Kiedy zamknąć firmę? Kiedy odpuścić projekt?

Tyle się mówi o wytrwałości, determinacji. O tym, że nie wolno się poddawać.

Sieć pełna jest obrazków pokazujących , że ktoś odpuścił, chociaż do żyły złota brakowało dosłownie pół metra. Nie wolno odpuszczać, bo przecież Edison zanim wynalazł żarówkę, to 1000 razy popełnił błąd! Słyszeliście to?

Wszystko fajnie, historie historiami, ale życie życiem. Edisonem za prąd nie zapłacimy, a internetowy mem, choćby nie wiem ile pod nim było lajków, nie sprawi, że w brzuszkach będzie pełno.

Choć w tytule zaznaczyłem firmę, to wskazówki zawarte w materiale poniżej można z powodzeniem zastosować też do innych projektów jak choćby do blogowania, czy marketingu sieciowego. Ostatnio w komentarzu pojawił się taki oto przykład:

„Ostatnio na jednym z zamkniętych forów facebookowych m. in. o blogowaniu jedna dziewczyna pytała o to, kiedy sobie darować robienie czegoś. Dokładnie chodziło jej m. in. o to, że stara się prowadząc blog o zyskowne współprace z firmami, ale ich nie otrzymuje… Pytała nas, ile czasu my sobie dajemy na rozkręcenie bloga…, bo ona to robi i fajnych współprac nie widzi. Dużo osób pod tym postem podłączyło się pod to pytanie i napisało, że ważny/ dobry temat poruszyła. Jedna osoba napisała, że czasem po prostu się nie da. Skąd wiedzieć czy jak rozpoznać kiedy się nie da?”

Myślę, że to co zawarłem w tym nagraniu pomoże wszystkim tym, którzy zastanawiają się czy warto brnąć dalej w rozpoczęte projekty, czy może to zwyczajnie nie ma sensu.

Zapraszam do oglądania (lub czytania) i jeżeli macie na koncie zamknięcie firmy, albo innego ważnego projektu, to napiszcie jak to było. Co was do tego skłoniło? Co można było zrobić lepiej? W nagraniu usłyszycie też o moich projektach, które zamknąłem lub na jakiś czas zawiesiłem.

Napiszcie też czy chcecie nagrania (i transkrypcje) tego typu. Są dłuższe i pewnie obejrzy je 5% wszystkich czytelników, ale spłycenie tego tematu do kilku ogólników i zamknięcie tego w 5 minutach byłoby karygodne i na waszym miejscu czułbym się oburzony.

Chcę dawać wam treści, które wnoszą realną wartość do waszego życia. Takie, które sam chciałbym jakiś czas temu poznać za jednym razem, bez konieczności przekopywania się godzinami przez zasoby internetu.

WSKAZÓWKA: chcesz szybciej oglądać video? Kliknij tutaj.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka.

Wolisz czytać? Poniżej wersja tekstowa. 

Dzisiaj omówimy temat, który jest nieco mniej przyjemny, niż wszystkie inne materiały, które realizuję, ponieważ będziemy rozmawiać o tym, kiedy zamknąć firmę lub projekt.

I ten projekt może być w ramach tej firmy, ale to może być też projekt zupełnie odrębny. Kiedy to zamknąć? Kiedy powiedzieć: „Dość!”?

Bo z jednej strony słyszymy, że trzeba być wytrwałym, że ważna jest determinacja w biznesie, że nie wolno się poddawać, że przecież Edison popełnił tysiąc błędów zanim wynalazł swoją żarówkę itd., ale z drugiej strony uważam, że jest bardzo cienka linia między wytrwałością i determinacją, a po prostu głupotą i nierozsądkiem. Zaraz przejdziemy sobie przez wszystkie punkty.

Podzielę się również swoimi doświadczeniami i mam nadzieję, że może kogoś to uchronić. Może stoisz właśnie przed taką decyzją: czy dalej w to brnąć? Czy dalej zajmować się swoim biznesem? Czy może dać już sobie święty spokój? Bo nie ma z tego pieniędzy, bo wykładasz z własnej kieszeni. Bo tracisz na tym zdrowie, bo cierpi na tym rodzina lub związek.

Postaram się określić różnego rodzaju sygnały, które trzeba wziąć pod uwagę, jeżeli stoisz przed taką decyzją: czy dalej ten biznes rozwijać, czy może lepsze i bardziej opłacalne i również zdrowsze psychicznie dla Ciebie będzie to, żeby ten projekt po prostu zamknąć? Ok, zatem lecimy!

1. Zwlekasz z zamknięciem

Przede wszystkim, jeżeli chodzi o zamykanie biznesu to każdy, kto ma już to za sobą, zazwyczaj mówi, że za długo czekał z zamknięciem projektu.

No, ale jednak jest coś takiego, że nie chcemy się z tym rozstać, że jest to nasze ukochane dziecko i chcemy to uratować za wszelką cenę. Tak to często wygląda. Z drugiej strony, jest nam zwyczajnie wstyd, że nie wyszło.

Bo jeśli ktoś miał biznes i ten biznes nie wyszedł, to myślimy o tym w kategoriach porażki. A skoro ktoś odniósł porażkę, to jest nieudacznikiem. Tak niestety myśli o sobie wiele osób, którym podwinęła się noga.

A co ludzie o mnie pomyślą? Co powiedzą sąsiedzi? A rodzice mówili, żebym tego biznesu nie zakładał, teraz będę musiał przyznać, że mieli rację itd.

Pojawia się pewnego rodzaju wstyd. Ale prawda jest taka, że każda osoba, którą znam i która prowadzi biznes, ma na koncie różne zawirowania. Najciekawsze jest to, że firmy, które dzisiaj prowadzą z sukcesami, to nie są ich pierwsze biznesy.

Mamy bardzo dobrego znajomego, który np. dzisiaj sprzedaje hostingi. Głównie zarabia na wszelkiego rodzaju abonamentach. Są to wysyłki masowego mailingu, serwery i rejestracja domen. Ale to nie jest jego pierwszy biznes. Zaczynał od robienia stron internetowych.

Inny znajomego ma swoje własne wydawnictwo i to również nie jest jego pierwszy biznes. Zajmował się programowaniem, robieniem stron internetowych, wszystkimi takimi rzeczami programistycznymi i to również –  mówiąc kolokwialnie „nie żarło”.

Nie było z tego zbyt dużych pieniędzy i trzeba to było przemodelować. To są tylko dwa przykłady, ale znam takich naprawdę wiele.

To są ludzie, którzy mają dzisiaj naprawdę fajnie poukładane biznesy. Można powiedzieć, że są wzorami do naśladowania. Zarabiają fantastyczne pieniądze, powodzi im się w życiu, ale zazwyczaj ich pierwsze firmy, to była jakaś totalna porażka.

Bardzo mało jest takich osób, które ja osobiście znam, które to, co zaczęły na początku rozwinęły, i dzisiaj w tej samej działce odniosły sukces. Zazwyczaj jest to drugie, albo trzecie podejście. I tu dopiero pojawiły się i jakieś konkretne pieniądze, satysfakcja i myślenie strategiczne nad biznesem.

Tak jak już napisałem, jest cienka linka między determinacją i wytrwałością, a głupotą. To również trzeba wziąć pod uwagę i zastanowić się, czy my jeszcze jesteśmy zdeterminowani, czy może już postępujemy głupio? Warto po prostu się nad tym zastanowić.

2. Określ kryteria

Co trzeba wziąć pod uwagę zamykając własny biznes?

Moim zdaniem przede wszystkim trzeba określić własne kryteria i nadać im ramy czasowe. Uważam, że jeżeli chodzi o małą firmę, o taki small business, to rok-dwa, maksymalnie trzy, to jest czas, kiedy ta firma powinna spokojnie zarabiać. Kiedy to powinno się samo finansować i przynosić zyski.

Biznes jest po to, żeby przede wszystkim wypracowywał zyski, więc warto sobie wyznaczyć jaki czas będziemy działać.

Dalej: bardzo ważna rzecz, to jaki próg ma być osiągnięty?

Jakie check-pointy mają zostać osiągnięte? Czy masz wychodzić na zero? Czy biznes ma zarobić? Jeżeli ma zarobić to ile ma zarobić w pierwszym roku działalności? Ile w pierwszym kwartale, czy w półroczu? Ilu klientów chcesz pozyskać? Czy może przynosić straty? Jeśli przez pewien czas możesz być na minusie, to określ poziom krytyczny, czyli taki pułap, którego przekroczenie będzie jasnym sygnałem do zamknięcia firmy.

Przykładowo Allior Bank w ten sposób się rozwijał, że oni przez pierwsze 2 lata działali na minusie, ale to była celowa strategia marketingowa. Zlikwidowali wiele różnego rodzaju opłat po to, żeby pozyskać duży kawałek tortu bankowego w Polsce.

Kiedy zakładałem swoją firmę (a było to kilka miesięcy po mocnym wejściu Alliora na polski rynek), również założyłem sobie u nich i konto firmowe, i konto osobiste.

Dopiero z czasem, kiedy już pozyskali bardzo dużo klientów, zaczęli wprowadzać drobne opłaty, zaczęły się pojawiać zmiany regulaminów, a to opłaty za wypłaty, a to za obsługę w okienku, a to to, a to tamto.

Takimi małymi kroczkami zaczęło się to po prostu powiększać. Przypuszczam, że bardzo duża ilość w ogóle tego nie sprawdza, bo to często są jakieś grosze, ale później, jak sprawdzimy, to summa summarum robią się z tego konkretne pieniądze. I w skali roku robi się z tego taka suma, która być może nie do końca odpowiada nam, żeby ją płacić instytucji bankowej.

Jeśli określimy sobie te check-pointy, to bardzo istotne jest to, żeby po prostu to kontrolować. Żeby mieć monitoring.

Nie że gdzieś tam sobie to zapiszę i schowam do szuflady i w ogóle do tego nie zaglądam. No nie, to jest bez sensu. Trzeba to mieć przed oczami i cały czas trzeba do tego wracać, żeby kontrolować, czy w ogóle jesteś na dobrej drodze, ok?

To jest moje osobiste zdanie, nie musisz się z tym zgadzać, ale jeżeli wyniki później nie spełniają oczekiwań, choćby w 70% (bo oczywiście mogłeś coś przeszacować, to się oczywiście zdarza, że jako początkujący przedsiębiorca mamy wybujałe wyobrażenie na punkcie tego ile będziemy zarabiać, ilu będzie klientów itd. )to ja bym zamknął ten biznes bez sentymentów.

Po prostu czasami brakuje nam wiedzy, brakuje nam wyobraźni i nie ma co mieć jakichś pretensji do siebie. Po prostu trzeba określić te kryteria. To jest bardzo ważna rzecz! Nie bez powodu wspominam o tym już w pierwszych akapitach.

3. Rynek się kończy

Druga ważna rzecz – trzeba się zastanowić nad samym rynkiem. Czy ten rynek ma perspektywę rozwoju? Czy może on się będzie kończył? Trzeba się zastanowić, czy klienci w ogóle są zainteresowani produktem? Nigdy nie stawiaj swojego własnego pomysłu, swojej wizji, idei produktu, ponad klienta – nie!

Wszystkie pieniądze, jakie Ty chcesz mieć, teraz należą do innych ludzi, więc Ty musisz coś zaoferować. Musi zajść jakaś wymiana wartości. Musisz dostarczyć na rynek coś wartościowego, za co inni ludzie będą Ci chcieli zapłacić pieniądze.

Tak to działa od wieków i tak to będzie działało. Na tym polega biznes. Zatem zastanów się, czy w ogóle ludzie są tym zainteresowani? Czy to, co Ty dostarczasz, w jakiś sposób zmienia ich życie? Czy to im pomaga, czy to rozwiązuje ich problemy?

Ok, być może było tak, że zapowiadało się świetnie, ale rynek się zmienił. Zmieniły się technologie, trendy. I widzisz, to trochę tak, jakbyś dzisiaj chciał założyć sklep, w którym będziesz sprzedawał telefony stacjonarne.

Kto dzisiaj ma telefony stacjonarne? Jakieś urzędy, instytucje, ale firm już bardzo mało. Dzisiaj praktycznie każdy korzysta z telefonu komórkowego, bo są bardzo tanie. Więc czy taki biznes ma sens? Moim zdaniem nie.

Ewentualnie salon z telefonami komórkowymi, a kilka aparatów stacjonarnych, tak po prostu na pokaz. Wątpię, żeby dzisiaj dało się na tym zrobić dobrze prosperujący biznes.

Warto sobie zadać to pytanie: czy rynek nadal istnieje? Czy np. demografia nie jest spadająca? Co nam mówią dane demograficzne? Że ludzie żyją coraz dłużej, więc myślę, że warto wchodzić we wszelkiego rodzaju biznesy, które są właśnie skierowane do osób starszych.

Różnego rodzaju wyjazdy, sanatoria, wycieczki, medykamenty, różnego rodzaju kursy, wszystko co się wiąże z tym rynkiem!

Może nawet portal randkowy dla seniorów? Dlaczego nie!

Wiadomo, że w tym podeszłym wieku któreś z partnerów prędzej, czy później odchodzi i ta osoba zostaje sama, więc można zrobić coś, co będzie łączyło tych „singlów seniorów”.Być może z tego powstaną jakieś fajne związki.

To nam mówi demografia, natomiast widzimy również po tych danych demograficznych, że liczba urodzeń spada, więc zastanówmy się, czy warto zakładać np. sklep z artykułami dziecięcymi. A jeśli tak, to może warto mieć na to przemyślany pomysł.

To jest zdanie, które nic nie wnosi do tekstu, ale tak jak ostatnio po cichu informuję, że na końcu jest taka mała kreska. Jak w nią klikniesz, to znajdziesz dodatkową soczystą treść dostępną tylko dla uważnych czytelników. Podsumowuję tam ostatni miesiąc, pokazuję wyniki, omawiam krótko swoje porażki, plany i projekty. Wracamy do głównego wątku.

Moim zdaniem warto, mimo że to jest rynek schodzący, dzieci jest coraz mniej, natomiast na te dzieci wydaje się coraz więcej pieniędzy.

Ja to widzę również po sobie. Mam małą córeczkę i naprawdę na nią wydawane jest więcej pieniędzy, niż było wydawane na mnie i na moją siostrę. Czasy się zmieniły.

Nasze dziecko pojawiło się nieco później, w innym wieku, niż wiek, w jakim byli moi rodzice, kiedy pojawiłem się ja. Przyszła na świat kilka lat później, gdzie też mieliśmy zupełnie inną sytuację finansową.

To się zmienia. Dzisiaj być może tych dzieci jest nieco mniej, natomiast sytuacja finansowa rodziców jest dużo lepsza.

Ludzie wchodzą świadomie w ten okres rodzicielstwa, chcą zapewnić swojemu dziecku odpowiednie wykształcenie i odpowiednie ubranie, żeby rzeczywiście miało nieco łatwiej. Chcemy przychylić nieba tym naszym pociechom.  Przez to też wydajemy nieco więcej pieniędzy. Te wszystkie rzeczy trzeba wziąć pod uwagę.

4. Czy są perspektywy rozwoju?

No właśnie, czy coś ma szansę się zmienić? Trzeba o takich rzeczach myśleć. Czy np. są jakieś trendy już teraz na zachodzie Europy albo w Stanach Zjednoczonych, które idą do nas? Jeszcze kilka lat temu obchodzenie Halloween w Polsce nie było zbyt naturalne, ale z roku na rok robi się to coraz bardziej popularne – wycinamy dynie, dzieciaki się przebierają, chodzą, pukają, straszą, „cukierek albo psikus”, kiedyś tego nie było. Zatem warto trzymać rękę na pulsie.

5. Zdrowie

Kolejny bardzo istotny punkt to zdrowie. Jeżeli Twoje wysiłki w biznesie są nieproporcjonalne do zysków, jeżeli zaczynasz przybierać na wadze, albo chudniesz, albo odczuwasz zmęczenie i niepokój to zastanów się, czy to ma sens!

Czy Ty chcesz dalej robić ten biznes kosztem Twojego zdrowia? Może się okazać, że to w końcu zacznie generować jakieś zyski i zaczniesz zarabiać pieniądze, ale wszystkie zarobione pieniądze wydasz na lekarza, więc zastanów się, czy to ma po prostu sens.

Możesz cierpieć na nadczynność lub niedoczynność tarczycy, nabawisz się nadciśnienia, albo jakichś problemów z kręgosłupem.

Naprawdę wielu złych rzeczy możesz się nabawić, więc warto być wyczulonym na sygnały ostrzegawcze.

Czy Ty masz czas zadbać o swoje zdrowie? Masz czas pobiegać? Masz czas, żeby gdzieś wyjść?

Mnie się niektóre osoby pytają: „Bartek, jak to się dzieje, że ty masz czas na to, żeby ćwiczyć rano albo biegać?”.

Generalnie staram się znaleźć czas na tą aktywność. Zazwyczaj nie jest to wcale takie trudne. Trzeba tak gospodarować swoim czasem, powycinać wiele rzeczy w pień, żeby żyć dostatnio i żeby mieć czas na wszystkiego rodzaju aktywności.

Żeby to też było takie życie na luzie, a nie wszystko pospinane i wypakowane do ostatniej minuty. To nie do końca o to chodzi.

Jeśli podupadasz na zdrowiu, niech to będzie również dla Ciebie mocny sygnał, że może warto zamknąć swoją firmę lub projekt i po prostu iść na etat. Przez jakiś czas będziesz pracował u kogoś, ale wtedy trochę odpoczniesz.

Może to też będzie czas na refleksję, na przemyślenie sobie tego wszystkiego, gdzie zostały popełnione błędy.

6. Odchodzą ważni pracownicy

Kolejnym punktem ostrzegawczym może być to, że odchodzą ważni pracownicy. Zwłaszcza jeżeli to jest duża firma lub korporacja. Jeśli zaczynają odchodzić ważni pracownicy (albo w ogóle pracownicy, jeżeli to jest small business), to powinno Ci to dać mocno do myślenia.

Zazwyczaj pracownicy są bliżej ludzi. Często jak się ich nie słucha to rezygnują, odchodzą – mają rodziny na utrzymaniu, nie chcą być na statku, który widać, że tonie. Nie chcą być na statku, który ma przedziurawiony kadłub, wypełnia się wodą i idzie na dno. Biorą szalupy i z niego uciekają! Mają do tego pełne prawo.

Bardzo polecam program „Kryptonim szef”, który emitowało TVP. Polega na tym, że ktoś z zarządu firmy, albo prezes firmy przebierał się i zatrudniał się w swojej firmie na szeregowych stanowiskach.

Naprawdę polecam sobie to obejrzeć i tam zobaczycie o ilu rzeczach oni nie mają pojęcia, bo siedzą w swoich biurowcach. Chodzą pod krawatem, a nie wiedzą, co się dzieje na samym dole.

Naprawdę zobaczcie sobie to i myślę, że wniesie to dużo wartości do Waszego życia. Zwłaszcza jeśli Wasza firma jest duża, zatrudnia powyżej kilkudziesięciu pracowników. Myślę, że jak najbardziej warto się z tym zapoznać.

Dalej, musisz wiedzieć, że dla pracowników to też nie jest łatwe. To nie jest łatwa decyzja o tym, żeby złożyć wypowiedzenie, zwłaszcza jeśli pracowali dłuższy czas u Ciebie. Są poniekąd związani, mieli zapewnione różnego rodzaju świadczenia, no ale jednak muszą odejść. Dla nich to też nie jest łatwa decyzja.

Dlaczego tak się dzieje? Bo oni widzą szybciej, że statek tonie. Są bliżej ludzi. Jeżeli szef/prezes jest oderwany od rzeczywistości, jest zamknięty za swoimi drzwiami i zupełnie nie ma kontaktu z załogą, to niestety oni będą odchodzić.

Jest jeszcze jedna bardzo istotna sprawa: nie mają takiego związku emocjonalnego z firmą jak właściciel. Oni mają swoje rodziny, mają dzieci do wykarmienia, więc nie będą czekali do ostatniej chwili.

Tylko jeżeli nie ma żadnego sygnału, żadnej możliwości dialogu, to odchodzą. Często jest tak, że pracownicy widzą, że coś się dzieje, ale sami nie pójdą do szefa powiedzieć: „Słuchaj, naszym zdaniem powinieneś zmienić to, to i to.”, bo np. się boją.

Bo właśnie nie było stworzonej takiej platformy do wymiany zdań. Bo szef nigdy do nich nie wychodził, więc oni też mają to głęboko w dupie, więc do niego nie idą i po prostu składają wypowiedzenie i idą do innej firmy.

7. Biznes przynosi straty i rujnuje finanse osobiste

Kolejny punkt, również bardzo istotny: kiedy biznes przynosi straty i rujnuje finanse osobiste. Podstawową funkcją biznesu jest generowanie zysku. Biznes ma przynosić rozwiązania klientom i klienci za to płacą!

Jeżeli chcesz coś produkować i być na minusie, powinieneś założyć fundację, cokolwiek, ale nie nazywaj tego biznesem, ok?

Jeżeli chcesz być na minusie, to nie jest biznes. Biznes powinien przynosić szczęście, radość, satysfakcję, pieniądze, żeby te pieniądze reinwestować, żeby lepiej płacić swoim pracownikom, żeby zatrudnić ich więcej. Nadwyżki można przeznaczyć na rozwój firmy, inwestycje, lub pomoc innym ludziom.

No nie oszukujmy się – można być oczywiście złym na ludzi bogatych. Często ludzie mają takie przekonania, że jest bogaty, bo to jest złodziej, dorobił się na innych itd. Albo jak ktoś prowadzi biznes, to już w ogóle jest strasznie. Natomiast prawda jest taka, że Ty możesz psioczyć na tych ludzi, ale jeśli zarabiasz 1500 zł czy 1800 zł, a ktoś zarabia 20 czy 30 tysięcy to kto ma większe szanse pomóc ludziom biednym?

Kto może bardziej pomóc dzieciakom w domu dziecka? Kto może zorganizować jakąś akcję charytatywną, kiedy pilnie jest potrzebne 20 tysięcy złotych? Ten, który ma tyle w miesiąc, czy ten, który zarabia 1500 zł? Proste rozwiązanie, prawda?

Biznes powinien przynosić zyski. Jeżeli towar zalega na półkach i to się nie sprzedaje, to się trzeba zastanowić, dlaczego. Oczywiście gorszy miesiąc może się zdarzyć w każdej firmie, to jest normalne.

Niektóre biznesy są sezonowe, czasami jest lepszy miesiąc, czasami gorszy. Jeśli taka jest koniunktura tego biznesu, tak to po prostu działa, no to nie ma problemu!

Natomiast jeżeli trzy miesiące z rzędu albo i dłużej jesteś pod kreską, to powinno Ci dać do myślenia. To już jest bardzo niepokojący sygnał.

Jeżeli mamy jakieś pieniądze firmowe i wiadomo, że trzeba przeznaczyć część na reinwestycję itd., zabezpieczamy gotówkę na te gorsze miesiące, no to nie ma problemu.

Ale jak np. zaczynamy dokładać z własnej kieszeni albo jeżeli np. to jest mała firma i jest małżeństwo, i powiedzmy, że żona pracuje normalnie na etacie, a mąż rozwija firmę, i mąż zaczyna brać pieniądze od żony, i wkłada je w tę firmę, i zaczynają się generalnie już takie zgrzyty na poziomie tych finansów… to już znaczy, że może ta osoba nie jest dobrą osobą na ten moment, żeby tę daną działalność rozkręcić.

Może warto to zatrzymać zanim te straty będą jeszcze większe. O to chodzi, żeby nie zrujnować się totalnie, żeby nie popadać w długi!

8. Problemy z płynnością finansową

Kolejny bardzo ważny punkt to problemy z płynnością finansową. Przykładowo Twoja firma może mieć bardzo wysokie koszty, więc zastanów się, czy można te koszty jakoś obciąć, np. czy można obniżyć koszty energii? Czy można zapytać dostawców o rabaty? Czy można ograniczyć wyjazdy służbowe?

Swego czasu też bardzo dużo jeździłem. Ktoś chciał się ze mną spotkać, to mówiłem: „ok, spotkajmy się w Katowicach” albo „w Krakowie”. Wsiadałem w samochód i jechałem. Tam i z powrotem to jest 80 kilometrów, to też są koszty i czasowe, i koszty paliwa.

Mieszkam obecnie w takim miejscu, że musiałem płacić prawie za każdym razem za bramki, no więc zawsze ponosiłem jakieś koszty. Często się okazywało, że z tych rozmów nic w ogóle nie wynikało.

Teraz robię tak, że po pierwsze proszę o dobre wytłumaczenie pomysłu albo drogą mailową, albo przez telefon. Jeżeli ktoś mi mówi: „Nie, nie, ja ci tego nie dam rady wytłumaczyć przez telefon” albo „Nie, musimy się spotkać”, to ja wiem, że jeżeli ktoś nie potrafi mi trzech prostych zdań opowiedzieć o czym jest jego biznes, jaki jest jego zarys i pomysł, to wątpię, żeby potrafił to lepiej doprecyzować na spotkaniu na żywo.

Oczywiście nie ma tego spotkania face-to-face, ale przecież można udostępnić pulpit, można coś narysować w jakimś programie graficznym, pokazać prezentację w Power Poincie i można również to przedstawić.

Ja również niektóre pomysły, koncepcje też w ten sposób przedstawiam, np. swoim ludziom, z którymi współpracuję. Da się w ten sposób zrobić również interesy, a czasami spotkanie osobiste, to jest tylko taka kropka nad „i”.

W ten sposób ja też mam poczucie, że nie marnuję czyjegoś czasu. Jest to wygodniejsze dla mnie i dla tej osoby. Warto po prostu nad tym pomyśleć. Jeżeli masz dużo wyjazdów to czy nie warto tego ograniczyć?

Ponadto zastanów się, czy nie warto renegocjować pewnego rodzaju umów. Np. jeżeli wynajmujesz lokal to może poproś o zmniejszenie czynszu, kwoty za wynajem, albo wynajmij mniejszy lokal. Zastanów się, co możesz zrobić, żeby renegocjować nieco umowę tego najmu.

Albo np. zmień abonament, jeżeli masz bardzo drogi abonament telefoniczny. Albo masz podpięte stałe łącze, łącze stacjonarne, to może warto te wszystkie rzeczy po prostu wyciąć w pień? Jeżeli to rozwiązanie nie przynosi żadnych efektów, to tym bardziej powinien to być sygnał do tego, żeby jednak ten biznes po prostu zwinąć.

Jeśli chodzi o problemy z płynnością finansową, to często problemy mają biznesy sezonowe. Np. jeżeli ktoś zajmuje się ogrodami albo gdy ktoś ma lodziarnię, albo jest fotografem ślubnym. Są lepsze i gorsze miesiące, dlatego warto zawczasu pomyśleć na poziomie projektowania tego biznesu: co ja będę robił w te miesiące gorsze/słabsze?

Np. w Olkuszu działa taka lodziarnia, że działają w sezonie, a na zimę lokal jest po prostu zamknięty. Oni przez cały sezon muszą zarobić tyle, żeby opłacało im się to na te miesiące zimowe ten biznes całkowicie zamykać.

Jeżeli nastawiamy się bardziej na lody, to może w zimie nastawiamy się na gorącą czekoladę, na kakao, na kawę? Czyli właśnie z lodziarni przeistaczamy się w coś, gdzie podajemy ciepłe napoje, desery, ciasta, np. ciepłą szarlotkę z kawą?

Trzeba to po prostu przemyśleć. To już musi być na poziomie projektowania biznesu: co ja zrobię?

Wtedy te problemy z płynnością finansową nie będą aż tak doskwierały.

Niektóre firmy mają długi czas płatności. Jeżeli masz biznes, działasz w rynku B2B i np. sprzedajesz korporacjom, to wiele korporacji działa w ten sposób, że musisz im wystawić fakturę z 90-cio dniowym terminem płatności. Takie mają zasady. Albo w ogóle nie wezmą od Ciebie Twojego produktu. Musisz mądrze zarządzać swoimi pieniędzmi.

Musisz tworzyć sobie poduszki finansowe, różnego rodzaju bufory, żeby w tym czasie po prostu przetrwać, bo przecież trzeba ponosić opłaty, trzeba płacić ZUS-y itd., więc musisz się zastanowić jak to zrobić, żeby to wszystko miało ręce i nogi, żeby się spinało finansowo.

Warto też np. zastanowić się, czy może nie da się wprowadzić jakiś innych zasad, np. czy nie można wziąć jakiejś zaliczki już na poczet tego zlecenia? Warto z niektórymi rzeczami ponegocjować.

Niektórzy też działają w tak niebezpiecznym rynku, że pojawiają się oszuści. Są ludzie, którzy są nieuczciwi i zrobisz dla nich usługę, a oni po prostu nie chcą zapłacić faktury. Myśl prewencyjnie.

Np. możesz mieć pieczątkę z firmy windykacyjnej, to nie kosztuje dużo. Od 50 do 150 zł. rocznie, więc to nie są jakieś wielkie koszty.

Masz na każdej fakturze pieczątkę, na tej pieczątce piszesz, że nad płynnością firmy XYZ czuwa kancelaria lub firma windykacyjna.

Możesz mieć taką pieczątkę i zawsze jak taki kontrahent dostaje i widzi taką pieczątkę to wie, że lepiej u Ciebie spłacić szybciej. Niech zalega komuś innemu, ale Tobie niech spłaci 😉

Niestety, to jest biznes, więc musisz zadbać o swoje podwórko. Mogę Ci z czystym sumieniem polecić firmę z Tychów: profitinkaso.eu. Oni mają również taką pieczątkę w swojej usłudze i naprawdę nie kosztuje to dużo, a może Ci to bardzo pomóc później w egzekwowaniu Twoich pieniędzy.

Kolejna sprawa to zaliczka, o której wspomniałem wcześniej. Można powiedzieć:

„Dobrze, usługa zostanie wykonana, ale poproszę o albo o 30% zaliczki przed zleceniem.”

Jeżeli oni powiedzą: „Nie, nie, niestety nasza polityka na to nie pozwala. Mamy taką politykę, że płacimy całość już po wykonaniu zadania.”.

To wtedy powiedz: „Przepraszam bardzo, ale moja polityka jest taka, że ja biorę 30% zanim to zlecenie zostanie wykonane. Może się gdzieś spotkajmy w połowie, wynegocjujmy coś.”. I często okazuje się, że się da!

Oczywiście tym bardziej się da, w im bardziej komfortowej sytuacji jesteś. Jeżeli oni Ciebie naprawdę potrzebują, a Ty nie masz takiego parcia, że musisz ich mieć… bo jak oni nie wezmą Twojej usługi, to umrzesz z głodu – to wtedy wiadomo, że chowasz dumę do kieszeni i robisz dla nich to zlecenie.

W ogóle nie pyskujesz i robisz swoje. Natomiast jeżeli masz taką komfortową sytuację, że Ty możesz mieć to zlecenie, ale nie musisz, to nagle się okazuje, że się da.

Oni stwierdzą, że tak robią od lat i nikomu nie wypłacają pieniędzy wcześniej, ale może się okazać, że jednak za tydzień ktoś się odezwie. Nie ma problemu, mogą zapłacić 15% na poczet zaliczki. Dużo można załatwić jeżeli masz dobrą pozycję negocjacyjną, albo jeżeli nie pali Ci się pod nogami.

Kolejna bardzo istotna rzecz, to niska marża. Jeżeli jesteś w takim rynku, gdzie są niskie marże, no to możesz mieć problemy, bo wtedy trzeba sprzedawać w ilościach ogromnych.

Znam sporo osób, które handlują różnego rodzaju towarami na Allegro i oni muszą sprzedać naprawdę mnóstwo tego towaru, wręcz się zarzynają, bo tak bardzo niskie są marże. Prowadziłem kiedyś bardzo ciekawą rozmowę, gdzie facet powiedział, jak przemodelował swój biznes.

On sprzedawał sprzęt elektroniczny, gdzie np. kupował laptopa za 1800 zł, a sprzedawał go za 1900 zł, czyli miał powiedzmy 100 zł marży. No, ale wiadomo, miał lokal do opłacenia, ludzi do opłacenia, podatki itd., więc na każdym laptopie na czysto zarabiał 30-40 zł. Drugim jego asortymentem były również pendrive’y, które kupował za 5 zł., a sprzedawał je za 15 i 20 zł, więc miał 200-300% przebicia.

W końcu poszedł w ogóle w zupełnie inną stronę i zamiast skupiać się na tej dużej elektronice, to on sprzedaje w ilości ogromnej właśnie te pendrive’y. Ponieważ na tych pendrive’ach ma bardzo duże przebicie. Radzi sobie z tym świetnie. Na Allegro ma mnóstwo aukcji powystawianych i to działa.

Warto się zastanowić, bo może to być mały produkt, ale okazuje się, że na tym malutkim produkcie zarabiamy znacznie więcej, niż na laptopie, na monitorach, na PC-tach, na podzespołach.

Excel albo kartka papieru i kalkulator – trzeba to przeliczyć. Jeżeli zaczynają Cię dotykać kłopoty z płynnością, to może być przesłanka do tego, aby coś z tym zrobić. Niekoniecznie ku zamknięciu tego biznesu, bo są również inne możliwości, o których powiem w dalszej części.

9. Marketing kuleje

Kolejna bardzo ważna rzecz, to kulejący marketing. Jeżeli Ty myślisz: „Ja stworzę blog i wszyscy mnie będą czytać!” to się mylisz. Bardzo bym chciał, żeby mnie czytali wszyscy, ale to jest niemożliwe. Trzeba się postarać, żeby ktokolwiek chciał Cię czytać.

Tak samo jest z różnego rodzaju biznesami. To nie jest takie łatwe! Trzeba mieć dobry marketing, trzeba zadbać o ten marketing. Oczywiście ktoś powie, że nie, bo jak coś jest dobre, to ludzie to będą polecali.

Może 20-30 lat temu tak to działało, ale dzisiaj żyjemy w takim świecie, że żyjemy szybko, dostajemy mnóstwo komunikatów.

Ja też czasami się łapię na tym, naprawdę mam wyrzuty sumienia, że ktoś robi jakąś dobrą robotę dla mnie, a ja później po prostu zapominam go polecić. Gdzieś mi to wypadnie z głowy, bo też mam swoje rzeczy na głowie.

Natomiast jeżeli ktoś robi dobry marketing, ja jestem jego klientem, a on robi coś, żeby istnieć w mojej głowie, to wiem, do kogo się zwrócić jeśli chodzi o tę branżę.

Są firmy, które świetnie dbają o swój marketing i dzięki temu ja, jak ktoś mnie o coś pyta, to polecam ich, bo oni istnieją w mojej głowie.

To trzeba robić i zadawać sobie takie pytanie: „Dlaczego klienci nie powracają?” Jeżeli widzisz, że masz klientów i oni nie powracają, to coś jest nie tak.

Dlaczego klienci Cię nie polecają dalej? Czy utrzymujesz z nimi kontakt? Np. w 2014 roku miałem ok.70% zakupów wygenerowali ludzie, którzy kupili u mnie coś po raz drugi. To jest dla mnie fantastyczna i niezwykle komfortowa sytuacja! Jeżeli jesteś taką osobą, to bardzo Ci dziękuję!

Czyli to działa tak, że ktoś np. kupił jakiegoś mojego e-booka, później kupił jakieś nagranie wideo za dziewięćdziesiąt parę złotych, później kupił pakiet innych nagrań za np. 400 czy 500 zł, później zgłosił się na konsultacje, przyszedł na szkolenie na żywo itd.

Dlatego 70% zysków zostało wypracowanych przez osoby, które wracają. Staram się robić dobrą robotę i tego nie spieprzyć.

Zauważ, że również to nagranie jest pewnego rodzaju formą marketingu. Ja wysyłam newslettery, robię dla Was wideo, piszę artykuły, piszę notatki na Facebooku. Staram się gdzieś istnieć w świadomości moich klientów.

Staram się cały czas im przypominać, dostarczając również wartość, za darmo, która jest dla nich cenna. Mam nadzieję, że tak jest, również w przypadku tego nagrania.

Zastanów się nad tym, zobacz, jak to wygląda u mnie. Wypuszczam czasami cztery, pięć, sześć, siedem materiałów, w których nie ma totalnie nic sprzedażowego. Dopiero później (zazwyczaj co dwa miesiące), organizuję jakąś mniejszą lub większą kampanię.

Czasami są takie akcje, których w ogóle nie widać na zewnątrz, ale odbywają się np. tylko i wyłącznie na newsletterze. Wiele było takich akcji. Albo były też takie historie, gdzie ani tego nie było na zewnątrz, ani nie było tego na newsletterze, tylko w małym jego wycinku, bo dana oferta była skierowana tylko i wyłącznie do klientów.

Takie rzeczy również się dzieją. Jeżeli marketing kuleje, nie potrafisz przyciągać tych nowych klientów, nie potrafisz zajmować sobie tym głowy, nie chcesz, no to ciężko Ci będzie w biznesie.

Moim zdaniem marketing to jest taka działka, którą szef powinien zostawić dla siebie, ale to jest moje podejście.

Nikt, nawet wynajęta agencja czy specjalista od marketingu nie będzie czuł tego biznesu tak, jak czuje go właściciel.

Nie mówię, że wszystkie komponenty, bo jeżeli chodzi o marketing, to sam mam wizję, ale wiele elementów tego marketingu zlecam, np. montaż wideo, montaż podcastów, transkrypcje itd. To są wszystkie małe elementy mojego marketingu, które są oddelegowane na zewnątrz.

Natomiast te wszystkie koncepcje marketingowe – ja się tego uczę cały czas, rozwijam tę wiedzę, wdrażam to i dlatego mam naprawdę efekty. A przez ostatnie miesiące te efekty są spektakularne. Najlepsze wyniki, jakie kiedykolwiek mi się udało osiągnąć w biznesie.

10. Miłość wygasła

Kolejna rzecz, to „miłość wygasła”. Po prostu, miłość wygasła! Jeżeli ten biznes nie idzie i praca nie sprawia Ci już przyjemności. Wstajesz rano i jesteś znużony, i zmęczony, nie chce Ci się tego robić. Obniżasz jakość i wiesz, że sam u siebie byś np. nie kupował danego towaru. Powiedzmy, że robisz meble, ale wiesz, że dla siebie byś to zrobił 100 razy lepiej. Tak to działa, że jeżeli dajesz gówno, to gówno do Ciebie wróci i masz gówniane zarobki.

Myślę, że to wideo ma już tyle czasu, że mogę powiedzieć to nieco dosadniejszymi słowami.

Tak to rzeczywiście jest. Jeżeli oferujesz coś niskiej jakości, to czego się spodziewasz? Nie będzie świetnych zysków.

Może to zabrzmi dziwnie i może narcystycznie, ale ja swoje produkty tworzę tak, żebym ja sam chciał ich słuchać, żebym chciał do tego wracać. Mam taki produkt „laserowa koncentracja”, który czasami sobie wrzucę do auta, czy nagrania z extreme productivity, które wrzucam, kiedy czuję, że pewne rzeczy mi się rozjeżdżają.

Jestem zadowolony z tego, że stworzyłem taką treść. Jest ona na tyle wartościowa, że co jakiś czas sam chcę do niej wrócić, żeby wrócić na dobre tory.

Np. jeżeli masz takie sytuacje, gdzie klienci Cię drażnią, to naprawdę współczuję.

Ja bardzo lubię swoich klientów, jeżeli jest taka sposobność to mogę się nawet zdzwonić czy się osobiście spotkać. Organizuję jakieś mniejsze lub większe szkolenia, robiliśmy kluby praktycznie w całej Polsce. Robiliśmy szkolenia w Warszawie. To wszystko po to, żeby na żywo poznać swoich czytelników.

Teraz uwaga – tu jest dosyć ważna wskazówka. Może być tak, że potrzebujesz po prostu przerwy. Jeżeli masz taką możliwość, możesz zrobić przerwę od swojego biznesu i gdzieś wyjechać i zawiesić tę firmę.

Po powrocie zadaj sobie pytanie: czy jak wracasz, robota pali Ci się w rękach? Czy byś już coś podziałał i coś zrobił? Czy wracasz i nadal nie chcesz tego robić? Jeżeli nie ma tej pasji w tym wszystkim i zaangażowania, to jest problem. Wątpię, żeby to wypaliło.

11. Błędy

Przejdźmy teraz do błędów, jakie popełniają przedsiębiorcy.

Błąd 1 – moja firma musi istnieć

Przede wszystkim błędne jest takie myślenie: „Moja firma musi istnieć za wszelką cenę!” Serio? Musi?

Świat jakoś się kręcił bez tej firmy, przypuszczalnie bez niej będzie się kręcił dalej. Może to jeszcze nie jest ten czas, żeby daną działalność rozwinąć.

Ja na przykład mam tak, że kiedyś się zajmowałem szybkim czytaniem i efektywną nauką, robiłem szkolenia grupowe. Później robiłem szkolenia indywidualne i to było fajne, ale doszedłem do granic możliwości – stawki miałem wysokie, kalendarz miałem wypełniony na cały miesiąc i na kolejny do przodu. I miałem dość.

Wyjeżdżałem rano, wracałem wieczorem i byłem zmęczony, zniechęcony, nie chciało mi się jeździć do tych klientów!

W pewnym momencie pojawiło się pewnego rodzaju wypalenie i stwierdziłem, że muszę odpuścić. Zacząłem się wtedy bardziej skupiać na blogowaniu. Później przyszedł czas na szkolenie na żywo i w tym roku znowu bardzo mocny skręt do blogowania. Tak naprawdę te szkolenia w 2014 roku miały pewne zadanie strategiczne.

Teraz klienci do mnie cały czas dzwonią, jak jest wrzesień, to zawsze dostaję telefony:

Dzień dobry panie Bartku, mam ten numer od pani Marzeny, pani Basi, pani Kasi, czy pan by przyjechał do mojego Dawidka? Ma problemy w nauce.„.

No i ja mówię, że tym się już nie zajmuję.

Pomimo, że minęło już kilka lat, to ludzie cały czas gdzieś tam mają mnie w głowie. Widzę, że mógłbym wrócić na ten rynek w dowolnym momencie i mieć naprawdę wysokie stawki. To jest mega komfortowa sytuacja, bo to oni bardziej potrzebują mnie, niż ja ich.

Nawet kiedyś miałem taką sytuację, że mówiłem klientce, że nie mogę się podjąć tego zadania, bo się skupiam na blogowaniu. To jest też inna skala, bo do kogoś jadę i spędzam godzinę, a przez godzinę to ja napiszę artykuł, który dotrze do dziesiątek tysięcy ludzi, więc to trzeba wszystko brać pod uwagę – czas ciągle upływa.

Mówię do niej:

„Wie pani co, naprawdę musiałbym wziąć jakąś wysoką stawkę, żeby opłacało mi się do państwa przyjeżdżać. Nie do końca, powiem szczerze, to widzę.”

No i nagle słyszę po drugiej stronie takie pytanie:

Panie Bartku to ile musiałoby to kosztować, żeby panu się zachciało? [śmiech] „.

To jest mega komfortowa sytuacja wyjściowa! Myślę, że teraz mogę zrobić z tym powrót, nawet nie na takiej zasadzie, że znowu to będę robił ja, ale chcę znaleźć kilka osób, które wyszkolę i na początku zaczniemy sobie właśnie rejony Śląska, bo tutaj działałem. Wiem, że jestem w stanie wrócić w mgnieniu oka na ten rynek.

Mam wspaniałych klientów i myślę, że gdybym ich obdzwonił, to znowu mogliby powiadomić znajomych, że Popiel wraca na rynek ze swoim kursem.

Ale to nie byłbym koniecznie ja. Mógłbym udzielać licencji trenerskich i pracę wykonywaliby inni ludzie. Moja wiedza na temat pozycjonowania danego produktu się polepszyła, więc moglibyśmy brać za to wyższe ceny.

Tak jak mówię, nie będę już w to osobiście zaangażowany, raczej pójdzie to w tę stronę, że wyszkolę sobie trenera lub trenerkę i ta osoba by to realizowała na terenie Śląska.

Jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany, to zapraszam do kontaktu. Fakt, że dopiero byśmy to zaczęli myślę w drugim kwartale 2016 roku, ale wcześniej już można by na ten temat co nieco porozmawiać. No i myślę, że zarobki są też całkiem niezłe w tej branży.

Przede wszystkim pracujecie z niesamowitymi ludźmi: architekci, lekarze, ludzie, którzy mają wolne zawody i stać ich na to, żeby płacić dużo za edukację swojego dziecka. To naprawdę może się fajnie rozwinąć.

Błąd 2 –  obniżka cen

Jeśli rzeczywiście to jest strategicznie przemyślane, że robimy ceny niskie, żeby zebrać dużą ilość klientów, ale od razu jest pomysł na to, co zrobić, żeby te osoby chciały kupić kolejne nasze rzeczy (może jakiś upselling, albo cross-selling), albo za jakiś czas jakieś produkty komplementarne. To musi być po prostu przemyślane, bo jeżeli tylko obniżasz cenę, żeby przyszli klienci, to przyzwyczaisz ich do niskiej ceny i będzie problem, żeby wspinać się z tym wyżej.

To jest tak naprawdę chwilowe rozwiązanie. Ja w ogóle uważam, że walka ceną jest bez sensu, bo to droga donikąd. Zawsze się znajdzie ktoś, kto da jeszcze dwa grosze taniej… to jest moim zdaniem bolączka wielu biznesów. Trzeba z tego uciekać, trzeba się z tego wyrwać, a da się to zrobić.

Błąd 3 – ratowanie się kredytami

Jeżeli biznes Ci nie idzie, nie ma tam strategii i nie ma dobrego biznesplanu, dobrego marketingu i jest ewidentnie problem, to kredyt jest moim zdaniem najgorszym rozwiązaniem.

Nie powinno się pożyczać pieniędzy, ani z banku, ani od rodziny, ani zaciągać horrendalnych sum, zwłaszcza na kartę kredytową, gdzie jest w ogóle absurdalnie wielkie oprocentowanie. Niestety te pieniądze się skończą i wpadniesz w spiralę zadłużenia!

To jest bardzo groźne, więc jeżeli musisz, to ureguluj ZUS-y, ubezpieczenia, tylko takie rzeczy i koniec. Zamknij lub zawieś firmę.

Czasami bardzo ważne jest to, żeby zrobić przerwę. Zauważ, że jak mamy np. mecz siatkówki czy koszykówki, to trenerzy mają prawo do przerw.

Wtedy wołają zawodników, robią przegrupowanie, chwila przerwy, oddechu, zmiana strategii, modelu i bach! Wchodzą na nowo.

I nagle się okazuje, że drużyna była w rozsypce, nie radzili sobie, ale trener ich ściągnął, zrobili przegrupowanie i jak wychodzą, to dzieją się cuda.

Nagle padają nowe punkty, nowe strzały. Ta drużyna, która przegrywała, nagle zaczyna wygrywać.

Zastanów się nad tym, może potrzebne jest nie tyle zamknięcie tego biznesu, ale przerwa.

Ja sobie czasami coś takiego robię, żeby się zastanowić, czy idę w dobrym kierunku. Czy nie ponoszę jakiejś dużej ceny za te moje wyniki? Czy inne obszary życia na tym nie cierpią?

Warto co jakiś czas zrobić sobie taki rekonesans.

Oczywiście, jeśli idzie nam świetnie, to jest to wtedy bardzo komfortowe. Gdy idzie słabiej, również warto coś takiego zrobić. Może nie tydzień urlopu na przemyślenie tylko zawieszenie firmy na miesiąc czy dwa i potem powrót.

Tutaj wracamy po raz kolejny do tego, że musisz mieć bufor finansowy. Jakieś pieniądze, żeby w tym czasie przeżyć.

Błąd 4 – przejadanie pieniędzy zamiast reinwestycji

Znowu wracamy do tych finansów. Musisz mieć zabezpieczone pieniądze na te słabsze okresy. Ja wiem, że to jest ciężkie, kiedy pracujesz na ten swój biznes i wreszcie pojawiają się efekty, to chcesz sobie to wynagrodzić – a to wakacje, lepszy garnitur, zmieniasz samochód itd. No i nagle przychodzą gorsze miesiące, a pieniędzy nie ma!

Rozeszły się. Kaplica. To jest bardzo istotne, żeby nie przejadać tych pieniędzy, żeby część reinwestować, wkładać w firmę z powrotem. Czy to w reklamę, czy to w pozyskiwanie klientów. Wszystkie takie rzeczy, które będą Ci przynosiły pieniądze.

Błąd 5 – sto srok za ogon

Oczywiście, ważne jest to, żeby swój biznes dywersyfikować. Stół, żeby stabilnie stał, to też potrzebuje czterech nóg. Oczywiście może mieć jedną na środku – jakiś wielki filar, albo trzy odpowiednio rozłożone. To już można by dyskutować, ale taki tradycyjny, żeby dobrze stał, musi mieć te cztery nogi i moim zdaniem na początku nie warto się rozdrabniać.

Warto pracować nad jednym biznesem, ale wyciągać część zysków z niego i inwestować w coś innego. Lokaty, kruszce, czy instrumenty finansowe. Warto pomyśleć nad czymś pobocznym.

A z czasem można wybudować kolejny biznes. Warto mieć jeden temat, na którym się wypłynie. Tak jak u mnie było to właśnie szybkie czytanie i efektywna nauka.

To jest coś, na czym mój blog się wybił. To był główny temat i później dodawałem kolejne rzeczy. Była efektywna nauka, później była produktywność, napisałem poradniki również na ten temat, później poszedłem w rozwój osobisty również dotykając trochę szerszych kontekstów, później w praktyczne rzeczy związane z tym rozwojem osobistym.

Teraz jest kolejny etap, żeby podpowiadać ludziom, którzy są na początku. Dzielę się doświadczeniem z zakresu marketingu i biznesu.

Cztery lata temu nie mógłbym tego robić, bo jeszcze nie miałbym tego doświadczenia. Byłoby to na zasadzie: „zebrałem wiedzę i przeczytałem pięć mądrych książek i mówię o tym, co jest w tych książkach„, a dzisiaj mam tę sytuację, że mogę się z Tobą podzielić moim realnym doświadczeniem. Ta wiedza zebrana jest również potrzebna, ona jest piekielnie ważna, ale mogę do tego dołożyć parę moich obserwacji.

Błąd 6 – stawianie produktów ponad klientów.

Ty możesz wierzyć, że masz super pomysł, że zrobisz taki portal, który będzie robił korepetycje, albo portal z kuponami – różnego rodzaju cuda-wianki. „Stworzę drugie Allegro, ale tam będą inne rzeczy, związane z budowlanką.” – to jest poważny błąd. Zawsze stawiaj klientów na pierwszym miejscu, a nie swój genialny biznes.

Zawsze to klienci są najważniejsi, bo to oni  mają Twoje pieniądze, które kiedyś być może trafią do Ciebie, więc pytaj ich, rozmawiaj z nimi, zastanawiaj się, jak można poprawić im życie.

12. Co po zamknięciu?

Przechodzimy już powoli ku końcowi. Co zrobić po zamknięciu firmy lub danego projektu? Firmę można sprzedać, jeżeli ma wypracowane pewnego rodzaju modele, jeżeli ma know-how, jeżeli ma pewne zasoby, po prostu coś się nie powiodło, ale są inne rzeczy, które są wartościowe.

To jest również jeden z powodów, dla których ja zmieniłem nazwę z bartekpopiel.pl, ponieważ ta nazwa była do mnie bardzo ściśle przywiązana – ciężko to sprzedać, ciężko to oderwać ode mnie.

Natomiast marka, na którą teraz pracujemy, czyli: liczysiewynik.pl jest marką, gdzie np. mogą pisać inni ludzie na tym blogu, gdzie może to się przerodzić np. w portal, może kupić to ode mnie jakaś duża firma wydawnicza.

Ten biznes już ma możliwości, żeby go po prostu sprzedać. Zastanów się, czy może zamiast zamykać ten biznes, nie sprzedać go komuś.

Naprawdę są takie platformy, są ludzie, którzy chętnie kupują biznesy. Mają taki zmysł, że patrzą na biznes i wiedzą, co tam nie działa. Wyprowadzają go na prostą i sprzedają go znowu dalej za dużo większe pieniądze.

To jest tak jak ktoś kupuje kawalerkę ruderę, remontuje ją i sprzedaje. Są tacy sami ludzie, którzy to robią z biznesami.

Zapisz wszystko, co poszło źle. Trzeba zrobić taką spowiedź:

Co poszło źle?

Co nie wyszło?

Co się nie udało?

Gdzie się powinęła noga?

Następnie zadawaj sobie pytania „Dlaczego?„.

Dlaczego miałem mało klientów?

Dlaczego ci ludzie nas nie polecali?

Dlaczego nie wracali?

Dlaczego zdecydowaliśmy się na sprzedaż takiego, a nie innego asortymentu?

Dlaczego nie mieliśmy newslettera?

Dlaczego, jeśli chodzi o blog, pisałem tylko raz na dwa/trzy tygodnie?

Co stanęło na mojej drodze?

Drąż to: dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Dlaczego miałem takie podejście?

Dlaczego pozwoliłem, żeby pracownicy wyprowadzali majątek tej firmy?

Różne rzeczy się mogą dziać, które Ty widzisz i przymykasz oko, a później niestety jest z tego problem.

Dlatego zadawaj sobie to pytanie „Dlaczego?” oraz bardzo ważna rzecz: „Co można z tym zrobić?„.

Co mogę zrobić, żeby mieć lepszy marketing?

Czego potrzebuję, żeby przyciągać na swoją stronę internetową więcej ludzi?

Skąd mogę brać ruch?

Jeżeli będę kupował reklamy na Facebooku, co mogę zrobić, żeby koszty tych reklam były niskie?

Jak mogę obniżyć stawki za kliknięcie w AdWords?

Jak mogę szybciej i lepiej tworzyć swoje materiały wideo?

I tak dalej, i tak dalej.

Potrzebne jest to pytanie: „Dlaczego?” oraz „Co można z tym zrobić?„. To jest bardzo ważne.

I taka istotna rzecz: musisz pamiętać o tym, że często koniec jednego to jest początek drugiego. Tak jak było u mnie z tym szybkim czytaniem. Zakończyła się jedna rzecz, ale powstały inne rzeczy.

Zakończyły się inne rzeczy i powstało coś jeszcze innego na to miejsce. Teraz zataczam sobie kółko, mogę wrócić już z zupełnie innym nastawieniem, inną wiedzą, innym doświadczeniem do tego rynku szybkiego czytania i wiem, że zrobię to sto razy lepiej, niż gdybym wtedy w to brnął.

Przypuszczam, że naprawdę nie skończyłoby się to dla mnie dobrze, gdybym próbował dalej eksplorować ten rynek.

Nie wiem, co mnie tknęło, w każdym razie zmieniłem nieco kierunek swojego działania. W dużej mierze przyczyniło się do tego to, że zaczęło się to odbijać na moim zdrowiu psychicznym i fizycznym.

Jadłem hot-doga na stacji, ciągle byłem w trasie, kanapki w aucie. Wychodziłem rano, wracałem wieczorem – byłem zmęczony. To wszystko się odbijało na mojej kondycji psychofizycznej.

Co zrobić, zanim zajmiemy się tym biznesem na poważnie? Jeżeli chcesz wiedzieć, to zapraszam Cię do kolejnych materiałów wideo. Co trzeba zrobić wcześniej? Jak te pomysły sprawdzać, jak weryfikować? Jak zrobić symulację tego biznesu naprawdę bardzo niskim kosztem? To się da zrobić.

Jeżeli jesteście zainteresowani takimi materiałami, to też napiszcie mi w komentarzu, czy chcecie w ogóle takie wideo. Co trzeba sprawdzić, zanim rozpoczniemy nowy biznes, nowy projekt i jak to zweryfikować?

Jak zrobić takie małe badanie rynku, żeby mieć pewność, że jak wejdziemy na ten rynek z większym kapitałem, to po prostu nie umoczymy tam pieniędzy?

To już wszystko tym razem. Było dosyć długo, natomiast mam nadzieję, że wytrwaliście do samego końca, i że to nagranie jest dla Was wartościowe. Sostarczyło Wam ciekawej wiedzy i innego spojrzenia, oraz że będziecie wyczuleni na te sygnały. A być może jesteście właśnie w takim momencie, gdzie się zastanawialiście, czy brnąć w coś dalej, czy to porzucić.

Pomożesz?

Będę bardzo wdzięczny, jeśli udostępnisz to nagranie dalej. Zależało by mi, żeby to się rozrosło pocztą pantoflową, więc jeżeli możesz to daj lajka, wyślij komuś mailem, udostępnij to wideo na Facebooku. Te algorytmy działają tak, że im więcej ludzi to lajkuje i szeruje, tym Facebook jeszcze bardziej to wzmacnia i pokazuje większej ilości osób, a myślę, że nagranie jest na tyle wartościowe, że komuś to może uratować tysiące, dziesiątki tysięcy, a może nawet i setki tysięcy złotych. Bardzo będę wdzięczny, jeżeli po prostu się tym podzielisz.

Jeszcze jedna prośba: jeżeli zamykałeś jakąś firmę albo projekt, to napisz o tym. Podziel się swoimi doświadczeniami, bo może ja czegoś nie ująłem. Nie jestem alfą i omegą i nie wiem wszystkiego.

Byłoby super, jakbyśmy mieli tutaj różne punkty widzenia 😀

Jeśli przechodziłeś przez coś takiego, co okazało się totalnym niewypałem i zająłeś się czymś innym, i może to poszło dużo lepiej, to powiedz, jak to u Ciebie przebiegało – co warto wziąć pod uwagę? Jakie popełniałeś błędy? Myślę, że to będzie naprawdę bardzo cenna wiedza dla wszystkich. Będę bardzo wdzięczny.

Jeszcze malutka rzecz: pamiętaj także, jeżeli jeszcze nie pobrałeś, to zachęcam do pobrania ebooka pt. „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty. Czyli jak wzbudzić motywację, podwoić produktywność i utrzymać koncentrację.”

To jest e-book, który rozdajemy za darmo w postaci PDF-a, ePub, Mobi. Wersja audio również jest już dostępna! Zachęcam Cię do pobrania tego materiału. To jest naprawdę soczysty kąsek. 175 stron samych konkretnych informacji, zatem naprawdę bardzo, bardzo polecam. Aby pobrać ebooka lub audiobooka kliknij tutaj.

Moi drodzy, w tym nagraniu to już wszystko. Do zobaczenia, do usłyszenia w następnych nagraniach! Trzymajcie się! Hej!

 

Kiedy zamknąć firmę? Kiedy odpuścić projekt?
4.81 (96.15%) 130 votes