Jak dokonać w życiu skutecznej zmiany?

O życiowych zmianach czy rewolucjach napisano już wiele opasłych tomów. Jedni chcą schudnąć, inni chcą być bardziej pewni siebie, jeszcze inni chcą nauczyć się języka obcego lub założyć własną firmę.

Każda z tych rzeczy wymaga zmian. Trzeba poznać innych ludzi, trzeba nauczyć się wielu nowych rzeczy, ale nade wszystko trzeba zmienić swój sposób myślenia.

Na każdej nowej drodze pojawiają się problemy. Chcesz schudnąć, ale nie masz czasu na ćwiczenia. Chcesz się nauczyć nowego języka, ale masz bardzo dużo pracy. Chcesz założyć własną firmę, ale nie wiesz co zrobić, żeby rynek Cię nie rozjechał.

Problemy, problemy i jeszcze raz problemy.

Zanim przejdziemy do tego jak sobie z nimi poradzić i co zrobić, żeby lokomotywa ruszyła pozwól, że przytoczę pewien eksperyment przeprowadzony w Chicago przez Briana Wansinka, autora książki: „Beztroskie jedzenie. Dlaczego jemy więcej niżbyśmy chcieli?”.

W 2000 roku w kinach grano film „Godzina Zemsty”. Ludzie przyszli na seans i dostali darmowy napój i kubełek popcornu. Sęk w tym, że popcorn który dostali smakował obrzydliwie.

Na potrzeby badania został przyrządzony pięć dni wcześniej. Jeżeli kiedykolwiek robiłeś popcorn i zjadłeś całego, i spróbowałeś go następnego dnia to wiesz, że prawdopodobnie styropian smakowałby lepiej.

Widzowie dostawali popcorn w dwóch wersjach opakowań. Jedna grupa dostała kubełki średnie. Przy czym były one na tyle duże, że mało kto był w stanie zjeść całą jego zawartość.

Natomiast druga grupa dostała popcorn w kubełkach, które były… jeszcze większe! Możemy przyjąć, że wyglądem przypominało to wiadro.

Badacze sprawdzali jaka jest różnica w wadze kubełków przed i po filmie. Wynik badania był powalający ponieważ okazało się, że osoby, które dostały „wiadro” z popcornem zjadły go aż o… 53% więcej!

Przypominam, że popcorn był zwietrzały 😀

Badanie było wielokrotnie powtarzane i wynik zawsze był taki sam: osoby, które dostawały większą porcję zjadały więcej popcornu.

Co zrobić? A no można próbować do nich dotrzeć, zrobić kampanię społeczną uświadamiającą, że obżeranie się jest niezdrowe itd. Albo można to rozwiązać znacznie prościej i po prostu…

podawać ludziom mniejsze porcje 🙂

Kiedy przeczytałem o tym eksperymencie zauważyłem, że sam miałem tak z obiadami. Jak było dużo nałożone na talerzu to zjadłem więcej. Kiedy zrzucałem wagę po prostu poprosiłem żonę, żeby nakładała mi obiad na taki mały śniadaniowy talerzyk.

Kiedy ta sama porcja nałożona była na normalny talerz, to wyglądało to strasznie ubogo. Natomiast kiedy miałem to na małym talerzyku, to był on wypełniony po brzegi.

Porcje były o połowę mniejsze niż wcześniej, ale kiedy jadłem obiady z małego talerzyka, też byłem najedzony.

Jaki z tego płynie wniosek?

Taki, że uważasz, że problem tkwi w Tobie. Uprawiasz samobiczowanie za to, że jesteś mało produktywny, leniwy, że brak Ci motywacji, determinacji i konsekwencji w osiąganiu swoich celów.

Tymczasem problem w rzeczywistości może nie tkwić w Tobie, ale w sytuacji.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka i audiobooka: Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty! 175 stron samych konkretów.

Przykładowo jeżeli ktoś jest uzależniony od porno, to raczej mało prawdopodobne, że włączy je w biurze, w którym pracują także inni ludzie, albo w tym samym pokoju, w którym siedzą rodzice czy dziadkowie 😀

Dlatego jeśli ktoś ma z tym problem, że jak jest sam przed komputerem, to ogląda za dużo filmów dla dorosłych, to powinien zmienić sytuację, na taką gdzie będzie więcej ludzi: biura coworkingowe, przestrzenie do pracy usytuowane w galeriach handlowych czy biblioteka.

To samo z jedzeniem. Jak masz na talerzu dużo jedzenia, to zjesz więcej niż powinieneś. Zresztą  wiesz jak to jest przy stole w święta. Siedzisz, rozmawiasz i mimo, że jesteś najedzony, to i tak jeszcze jedną mandarynkę czy dzwonek karpia dasz radę zjeść.

Problemem nie jest to, że jesteś obżartuchem, bo nie jesteś. To sytuacja powoduje, że wyłącza się człowiek, a włącza się wieprz.

Dlatego najprościej odejść od stołu. Kup komuś w prezencie puzzle i dołącz się do układania. Na kilka godzin masz święty spokój. Na pewno zjesz mniej niż gdy będziesz siedział bezpośrednio przy stole.

 

Mit o silnej woli

W różnych poradnikach można przeczytać o tym, że ktoś osiągnął sukces bo miał silną wolę. Albo, że ktoś rzucił palenie bo miał silną wolę. Albo rzadziej zagląda na Facebooka bo ma silną wolę.

Niestety badania naukowe jasno pokazują, że silna wola jest przeceniana. Mamy jej pewną ilość, która po prostu może ulec wyczerpaniu.

Np. jeśli masz postanowienie, że nie będziesz jadł słodyczy, ale przez cały dzień na Twoim biurku będzie stała miseczka wypełniona cukierkami, to nawet jak nie weźmiesz ani jednej sztuki, to ciągła walka, która toczy się w Twojej głowie po prostu wypala silną wolę. To może spowodować, że wieczorem już nie wytrzymasz i skusisz się na wielkiego kebaba.

Pięknie obrazuje to kolejny eksperyment z udziałem studentów. Podzielono ich na dwie grupy. Wpuszczano ich do gabinetu, w którym były dwie miseczki. Jedna wypełniona rzodkiewkami a druga… słodyczami.

Pierwsza grupa mogła jeść tylko i wyłącznie rzodkiewki, a dokładniej poproszono ich, żeby zjedli co najmniej dwie sztuki. Nie wolno im było dotknąć żadnego ciasteczka, ani pralinki, ani nic ( Boże, co za katusze!).

Natomiast druga grupa mogła dowoli jest słodycze, ale nie mogli jeść rzodkiewek.

Zgodzisz się, że przed tym, aby nie zjeść rzodkiewki jakoś specjalnie nie trzeba się powstrzymywać.

Kiedy już ich wypuszczono nadeszła druga faza badań. Studentom rozdano zadania z łamigłówkami, ale były one tak przygotowane, że nie dało się ich rozwiązać.

Wyniki były następujące:

Uczestnicy z pierwszej grupy (tej, która mogła jeść rzodkiewki, ale nie mogła jest słodyczy) średnio podejmowali 19 prób i poddawali się po 8 minutach.

Natomiast uczestnicy drugiej grupy (to Ci, którzy mogli jeść słodycze) podejmowali 34 próby i poddawali się dopiero po 19 minutach.

Oni nie wyczerpali swojej silnej woli na walkę z pokusami i dlatego byli gotowi pracować dwa razy dłużej i podejmowali prawie dwa razy tyle prób zanim się poddali.

 

Jak żyć?

Skoro wiesz już, że zasoby silnej woli są ograniczone, to w jaki sposób dokonywać w swoim życiu znaczących zmian? Takich, żeby Twoje życie nabrało mocnego rozpędu, żebyś osiągnął to, o czym naprawdę marzysz.

Nie spodziewaj się tu żadnych cudów, bo zazwyczaj rzeczy najprostsze działają najlepiej.

Zatem trzy podstawowe elementy to:

  • Cel – musi być bardzo dobrze określony i zaplanowany.
  • Motywacja – nie może to być motywacja na takiej zasadzie, że każdego ranka odpalisz skoczną piosenkę, czy obejrzysz inspirujące video. Na krotką metę to zadziała, ale jeśli interesują Cię większe projekty, to trzeba przysiąść i znaleźć prawdziwy motyw swojego działania.
  • Sprzyjające środowisko – o tym temacie bardzo, ale to bardzo często się zapomina. Jak nie usprawnisz swojego otoczenia, to tak jakbyś chciał przemierzyć górzysty i błotnisty teren za pomocą Ferrari. Nie łatwiej wsiąść w Jeepa?

Oczywiście każdy z tych tematów wymaga osobnego rozwinięcia, więc wrócę do tego w kolejnych artykułach.

Teraz zajmiemy się czymś, co jest absolutnym fundamentem jeśli chodzi o dokonywanie zmian, czy nabywanie nowych umiejętności.

Schemat jest bardzo prosty i pochodzi z książki: „Pstryk, jak zmieniać żeby zmieniać” braci Heatch.

Po pierwsze: wskaż jasne punkty

Znajdź ludzi, którzy już posiadają te umiejętności, robią to co Ty chcesz osiągnąć, lub nie robią tego, co Ciebie strasznie dręczy.

Skup się na tych jednostkach, którym pewne rzeczy przychodzą naturalnie. Np. jeśli chcesz schudnąć, to dowiedz się jak żyją, co jedzą, gdzie bywają i z kim się przyjaźnią osoby, które są szczupłe. Nie takie, które miały nadwagę i schudły, tylko takie, których waga zawsze była ok.

Jeżeli chcesz uczyć się systematycznie to dowiedz się co robią osoby, którym się to udaje. Kiedy oni robią powtórki, jak organizują swój dzień, co ich motywuje.

Jeśli jesteś mamą, która chciałaby zacząć prowadzić blog, ale ma na głowie pracę, dom i dziecko, to dowiedz się jak to organizują mamy, które mają takie same warunki, a mimo to potrafią znaleźć czas i ochotę na prowadzenie bloga.

To nas prowadzi do drugiego punktu.

Po drugie: Odkryj co działa i dlaczego działa?

W przypadku odchudzania może się okazać, że podstawowymi punktami będzie: jedzenie na mniejszych talerzykach, picie większej ilości wody, zastąpienie samochodu spacerem lub rowerem.

W systematycznej nauce może działać to, żeby po zakończeniu zajęć nie wracać od razu do domu, ale zostać jeszcze godzinę na uczelni i zrobić powtórkę z danego dnia w zaciszu czytelni.

W przypadku blogujących mam może działać to, że po powrocie z pracy i szybkim ogarnięciu domu bawią się z dzieckiem na 100%. Nie tak, że „masz tu misia, a ja sprawdzę co na Facebooku”, tylko naprawdę są w 100% skupione na intensywnej zabawie. Dzięki temu dziecko szybciej idzie spać, a one mają czas na pisanie.

Po trzecie: Dostosuj tą wiedzę do siebie i naśladuj.

Nie oszukujmy się, nie wszystko można skopiować jeden do jednego. Jedna mama pracuje w klimatyzowanym biurze i wśród świetnych ludzi, a inna pracuje przy taśmie produkcyjnej wśród ludzi, którzy z wytęsknieniem wyczekują koniec zmiany.

Dlatego właśnie tak ważne są poprzednie dwa punkty.

Z pośród całego repertuaru rzeczy, które wykonują osoby posiadające takie umiejętności jakie Ty chcesz mieć wybierz to, co na ten moment możesz wykonać w takich warunkach jakie masz.

Nie masz czasu na czytanie książek? Słuchaj audiobooków.

Nie masz czasu na pisanie tekstów, ale dojeżdżasz samochodem do pracy? To może nagrywaj krótkie materiały video po drodze.

Po wielu godzinach na uczelni nie masz ochoty na powtórkę? To chociaż przejrzyj materiały i zakreśl najważniejsze rzeczy.

Zawsze coś możesz zrobić, żeby być ten mały krok do przodu.

Po czwarte: Precyzja ma znaczenie.

Określając swoje działania trzeba być bardzo precyzyjnym. Bo możesz powiedzieć: „Jutro chcę ćwiczyć”. To zdanie jest bardzo ogólne. Brakuje takich informacji jak:

  • Kiedy będziesz ćwiczył? Wieczorem czy rano?
  • Jeśli rano to zaraz po przebudzeniu?
  • Jakie ćwiczenia wykonasz? Przysiady? Pompki? Pajacyki?
  • Ile będzie powtórzeń?
  • Gdzie dokładnie będziesz ćwiczył?

Im lepiej określisz miejsce i czas działania, oraz to jakie dokładnie kroki podejmiesz, tym będzie Ci łatwiej zabrać się za zadanie.

Określ to tak dokładnie, żeby nie było możliwości luźnej interpretacji co autor miał na myśli. Wierz mi, to naprawdę doskonale się sprawdza w praktyce.

Precyzyjne określenie działania ściąga z Ciebie ciężar zastanawiania się co najpierw zrobić, co później i w jakiej kolejności. Takie zastanawianie się czasami może trwać dłużej niż samo zadanie 😀

Zatem zamiast „jutro chcę poćwiczyć” powinno być: „Każdego ranka, zaraz po przebudzeniu i porannej toalecie idę do pokoju gościnnego i tam robię 10 przysiadów, 10 pompek i 50 pajacyków.”

Trzymam kciuki!

Ps. Jeśli jeszcze nie miałeś okazji, to szczerze zachęcam do pobrania ebooka: “Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”. To 175 stron samych konkretów. Zero lania wody. Ebook dostępny w formatach pdf, mobi i ePub.

To nie wszytko! Dostępna jest także wersja audio (również całkowicie bezpłatnie). Zatem jeśli nie masz czasu czytać, ale dużo czasu spędzasz w samochodzie, to niechaj ten audiobook umili Ci podróże 😉 Na spacery, biegi czy jako podkład do przedświątecznych porządków też świetnie się nada.

Jeśli uznasz, że nie chcesz otrzymywać wiadomości, to możesz się wypisać jednym kliknięciem. Zatem pełen luzik 😀

Aby pobrać ebooka kliknij w okładkę.

przestań jęczeć

„Ok Bartku, wszystko jasne jak słońce. Zapisuję się, biorę ebooka
i rozumiem, że mogę się wypisać w każdej chwili.”

 

Jak dokonać w życiu skutecznej zmiany?
4.5 (90.62%) 130 votes

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Paweł Cisek
Gość
Paweł Cisek

Świetny artykuł;) Dzięki Twoim materiałom w końcu zaczynam brać się za siebie i coraz lepiej mi to wychodzi. Dzięki wielkie za to co robisz.

Mam jeszcze pytanie, w jakich odstępach czasu będą się pojawiały się kolejne wpisy?

kreolka
Gość
kreolka

przewertowałam mnóstwo Pana artykułów, ściągnełam audiobooka, słucham go w drodze do pracy, nastrajam się pozytywnie, od kilku dni planuję i spisuję co danego dnia zrobię.. ale. czuję się wewnętrzenie pusta, bo tydzien temu zrezygnowałam ze studiów, wydawało mi się, że jestem finansistką, a po kilku weekendowych wykładach trach i dotrarło do mnie, że nie chce sprzedawać kredytów i realizować planów sprzedażowych. jestem humanistką, tak.postanowiłam sobie czytać jedną dobrą książkę w ciągu tygodnia, o treści różnej, ale dla mnie osobiście interesującej i wartościowej. nie takiej którą ktoś w szkole np narzuca. ten tydzien już prawie zaliczony, bo ksiązka się kończy.ale Panie… Czytaj więcej »

Mateusz Żurawski
Gość
Mateusz Żurawski

Masz DOPIERO 21 lat… wiele osób powie Ci, że jeśli w tym wieku wiedziałabyś co chcesz w życiu robić – to coś jest nie tak i powinnaś się grubo zastanowić. Spojrz na to z innej strony – ciesz się że masz takie rozterki w tak młodym wieku i dochodzisz do tak głębokich wniosków. Niektórzy budzą się po 40 roku życia.. Jesteś młoda, i na pewno mądra skoro jesteś na tej stronie i piszesz wiadomość w takim stylu. Daj sobie chwilę oddechu, parę dni luzu, uśmiechnij się i nie zadręczaj, skoro zrezygnowałaś ze studiów to najwyraźniej miałaś powód i pozbyłaś się… Czytaj więcej »

kreolka
Gość
kreolka

Robię chwilowy reset w głowie, święta za pasem, będzie dobrze 🙂
dziękuję za serdeczne słowa!
Pozdrawiam
Karolina 🙂

Paulina Pucia
Gość
Paulina Pucia

I dzięki temu, że szukasz a nie idziesz za owczym pędem, to znajdziesz i będziesz szczęśliwsza. Lepiej, że robisz to mając 21 lat, niż 40-ści i po 15 latach pracy w korporacji. Nie stoisz w miejscu, chociaż może Ci się tak teraz wydawać, natomiast fakty mówią co innego – 1 książka tygodniowo i podjęcie odpowiedzialnej decyzji o przerwaniu kierunku, w którym nie chcesz iść to jest mało? To wielki krok ku odnalezieniu siebie i pójściu właściwą drogą/ Ja Tobie gratuluję tego kroku, ponieważ wymagał odwagi a i teraz cały czas coś robisz. Pustka minie, świat nie lubi próżni, a Ty… Czytaj więcej »

kreolka
Gość
kreolka

Dziękuję pięknie za dobre słowo 🙂 W tabunie niepewności właśnie tego mi brakowało !
Pozdrawiam :))

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

Cześć!

Rzeczywiście długo Cię nie było. Co do artykułu. Myślę, że motywacja jest ważna, ale właśnie w sensie “motywu działania”, odpowiedzi na pytanie “po co to robię?”. Sama “motywacja do działania” nic nie da, bo człowiek się “napali na coś”, a później stopniowo chęci będą coraz mniejsze. Tu podstawa to samodyscyplina – gdy jest ciężko, idziesz dalej. I to jest najtrudniejsze zazwyczaj, np. założyć bloga i tworzyć go nie przez 5 dni, nie przez 5 tygodni, ale przez 5 lat. Czekam na więcej. Pojawi się coś nowego o prowadzeniu biznesu, e-commerce czy blogowaniu?

Pozdrawiam 🙂

Agnieszka 📚 AlicjaMaKota
Gość
Agnieszka 📚 AlicjaMaKota

” Np. jeśli chcesz schudnąć, to dowiedz się jak żyją, co jedzą, gdzie bywają i z kim się przyjaźnią osoby, które są szczupłe. Nie takie, które miały nadwagę i schudły, tylko takie, których waga zawsze była ok.”
Ale dlaczego?
Jeśli ktoś był zawsze chudy, to prawdopodobnie ma super metabolizm i nigdy nie musiał martwić się o wagę, być może nawet sam się obżera i je niezdrowe rzeczy. Chyba bardziej wartościowy będzie kontakt z osobą, która też musiała się postarać, żeby zrzucić wagę.
Może to po prostu zły przykład?

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Nie mogę się do końca zgodzić z tym co pisałeś na temat siły woli. Oczywiście, poleganie tylko na niej to okropny błąd, ale druga skajność też. Siła woli to nasz wewnętrzny kapitał, który możemy rozwijać i który nam pomaga gdy nie ma kogoś przy nas. Można korzystać z zewnętrznego wsparcia, ale to nie wyklucza naszego wewnętrznego samodoskonalenia.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Muszę coś dopowiedzieć. Twoje rozumowanie pt.,, jeśli coś się wyczerpuje, nie jest ważne” jest błedne. Siła mięśni też się wyczerpuje, ale nikt nie powie że nie jest ważna w sporcie. Naprawdę, badania pokazują, że nie jest przeceniana np. duże badanie pokazało że ktoś kto ma jej najmniej, na 30% do 30 roku życia pójdzie za kratki.
Podsumowując: nie ignoruj znaczenia siły woli.

Paweł
Gość
Paweł

Zgodzisz się, że przed tym, aby nie zjeść rzodkiewki jakoś specjalnie nie trzeba się powstrzymywać.

Kiedy już ich wypuszczono nadeszła druga faza badań. Studentom rozdano zadania z łamigłówkami, ale były one tak przygotowane, że nie dało się ich < rozwiązań > powinno być rozwiązać.

Ja od jakiegoś miesiąca też stosuję Kaizen – spisuje się świetnie.

Pozdrawiam

Kreatornia Zmian
Gość
Kreatornia Zmian

Najbardziej przydatny wg mnie jest punkt o precyzji. Z racji zainteresowań wszystko w artykule jest dla mnie jasne, ale błąd popełniałam np. właśnie planując ćwiczenia na braku precyzji. Mówiłam jutro ćwiczę, ale nie planowałam w której porze dnia, jaki program, która płyta itd. Spróbuję wprowadzić to w życie i zobaczymy co wyjdzie 🙂 Dzięki! Kamila

Paweł Zieliński
Gość
Paweł Zieliński

Nie zgodzę się ze wszystkim, ponieważ motywacja ma różne oblicza.
Potrzebujemy zarówno tej głębokiej, która tłumaczy nam nasze działania, oraz tej która pozwala wstać nam z łóżka (np. muzyka) tak jak napisałeś powyżej, każdy ma inną pracę, i znajduje się w odmiennym środowisku, którego nie da się porównać. Ze względu na istotne różnice naszego otoczenia powinniśmy połączyć oba “rodzaje motywacji” by móc czerpać radość z chwili i całego przedsięwzięcia 🙂

Pozdrawiam

Marek
Gość
Marek

Autor prosił o ujawnienie się czytających ale nie komentujących. Postanowiłem zatem się odezwać. Śledzę Twoją twórczość od paru tygodni. Dzisiaj rano (wstaję od mniej więcej trzech tygodni między 5:30 a 6:00 – przy trójce małych dzieci te dwie/dwie i pół godziny dla siebie CODZIENNIE to jest wielka sprawa, dziwię się, że na to sam wcześniej nie wpadłem)) skończyłem oglądać serię “Poranny inspirator”. Świetna sprawa, szkoda, że nie kręcisz tego typu materiałów więcej. A jeśli chodzi o motywację a konkretnie o tzw. zmianę środowiska/sytuacji to jest to kluczowa sprawa. Problem jest natomiast taki, że człowiek największego swojego wroga może znaleźć…wewnątrz siebie.… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Śledzę Pańskie wpisy już od jakiegoś czasu i jestem niesamowicie wdzięczna za ciągłą motywację 🙂 Jestem samoukiem języka japońskiego, bo niestety mimo chęci nie mogę uczęszczać do szkoły językowej (najbliższa jest oddalona ode mnie 2 godz drogi w jedną strone+ problemy z połączeniem, a na studiowanie o czym marzyłam nie pozwalały fundusze) więc od 2 lat staram się uczyć sama. Nieraz zdarzały się momenty załamania czy odkładania nauki a Pańskie wpisy uświadamiały mi dlaczego zaczęłam się uczyć i że błahe powody i wymówki nie powinny zaprzepaścić celu do którego dążę. Szkoda, że w moim otoczeniu jest ciężko znaleźć ludzi którzy… Czytaj więcej »

Daniel Kotowski
Gość
Daniel Kotowski

Zauważyłem, że niektórzy klepią tak ciągle o motywacji… przy okazji myląc pojęcia… Tymczasem widzę że zapominamy o dwóch inny narzędziach. Reasumując:
1/ determinacja – Twoje nastawienie wynikające z wypracowanego nawyku [poziom umiejętności i zachowań wg “piramidy” Diltsa]
2/ motywacja – wzbudzona potrzebą negatywna/pozytywna siła, powód dla którego działamy [z poziomu przekonań i wartości]
3/ inspiracja – rodzi się najgłębiej i wynika z poziomu misji życiowej i tożsamości

Zależnie od celu jaki chcemy uzyskać i energii jaka jest na potrzebna warto te trzy siły wziąć pod uwagę.

Agnieszka Żydek
Gość
Agnieszka Żydek

Bartek, uaktywniam się. 😀 zaglądam tu co jakiś czas 🙂
pozdrawiam Aga

Kacper eM
Gość
Kacper eM

I znowu to samo…
Bartek, jak zdarta płyta.

Podsumowując, dzięki za fajny artykuł, który dobrze tłumaczy co zrobić, żeby zrobić.
🙂
Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś po drodze 🙂

Marek Zadęcki
Gość
Marek Zadęcki

Bartku, pozwoliłem sobie skomentować Twój wpis na moim blogu: http://www.superzarobek.wordpress.com Będę wdzięczny za uwagi i spostrzeżenia.
Pozdrawiam Marek.

Adam
Gość
Adam

Dobry wpis, na pewno skorzystam z porad w realizacji noworocznych postanowień 🙂 Dobrze, że są takie blogi jak ten. Dziękuję

Ola Żuławińska
Gość
Ola Żuławińska

Ja również się ujawniam – wpadam raz na jakiś czas i czytam hurtem. Nawet czasem komentuję 😀

Maciej Budkowski
Gość
Maciej Budkowski

Fajny tekst, bardzo mi się podoba nacisk na precyzję celu, bo to jest coś o czym wiele osób zapomina. To co mogę dodać to to, że czasami bardzo pomocne jest znalezienie korzyści/potrzeb, które realizujemy naszym niechcianym zachowaniem. Gdy je odnajdziemy możemy znaleźć bardziej pozytywny sposób ich realizacji. Miałem kiedyś klienta na coachingu, który bardzo lubił oglądać seriale. Do tego stopnia że cały jeden dzień w tygodniu, od rana do wieczora, poświęcał na przegląd produkcji amerykańskich telewizji :). Po paru pytaniach i krótkim ćwiczeniu okazało się, że tę samą potrzebę, którą zaspokajało oglądanie seriali, może realizować na wiele innych, bardziej produktywnych… Czytaj więcej »

Lou
Gość
Lou

Nie dają spokoju takie wpisy. Kopie po głowie nawet jak się już skończy czytać:P

Patryk
Gość
Patryk

Bardzo ciekawy i interesujący artykuł. Pozwolił mi “otworzyć oczy” i w końcu wiem jak mam się zabrać za swoje postanowienia.

Celestyn
Gość
Celestyn

Cześć Artykuł bardzo mi się spodobał, dlatego postanowiłem pozostawić swój komentarz. Genialne jest dla mnie, to że obalasz tu mit silnej woli. Od ponad 2 lat interesuje się motywacją i rozwojem osobistym, we wszystkich publikacjach jest wyraźnie zaznaczane, że żeby coś zmienić trzeba mieć silną wolę. Podczas moich prób zmiany swojego życia, często mocno walczyłem ze sobą, swoimi przyzwyczajeniami. Przez tydzień, dwa udawało mi się postępować wg. nowych zasad, reguł, ale bardzo rzadko udawało mi się wprowadzić coś na stałe. Np. gdy byłem na diecie, to przez 5 dni w tygodniu walczyłem z tym żeby nie zjeść rano pączka, które… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Ujawniam się! 😀 Po raz pierwszy, bo do tej pory zaglądałam z kąta 😉 Jeśli o mnie chodzi, to mam już wyznaczony cel (chcę schudnąć), środowisko (będę biegać z koleżanką i razem przechodzimy na dietę) oraz datę (start 01.07). Jak pójdzie dalej, zobaczymy 🙂 U mnie problem polega na tym, że szybko się poddaję. W kilku innych artykułach pisałeś o motywowaniu siebie nawzajem, stąd koleżanka. Mam nadzieję, że tym razem się uda, bo w zeszłe wakacje poszłam pobiegać może ze 3 – 4 razy.. 🙁 Bardzo ciężko idzie mi wydrążenie kolein w nowym miejscu, szybko się poddaję i wracam do… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Ja także się ujawniam, chociaż to już mój drugi komentarz tutaj (wow). Trafiłam na Twojego bloga jakiś miesiąc temu i przeczytałam prawie wszystkie artykuły, czytam także ebooka. Z małym przerażeniem stwierdzam, że gdzieś w głowie ja to wszystko wiem, ale gorzej jest wcielić to w życie…