To jedno zdanie

To jest wpis z kategorii „życie”. Jak zapowiadałem co jakiś czas będę robił odskocznię od głównego tematu bloga. Czasami po prostu mam ochotę podzielić się jakimiś przemyśleniami, coś skomentować, pokazać mój punkt widzenia.

Bardzo rzadko poruszam jakiekolwiek tematy związane z polityką, ale jako, że jestem fanem „House of cards”, to wyborom prezydenckim przyglądam się z zainteresowaniem.

Uważam też, że obserwując to, co się dzieje można wyciągnąć wnioski dla siebie i swojego biznesu.

Poparcie dla Komorowskiego

Gdyby ktoś zapytał mnie kilka miesięcy temu o wynik wyborów bez wahania powiedziałbym, że wygra Komorowski. Miał ponad 60% poparcie po 5 latach rządzenia. Nie pamiętam, żeby którykolwiek prezydent wcześniej cieszył się takimi notowaniami.

Nie rozumiem też, jak jego sztab mógł pozwolić na to, żeby te notowania leciały w takim tempie w dół. Ktoś naprawdę dał ciała. Moim zdaniem czuli się zbyt pewnie i nie docenili przeciwników.

Niech to będzie lekcja dla wszystkich z was, którzy startujecie z własnymi firmami. Nawet jeśli na rynku są już zabetonowani mocni gracze, to nie oznacza, że nie możecie tam namieszać. Mnie też mówiono: „nie przebijesz się”, „Polski rynek szkoleniowy jest zabetonowany”.

No cóż, w 2014 na pierwszym szkoleniu było 55 osób, bilety wyprzedane w 3 dni, 34 osoby na liście rezerwowej, 4 osoby gotowe zapłacić dwa razy tyle za bilet, żeby tylko znaleźć się na sali.

To co się dzieje w biznesie i to, co się stało z poparciem dla Prezydenta pokazuje jasno, że sukces usypia czujność.

Duda

Wyskoczył chłopina jak filip z konopi i stał się głównym kontrkandydatem. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu nikt go nie znał.

Tu należą się brawa dla PISu, że potrafili usunąć w cień Macierewicza i Kaczyńskiego. Bardzo mądre zagranie i wreszcie nauczyli się, że w tak ważnych momentach lepiej Jarosława nie pokazywać, bo on zawsze palnie coś, co powoduje spadek notowań.

Zrobiono Dudzie naprawdę dobrą kampanię, choć jak czasami słyszę lub czytam, czego to on nie zrobi jak zostanie prezydentem, to nie wierzę, że ktoś się łapie na takie obietnice. Mam wrażenie, że pomyliły mu się stanowiska i zapomniał, że kandyduje na prezydenta, a nie na premiera.

Pierwszą rzecz, jaką obiecuje Duda, to zmniejszenie wieku emerytalnego. Nic z tym nie zrobi. Może zgłosić (jeśli wygra) propozycję zmiany, ale rząd mu to zablokuje.

Ustawa już przeszła i prawda jest taka, że ktoś to wreszcie musiał zrobić, bo mamy taką a nie inną sytuację gospodarczą i demograficzną. W zasadzie to PIS powinien całować PO po rękach za to, że to właśnie oni wzięli na siebie sprawę, która z góry była skazana na społeczne potępienie.

Politycy PISu mogą przed kamerami mówić, że to złe, że oni przywrócą wiek emerytalny, ale to jest jasne jak słońce, że nikt tego już nie dotknie.

Dla mnie to bez znaczenia. Mam wspaniałe życie, pracę, którą lubię i ani myślę kiedykolwiek przechodzić na emeryturę. Nie sądzę, żeby nawet duże cyfry na moim koncie mogły to zmienić, bo w pewnym momencie pieniądze schodzą na drugi plan. Chcę pisać i nagrywać tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

JOWy

Byłem bardzo zdziwiony, że zaraz po pierwszej turze zarówno Komorowski jak i Duda podłapali główny postulat Kukiza, czyli Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.

Przecież większość głosujących na Kukiza nie ma pojęcie co to są JOWy, ani dlaczego niby są lepsze niż wybory proporcjonalne. Ludzie głosowali na Kukiza dlatego, żeby pokazać zarówno PIS jak i PO żółtą kartkę, a nie dlatego, że tak spodobały im się JOWy.

Wyciąganie brudów

Tak jak się spodziewałem walka w drugiej turze mocno się zaostrzyła i zaczęto wyciągać brudy. To było do przewidzenia, że każdy na każdego ma jakieś haki. Z takimi rzeczami zawsze czeka się do samego końca. Szczerze mówiąc, stratedzy PO postąpili trochę dziwnie. Swego czasu mocno zapunktowali tym, że to PIS rzucało błotem, a oni stosowali tzw. „politykę miłości”. Teraz też by się to mogło sprawdzić.

Mam znajomego, który kiedyś startował w wyborach samorządowych. Jego główny konkurent na finiszu kampanii mocno go atakował, wyciągał jakieś brudy z przeszłości itp. Na szczęście znajomy zachował zimną krew i odpowiedział jedynie coś w stylu:

„Ja wiem, że jak ludziom brakuje argumentów, to są gotowi zniszczyć drugiego człowieka, byleby tylko dostać się do władzy. To przykre, że niektórzy są gotowi posunąć się tak daleko. To przykre, że są gotowi zadawać ciosy poniżej pasa i to ciosy nie tylko wymierzone we mnie, ale i w moją rodzinę.

Naprawdę ubolewam, że w ogóle do czegoś takiego muszę się odnosić i pewnie gdybym zlecił takie zadanie moim współpracownikom, to u Pana XY też znaleźlibyśmy różne sytuacje z przeszłości, których wolałby nigdy nie ujawniać. Moglibyśmy, tylko po co? Każdy był młody i każdy ma na koncie głupie rzeczy.

Jeżeli mój konkurent wygra – cóż, nie pozostanie mi nic innego jak złożyć mu gratulacje. Taka jest polityka. Jednak mam swoje wartości, swoje zasady i mimo tego, że pokusa jest ogromna, to nie zamierzam stosować podobnych zabiegów wobec Pana XY.”

Jaki był tego efekt? Wygrał z tym, który go oczerniał ponad 20-sto procentową przewagą. Czemu teraz tego nie zastosowano, skoro ta retoryka kilka lat temu sprawdziła się w wyborach do sejmu i senatu? Nie mam pojęcia.

Suflerka

Pojawiło się kilka dni temu w sieci nagranie, na którym Bronisław Komorowski rozmawia z kobietą na wózku inwalidzkim. Za plecami prezydenta jest kobieta, która podpowiada mu co ma teraz powiedzieć.

No i co z tego?

Prezydent miał na swoim koncie kilka takich drobnych wpadek, które roztrząsały wszystkie media. Czy to źle, że wynajął profesjonalistów po to, aby takich potknięć już nie zaliczyć? Przecież za każdym sportowcem stoi trener, a każdy aktor czy piosenkarz ma swojego managera.

Czy to źle, że Komorowski otacza się ludźmi, którzy w pewnych aspektach są mądrzejsi od niego?

Przecież jest taka słynna historia jak to dziennikarze przesłuchiwali Henry’ego Forda. Zarzucano mu, że jest niewykształcony, że się nie zna na technologii. Kiedy zadano mu pytanie on wskazywał człowieka ze swojego zespołu i tamten odpowiadał na zadane pytanie.

Kiedy zapytano go dlaczego sam nie odpowiada, tylko odpowiadają jego pomocnicy Ford podobno miał powiedzieć:

„Nie muszę się na tym znać bo zatrudniam ludzi, którzy są od tego specjalistami”.

Ten przykład bardzo często się przytacza we wszelakich materiałach dotyczących przywództwa.

Założę się, że gdyby zrobić piękny mem z tym cytatem i twarzą Forda, to byłby on lajkowany i udostępniany dokładnie przez te same osoby, które potępiały takie otaczanie się mądrzejszymi u Komorowskiego.

Na ostatniej prostej poza pokazaniem pewnej wizji arcyważne jest także to, żeby minimalizować wszelkie wpadki.

Referendum? Pierwsza praca?

Po porażce w pierwszej turze Prezydent nagle ruszył do działania. Jednego dnia chce robić referendum, drugiego ogłasza powstanie programu „pierwsza praca”, trzeciego jeszcze coś innego.

Naprawdę musiał mu się zacząć palić grunt pod nogami, żeby wyjść z takimi inicjatywami? Przecież miał na to pięć lat! Teraz chce w dwa tygodnie nadrobić zaległości? Nie sądzę, żeby ludzie to łyknęli i bardzo dobrze.

Nawet jeśli odniesie zwycięstwo, to niech wie, że ludzie chcą widzieć, że podejmuje konkretne działania. Cały czas, a nie tylko w czasie kampanii.

Debaty

Pierwszą debatę wygrał Komorowski. To był jego dzień. Udowodnił, że jak trzeba, to potrafi pokazać pazurki.

Zadał kilka celnych uderzeń przypominając to, że Duda jest z PISu, i że stoi za nim Kaczyński. Pojawiały się zwroty w stylu: „pana partia”, „pańskie ugrupowanie” itp. Trafnie zagrał także tym, że Duda blokuje etat na UJ.

W czwartek jest kolejna debata i już na starcie moim zdaniem przewagę ma Komorowski, bo odbędzie się ona w TVN-ie, w którym już jest odpowiednio budowany klimat.

Wczoraj wyemitowano odcinek Wojewódzkiego, w którym Prezydent był gościem. Wypadł bardzo dobrze, ale nie bądźmy naiwni – na takim etapie już nic nie dzieje się przypadkowo. Niby padło kilka niewygodnych pytań, żeby nie było zbyt słodko. Niby Wojewódzki podkreślał, że głosował na Kukiza, i że Komorowski nie do końca jest jego kandydatem, ale tam pracują zawodowcy.

W drugiej debacie na pewno będzie jeszcze ciekawiej niż na pierwszym starciu, bo to spotkanie przesądzi o wygranej.

Duda na pewno będzie ostrzejszy i jestem pewien, że zagra tą samą kartą, której ostatnio użył Komorowski. Wyciągnie wszystkie największe wpadki, gafy i afery zarówno PO jak i samego Prezydenta. Musi zagrać va banque.

To będzie debata, w której wynik może zależeć od jednego zdania. Jednej, bardzo celnej riposty, która sprawi, że rozmówca straci grunt pod nogami. To jedno zdanie w piątek pojawi się we wszystkich nagłówkach, co spotęguje jego wydźwięk.

Tak na koniec: dla mnie nie ma większego znaczenia kto wygra te wybory. Nigdy nie miałem jakiejkolwiek nadziei, że jakiś polityk czy partia sprawią, że będzie mi się żyło lepiej. Żyjemy w wolnym kraju, mamy otwarte granice, zatem jeśli się komuś tu nie podoba, to droga wolna.

Od polityków nie oczekuję tego, że będą jakoś szczególnie zaangażowani w poprawę mojego życia. Wręcz przeciwnie – nich trzymają się ode mnie z daleka, abym mógł w spokoju robić swoje. Chcę tylko tyle i aż tyle.

 

To jedno zdanie
4.9 (98.6%) 57 votes