Rób to co kochasz, a prawdopodobnie będziesz klepał biedę

rób to co kochasz

„Rób to, co kochasz, a już nigdy nie pójdziesz do pracy” – to prawdopodobnie jedna z najgorszych wskazówek, jakie przewijają się we wszelkiego rodzaju poradnikach rozwojowo-biznesowych.

Niestety, ten model najzwyczajniej w świecie rzadko sprawdza się w praktyce. Rozejrzyj się – ile znasz osób, które kochają to, co robią i jeszcze na tym w miarę dobrze zarabiają? Osobiście znam garstkę osób, które potrafią zarobić na swojej pasji, ale one także potwierdzają, że od kiedy do swojego hobby dołączyły element biznesowy, doszły też takie obowiązki, których wręcz nienawidzą.

Chciałbym w tej części rozwiać kilka mitów, w które sporo osób, niestety, wierzy bo jakiś guru im powiedział: „Rób to co kochasz, a pieniądze same się pojawią”. Tym, którzy czytają bloga nieco dłużej, należy się kilka słów wyjaśnienia. Przez długi czas sam wierzyłem w to, że kiedy coś cię pasjonuje, to pieniądze prędzej czy później się pojawią. Dzisiaj wiem, że mogą się pojawić, ale nie muszą.

Dwa lata temu nie dostrzegałem jednego elementu, który sprawił, że mój blog zyskał na popularności, a pierwsza książka w dwa dni po premierze stała się bestsellerem. Zrobiłem „coś” intuicyjnie i trafiłem. Tak, przyznaję, był tu pewien pierwiastek szczęścia.

Przypuszczam, że dla wielu osób opcja pod tytułem „rób to, co kochasz”, zakończy się bolesnym rozczarowaniem, frustracją, a może i nawet sporymi długami. Właśnie dla takich ludzi powstał ten artykuł. Przeczytaj go, zanim wpadniesz w kłopoty finansowe, a związek będzie wisiał na włosku.

Zmęczysz się

Dla mnie zawsze oczywiste było to, że nieważne czego się podejmę, to będą tam elementy, które są męczące, irytujące i takie, które najchętniej bym oddelegował.

Jeżeli startujesz z takim podejściem, że będzie robił tylko to, co kochasz i już na starcie nie bierzesz pod uwagę całego „zaplecza”, to znaczy, że nigdy nigdzie nie pracowałeś. To zarówno Twoja wina, jak i Twoich rodziców, którzy być może mówili: „Ty się zajmij nauką. Stać nas, to będziemy ci szkołę opłacać.” No i później mamy roszczeniową armię magistrów, którzy:

  •  nie mają żadnego doświadczenia zawodowego,
  •  uważają, że to system jest zły, bo nie przygotował dla nich miejsc pracy,
  •  uważają, że po pięciu latach nauki należy im się praca za godziwe pieniądze.

Sorry, ale nic ci się nie należy tylko dlatego, że masz dyplom. W dzisiejszych czasach dyplomy większości uczelni są tyle warte, ile papier, na którym zostały wydrukowane.

Jeżeli kiedykolwiek gdziekolwiek pracowałeś, to wiesz, że są takie elementy w pracy, które są super, ale są i takie, które zwyczajnie męczą. Nieważne, czy jesteś gwiazdą rocka, pisarzem, lekarzem, grafikiem, programistą, kucharzem, czy blogerem.

Weźmy pod lupę jakąś znaną piosenkarkę. Ogromną frajdą może być dla niej moment, kiedy wychodzi na scenę i śpiewa. Jednak na tym jej praca się przecież nie kończy. Podczas trasy całe dnie spędza w busie, śpi w hotelach, jest z dala od rodziny i przyjaciół. Robi próby, na których nikogo nie ma. Musi podtrzymywać swoją obecność na rynku udzielając wywiadów i rezygnuje z części swojej prywatności, a to, po przekroczeniu pewnego pułapu, na pewno jest bardzo męczące.

Przypuszczam, że prawdziwą przyjemność daje jej jakieś 20% ze wszystkich zadań, które są do wykonania.

Zatem każda praca, choćby nie wiem jak była wspaniała, to po prostu praca. Czasem będziesz miał jej dość i nie powinno Cię to dziwić.

To egoistyczne – nie sądzisz?

Zauważ, że takie podejście jest egoistyczne i właśnie dlatego wiele biznesów założonych z tym zamysłem upada, zanim zdążą się rozkręcić. Możesz robić to, co kochasz, ale co w przypadku, gdy nikt tego nie potrzebuje? Dlaczego ktokolwiek miałby ci zapłacić za to, co TY kochasz?

Uwaga! Teraz chwila prawdy: ludzi nie interesuje, co ty kochasz! Oni mają dość swoich problemów. Mają też swoje pasje, zatem twoja miłość do czegokolwiek zwyczajnie nikogo (poza tobą) nie obchodzi. Dlatego powinieneś wyzbyć się własnego egoizmu na rzecz rozwiązywania problemów innych ludzi. Im większa skala problemu, tym lepiej dla ciebie.

Tu właśnie dochodzimy do punktu, dlaczego mój ebook tak świetnie się sprzedał. Miałem problem z odwlekaniem. Strasznie mnie to blokowało. Co prawda nie traciłem czasu na seriale, portale społecznościowe itp. Wręcz przeciwnie, byłem bardzo zajęty. Ciągle czytałem książki rozwojowe, e-booki, oglądałem szkolenia, robiłem notatki, ale baaardzo woooolno działałem. To, co mnie paraliżowało, to przekonanie: „jeszcze nie jestem gotowy”.

W końcu pozbierałem trochę różnych wskazówek o odwlekaniu. Zacząłem testować, wdrażać i nagle machina ruszyła. Każdy kolejny projekt miał lepszy plan. Wtedy odkryłem, że nauka podczas działania ma największą wartość.

Przykładowa sytuacja: za kilka dni masz mieć prezentację, która zadecyduje, czy koncern energetyczny wybierze na trenera ciebie czy kogoś innego. Masz zaprezentować, czego się nauczą, jak ty zamierzasz ich tego nauczyć, czego oczekujesz od uczestników.

Powiedzmy, że zaprezentowałeś się nieźle. Czas zatem przejść do rozmowy o cenie. Jako że to duża firma, jej zarządcy mogą stwierdzić, że właściwie to powinieneś szkolić za darmo, bo samo posiadanie takiej firmy w portfolio jest już prestiżowe.

Jak pójdziesz nieprzygotowany, to jest po tobie. Całe szczęście ostatni tydzień ćwiczyłeś prezentację przed kamerą, przeczytałeś dobrą książkę na temat wystąpień i negocjacji… Wybierają Ciebie, a z kwitkiem zostają odesłane firmy, które są na rynku dziesięć lat dłużej niż Ty. Nauka negocjacji i prezentacji przed takimi rozmowami ma znacznie większy sens.

Wracając do mojej historii i kwestii odwlekania – problem został zażegnany. Przestałem wszystko odwlekać. Potem jeszcze mocniej ruszył blog i szkolenia. W końcu doszło do spotkania z Marcinem Kądziołką i to właśnie Marcin namówił mnie na pisanie książki. Pamiętam jak dziś naszą rozmowę w klubie Kubuś na Bankowej 12.

– Czemu jeszcze nie wydałeś jakiejś książki albo e-booka? – zapytał Marcin po prostu.

– Ja? Ale o czym? – zapytałem.

– Może miałeś jakiś problem i go rozwiązałeś. Sprawdź, czy dużo osób się z tym zmaga i podaj im rozwiązanie na tacy.

Jak tylko wróciłem do domu, zabrałem się za badania. Trafiłem na stronę 43things.com, na której ludzie podają swoje życiowe cele. Znalazłem ranking i nie mogłem uwierzyć – okazało się, że w rankingu „All-Time Most Popular Goals” na drugim miejscu było „stop procrastinating”.

Co ciekawe, wtedy pierwsze miejsce zajmowało „lose weight” (dzisiaj jest tak samo). Jednak gdyby się temu przyjrzeć bliżej, to przecież ten pierwszy cel wynika z drugiego.

Dlaczego ludzie chcą schudnąć, a nie chudną? Bo odwlekają ćwiczenia, przejście na zdrowsze odżywianie i odstawienie słodyczy. Zrobiłem małe badania na blogu i „odkładanie na później” również było jednym z podstawowych problemów.

Zatem znalazłem lukę, w której nie było żadnej konkurencji. Istniało zapotrzebowanie na dobry poradnik tego typu, a w Polsce wtedy nic na ten temat nie było.

Trochę się rozpisałem, ale myślę, że ta historia dobrze obrazuje całą sprawę. Zauważ, że ja już rozwiązałem problem odwlekania. Miałem to za sobą. To po co miałem sobie zawracać głowę pisaniem jakiegoś poradnika?

Ano właśnie po to, żeby pomóc ludziom rozwiązać trapiący ICH (niekiedy całymi latami) problem! 

Nie miałem w planach napisania książki. Mój styl pozostawiał wiele do życzenia. Podczas pisania straciłem cały rozdział i musiałem napisać go od nowa. Było mnóstwo rzeczy, które mnie wtedy irytowały, a jednak czułem, że gra jest warta świeczki. Skup się na problemach innych ludzi i rozwiązuj ich problemy, a będzie ci dane 😉 

Idąc za logiką „rób to co kochasz, a pieniądze się pojawią” każdy, kto chodzi na siłownię i jest pasjonatem kulturystyki, powinien otworzyć własną siłownię albo sklep z odżywkami.

Każdy, kto kocha biegać powinien założyć sklep z asortymentem dla biegaczy albo forum, albo blog.

Każdy, kto kocha czytanie powinien mieć swoją księgarnię. To trochę niedorzeczne – nie sądzisz?

„Bartek! To na pasji w końcu można zarobić czy nie?!”

Można, ale muszą być spełnione dwa piekielnie ważne warunki. Opiszę je w kolejnej części, ale gdybyś jeszcze chciał poczytać coś ciekawego to pobierz ebooka: „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”. To 175 stron na temat motywacji, produktywności i koncentracji. Same konkrety – zero lania wody. Ebooka możesz pobrać poniżej.

v2 - Kopia

„Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”.

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! Dostępny jest w formatach: pdf, mobi, ePub. Dostępny jest także w formie audiobooka, zatem idealna sprawa na spacer, do biegania, podczas dojazdu na uczelnię lub do pracy. To jest całkowicie bezpłatne.

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

 

Rób to co kochasz, a prawdopodobnie będziesz klepał biedę
4.7 (94.07%) 54 votes