Jak się zmotywować do pracy i nauki?

Każdy z nas miewa lepsze i gorsze dni. Ty też zapewne masz czasami tak, że jednego dnia rozpiera Cię energia i wręcz tryskasz motywacją, ale innego dnia kompletnie nic Ci się nie chce.

Lenistwem zająłem się w pierwszej części. Jeśli ją ominąłeś, to zachęcam do nadrobienia zaległości.

Część 1: „Jak pokonać lenistwo?”

Kliknij tutaj i zobacz pierwszą część

Zanim przejdziemy do kolejnego nagrania chciałbym wszystkim z całego serca podziękować za niesamowite zaangażowanie pod pierwszą częścią. W momencie kiedy piszę tą notatkę jest tam 381 komentarzy!

W poniższym nagraniu poznasz najskuteczniejsze moim zdaniem sposoby na wzbudzenie i utrzymanie motywacji. To moje osobiste TOP 10. Jednak jeśli chcesz poszerzyć wiedzę z tego zakresu, to zachęcam do pobrania ebooka: „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”. Możesz go pobrać całkowicie za darmo pod nagraniem. Jednak najpierw zobacz video, ok?

No dobrze, a teraz rozsiądź się wygodnie, zobacz nagranie i jeśli masz jakieś pytania, to zapraszam do rozmowy w komentarzach.

WSKAZÓWKA: chcesz szybciej oglądać video? Kliknij tutaj.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka.

Narzędzia, o których wspominam w nagraniu:

Cześć! Przed Tobą drugi artykuł z serii. Pierwszy, zawierający zestaw rad jak pokonać lenistwo, znajdziesz TUTAJ. Koniecznie się z nim zapoznaj (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś!) przed przeczytaniem tego tutaj – jest to dość istotne, ponieważ informacje, jakimi dzielę się z Tobą w poprzednim artykule, z pewnością przydadzą Ci się do wprowadzenia w życie rad, które przygotowałem dla Ciebie poniżej.

Okej – skoro już wiesz, jak rozpocząć swoją walkę z lenistwem, pora, żebyś poznał kilka praktycznych rad i wskazówek, jak wskrzesić w sobie motywację do pracy i nauki. Zapraszam!

Z czego wynika brak motywacji?

Pewnie nieraz zdarzyło Ci się pomyśleć lub powiedzieć coś w stylu a, nie chce mi się lub a, mam tego serdecznie dość. Jak myślisz, skąd się to bierze? Czemu ludzie borykają się z brakiem motywacji? Przecież – zazwyczaj – mają świadomość, że daną rzecz trzeba zrobić. Czy takie narzekanie w czymś pomoże? Czy odwlekanie w czasie zrobienia tego konkretnego czegoś przysłuży się komuś? Nie wydaje mi się. Co więcej – większość osób, która ma z lenistwem czy brakiem motywacji problem, również jest świadoma, że prokrastynacja jest całkowicie bez sensu. Więc skąd źródło problemu?

Moim zdaniem największą odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą zazwyczaj te cztery czynniki:

– brak planu

– brak koncentracji

– brak kierunku

– brak wsparcia

Brak planu jest jak daleka podróż bez żadnej mapy: nie wiesz, dokąd pójść, żeby osiągnąć zamierzony cel. Błąkasz się z nadzieją, że może przypadkiem trafisz na to, czego Ci trzeba, a w końcu zagubiony i zniechęcony przystajesz w miejscu. I właśnie dlatego plan jest niezbędny. Musisz wiedzieć, krok po kroku, co zrobić. Z planem w ręce znacznie trudniej poddać się zniechęceniu, bo kiedy najdą Cię jakieś wątpliwości, spojrzysz na niego i już będziesz wiedział „aha! To jeszcze muszę zrobić to, to i to, żeby być tu, tu i tu!”.

Brak koncentracji często wiąże się z brakiem planu – po prostu nie wiesz, dokąd zmierzasz i zamiast skupić się na tej jednej, wybranej drodze, miotasz się bez sensu po różnych ścieżkach prowadzących nierzadko w przeciwnych kierunkach. A nawet mając plan, musisz pamiętać, że wybranie celu to jedno, a skupienie się na nim – to drugie.

Brak kierunku to tak naprawdę brak odpowiedzi na pytanie co ja właściwie chcę osiągnąć?. Być może masz plan, znasz swój cel i jesteś na nim skupiony, ale brakuje Ci jednego – nie wiesz, po co chcesz ten cel osiągnąć. Nie wiesz, dlaczego akurat ten cel jest dla Ciebie ważny. Nie jesteś w stanie przewidzieć, co będzie, gdy ten cel osiągniesz. To w końcu doprowadzi do dwóch poprzednich zjawisk – rozkojarzysz się, a to z kolei doprowadzi do utraty z oczu nawet tego, na czym skupiałeś się do tej pory. Dlatego zastanów się już teraz nad kierunkiem, w którym zmierzasz.

Brak wsparcia to coś, czego możemy doznać ze strony najbliższych. Wierz mi – ze świadomością, że ludzie wokół dopingują Ci i pomagają czy po prostu służą radą, znacznie łatwiej robić swoje. Taka postawa rodziny i przyjaciół potrafi dodać skrzydeł. I odwrotnie – oni potrafią też te skrzydła skutecznie podciąć, kiedy jedyne co słyszysz, to narzekania, wymówki i próby przekonania Cię, że nie dasz sobie rady.

Założę się, że czytając opis któregoś z powyższych problemów pomyślałeś sobie cholera, u mnie tak właśnie jest!. W takim razie cieszę się, że tu trafiłeś i wierzę, że poniższy artykuł pomoże Ci poradzić sobie z tym kłopotem. Zaczynajmy!

Poczucie sukcesu.

Można powiedzieć, że sukces rodzi sukces. Nie jest to żadna magia ani skomplikowana reguła matematyczna, a jedynie prosta psychologia – podbudowany jednym sukcesem odkrywasz w sobie takie pokłady energii, motywacji, samozaparcia, że sięgasz po kolejny. I jeszcze jeden. I następny. I przekonujesz się, że jednak potrafisz, że dasz radę…!

Dlatego, mówiąc krótko – do efektywnego działania potrzebujesz sukcesu. Znajdź jakiś. A później jeszcze kilka. Wypisz w sumie około trzydziestu swoich sukcesów – małych, dużych, jakichkolwiek – i pozwól sobie na uczucie dumy.

Pamiętaj, że „sukces” jest rzeczą niezwykle subiektywną. Dla kogoś po wypadku, w którym uszkodził sobie kręgosłup, niesamowitym zwycięstwem może być na przykład samodzielne zrobienie dwóch kroków, a dla kogoś innego może to być przebiegnięcie maratonu. Nie patrz na innych, oceń własne sukcesy swoją miarą.

Kiedy uda Ci się już skompletować całą listę, spójrz na nią i spróbuj usłyszeć własny głos wow, skoro już tyle osiągnąłem, to poradzę sobie ze wszystkim!

Musisz znaleźć swoje dlaczego?

Poświęć kilka chwil na zastanowienie się dlaczego chcę osiągnąć to i to? Zastanów się po co mi to? Jaki ma i będzie miało wpływ na innych to, co robię?

Dobrym pomysłem wydaje się sporządzenie własnej misji życiowej. Takiej prywatnej Konstytucji – zbioru zasad i wartości, jakie do tej pory Ci przyświecały i którymi chciałbyś się kierować przez resztę życia.

Po spisaniu takiego oświadczenia dla samego siebie (nie musi być ono długie!) może się na przykład okazać, że ten milion dolarów, do którego dążyłeś, wcale nie jest Ci potrzebny. Tak naprawdę chciałeś po prostu udać Cię w daleką podróż, do czego wystarczy Ci znacznie skromniejsza sumka. Czyli, w tym wypadku uznałeś, że Twój cel nie przemawiał do Twojego ja, bo chodziło Ci przecież o pieniądze na wycieczkę, a nie o posiadanie samo w sobie! Nie potrafiłeś się z tym celem identyfikować i dlatego nie byłeś w stanie całkowicie się na nim skupić. Ot, cała filozofia ☺

Z drugiej strony, może się okazać, że Twój cel w stu procentach pasuje do Twojej misji życiowej, choć może nawet nie byłeś tego świadomy! Wierz mi, że z tą świadomością żaden kryzys wiary we własne powołanie nie będzie Ci straszny ☺

Dyscyplina jest zaraźliwa

Dyscyplina nie jest jakimś darem od losu albo wrodzony talentem, a wyuczonym i wytrenowanym nawykiem!

Dlatego, jeśli masz problem ze zmuszeniem samego siebie do poświęcania kilku godzin dziennie książkom, zacznij od rzeczy małych. Niech to będzie na przykład wypicie szklanki wody po wstaniu z łóżka. Powtarzaj to codziennie i nie pozwól, by coś Ci przeszkodziło – niech wypicie tej szklanki wody będzie dla Ciebie najistotniejszą rzeczą po przebudzeniu. Po pewnym czasie zauważysz, że robisz to praktycznie bez namysłu i traktujesz to jako najnormalniejszą w świecie kolej rzeczy. Wtedy zacznij sobie dokładać do tego rytuału kolejne rzeczy – na przykład poranną gimnastykę.

Może się to wydawać śmieszne, ale uwierz mi, że w ten sposób stopniowo sam siebie zdyscyplinujesz i za jakiś czas zmuszenie się do kilkugodzinnej nauki nie będzie już dla Ciebie takim wyzwaniem, jak do tej pory.

Zarządzaj sobą w czasie i przestrzeni

Wyobraź sobie, że omawiając warunki w nowej pracy, usłyszałbyś od szefa: no to przyjdziesz do biura jakoś rano, wyjdziesz jakoś wieczorem, a wszystko inne…a, to się w sumie zobaczy. Trochę słabo, co? Pewnie wolałbyś mieć jasno powiedziane i skonkretyzowane, na przykład: ok, pracujesz od dziewiątej do siedemnastej, a do Twoich obowiązków będzie należało odpisywanie klientom na maile.

Prawda, że lepiej? Więc dlaczego sam sobą nie zarządzasz w ten sposób?

Planując swój plan dnia, nie stwierdzaj: dzisiaj rano się uczę.

Określ dokładną godzinę i miejsce – czas i przestrzeń – każdej planowanej rzeczy. Skonkretyzuj ją najbardziej, jak się tylko da. Możesz też zastanowić się, po co chcesz to zrobić. W przypadku nauki mogłoby to brzmieć: dzisiaj o osiemnastej, przy biurku w moim pokoju, uczę się słówek na angielski, żeby napisać jutrzejszy sprawdzian na piątkę z plusem.

Po wystosowaniu takiej deklaracji dla siebie, kiedy zobaczysz osiemnastą na zegarku, będziesz już dokładnie wiedział co, gdzie i po co masz robić.

Gdybyś powiedział sobie jedynie, że zrobisz to wieczorem, najpewniej odkładałbyś to wszystko w nieskończoność i w efekcie nic by z tego nie wyszło.

Stwórz warunki, które wymuszą na Tobie działanie.

W poprzednim artykule, do którego odnośnik możesz znaleźć także we wstępie do tego, szerzej opisywałem tę metodę, dlatego tutaj jedynie pokrótce wszystko przypomnę.

Sposób „na słonia w wąwozie” polega na wykreowaniu takiej sytuacji, żebyś po prostu musiał zrobić zaplanowaną rzecz. Nie możesz mieć innego wyjścia, pola manewru, okazji do szukania wymówek. Robisz i już.

Najprostszą do tego drogą jest zwykle poproszenie kogoś o pomoc – umówienie się na wspólne bieganie czy nawet dopilnowanie zrobienia zaplanowanej przez Ciebie rzeczy na zasadzie „nie wypuszczę Cię z pokoju, dopóki nie pokażesz mi napisanego rozdziału pracy magisterskiej”.

Dwumyślenie

Dwumyślenie można najprościej opisać w ten sposób: z głową w chmurach, ale resztą ciała twardo po ziemi. Do osiągnięcia takiego stanu ducha przydadzą Ci się te cztery pytania:

– Jaki jest Twój cel?

– Jakie będę miał korzyści z jego osiągnięcia?

– Jakie przeszkody pojawią się po drodze?

– Jakie podejmę wtedy działania?

Teraz wyobraźmy sobie, że chcesz być lekarzem – to jest Twój cel. Korzyści? Możliwość pomocy ludziom, służenia społeczeństwu, zarabiania godziwych pieniędzy, osiągnięcia odpowiedniego prestiżu i tak dalej. Przeszkody, które mogą Cię spotkać, to na przykład olbrzymia ilość materiału do opanowania, problemy z zaliczeniem egzaminów, mało czasu na życie prywatne, jakieś ewentualne problemy finansowe, bo nie będziesz miał, kiedy dorobić sobie do czesnych i tak dalej. Możliwymi rozwiązaniami są na przykład techniki pamięciowe, które opanujesz, jakaś praca w weekendy, poznanie dziewczyny z równie angażującego kierunku studiów, która zrozumie Twój niedobór czasu wolnego i tak dalej.

W ten sposób spojrzałeś na osiągnięty cel – a więc wyciągnąłeś głowę w chmury – ale z drugiej strony przewidziałeś część czekających Cię problemów i znalazłeś na nie rozwiązanie za wczasu, czyli resztą ciała stąpałeś twardo po ziemi. Z jednej strony fantazja nie przysłoniła Ci obrazu rzeczywistości, bo masz świadomość, że wybrana droga nie będzie usłana różami, a z drugiej nie pozwoliłeś, by nadmiar problemów do zwalczenia zaciemnił Ci obraz osiąganego celu.

Możesz stosować tę metodę także w innych przypadkach. Próbuj, eksperymentuj ☺

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”

Plan

Mam nadzieję, że już na samym początku tego artykułu udało mi się przekonać Cię do sporządzenia własnego planu. Teraz tylko rozwinę pokrótce tę myśl.

Świetnym materiałem wyjściowym do opracowania planu jest ćwiczenie z poprzedniego artykułu dotyczącego walki z lenistwem. Jeśli je wykonałeś, wiesz już gdzie jesteś i gdzie chcesz być. Teraz powinieneś tylko „narysować” mapę z punktu A do punktu B. Przewidzieć, co będzie Ci do tego potrzebne i jak to zdobyć.

Wyobraźmy sobie, że chcesz nagrać jakieś wideo, które będzie promowało Twój produkt. Czego Ci potrzeba? Poza pomysłem, scenariuszem i tak dalej, niezbędna okaże się kamera i jakieś oświetlenie. Co zrobisz, jeśli nie dysponujesz takim sprzętem i nie stać Cię na inwestycję kilku tysięcy? Pójdziesz do wypożyczalni? A może odezwiesz się do jakiegoś znajomego, który na przykład kręci wesela w weekendy, a przez resztę tygodnia to wszystko, czego Ci trzeba, leży u niego nieużywane? Może pożyczy Ci to za przysłowiową „flaszkę”?

Rozpisz kilka różnych propozycji, wariantów. Taki plan powinien być jak jazda samochodem z GPSem. Niby ufasz, niby słuchasz czarującego głosu pana Hołowczyca, który każe Ci na przykład skręcić w lewo, ale jeśli zobaczysz gdzieś zakaz wjazdu, zamkniętą z powodu remontu drogę albo usłyszysz w radiu informację o wypadku na planowanej przez Ciebie trasie – pewnie zjedziesz gdzieś na parking i poszukasz objazdu. W przypadku planowania jakiegoś działania, taki „objazd” możesz sobie przygotować za wczasu. Wykorzystaj tę szansę.

Do planowania świetnie sprawdzają się różne strony i aplikację. Przetestuj na sobie na przykład Trello albo Remember the Milk.

Inspiracja zewnętrzna

Umówmy się – ten rodzaj motywatora nie działa długotrwale, ale mi często pomaga w chwili jakiejś słabości.

Inspiracja zewnętrzna to na przykład świetny, budujący film dokumentalny albo jakaś biografia wielkiego człowieka, który dopiął swego mimo piętrzących się przeciwności losu. Zwłaszcza takie przypadku „from zero to hero” działają bardzo pobudzająco i sprawiają – przynajmniej na chwilę – że chce się zwojować cały świat.

Możesz też spróbować wysłuchać przemówień albo wystąpień wielkich tego świata – polityków, przywódców duchowych, jakichś działaczy społecznych. Polecam Ci też wystąpienia z serii Tedx, gdzie poza potężną dawką inspiracji i motywacji możesz też znaleźć naprawdę konkretną wiedzę.

Podziel zadania

Jak zjeść słonia? Po kawałku.

Każdy, najbardziej skomplikowany proces można rozłożyć na czynniki pierwsze. A wtedy przestaje już straszyć i wydawać się nieosiągalnym. Mamy jasny obraz sytuacji, krok po kroku, jakimi pomniejszymi rzeczami się zająć, by zrealizować zamierzony, ogólny cel.

Masz do napisania pracę licencjacką? Podziel to na, na przykład, sto etapów. Jeśli samo to nie motywuje Cię wystarczająco, spróbuj posłużyć się wizualizacją. Możesz do tego wykorzystać jakieś przerobione zdjęcie. Znajdź fotografię jakiegoś studenta odbierającego dyplom i wklej w nie swoją twarz, wydrukuj i potnij na sto elementów, gdzie każdy będzie symbolizował jeden etap.

I teraz kończąc każdy z nich – naklejaj jeden elemencik fotografii. Zdjęcie będzie większe i wyraźniejsze praktycznie z godziny na godziny, a to będzie znaczyć, że jesteś coraz bliżej osiągnięcia celu! Pozbędziesz się wrażenia, że pisanie jest Syzyfową pracą. Że nie przynosi efektów. Bo te będziesz mieć przed sobą ☺

Pamiętaj, że trudne będzie łatwe

Rozwój jest czymś naturalnym. Wierz mi, że każdego dnia czegoś się uczysz, doskonalisz jakąś swoją umiejętność, w czymś stajesz się coraz lepszy. Może tego nie zauważasz, ale tak jest.

Przecież nie od zawsze umiałeś chodzić. Jako niemowlak najpierw nauczyłeś się siadać, później z pomocą rodziców coraz odważniej stawałeś na nogach. Robiłeś jeden krok. Później kolejny. Pewnie wspomagałeś się jakimiś chodzikami, trzymałeś się mebli albo ktoś podtrzymywał Cię za rączki. Na pewno nie raz się przewróciłeś, a mimo to – próbowałeś dalej. To był długotrwały etap, który wymagał od Ciebie naprawdę wiele sił i zaangażowania. No i powiedz, czy teraz chodzenie stanowi dla Ciebie jakiś problem? Nie, pewnie w ogóle nawet o tym nie myślisz.

A obsługa smartfona? Pewnie już tego nie pamiętasz, ale jak wziąłeś jakiś pierwszy raz do ręki to założę się, że nie potrafiłeś nawet przechodzić pomiędzy poszczególnymi aplikacjami.

To, co kiedyś było dla Ciebie nie lada wyzwaniem, dzisiaj jest codziennością. I tak może być ze wszystkim innym. Pamiętaj o tym.

I to już koniec tego artykułu. Skoro już i tak spędziliśmy ze sobą tyle czasu – poświęć mi, proszę, jeszcze minutkę i zostaw jakiś komentarz. Daj znać, co Ci się spodobało, a co nie. Uważasz, że moje rady mogą komuś pomóc? Podeślij mu linka!

Powodzenia!

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

v2 - Kopia

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

 

Jak się zmotywować do pracy i nauki?
4.9 (97.25%) 218 votes