“Liczy Się Wynik” obiera nowy kurs!

Co się aktualnie dzieje w zespole „Liczy Się Wynik”? Co zmieniamy? Jakie mamy plany na przyszłość?

Dużo mówimy o spektakularnych sukcesach i wynikach, z chęcią chwalimy się tym, co nam wychodzi. Jednak dość mało wspominamy o rzeczach, które nam z jakiegoś powodu nie idą. Na przykład ktoś był na diecie przez pół roku, ale poległ. Mało kto dzieli się swoimi przemyśleniami na temat tego, co poszło nie tak, że jednak się nie udało.

Dlatego dzisiaj chcę pokazać „Liczy Się Wynik” z nieco innej strony. Poopowiadam trochę o naszych początkach, popełnionych błędach oraz o tym, jakie zmiany zajdą w firmie.

A właśnie — czy to były faktycznie błędy? Gdyby nie one, nie bylibyśmy w miejscu, w którym jesteśmy teraz. Jak powiedział Edison: „Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10 tysięcy błędnych rozwiązań”.

Jeśli wolisz wersję video, to zapraszam do oglądania:

Wskazówka: klikając w koło zębate, możesz wybrać prędkość odtwarzania i obejrzeć nagranie w przyspieszeniu.

Jak to się wszystko zaczęło?

Zawsze byłem, i nadal jestem, człowiekiem-orkiestrą. Potrafię robić dużo rzeczy, a jak czegoś nie umiem, to szybko się tego uczę. Jeśli muszę coś ogarnąć, na przykład chciałbym zrozumieć tabele przestawne w Excelu, to kupuję 2-3 kursy, oglądam jakieś tutoriale w sieci i w ciągu tygodnia już mniej więcej ogarniam temat. Takie mam podejście. Na początku, jak zaczynałem prowadzić swoją firmę, to wszystko robiłem sam. Dzięki temu, że szybko się uczyłem, z łatwością podejmowałem się kolejnych rzeczy. Było to dla mnie naturalne i oczywiście więcej pieniędzy zostawało w kieszeni.

Talenty Gallupa

Do czego zmierzam. Obił Ci się kiedyś o uszy tzw. test Gallupa (Clifton StrengthsFinder)? Jest taki test, który pozwala zidentyfikować najlepsze cechy — 5 dominujących talentów spośród 34. Test Gallupa robiłem dawno temu, właśnie na początku swojej działalności. I może teraz zaskoczy Cię to, co napiszę, ale moje mocne strony, 5 dominujących talentów i innego rodzaju umiejętności, które pozwoliły mi rozwinąć firmę, doprowadzić do miejsca, w którym jestem obecnie, już nie działają. Mało tego — powiedziałbym, że nawet bardziej przeszkadzają, niż pomagają.

Chciałbym powiedzieć kilka słów o nich.

Według Gallupa są 34 talenty i każdy z nich zalicza się do jednej z 4 kategorii:

  • Wykonywanie,
  • Wpływanie,
  • Budowanie relacji,
  • Myślenie strategiczne.

4 domeny talentów Gallupa

Pokażę, co wyszło mi z testu:

Moje TOP5 według testu Gallupa:

Learner — uczenie się,

Significance — poważanie, a konkretnie świadomość, że to, co robimy, da jakąś wartość osobie, która na tym skorzysta (nasze produkty, usługi),

Activator — aktywator, umiejętność mobilizowania ludzi do działania,

Maximizer — maksymalizacja, w skrócie można to ująć słowami: nie skończę czegoś, nie wypuszczę produktu czy usługi na rynek, dopóki się nie upewnię, czy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik,

Futuristic — wizjoner.

Uczeń i wizjoner należą do kategorii „myślenie strategiczne”, natomiast pozostałe trzy talenty (poważanie, aktywator, maksymalizacja) — do kategorii „wpływanie”. W moim TOP5 nie mam żadnego talentu, który należy do grupy Wykonywania czy Budowania relacji. Oczywiście cały czas działam, wykonuję swoją robotę, ale to nie jest rzecz, która jest u mnie najmocniejsza.

Jak wspomniałem na początku, jestem człowiekiem-orkiestrą. Bardzo dużo umiem, lubię uczyć się nowych rzeczy, a jak nie wiem, jak coś zrobić, to się tego dowiem. Jak rozkręcałem „Liczy Się Wynik”, to byłem jednocześnie blogerem, konsultantem, szkoleniowcem, researcherem, grafikiem, montażystą, copywriterem, redaktorem, a także zajmowałem się obsługą klienta. Byłem tymi wszystkimi osobami jednocześnie, a zauważ, że to są osobne role.

W nieco większych firmach inna osoba jest grafikiem, inna szkoleniowcem, a jeszcze inna zajmuje się obsługą klienta. Ale wiadomo, że jak startujemy ze swoją działalnością, to większość rzeczy wykonujemy samodzielnie. Teraz w „Liczy Się Wynik” mamy od tego osobnych ludzi. I wiecie, co zaobserwowałem? W tej chwili to właśnie ja jestem największym ograniczeniem firmy. Jestem tzw. wąskim gardłem i firma nie rozwija się tak, jakby mogła. Cechy, które mi pomogły rozwinąć firmę, teraz mi przeszkadzają.

Zobacz, jak to wygląda u Ciebie. Czy Twoje początkowe założenia, odnośnie prowadzenia firmy, nadal się sprawdzają?

Ostatnio zaobserwowałem, że osoby z pięciokrotnie, a nawet dziesięciokrotnie lepszymi wynikami:

  • nie pracują ciężej ode mnie,
  • nie pracują dłużej ode mnie,
  • często pracują dużo mniej — dysponują świetnym zespołem, podwykonawcami, szybko kupują know-how,
  • ich firmy są dobrze poukładane,
  • mają wąski zakres usług, ale to, co robią, robią doskonale — dla wielu klientów są „jedynym słusznym wyborem”,
  • mają duże LTV (live time value) — wielu klientów powraca.

Firmy te oferują dobre produkty czy usługi, które rozwiązują konkretne problemy, klienci mają efekty, bo czuwa nad nimi profesjonalny zespół obsługi.

Dało mi to bardzo dużo do myślenia i postanowiłem wprowadzić poważne zmiany w firmie.

Jaki obieram kurs?

Delegowanie zadań i odpowiedzialności

Wiem, że potrzebuję uzupełnienia swoich kompetencji. Dlatego w „Liczy Się Wynik” szykują się poważne zmiany. Ja nadal będę zajmował się tym, w czym jestem dobry, nadal będę nagrywał wideo, występy, live’y, ale pojawi się ktoś, kto będzie dobrze ogarniał zaplecze operacyjne firmy.

Dlaczego o tym piszę? 

Bo coraz więcej zadań i odpowiedzialności powierzam innym osobom. Nie jest to dla mnie łatwe, bo lubię mieć wszystko pod kontrolą. Nawet jak ktoś świetnie wykonuje swoją robotę, to i tak lubię rzucić na to okiem. Delegowanie zadań i odpowiedzialności nie jest łatwe, ale jest konieczne, by rozwijać firmę.

Podejście who not how

Osoby takie jak ja, które dużo potrafią, szybko się uczą, chcą wszystko robić samodzielnie, zastanawiają się JAK coś zrobić. Jednak z takim podejściem daleko nie zajdziemy, bo zwyczajnie nie starczy nam na wszystko czasu. Dlatego zamiast zastanawiać się: JAK to zrobić, warto zadać pytanie: KTO może to zrobić?

O tym podejściu możecie przeczytać w książce „Who not how”. Jakie wnioski można z niej wyciągnąć?

  • skup się na zwiększaniu rezultatów, a nie na ilości pracy,
  • osiągnij więcej zadając pytanie KTO, a nie JAK,
  • zdefiniuj wizję i oddeleguj JAK.

Zarządzanie i zaufanie

Jeszcze więcej zaufania do zespołu. Ja cały czas nad tym pracuję, łatwo nie jest, ale zmierzam w dobrą stronę. Nie mogę i nie muszę wszystkiego mieć pod kontrolą. Produkty i usługi nie muszą być perfekcyjne i nigdy nie będą. Staram się kierować zasadą „good enough”.

Jakie podejmuję kroki?

Można powiedzieć, że „Liczy Się Wynik” zakładam na nowo. Pojawi się podział kompetencji. Ja będę odpowiedzialny za swoją działkę i dyrektor/dyrektorka operacyjny/a [sic!] odpowiedzialny/a za swoją część. Będę teraz bardziej konsultantem w swojej firmie. Może to brzmieć nieco dziwnie, ale już tłumaczę, o co chodzi.

Postaram się patrzeć na „Liczy Się Wynik”, jak ktoś obcy z zewnątrz. Będę taką osobą, która przychodzi i mówi: „Bartek, masz 100 tys. zł, zrób tak, żeby firma hulała”. Mam moc decyzyjną, mogę dobierać ludzi, mogę kupować know-how, doradzam, opracowuję strategię, plan działania i pilnuję ich realizacji. Będę bardziej nad firmą niż w niej.

Poprawa istniejących procedur

Osoba, która zostanie dyrektorem operacyjnym, będzie też strażnikiem księgi procedur — chcemy mieć pewność, że robimy wszystko zgodnie z procedurami. Może coś trzeba poprawić, może coś już jest nieaktualne? Coś, co kiedyś się świetnie sprawdzało, dzisiaj może już nie spełniać swojej funkcji.

Wyłapywanie rzeczy powtarzalnych

Przyjrzymy się materiałom, które tworzymy — publikacjom, nagraniom wideo, live’om, webinarom, mailom. Chcemy zidentyfikować elementy, które się powtarzają, bo jeśli coś jest powtarzalne, to śmiało można zautomatyzować — a to z kolei przekłada się na oszczędność czasu i pieniędzy.

Eliminacja zadań

Jak już wiesz delegowanie zadań i odpowiedzialności jest dla mnie bardzo trudne. Równie niełatwo będzie z delegowaniem zadań ważnych, którymi będę zajmował się ja wraz z dyrektorem operacyjnym. Jednak jeśli chcemy mieć czas na naukę i rozwój, powierzanie ważnych zadań innym jest nieuchronne. To, czy firma się zmieni, zależy od tego, czy ja zmienię swoje podejście.

Zablokowany czas

Czyli wyznaczamy czas na aktywności, które realnie przyczynią się do rozwoju firmy:

  • intencjonalne uczenie się — nie uczymy się wszystkiego jak leci, tylko tego, czego w danym momencie najbardziej potrzebujemy,
  • myślenie systemowe i krytyczne,
  • podejmowanie decyzji i ich analizowanie,
  • delegowanie zadań,
  • praca nad firmą.

Ktoś po przeczytaniu powyższego tekstu pewnie powie: „Bartek, bez Ciebie „Liczy Się Wynik” to już nie to samo” — zgadza się. Ale po pierwsze, ja nigdzie nie odchodzę, tylko zmieniam sposób prowadzenia działalności. A po drugie — przecież każdy z nas się zmienia. Ja jestem innym człowiekiem, niż byłem 10 lat temu i założę się, że u Ciebie jest podobnie. Przypomnij sobie, jaki byłeś w wieku 20-25 lat, a jaki jesteś teraz. Jest różnica, prawda? No właśnie.

A jak to wygląda w Twojej firmie? Działacie cały czas na tych samych zasadach, czy na bieżąco “aktualizujecie oprogramowanie”?

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Eryk
17 dni temu

Bartku niesamowicie się rozwinąłeś jako człowiek orkiestra. Tylko pozazdrościć i brać przykład. Myślę, że wiele mikro firm nie ma zwyczajnie innego wyjścia jak zajęcie się większością zadań samemu, ponieważ kiedy firma startuje, to nie ma kapitału na tworzenie etatów i delegowanie wszystkich ważniejszych zadań osobom trzecim. Myślę, że bycie człowiekiem orkiestrą ( przynajmniej przez jakiś czas ) ma sporo plusów, ponieważ znasz się na swojej robocie i wiesz czego oczekiwać od podwykonawców lub pracowników. Potrafisz również zweryfikować jakość pracy, oraz kompetencje osób, które mają w przyszłości dla Ciebie pracować. No i oczywiście w początkowych latach swojej działalności sporo oszczędzasz robiąc… Czytaj więcej »

Bartek Popiel
16 dni temu
Reply to  Eryk

Eryk dziękuję pięknie za dobre słowo. Co do zespołu, to już teraz poza mną działa w LSW 6 osób, więc delegowanie to jedno, ale musiałem dojrzeć do momentu, żeby dobrać “kompana”, który zajmie się sprawami operacyjnymi 🙂