Dlaczego skoro tyle wiesz, to nadal nie masz efektów?

“Dlaczego nadal mi nie wychodzi? Dlaczego on zaczął to wszystko dwa lata później niż ja i potrafi z tego żyć, a ja nadal nie mam efektów?

Przecież czytam te wszystkie blogi, książki, chodzę na szkolenia, obserwuję na Facebooku różnych coachów i trenerów, a w samochodzie i podczas biegania słucham audiobooków.

Dlaczego skoro tyle już wiem, to nadal nie mam wyraźnych efektów?

Założyłem blog, ale nikt go nie czytał, to odpuściłem.

Zacząłem działać w biznesie MLM, ale ciągle tylko słyszałem NIE, to stwierdziłem, że to bez sensu.

Może założyć kanał na youtube bo to teraz takie modne? Sam nie wiem…”

Brzmi znajomo? Czy to nie jest również Twoja historia?

Jeżeli prowadzisz firmę, która dobrze prosperuje, jeżeli działasz w marketingu sieciowym i z miesiąca na miesiąc Twoje struktury rosną w siłę, jeżeli prowadzisz blog generujący takie zyski, że możesz się z tego utrzymać, to ten artykuł NIE JEST DLA CIEBIE.

Poważnie, wróć do tego co robisz najlepiej. Szczerze Ci gratuluję.

Ten artykuł jest dla tych, którzy od lat próbują się wybić w biznesie, ebiznesie, blogowaniu i marketingu sieciowym, ale cały czas są w tym samym miejscu.

Wiesz dlaczego nie masz efektów?

Mimo, że potrafię pisać barwnie i plastycznie, tak że dany tekst czyta się niczym dobry kryminał, to tym razem wszelkie wzniosłe formy idą na bok.

Ujmę to w jednym zdaniu, niechaj więc w Twojej głowie zapanuje absolutna cisza, a skupienie sięgnie zenitu:

Nie masz efektów bo się nie słuchasz, kombinujesz, przeskakujesz z kwiatka na kwiatek w poszukiwaniu “magicznej pigułki” i wymyślasz koło na nowo.

Wydrukuj sobie to zdanie i powieś nad monitorem albo wrzuć na tapetę, żeby wreszcie do Ciebie dotarło, że taka praca nigdy nie doprowadzi Cię do konkretnych wyników.

(Dodam, że nie mam nic przeciwko nauce z wielu źródeł bo sam lubię wprowadzać i testować nowe rzeczy, ale pod pewnym warunkiem, o którym napiszę w dalszej części tekstu)

Ponadto uważasz:
– że Ty daną rzecz zrobiłbyś lepiej niż dany trener/ bloger/ ekspert (gdyby tylko Ci się chciało)

– że w tym miejscu ekspert/ trener/ nauczyciel popełnił błąd i powinien to poprawić zanim wypuści coś w świat (bo dla Ciebie wypuszczenie nagrania/tekstu z takim błędem jest niedopuszczalne)

– że Ty posiadasz taką samą wiedzę z książek, więc jak to możliwe, że ktoś mówi prawie to samo na szkoleniach i śmie brać za to pieniądze

Tylko widzisz, zapominasz o jednym, jakże smutnym fakcie:

to właśnie te osoby mają konkretne efekty, a Ty nie.

To oni mają czytelników na swoich blogach, a Ty nie. To oni mają kilkadziesiąt tysięcy subskrybentów na youtube, a Ty nie. To oni piszą i wydają książki, które wnoszą w życie innych ludzi coś dobrego, a Ty nie.

To oni potrafią prowadzić długie i rzeczowe dyskusje podparte konkretnymi naukowymi dowodami, a Ty nie. To oni grzebią w badaniach, uczą się i są świadomi tego, że podejmowane inicjatywy nie zawsze wychodzą.

Oczywiście jak powinie im się noga, to Ty wtedy cieszysz się jak szczur na otwarcie kanalizacji, no bo jak to – taki z niego trener i mądrala i mu nie wyszło? Tak, nie wyszło. Zdarza się w każdej branży i często nie ma to nic wspólnego z wiedzą, wykształceniem, doświadczeniem bo czynników decydujących o powodzeniu jest znacznie więcej.

Leszek Czarnecki w książce “Biznes. Po prostu” napisał, że ilość udanych inwestycji w stosunku do nieudanych wynosi mniej więcej 50 na 50.

“Coo? Leszek Czarnecki? Jeden z najbogatszych Polaków? Ten od wrocławskiego Sky Tower? Nie… to nie może być prawda”.

A jednak zapewniam Cię, że tak jest. Mimo wieloletniego doświadczenia biznesowego, grona doradców i kilku miliardów na koncie nadal zdarzają mu się nietrafione inwestycje.

Nie ma ludzi nieomylnych choć oczywiście są tacy trenerzy, którzy wszelkie niepowodzenia zamiatają pod dywan bo chcą być uważani za ludzi, którzy są absolutnie wyjątkowi, boscy, kontaktujący się z nadprzyrodzonymi bytami i w ogóle “to ja, narcyz się nazywam”.

Tym bardziej szanuję takie inicjatywy jaką przeprowadził na swoim blogu Artur Król, a chodzi o cykl artykułów: “Moje błędy i lekcje z nimi związane”.

Moja głupia wiara w szybki sukces

Od momentu kiedy ten blog ujrzał światło dzienne popełniłem setki błędów. Niektóre były drobne, za inne musiałem zapłacić mniej lub więcej pieniędzy, ale chyba najgorsze były te, które kosztowały mnie sporo włożonego czasu.

Osobiście jakoś mniej dotkliwe jest dla mnie to, że włożyłem w coś pieniądze i inwestycja okazała się błędna, niż to, że pracowałem nad czymś kilka miesięcy i rezultaty były dalekie od oczekiwanych.

Takich błędów nie znoszę, ale czasu już nie cofnę.

Tym bardziej mnie to boli bo wystarczyło schować dumę do kieszeni, pochylić pokornie głowę, zamknąć mordę i posłuchać rad osób, które w danym temacie były ode mnie mądrzejsze. Ale nie – ja musiałem zrobić coś po swojemu.

Tak też było z tym blogiem. Na blogi trafiłem jakoś na początku studiów i wtedy z zaciekawieniem wczytywałem się w: blog.mediafun.pl i Zjadamy Reklamy.

Później zacząłem czytać jeszcze blog Alexa, Oresta i Antyweb. Stwierdziłem, że blog fajna sprawa, więc kupiłem hosting, domenę, z wielkim trudem zainstalowałem wordpressa i zaczęła się zabawa na całego.

Nie wiem dlaczego, ale już na starcie postanowiłem sobie, że blog będzie istniał przez pięć lat bez względu na wszystko.

Jak każdy początkujący bloger chciałem, żeby moje teksty czytał ktoś jeszcze poza mną i moją dziewczyną.

Zacząłem więc czytać i szukać informacji jak się wypromować. Jedni doradzali pozycjonowanie, inni artykuły gościnne, a jeszcze inni komentowanie u znanych w danej niszy blogerów.

Próbowałem wszystkiego po trochu, skakałem z kwiatka na kwiatek, ale bez żadnej przemyślanej strategii. Czytelników co prawda przybywało, ale nie w takiej ilości jak chciałem.

Przeszukiwałem internet i znalazłem blog prowadzony przez sympatycznego Australijczyka Yaro Staraka. Zacząłem czytać regularnie jego artykuły i naprawdę dużo się z nich nauczyłem.

Pewnego dnia Yaro ogłosił, że otwiera zapisy na kurs “Blog Mastermind”. Ręce trzęsły mi się jak u starego alkoholika kiedy kliknąłem “enter” i przelałem 297$ za ten kurs.

Postanowiłem, że skasuję wszystkie inne blogi, kursy, newslettery dotyczące blogowania i marketingu.

Przerabiałem każdą lekcję i obiecałem sobie, że nie włączę kolejnej lekcji tak długo, aż poprzednia nie zostanie w całości wdrożona.

Efekty były niesamowite!

Z tygodnia na tydzień widziałem taki przyrost czytelników jaki wcześniej pojawiał się w trakcie kwartału.

Wtedy odkryłem, że kursy internetowe służą mi lepiej niż szkolenia na żywo ponieważ mogę je przerabiać na spokojnie lekcja po lekcji. Na szkoleniach na żywo czułem, że dostaję świetną wiedzę, ale w pewnym momencie jej ilość zaczyna mnie przytłaczać.

Wracałem do domu z wieloma kartkami notatek, ale ciężko było to wszystko później ogarnąć.

Jednak szkolenia na żywo, to z kolei świetne miejsce do poznawania nowych osób, przedyskutowania pomysłów itd.

Na szkoleniach poznałem wiele fantastycznych osób. Z wieloma mam kontakt po dziś dzień, część została moimi klientami, a z innymi nawiązałem współpracę.

Kurs online wymaga dyscypliny bo musisz przerabiać poszczególne lekcje nawet jeśli nikt Cię nie pilnuje, a z tym niestety wiele osób ma problem i dla tej grupy szkolenie na sali może być lepszym rozwiązaniem.

Szkolenia na żywo mają to do siebie, że jak jest ćwiczenie, to niejako jesteś zmuszony je wykonać. Nie ma, że później, że kiedyś do tego wrócę itd. Robisz teraz i koniec.

Zastanawiałem się jak to połączyć, żeby dostarczać ludziom wiedzę i jednocześnie, żeby oni obowiązkowo obejrzeli każdą lekcję i zrobili każde ćwiczenie. Myślałem i wymyśliłem 🙂 Będzie to wprowadzone w projekcie, którego premiera już niebawem.

Jaka jest recepta?

Jak jesteś na początku drogi, to wybierz sobie jedną osobę i daj się poprowadzić za rękę.

Coś jak w czasach, gdy młody uczeń chciał się nauczyć fachu, to szukał sobie mistrza. Pomagał mu, pytał, przyglądał się i z czasem dochodził do tego samego poziomu.

Pamiętacie film Karate Kid? Chodzi mi o tę wersję z 1984 roku, w której mistrz Miyagi uczył młodego Daniela Karate. Kazał mu malować płot, polerować auto i robić inne rzeczy, które młody uważał za stratę czasu.

Z czasem okazało się, że to wszystko miało ręce i nogi, a nawyki wyrobione przy polerowaniu samochodu okazały się rewelacyjnym sposobem na blokowanie ciosów.

I cały sekret polega na tym, żeby na jakiś czas znaleźć sobie takiego mistrza Miyagi 🙂

Na rynku jest wielu trenerów, blogerów i marketerów. Zapewne masz już jakieś rozeznanie i intuicyjnie czujesz, że od jednej osoby uczysz się chętniej niż od innej.

Lubisz styl w jakim nagrywa swoje video, lubisz jej teksty, odpowiada Ci jej osobowość. Zaufaj tej osobie i daj się poprowadzić przez pół roku, a zobaczysz, że efekty będą lepsze niż przez ostatnie kilka lat.

Sam tak zrobiłem i robię dalej zawierzając w konkretnych aspektach jednej osobie i uwierz mi – to działa.

Jeżeli trafia do Ciebie mój przekaz, to świetnie. Jeżeli jest to inny trener, bloger, marketer – żaden problem 🙂 Rozumiem, że to co piszę i mówię nie każdemu musi się podobać.

Po jakimś czasie oczywiście warto się zatrzymać, rozejrzeć, sprawdzić aktualne potrzeby i dokształcić inny temat u innej osoby. Warto zrobić także rozeznanie czy szkolenie rzeczywiście się zwróciło.

Jak uczysz się od kogoś efektywnej pracy i zmiany nawyków, to po kilku miesiącach sprawdź statystyki pracy.

Jak przerabiasz kurs typowo biznesowy, to sprawdź czy rzeczywiście zarabiasz więcej.

Kolejnym krokiem może być eksperymentowanie, łączenie różnych technik, taktyk i strategii. Można także tworzyć własne narzędzia i metody, ale polecałbym to dopiero wtedy, kiedy porażka w danym projekcie nie decyduje o Twoim być albo nie być.

Z nieznanych mi powodów niestety to właśnie początkujący kombinują najwięcej. Nie są skoncentrowani, nie pracują, tylko szukają kolejnych “super-turbo-szybkich-sposobów-na-milion”. Najlepiej bez pracy, zaangażowania, porannego wstawania (lub zarywania nocy). Klik, klik i już ma samo działać. Wszyscy wiemy jak to się kończy.

A jak to wygląda od strony uczącego?

Znajoma postanowiła napisać książkę i zapytała mnie czy mogę zerknąć na to okiem. Pomysł wydawał mi się dość ciekawy, więc się zgodziłem.

Dostałem projekt książki i po przeczytaniu napisałem co jest ok, a co moim zdaniem należałoby zmienić.

Poza książką przygotowałem cały projekt, który miał na celu budowę marki osobistej tej osoby i wiedziałem, że jak zrobimy to zgodnie z planem to po książce pojawią się szkolenia, seminaria, kursy online itp.

Po jakimś czasie dostałem odpowiedź, że ta osoba jednak nie zastosuje się do moich wskazówek, bo ma swój styl, swoje pomysły i takiej artystycznej duszy jak ona nie można zamykać w ramy i plany.

Wiedziałem, że takie podejście się nie sprawdzi, ale już dawno dotarło do mnie, że nie ma sensu nikogo nawracać na siłę.

Zatem odpuściłem. Co się dzieje z książką? Nie mam pojęcia.

Naprawdę chciałem pomóc, a plan zakładał, żeby ta osoba nie popełniła tych błędów, które popełniłem ja. Jednak jak widziałem, że nie robi tego co sugerowałem, tylko kombinuje, to dotarło do mnie, że jak się sama nie przejedzie, to się nie nauczy.

Kolejny przykład to czytelnik, który zgłosił się do mnie ponieważ chciał założyć blog dotyczący odchudzania. Pomysł był ciekawy bo bazował na tym, że czytelnik miał jeszcze nadwagę i chciał na swoim przykładzie pokazywać jak zrzuca wagę: co robi, jak ćwiczy, co je, czego nie je, z jakimi przyzwyczajeniami musi się mierzyć itp.

Naprawdę świetna sprawa i po raz kolejny poświęciłem czas, żeby pomóc w przygotowaniu strategii na najbliższe miesiące.

Niestety temat znowu się rozmył bo praca, bo nie do końca był przekonany czy chce się zrzekać części swojej prywatności i może byśmy zrobili to inaczej.

Wtedy postawiłem twarde granice, że albo robimy to po mojemu (bo wiem, że wtedy projekt wypali), albo wcale.

Po kilku tygodniach dostałem maila, że może jednak warto do tematu wrócić, ale po pierwsze miałem już zaplanowane własne projekty na dłuższy czas, a po drugie po tych pierwszych sygnałach nie byłem pewien czy temat po kilku tygodniach pracy znów nie zacznie się rozmywać.

Tak szczerze to jest to dla mnie dziwne, że: ktoś ma marzenie, chce coś zrobić, zgłasza się po pomoc, ja chcę pomóc i co? Ja mam jeszcze motywować tą osobę do pracy nad jej własnymi marzeniami? No bez jaj.

Niestety czasami odnoszę wrażenie, że ludzie którzy zgłaszają się po wskazówki chcieliby, żeby wykonać za nich całą robotę. I owszem, taka opcja też wchodzi w grę, ale wtedy trzeba przemnożyć stawkę co najmniej x 10 🙂

Na sam koniec chciałbym wam pokazać list od czytelnika, który w zasadzie zadecydował o tym, że napisałem ten artykuł.

Celowo zamieszczam to na samym końcu, bo do tego miejsca zapewne dotarła już tylko połowa wszystkich, którzy rozpoczęli czytanie.

Poza tym nie chciałem, żeby ktoś mnie posądził o to, że specjalnie powołuję się na taką opinię, żeby dodać sobie autorytetu.

Zatem z góry mówię, że nie jest to moim zamiarem, ale z przyczyn oczywistych nie mam dostępu do korespondencji innych trenerów, więc zamieszczam list od swojego czytelnika. Jest to dowód na to, że to o czym napisałem wyżej sprawdza się w praktyce.

Nie dokonywałem w nim żadnych zmian, żadnych poprawek. Za zgodą Bartka zamieszczam całość.

Kliknij tutaj, aby przeczytać list

________________________________

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

v2 - Kopia

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Doczytałeś artykuł do końca? Kliknij “Lubię To”! 😉 Z góry dziękuję.

 

Dlaczego skoro tyle wiesz, to nadal nie masz efektów?
4.8 (96.82%) 44 votes

73
Dodaj komentarz

avatar
55 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
59 Comment authors
Marzanna BilskaAdrian TodayMichałAldona CwynarJoanna Magiera Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trader
Gość
trader

Dobry artykuł niby wszystko takie oczywiste a ile osób ma to złe podejscie.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

wow! Mocne jak cholera! Ten list po prostu rozklada na łopatki. Tak szczerze i dosadnie napisany,ze az wstyd mi,ze czasem brak mi sił na prace nad marzeniami..hmm..a wlasciwie okazuje sie,ze ten brak sił jest jedynie wymowka. Bartek rób dalej to co robisz,bo taich ludzi jak w przedstawionym liscie bedzie przybywac. A swoja droga mam nadzieje,ze ja tez kiedys do Ciebie napisze podobny list. Pozdrawiam

Andrzej
Gość
Andrzej

Jak nad kimś nie stoi człowiek z batem, to zawsze trudniej się zmobilizować do pracy nad sobą. Problem leży też w tym, że ludzie lubią zapychać swój czas rzeczami, które tylko z pozoru są ważne. Przez to tracą czas, który mogliby wykorzystać na naprawdę istotne zagadnienia. Na przykład rozwój własnego biznesu.

Tak, jak piszesz Bartek: nie da się złapać kilku srok za ogon. Albo lecimy wzdłuż jednej, obranej ścieżki, według wyznaczonego planu albo zmieniamy, kombinujemy i nic z tego nie mamy. Niby wybór jest prosty.

Bartek
Gość
Bartek

Szczery do bólu strzał między oczy. Jakbym czytał o sobie ;(

Michał
Gość
Michał

Od dłuższego czasu czytam Bartku Twojego bloga, oglądam filmiki na youtube i… nic. Może odrobinę mniej czasu marnuję na bzdury, jednak wciąż nie jestem w żadnym stopniu zadowolony ze swojego obecnego życia.
Twój dzisiejszy wpis oraz list skierowany do Ciebie uświadomił mi, że bez na prawdę ciężkiej harówki – nic się nie zmieni. Chcę zmienić swoje życie i teraz uwierzyłem, że na prawdę jest to możliwe. Mam nadzieję, że nie będzie to znowu słomiany zapał, słomiana motywacja. Nie mogę znowu do tego dopuścić 🙂
Jeszcze raz dzięki Bartek, za Twoją pracę, za pomoc innym. Ja już wybrałem swojego trenera 🙂

łukasz
Gość
łukasz

Dobre lecz cały szkopuł w tym że trzeba kogoś takiego znależć, a to według mnie najcięższa sprawa, gdyż trzeba ” przerobić” kilkudziesięciu “guru” wydać $ na nietrafione inwestycje, strategie “guru” i do tego trzeba mieć wręcz nadludzką wiarę i wytrwałość w tym co robisz. oraz umiejętność rozmowy z samym sobą w tedy kiedy Ci wszyscy odmawiają, pukają w czoło a Ty z uporem maniaka idziesz dalej, aż znajdujesz to na co długo czekałeś i nagle wszystko staje się proste.

Marzena
Gość
Marzena

Nie wiem czy Cie dobrze zrozumiałam, ale wydaje mi się że skoro tu jesteś to już ” kogoś takiego” znalazłeś i nie musisz przerabiać kilkudziesięciu guru tylko zwyczajnie określić czego chcesz, wziąć się do roboty i wytrwać. Tylko tyle albo aż tyle.

Adam
Gość
Adam

Gdzies uslyszalem, ze na 1 sukces przypada 15 porazek. I chyba cos w tym jest. Jestem coraz blizej sukcesu, bo ostatnio ostro od zycia dostaje po d… Same porazki, czyli sukces czai sie za rogiem. Chociaz jeden sukces ostatnio zaliczylem. (szczegoly ponizej) Przez ostatnie 3 tygodnie szukalem uzywanego samochodu. I naprawde wiele przez ten czas sie nauczylem. Z uwagi na bardzo ograniczony budzet chcialem, zeby auto nie mialo korozji, bylo na gaz i plasowalo sie w rocznikach 98-2000. No i nie kosztowalo wiecej niz 4 tysiace. Ile ja sie nadzwonilem, nabiegalem i naogladalem. Raz juz prawie kupilem pieknego Lanosa (umowilem… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Niebywałe jak to otwiera oczy… Artykuł rewelacyjny, a wraz z dodaniem listu to już w ogóle daje do myślenia. Aż się wstyd człowiekowi robi, kiedy sobie uświadomi, że tyle czasu zmarnował i wciąż tkwi w początkowym punkcie bez postępów tylko przez własne lenistwo i brak konsekwencji.

Michał Maj
Gość
Michał Maj

Bo ludziom w dzisiejszych czasach brakuje cierpliwości i dociekliwości. Ja jak ruszałem z blogiem czy firmą to było to moją obsesją. Czytałem, szukałem, kombinowałem i wdrażałem w życie. Dziś większość szybko się poddaje, bo wszyscy oczekują efektu już, natychmiast

Marcin Dzik
Gość
Marcin Dzik

Może pomyślisz o takich usługach dla osób początkujących, które chcą zbudować swoją markę, ale nie umieją/nie wiedzą jak napisać plan i potrzebują kogoś do poprowadzenia (w zamian za pieniądze)? Myślę, że to by było dobre i ciekawe.

Łuki
Gość
Łuki

Zaczalem, czy raczej zaczynam powoli dzialac w ebiznesie.. dolaczylem do DominatorMarketingu.. dlaczego..? bo kasa.. brak.. a nie moge znalezc pracy.. niewem czy dobrze zrobilem.. pasjonuje sie tez pilka nozna oprocz ebzinesu,inwestycji i rozwoju osobistego(bo tymi rzeczami interesuje sie od jakis 6 lat a pilka od.. 20).. niby chcialbym byc trenerem.. jakas tam wiedze mam z tego czytania… ale nie ma w tym determinacji.. i tak na dobra sprawe.. skacze z jednego kwiatka na drugi.. moze to.. a moze to.. ? zawsze jakies watpliowsci.. jak to obejsc..?inaczej..jaka droge wybrac..? list Bartka.. no poczatek to jakbym o sobie czytal.. to pewnie wiele… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Prawdziwe historie….niesamowicie motywują. Myślisz sobie- on tego dokonał, a ja nie potrafię???

Ola
Gość
Ola

Dziękuje Bartku, bo to było coś, co w danej chwili było mi potrzebne. Od paru dni myślałam dość intensywnie nad sensem dążenia do celu, do którego uczę się od 3 lat. Tak się złożyło, że wiele problemów skumulowało się ostatnio w moim życiu i miałam wielką ochotę się poddać. Coś mi nie dawało, ale po przeczytaniu tego artykułu, a zwłaszcza maila – nie ma już takiej opcji. Dziękuje, bo to mi było naprawdę potrzebne. A teraz odchodzę od komputera i biorę się do pracy 😉

Magda
Gość
Magda

mam dokładnie to samo, już od dawna wiem jak chciałabym aby wyglądała moja przyszłość, wiem nawet co powinnam robić, ale.. nic nie robię.
świetny wpis, a list to już w ogóle kosmos, daje kopa 🙂

Beata
Gość
Beata

Mijają dni, miesiące i pewnie w każdym z nas, Twoich czytelników, coś się zmienia od czasu kiedy gdzieś w sieci spotkaliśmy Ciebie. W zależności od tego ile Twoich rad wprowadzamy w życie zmienia się więcej lub mniej ale z każdym miesiącem stajemy się bardziej wytrwali, uparci w drodze do celów (choć cele mamy różne bo jesteśmy bardzo różni), mniej marudzimy, efektywniej pracujemy, bardziej koncentrujemy się na swoich marzeniach i na tym czego naprawdę chcemy od życia, zmieniamy przyzwyczajenia, porzucamy bezsensowne nawyki, uczymy się nowych rzeczy. Nie jesteśmy idealni, bezbłędni ale jesteśmy lepsi od siebie samych z czasów kiedy nie znaliśmy… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Zgadzam się z tym w pełni. Ja czuje że się zmieniam.I wychwytuje już coś takiego jak moje ego ,które po przeczytaniu tego artykułu i listu szepcze mi “Agata za rok to Ty SAMA wyślesz do Bartka taki list ..widzisz można jak się bardzo chce” jednocześnie paradoksalnie mówiąc mi że dobrze jest miło i fajnie spędzać czas oglądając jakieś bzdurne seriale w sieci..a już najlepiej cały sezon :)przy okazji zajadając chipsy i słodycze.No bo coś mi się od życia należy w końcu.!” I za to że to wychwytuje te myślenie wcześniej i nie wchodzę w TO jestem CI Bartek wdzięczna.I stawiam… Czytaj więcej »

adolf
Gość
adolf

Bartek z kand znasz moje myśli,dlaczego o mnie piszesz. Czy osoba bliska może podcinać ci skrzydła. Bylem w kilku biznesach i nie wiele osiągnąłem, co mam zmienić?.

Mateusz
Gość
Mateusz

Zaginasz szara rzeczywistosc aby wygiac ja w lepsze jutro.

Przemek
Gość
Przemek

Bardzo ciekawy artykuł i napisany prosto krok po kroku co trzeba zrobić aby dojść do celu. Wiadomo, że większość ludzi i tak będzie mądrzejsza i nie posłucha Twoich rad lub rad innych osób i zrobi po swojemu (wiem to z doświadczenia). Dostanie kijem po plerach i w końcu dojdzie do wniosku że to strata czasu i jest się znów w punkcie wyjścia. Daj boże 😉 W każdym razie ważne jest to aby sobie uświadomić, że lepiej zrobić jedną rzecz porządnie niż 10 rozpocząć i żadnej nie skończyć. Artykuł naprawdę daje sporo do myślenia za co jeszcze raz wielkie dzięki 😉

Rafał
Gość
Rafał

Myślę sobie jak by wyglądało moje życie bez tego bloga ? rok temu nie czaiłem ani Matematyki ani Angielskiego, a w tym roku matura, dziś dzięki temu blogowi i planu który realizuje jestem już w połowie sukcesu i materiałów z tych przedmiotów ! planuję SGGW informatyka i ekonometria a rok temu byłem kompletnym laikiem który wstaje o godzinie hmm 10 ! dziś idę po swoje marzenia, dzięki temu blogowi, a jeszcze pewnie nie jeden tekst mnie zmotywuje, jeszcze pół roku muszę wytrwać w pracy, a potem, “Tak, udało się” jest coraz trudniej, ale dam radę Dzięki Bartek

Marcin
Gość
Marcin

Bartku, a co jeśli tak naprawdę nie wiem co chcę osiągnąć? Bo ten pracowity człowiek, który napisał list wiedział, a ja mimo tego, że naprawdę długo się zastanawiam, to tak naprawdę nadal nie mam pojęcia co chcę w życiu robić… i chodzę w tej chwili do niezłego liceum i nie wiem po jaką cholerę uczę się wszystkich przedmiotów… próbuję być we wszystkim dobry i tracę siły na niepotrzebne uczenie się, to dlatego, że nie za bardzo wiem na czym skoncentrować swoje siły… może uznasz, że w tej chwili narzekam albo coś w tym stylu, ale… powiedz mi czy ty tak… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

Dobry wpis Bartku. Ludzie oczekują sukcesu nie chcąc nic w swoim życiu zmieniać. Chcą wyniku bez pracy. A tu kłania się prawo “siewu i zbioru”. Najpierw musimy dać ogromnie dużo od siebie, żeby później zebrać tego plon. List na końcu świetnie podsumowuje temat 🙂

Staszek
Gość
Staszek

Ja w swoim długim(>70lat) , jak dla Was zyciu, przerabiałem wiele różnych sposobów na zycie i sukces, Poza pracą zawodowa , która lubie, ale nie dawała mi stabilizacji finansowej, brałem się za różne marketingi sieciowe, bez sukcesów, on przychodzi gdy angażujesz sie na 1000% i więcej. Nigdy nie miałem na to tyle czasu. Ale spoko, obserwuje Waszą pracę i cieszy mnie że tak wielu młodym sie chce. Pozdrawiam i życze sukcesów

Filip
Gość
Filip

Może nie powinienem czytać tego artykułu, bo nie narzekam na brak efektów, ale ciekawość wygrała 😉 Rzuciło mi się w oczy, że autor listu wysuwa tezę, że w ferworze walki, wręcz trzeba zapomnieć o swojej fizjologii. Z pewnością ma to jakiś sens, bo jak się pracuje 12 godzin z rzędu dla swojego marzenia i się zarywa nockę to działa to samonapędzająco. Mimo to, według mnie, to nie jest konieczne. Dla mnie wyspanie i porządny posiłek to priorytet. Myślę oczywiście, że to kwestia indywidualna, ale muszę o tym wspomnieć, bo czuję jak wisi tutaj taka presja. 🙂

Paweł Stopka
Gość
Paweł Stopka

Świetny materiał , dokładnie go czytając odnajduję i siebie 😀 jak pewnie cześć czytających…to dodatkowy impuls na radykalne i właściwe zmiany. Sama ta opinia jest dobrym prostym przykładem na mini-ebooka mowytwacyjnego 🙂 . Warto zwrócić uwagę, że opinia mimo pisana pod wpływem emocji jest formie teksu copywriterskiego- to efekt już nabytej nauki i pisania takich tekstów- czyta się do samego końca 🙂

Gratuluję i życzę innym sukcesów 🙂

Pozdrawiam Paweł Stopka

Ewa
Gość
Ewa

Piękny list, wręcz poruszający.
Wydawało mi się, że nie jestem jakimś tam przeciętnym człowiekiem, niby ciągle się rozwijam – ale po przeczytaniu tego listu to myślę że żyję bez celu. :/
(ok, nie narzekam jakby co) 😉

Marta
Gość
Marta

Cholera, jakie to było mocne. Twarda pani Marta się poryczała 😀 Bardzo utożsamiam się z Autorem, ale jestem jeszcze na etapie potu, krwi, bólu i chwil, kiedy mam ochotę się poddać. Wydrukuję sobie ten list i będę czytać w trudnych momentach 🙂 Dzieki za artykuł i serdecznie pozdrów ode mnie autora listu. Mam takie marzenie, żeby za rok-dwa móc napisać list/artykuł, który będzie inspiracją i motywacją z kolei dla kobiet, w szczególnosci samotnych mam, które mają pd górkę jak nikt inny i często nawet nie próbują walczyć o swoje szczęscie.

zbiggy
Gość
zbiggy

Witajcie. A co w sytuacji, gdy mój cel wiąże się z rozproszeniem – zgłębiam kilka różnych przedmiotów, różnych dziedzin. Czuję, że nie potrafię nad tym należycie zapanować. Nie wiem jaką technikę obrać, czasem czuję się tym sfrustrowany. Mimo to działam, choć wychodzi różnie i ciągle coś mam do zrobienia, jakieś zaległości, które stopniowo nadganiam. Mój rytm pracy jest bardzo rozchwiany i niestabilny. Nie wiem jak dobrze chwycić tego byka za rogi, żeby przestał wierzgać i podporządkował się w pełni mi.

Pozdrawiam Cię Bartek i życzę sukcesów

Zara
Gość
Zara

Mocny list, jak cholera. Chyba nie ja jedna mam wrażenie, że czytam o sobie. Popełniam dokładnie te same błędy co autor listu, jak również szereg innych 😉 Chociaż, muszę się pochwalić, że dzięki zastosowaniu się do zasad jakie proponujesz na blogu, zdałam bardzo ważny dla mnie egzamin. Było to moje drugie podejście, bardziej stresujące, sama nauka też łatwa nie była gdyż spadł na mnie obowiązek opieki na chorą babcią…ale po lekturze Twojego bloga zawsze potrafiłam kapnąć się du…ę i wziąć do roboty. I udało się 🙂 Co nie zmienia faktu, że dalej popełniam szereg błędów, marnuję swój czas na kompletne… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Zara, ja mam DOKŁADNIE to samo, po prostu jakbym czytała o sobie, dlatego doskonale Cię rozumiem. Wiele razy zastanawiałam, jak to zmienić i skąd się to bierze, ale wniosek jest jeden: tego zmienić się nie da, po prostu mamy taką osobowość i tyle, żadne rady tutaj nie pomogą. To tak, jakby chcieć choleryka zmienić we flegmatyka, nie da się. Możemy co najwyżej stosować pewne “sztuczki” dzięki którym jakoś damy radę się ogarnąć. Z własnego doświadczenia wiem, że absolutnie konieczną rzeczą jest plan dnia. Absolutnie konieczną! Ja jak nie rozpiszę sobie dokładnie, co o której godzinie robię, to nie zrobię nic… Czytaj więcej »

Zara
Gość
Zara

A myślałam, że tylko ja tak mam 😉 Z tymi technikami masz rację. U mnie sprawdza się wypracowanie odpowiedniego schematu działania (co niestety zajmuje mi więcej czasu niż innym) i stosowanie go. Robię tak w przypadku mojej ukochanej jazdy konnej-nie powiem, na początku nie mogłam się za Chiny Ludowe ogarnąć, wychodziłam z koniem ostatnia a wszyscy na mnie czekali. Teraz, kiedy już wiem dokładnie co i jak po kolei robić nie mam problemów z czasem, przynajmniej jeśli chodzi o czynności związane z koniem. Być może pozytywnie działa na mnie też to, że kocham konie, jeździectwo jest dla mnie fascynujące, poza… Czytaj więcej »

iza
Gość
iza

Jak zwykle ciekawy artykuł;-) Ogólnie jestem zdystansowana do trenerów rozwoju osobistego, itp. Zawsze doszukuję się u nich jakichś przekrętów, nie przepadam za złotymi środkami. Ciebie lubię i ufam. Dla mnie jesteś taki swojski, mam nadzieję,że taki pozostaniesz;-)Oczywiście były i takie chwile kiedy mnie wkurzałeś, ale to twój blog i jak pisałeś w innych artykułach, masz prawo mieć swoje poglądy i być sobą. Ale bilans wychodzi na duży plus;-)Jak na razie zastosowałam się do jednej rady, tej o poszukiwaniu pasji, o tym,że trzeba wyznaczyć sobie pewien czas i próbować. Sprawdziło się jak najbardziej;-)W pamięci zapadł mi też tekst o staraniu się… Czytaj więcej »

KINGA
Gość
KINGA

Pragnę właśnie wrócić do pracy po urlopie wychowawczym mam 2 dzieci i potrzebne nam środki do życia. Jestem zdesperowana nie wiem co robić . W moim mieście są 2 prężne firmy do których pragnę się dostać, ale nie potrafię uwierzyć w siebie nie dostaje odpowiedzi na cv, a powrót do dotychczasowej pracy (brak słów) praca u szefa, który na każdym kroku upokarza i wszelkimi sposobami próbuje zrównać mnie z podłogą nie mam sił. Co robić? Mam świadomość tego, że moje doświadczenie praktyczne nie oszałamiające, ale od czegoś trzeba zacząć. Ten artykuł pobudza do działania, ale brak mi odwagi i scenariusza… Czytaj więcej »

Erwin
Gość
Erwin

Witam,
dobitnie ale prawdziwie. A przede mną jeszcze wiele pracy i upadków. Ale sukces jest tuż za rogiem.

Pozdrawiam Erwin.

Agata
Gość
Agata

“cieszą się jak szczur na otwarcie kanalizacji” made my day!! 😀 jestem bardzo ciekawa, jak potoczyły się losy autora listu, czy nowa praca rzeczywiście okazała się tą wymarzoną? w każdym razie wielki szacunek dla niego

Ania
Gość
Ania

Mega super wpis. I to jest prawda, mega prawda. Ja skończyłam z motywacją na początku tego roku. Jak mówię, że ileś nowych nawyków już wypracowałam i słyszę pytanie o motywację, to wzruszam ramionami. Nie zastanawiam się nad motywacją, po prostu działam. Dużo z tych rzeczy już zaczęłam stosować, nadal dopracowuje mój plan na życie i metody, które stosuje. Lubie stosować książki do nauki, bo mam rozdział i wdrażam go i dopiero zabieram się za następny. To działa, planowanie i realizacja. Czasami małe elementy potrafią zmienić wiele. U mnie dużo zmieniło to, że wzięłam od Ciebie Bartek szkolenie Totalna Metamorfoza na… Czytaj więcej »

Tomasz
Gość
Tomasz

Szczerze mówiąc ograniczam czytanie książek blogów, oglądanie wideo ale zauażyłem ze coś mi nie idzie w tym czymś co postanowiłem. Czasem jest tak, ze zupelnie przypadkiem kliknąłem w ten artykuł z listy subskrypcji i dzięki temu znalazłem ebooka/pdf yaro starak. Kwestia czy wierzyć w przypadki.

Zabawne czytając artykuł o skupieniu się na pojedyńczych rzeczy sam aktualnie mam otwarte 6 zakładek w chromie i 5 programów na pasku zadań. Długa droga przede mną

Joanna
Gość
Joanna

Dzięki za ten wpis. Bardzo i był potrzebny, żeby sobie parę rzeczy uswiadomić, a nad kilkoma pomyśleć.
Pozdrawiam Ciebie i trzymam kciuki za autora listu. Ciekawa jestem jego dalszych losów.

Magda
Gość
Magda

Fajnie piszesz, niby takie oczywiste sprawy, ale właśnie o takich ludzie najczęściej zapominają. Czasami dobrze sobie odświeżyć pamięć i się zmotywować od nowa 🙂 Plan działania, konsekwencja, żelazne nerwy i wielka cierpliwość, to rzeczy bez których nie możemy osiągnąć sukcesu. Ważne również jest to, żeby nie bać się nowych wyzwań, ryzyka, bo tylko tak możemy pójść do przodu. Czasem (najczęściej) jest to cholernie trudne, ale nic co wartościowe nie przychodzi zbyt prosto. Zresztą jak się natrudzimy nad osiągnięciem pewnych rzeczy, to i satysfakcja wzrasta współmiernie do włożonego trudu. Kształcenie się i zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności to warunek niezbędny do… Czytaj więcej »

Artur
Gość
Artur

Wróciłem ze szkoły zmęczony i myślałem, że pewnie znów stracę bezsensownie swój cenny czas. Aktualnie moim celem jest rozwiązywanie zadań z Olimpiady Informatycznej (cel: finał), jednakże czasem ciężko mi się skupić, wziąć do roboty, etc. Dziś zorganizowałem sobie to inaczej – włączyłem głośno nieropraszającą muzykę (jak gdzieś z resztą radziłeś), położyłem się na wersalce (byłem zmęczony) i zacząłem myśleć na zadaniami. Obiecywałem sobie w zamian, iż umilę sobie czas później później i pójdę spać. Stało się jednakże inaczej – nie pamiętam jak, ale trafiłem na twój post o tym, że na marzenia nigdy nie jest za późno. W prawdzie jestem… Czytaj więcej »

Przemek
Gość
Przemek

Bartku, nie wiem czy to przeczytasz ale napiszę. Jakie jest Twoje zdanie na temat zbyt silnego emocjonalnego związku synów z matkami? W obecnych czasach wielu ojców (nie mówię, że wszyscy) wycofuje się z wychowania synów, przez co stają się rozpieszczonymi maminsynkami. Pozwolę sobie zacytować Paula Austera:”Rozpieszczanie syna przez matkę rodzi w nim niechęć do wysiłku, lęk przed najmniejszymi trudnościami, przed rywalizacją z rówieśnikami, obawę przed odpowiedzialnością za innych. Jest to lęk przed życiem. Syn boi się oderwania od matki i nie wierzy, aby bez niej dał sobie radę w życiu. Jeżeli rozpieszczany syn ma obok siebie jasną i mocną postać… Czytaj więcej »

Mikołaj Grząślewicz
Gość
Mikołaj Grząślewicz

Pierwszy raz usłyszałem w tym artykule o Yaro Staraku (chyba wolno odmienić?:) )
Dokopałem się do jego materiałów i już je wykorzystuję. Bardzo się cieszę, że natrafiłem na ten artykuł z dwóch powodów:
– zacząłem w bardziej przemyślany sposób ogaraniać własną strategię biznesową
– kilka dni temu na stronie z nowymi nagraniami Bartka (Twoja Prawdziwa Moc) umieściłem komentarz, w którym napisałem że jednym z moich marzeń jest dostać kiedyś długi, szczery list z podziękowaniem za to co robię. Bartku, odpisałeś że w tym artykule jest taki list, który dostałeś.

Przeczytałem cały, gratuluję Ci i wiem że jest po co iść do przodu.

stefanmasierski
Gość
stefanmasierski

super artykuł popełniłeś, w moim przypadku jest to skakanie z kwiatka na kwiatek bo myślę że następny projekt jest lepszy od tego którym się aktualnie zajmuje, pytanie jak z tym walczyć?

Kacper
Gość
Kacper

Pierwsze co mi się ciśnie do głowy, to fakt, że znowu, ku…wa znowu miałem otwartą zakładkę z ciekawym artykułem i znowu jej nie przeczytałem… Tyle obietnic wobec samego siebie, tyle wyrzeczeń, sralis mazgalis… Już wcześniej, żeby było śmieszniej dawno temu potrafiłem skupić się na celu i do niego dążyć. Teraz nawet go nie widzę, wkur…a mnie to strasznie. Nie wiem co się stało. Chyba popadłem w tę właśnie wygodę narzekania, nieświadomości, rutynę, strach przed tym, że to nie będzie łatwe, że odwrócą się ode mnie znajomi, że nie będę miał czasu na swoje przyjemności… Sorry tak w ogóle za wulgaryzmy,… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Hmmm czuję jakbym czytała list o sobie 🙁 Ja również mam pracę która nie jest związana z tym co chcę robić w przyszłości i co jest moją pasją. Rozwijam swoje zainteresowania po godzinach pracy, ale niekiedy mam wrażenie, że zajmuję się zbyt wieloma rzeczami i przez to nie koncentruję się na nich w odpowiedni sposób oraz zadania wykonuję “po łebkach”. Spełniam marzenia, osiągam zamierzone cele jednak niekiedy odnoszę wrażenie, że jest tego zbyt wiele. Za dużo rzeczy chciałabym na raz zrobić i przez to niekiedy dopadają mnie wątpliwości to sens moich działań. Dzięki za na prawdę dobry post.

mariusz
Gość
mariusz

ważną wadą uczących jest to że zamiast wziąść się do roboty i wcielać w życie zdobytą wiedzę to chcą zdobywać coraz więceje i więcej wiedzy, co się kończy że niczego nie wdrażają

adamkosedowski
Gość
adamkosedowski

ja chyba za dużo chce się uczyć i cały czas myślę że za mało wiem, może mam za niski poziom samooceny i z tego to wynika 🙁

Ania 'AS MLM' Sikora
Gość
Ania 'AS MLM' Sikora

Pomimo twojej propozycji, aby nie czytać, jeśli odnosisz sukcesy, miałam ochotę zobaczyć, co mówisz 🙂 Zgadzam się z tobą, w wielu kwestiach. Wymądrzanie się, skakanie z kwiatka na kwiatek może być przyczyną tego, że ktoś nie odnosi sukcesów.Ale z drugiej strony, kiedy ludzie to robią? Odchodzą, bo widzą, że odnoszą same porażki, nawet jeśli robią to, co mówią im ich liderzy, sponsorzy. bo np. to co mówią, nie działa. Wg mnie, gdyby ludzie mieli z kim rozmawiać w swoim biznesie, i gdyby ludzie chcieli z nimi rozmawiać, każdy byłby wystarczająco zmotywowany, by pracować w danym projekcie, i nigdzie by nie… Czytaj więcej »

Aldona Cwynar
Gość
Aldona Cwynar

Uważam podobnie – ludzie rezygnują, bo nie mają oparcia,często nawet wśród najbliższych. Kiedy budujesz własny biznes i zaczynasz to najczęściej nie masz z kim porozmawiać o swoich problemach. Jeśli już taki ktoś się znajdzie, to najczęściej mówi: „No tak ze smykałką do biznesu trzeba się urodzić. Jedni to mają – inni nie.” A Ty oczywiście bardzo bierzesz sobie te słowa do siebie, bo krocząc w kierunku swojego marzenia, napotykasz praktycznietylko porażki – porażka goni porażkę. Trzeba mieć naprawdę wiele uporu i determinacji, aby wytrwać. Trzeba być bardzo skoncentrowanym na swoich celach,wiedzieć, że wszystko ma swoją cenę, ale też być gotowym… Czytaj więcej »

Tomek Grudzień
Gość
Tomek Grudzień

Brutalna prawda jakze mnie to boli.

Michał Kidziński
Gość
Michał Kidziński

Mam podobne doswiadczenia do Twoich.

Mialem okazje i przyjemnosc poznac wiele osob ktore chcialy wykorzystac swoje pomysly i pasje do stworzenia ebiznesu.

Praktycznie w kazdym przypadku stworzylem schemat postepowania oraz bylem gotowy pomoc technicznie.

Efekt?

Rezygnacja, zerwanie kontaktu a jesli juz nawet doszlo do dzialania to zostalo ono przerwane z roznych przyczyn.

Dlatego jak najbardziej masz racje ze czasami trzeba sie samemu przejechac zeby sie czegos nauczyc i cos zrozumiec 🙂

A motywowanie kogos zeby zrobil to co chcial zrobić to faktycznie “lekka” przesada 😉

Tomasz Graf
Gość
Tomasz Graf

Witaj Bartku 😉 świetny wpis nazwałbym go “esencjonalny” haha
Tak jak Michał poniżej i jak sądzę wielu ludzi mamy bardzo podobne doświadczenia. Życie uczy, i po kilku “eksperymentach” z pomocą innym człowiek szybko mądrzeje i przestaje tracić czas na tych co tylko mówią, że bardzo chcą… zarabiać, rozwijać się, osiągnąć swój cel blabla… a najkrótsza rada na to “patrz co robią a nie co mówią”. Miłego weekendu i pozdrowienia dla dziewczyn.

Kreatornia Zmian
Gość
Kreatornia Zmian

Doszłam do takich samych wniosków stosunkowo niedawno. Chciałam zrobić wszystko i w efekcie nie robiłam nic. Zaczęłam czytać książkę “Jedna rzecz” i w toku pewnych przemysleń i zdarzeń decyzja, która kiedyś zapadła w sercu zmaterializowała się. Zrezygnowałam z pracy na etacie, zdecydowałam poświęcić się jednej rzeczy i rozwojowi zawodowemu innemu niż na etacie. Działam w oparciu o tą jedną rzecz, a przynajmniej mocno się staram. I już nie szukam kolejnych sposobów na zarządzenie sobą w czasie, produktywność itd. Uświadomiłam sobie, że one niewiele dają jesli całe dnie robi się coś innego niż nasze cele, tylko dlatego, że taki jest obowiązek.… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Świetny artykuł, jak zawsze z reszta 😀 Ja jestem na samym początku tworzenia bloga, na razie zrobiłem 3 filmy które zamieściłem na amatorskim wordpresie, obecnie jeden student stawia mi bloga który będzie wyglądał już bardziej profesjonalnie (student plus to cena, minus czas na stworzenie). Mimo że czekam na prawidłowy blog, z moją domeną itp., to mam napisany już kolejny artykuł, z którego zrobię film (albo dwa trzy krótkie 3 min filmy, potem nagranie mp3), artykuł zacznę promować na FB w poniedziałek, bo tak mam zapisane w planie. Wiem również co robie źle, konkretnie chodzi o promocje, np. jak TY wgrałeś… Czytaj więcej »