od Tomka trafiłem do Marcina Kądziołki, który w rozmowie po części nagrywanej namówił mnie do napisania pierwszej książki – i tu przechodzimy do kolejnego punktu.

 „Zrobię to dzisiaj!” –  Oj, do tej pory pamiętam jak bardzo się bałem dnia premiery. Okazało się, że książka po dwóch dniach zdobyła szczyt listy bestsellerów ZM i nie oddała pierwszego miejsca przez ponad 3 miesiące. Z tego co wiem mój rekord po dziś dzień nie został pobity 😀

Takich punktów przełomowych było więcej:oświadczyny, założenie firmy, maratony, kierat, przyjęcie ogromnego zlecenia szkoleniowego, decyzja o blogowaniu na pełny etat itd.

Bez wątpienia jednym z najbardziej przełomowych dni był dzień narodzin Anastazji. Niby miałem 9 miesięcy na to, żeby się przygotować, widziałem zdjęcia, prześwietlenia itp. ale kiedy widzi się takiego małego człowieczka, to tętno milion, a emocje na Marsie.

Swoją drogą gdyby nie pojawienie się małej, to nigdy nie nauczyłbym się delegowania zadań. Teraz już nie było opcji, żeby pracować tyle co wcześniej, bo nie chciałem nigdy być ojcem, który pojawia się od czasu do czasu. Który ciągle pracuje i w razie wyrzutów ze strony rodziny ma zawsze w zanadrzu tekst: „przecież ja to robię dla was”.

Na szczęście kilka mądrych osób wpoiło mi, że dziecko zamiast super lalek, domków i gadżetów woli się bawić kartonami, butelkami, klamerkami i gazetami.

Pod warunkiem, że będziemy obok.

Zabawki się znudzą lub popsują, a wspólnie spędzone chwile pozostaną w pamięci na zawsze.

Przy okazji: oglądaliście bajkę „To się w głowie nie mieści”? No pozycja obowiązkowa dla każdego. Nie będę tego rozwijał, na zachętę tylko napiszę, że Wyspa Rodziny i Wyspa Głupoty, to coś, o co trzeba pioruńsko dbać 😀

Wracając do delegowania: im więcej zacząłem delegować, tym szybciej i lepiej zaczęło się wszystko rozwijać. Dzisiaj nie potrafię sobie wyobrazić tego, jak kiedyś ogarniałem sam. Ogromnie się cieszę, że mam w zespole takich fajnych ludzi 😀 Ola, Maciek, Krzysiek, Kamil M., Kamil C.,Gabi, Kasia, Ania – kłaniam się wam w pas. Bez was ten blog nie byłby tym czym jest!  Także zdecydowanie dzień, w którym zostałem ojcem miał ogromny wpływ także na moje działania biznesowe.

Punkty zwrotne, które wywróciły mój świat do góry nogami
4.7 (93.24%) 68 votes