Dlaczego warto budować listę mailingową i na co uważać przy jej tworzeniu?

Podcast – odcinek #001

Wybierz swoją ulubioną formę:
Do słuchania / Do oglądania / Do czytania

W branży e-biznesu działam już od 10 lat i bezustannie słyszę, że e-mail marketing umiera. 

Jednak czy to prawda?

Wszystko wskazuje na to, że obecnie jesteśmy świadkami renesansu tej formy komunikacji.

Warto więc wykorzystać tę okazję, aby rozpocząć świadomą i strategiczną budowę własnej listy mailingowej, która zapewni Ci niezależność, trwałe relacje z klientami oraz satysfakcjonujące zyski. 

Z tego odcinka dowiesz się:

✔ Dlaczego warto budować swoją listę mailingową?

✔ O czym należy pamiętać przy jej budowaniu?

✔ Jakich błędów unikać przed i w trakcie zbierania zapisów?

Wszystkie linki, które wymieniłem w nagraniu znajdziesz poniżej, pod wersją wideo (zakładka ”Spis Linków”).

A po przesłuchaniu, przeczytaniu lub obejrzeniu – pobierz paczkę prezentów, którą dla Ciebie przygotowaliśmy! 🙂

Aby pobrać odcinek kliknij TUTAJ.

Możesz również posłuchać drugiej części tego nagrania i poznać 24 sposoby budowania listy mailingowej.

Wersja video

Wskazówka: klikając w koło zębate możesz wybrać prędkość odtwarzania i obejrzeć nagranie w przyspieszeniu.

Spis linków

  1. Strona z zapisami dla osób zainteresowanych kursem “Liczy Się Kampania”
  2. Platforma do email marketingu Active Campaign (Polski opiekun)
  3. Platforma do email marketingu MailerLite

 

Prezenty do pobrania

Prezenty o e-mail marketingu

  • Link do zapisu webinaru: 2 godziny materiału video!
  • Pliki mp3: pobierz wersję audio i słuchaj, gdziekolwiek zechcesz!
  • Checklista: 30 pytań, które pozwolą Ci określić kierunek dalszych działań
  • Infografika: Wersja do druku oraz na tapetę ekranu monitora
  • Mapa myśli: Niezastąpiona do szybkich powtórek
  • Notatka wizualna: świetne uzupełnienie materiałów dla wzrokowców

 

Wersja tekstowa

Dlaczego warto tworzyć swój newsletter?

Zanim o tym opowiem, zacznijmy od kluczowej informacji:

Budowa listy to nie jest tylko zbieranie maili.

Budowa listy to budowa niezależnego medium do kontaktu z naszymi czytelnikami, odbiorcami, fanami i… klientami.

Po prostu – mamy nadzieję, że osoby, które czytają nasze treści za jakiś czas staną się naszymi klientami. A jeśli nie, to nic się złego nie dzieje 😉

Wśród moich klientów są osoby, które na zakup produktu zdecydowały się dopiero po kilku latach regularnego czytania moich treści w newsletterze i na blogu. Dopiero po takim czasie, albo dojrzała do tego nasza relacja, albo trafiłem z produktem idealnie w ich bieżące potrzeby

1.  Budowa listy to budowa relacji z klientami

Wg mnie, marketingowa nomenklatura (leady, rekordy, baza kontaktów) diametralnie spłaszcza relacje budowane z ludźmi, którzy zostawili nam swój adres email.

Za każdym tym mailem stoi człowiek – ze swoimi marzeniami, aspiracjami i problemami. Człowiek, który poszukuje rozwiązań albo inspiracji, i który chce coś zmienić w swoim życiu zawodowym lub prywatnym.

Nie ma sensu zawracać sobie głowy email marketingiem, jeśli nie uświadomimy sobie tego na samym początku.

2.  Lista mailingowa daje niezależność

Własny kanał komunikacji uniezależnia Cię od internetowych gigantów takich jak Google czy Facebook, które (często niespodziewanie) zmieniają swoje algorytmy. Wtedy nagle Twoje dotychczasowe działania okazują się być już nieaktualne i tracisz swoją, zbudowaną ciężką pracą, pozycję.

W moim przypadku zawsze sprawdzała się po prostu dobra treść. Nie dbałem o naszpikowanie artykułów słowami kluczowymi we wszystkich odmianach, po to, żeby przypodobać się robotom. Treści miały dawać wartość i dobrze się czytać.

Co do mediów społecznościowych, to z pewnością zauważasz również coraz mniejszą docieralność do odbiorców. Zaczyna to przypominać ruletkę – jeden post trafi na dobry grunt i świetnie się rozchodzi, innego dnia coś wrzucasz i przechodzi to bez echa. Oczywiście można zwiększyć zasięgi – korzystając z płatnej reklamy…

Po drugie – w każdej chwili możesz dostać „bana” na swoim profilu. Wystarczy poryw złośliwości jakiejś zmobilizowanej grupy ludzi.

Lista mailingowa daje Ci bezwarunkowy dostęp do swoich fanów. Daje Ci też przewidywalność – z czasem wiemy już, jaki procent osób otwiera nasze wiadomości.

3.  Twoja lista mailingowa jest… Twoja 😉

Wiadomo, że do wysyłki newslettera korzystamy z różnych narzędzi i również płacimy za wysyłkę tych wiadomości. W każdej chwili jednak możemy listę wyeksportować i przenieść się z nią w inne miejsce. Jesteśmy jej właścicielami.

Fani na Facebooku czy sybskrybenci na YouTube – to nie jest nasza lista. W żaden sposób nie możemy jej wyeksportować.

Mając własną listę nie tracimy kontaktu z czytelnikami. Możemy w każdej chwili ich „zawołać”, żeby weszli na nasz live czy nowy wpis blogowy.

Swego czasu zmieniałem adres swojego bloga z bartekpopiel.pl na liczysiewynik.pl – wystarczyło wysłać maila z tą informacją i zaprosić ludzi do wpisu otwierającego nową odsłonę bloga. Google potrzebowało tylko 2 tygodni, żeby na nowo wszystko zaindeksować.

4.  Lista mailingowa pomaga tworzyć lepsze relacje

Podanie swojego adresu mailowego jest formą bezgotówkowej wymiany wartości. Ktoś podaje swojego maila, ponieważ chce otrzymać to, co oferujemy w zamian.

Po drugie, ta osoba wykonała już konkretne działania, czyli podała adres i w kolejnym kroku go potwierdziła. Zatem udowodniła, że jest naprawdę zainteresowana otrzymywaniem naszych wiadomości. To ulepsza i pogłębia relacje.

5.  Relacje budowane poprzez newsletter są bardziej intymne

Dlaczego? Wiadomość wysłana poprzez newsletter trafia do skrzynki konkretnego człowieka. Nie na wallu, jak post na Facebooku, który może przeczytać wiele osób.

Nasz czytelnik może kliknąć „odpowiedz” i zadać nam pytanie, nawet bardzo osobiste. Prywatnie, a nie na forum publicznym. To buduje zaufanie i umacnia relacje.

Możemy wzmocnić efekt intymności poprzez stosowanie mechanizmów personalizacji, czyli dodając w tytule lub treści maila np. imię danej osoby. A przynajmniej to słowo, które w tym polu wpisała 😉

6.  Lista mailingowa to własne medium komunikacji

W wiadomości email możemy wysłać dowolną treść i wkleić dowolny link: do wpisu blogowego, do video na YouTube, do wpisu na FB.

Możesz napisać „Hej, byłem gościem u osoby X – zajrzyj tutaj, wyszedł nam sztos materiał!”.

Bez obawy o obcięcie zasięgu 😉

7.  Newsletter to świetny kanał sprzedaży

Istnieje wiele badań potwierdzających znacznie wyższą konwersję w działaniach sprzedażowych prowadzonych przez newsletter niż np. w telemarketingu czy w działaniach na FB.

Link do ciekawego badania na ten temat znajdziesz poniżej w spisie linków do tego odcinka.

Oczywiście wszystko zależy od sposobu prowadzenia komunikacji i samego procesu sprzedażowego, jednak w moim przypadku też się to sprawdza.

8.  Lista mailingowa pozwala skalować działania

Pomyślmy: z iloma osobami możemy porozmawiać w ciągu dnia? Ile rozmów handlowych jesteśmy w stanie przeprowadzić?

Ile osób bylibyśmy w stanie zapytać o informację zwrotną na temat powstającego produktu lub poinformować o gotowym produkcie, gdybyśmy do nich dzwonili lub z nimi rozmawiali twarzą w twarz? 5? 10?

Właśnie.

A dzięki liście mailingowej, poprzez kilka kliknięć docieramy jednocześnie do kilkuset lub kilku tysięcy osób!

9.  Newsletter ułatwia automatyzację działań

W systemach mailingowych możemy w prostu sposób poukładać procesy w tzw. ścieżce klienta czy lejku sprzedażowym.

Czyli np.

  • jeżeli czytelnik otworzył wiadomość A, ale nie kilknął w link B, to odczekaj X dni i wyślij mu wiadomość C,
  • jeżeli czytelnik otworzył wiadomość A i kliknął w link B, to odczekaj X dni i wyślij mu wiadomość D,
  • jeżeli ktoś kupił produkt X, to przepisz go na listę Y (np. z oczekujących na klientów) i wyślij do niego sekwencję Z (np. onboarding).

O czym trzeba pamiętać przed rozpoczęciem budowy listy?

Podkreślę to kolejny raz: pieniądze nie tkwią w adresach email tylko w relacjach z ich właścicielami. Zapisani na listę to LUDZIE, a RELACJE z nimi budujemy poprzez wartość, którą im dajemy.

Po drugie: należy pamiętać, że sytuacja naszego subskrybenta się zmienia. Wskutek różnych okoliczności, w jednej chwili, z czytelnika może stać się stałym klientem.

Trzecia, niezwykle istotna sprawa: na budowę listy trzeba mieć pomysł. Najlepiej od razu przygotować sobie strategię – czy chcemy np. tylko zapraszać ludzi na webinary, czy budować z nimi wieloletnie relacje.

Czego absolutnie nie powinniśmy robić?

  1. Nie kupować listy. Ponieważ korzyści z niej są znikome, a można nabawić się kłopotów:
  • Część adresów nie istnieje – nie masz absolutnej pewności, że wszystkie adresy naprawdę istnieją. Osoby sprzedające takie listy zawyżają jej objętość, bo jednak 10 000 adresów wygląda lepiej niż marny 1000.
  • Dużo osób kupiło tą samą bazę – poza Tobą mogło ją kupić kilkadziesiąt, a może i kilkaset innych osób. Stajesz się dla ludzi jednym z wielu spamerów na ich skrzynce.
  • Znikoma skuteczność – ludzie Cię nie znają, nie lubią, nie ufają, a Twoje wiadomości prawdopodobnie wylądują w folderze „spam” obok reklam kredytów i tabletek na powiększenie penisa.
  • Nie angażujesz odbiorców – Bo skoro Cię nie znają to właściwie po co mają klikać w link? Nie dałeś im powodu, by otwierali, a co dopiero klikali w linki zawarte w treści Twojej wiadomości.
  • Ty też nie znasz swoich odbiorców – nie wiesz jakie treści najlepiej do nich trafiają, w jakiej formie do nich pisać, jakie dawać przykłady.
  • Narażasz się na problemy prawne – osoby odbierające Twoją pocztę powinny potwierdzić, że chcą otrzymywać informacje od Ciebie.
  • Najlepsi dostawcy maili blokują takie listy, np. ActiveCampain, ConvertKit, GetResponse, MailerLite, FreshMail. Oni też nie chcą być kojarzeni ze spamem. Nie chcą by adresy ich serwerów były blokowane i obniżały dostarczalność osób, które robią wszystko jak należy.
  • Trafiasz na czarną listę – filtry spamu zapamiętają Twój adres. Jeśli w adresie nadawcy podajesz mail kontakt@twojastrona.pl i będziesz wysyłać spam to później nawet zwykłe maile wysłane do klientów i kontrahentów mogą trafiać do spamu, albo… w ogóle nie będą docierać.
  • Najlepsze listy nie są na sprzedaż. Pomyśl: kto daje dostęp do wartościowych adresów, które sam w pocie czoła zdobył? Osoby sprzedające takie listy zbierają je przy pomocy różnych botów licząc na naiwność ludzi, którzy chcą iść na skróty.
  1. Nie prowadzić sprzedaży na tzw. „zimnym ruchu”. Najpierw zadbałbym jednak o ocieplenie tej relacji (nawet w przypadku kupienia listy od sprawdzonego brokera), sprawdzenie – kim są ci odbiorcy, czy jest nam po drodze, czy mam odpowiednie rozwiązania na ich bolączki.

O czym należy pamiętać?

  1. O jakościowej treści w newsletterze. Nawet, jeśli jest to tylko link do nowego artykułu na blogu, możemy dodać kilka dodatkowych informacji, które sprawiają, że wiadomości czyta się przyjemniej, a czytelnik wie, że po drugiej stronie jest po prostu… człowiek, taki jak on. Dopiero wtedy, kiedy damy się poznać jako osoba dająca wartość, podejmijmy działania sprzedażowe. Ale nie na zasadzie: „Hej, kup ode mnie”, tylko raczej: „Hej, coś dla Ciebie mam”. Złóżmy ofertę / propozycję, z której czytelnik może skorzystać tym razem lub nie. Jeśli nie będziemy naciskać, to być może skorzysta z niej przy kolejnej okazji. Warto też dbać o balans między ilością wysłanych ofert, a pozostałymi wiadomościami. Moja dodatkowa wskazówka: od czasu do czasu możesz napisać o ważnych wydarzeniu ze swojego życia. Ja np. podzieliłem się informacjami o ślubie, a później – o narodzinach córeczki. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem i odzewem ze strony moich czytelników.
  2. O niewysyłaniu SPAMu. Jest to powiązane z tym balansem między ofertami, a dawaniem wartości.
  3. O segmentacji listy. I o korzystaniu z tych segmentów 😉 Jest to jednak trudne w przypadkach, kiedy dana osoba zapisuje się na newsletter innym mailem niż tym, który podaje przy zakupie produktów. Prowadzi nas to płynnie do kolejnego punktu.
  4. O dbaniu o higienę listy. Mam tu na myśli jej „czyszczenie” i usuwanie nieaktywnych adresów. Można przeprowadzić tzw. kampanię reaktywacyjną i poprosić o wykonanie konkretnego działania, aby dana osoba pozostała na liście. Jeśli tego nie zrobi, zostanie automatycznie wypisana z naszego newslettera. Wiele adresów mailowych z czasem przestaje po prostu istnieć (zwłaszcza tzw. firmowych), a ilość nieaktywnych adresów w naszej bazie ma wpływ na dostarczalność wiadomości również do zainteresowanych osób. No i oczywiście na koszty utrzymania bazy. Po co płacić za 70 tysięcy adresów, jeśli aktywnych jest np. 25 tysięcy?
  5. O dialogu. Warto co jakiś czas zrobić kampanię z wezwaniem „Odpowiedz”. Trzeba się wtedy przygotować na zalew wiadomości, ale znacząco poprawia to relacje z czytelnikami, a także pozytywnie wpływa na dostarczalność kolejnych wiadomości.To wszystko na temat podstaw tworzenia listy mailingowej.Najlepsze sposoby jej budowania znajdziesz TUTAJ.

 

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Bartek PopielMateuszAdamTomek Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość

Bartek, super że odpaliłeś podcast. Dobrze się Ciebie słucha 🙂 Czekam na kolejne odcinki 🙂

Bartek Popiel
Admin

W niedługim czasie na pewno się pojawią. Cieszę się, że się podobają 😉

Adam
Gość

Bartek, świetny podcast. Cały czas się uczę od Ciebie czegoś nowego. Trzymam kciuki za twoje projekty 🙂

Bartek Popiel
Admin

Dziękuję za życzenia. Cieszę się, że te materiały się Ci przydają.

Mateusz
Gość

Bardzo ciekawe informacje, pierwszy odcinek a już petarda. Ciekawe co będzie dalej 😉

Bartek Popiel
Admin

Tematy już się grzeją i niedługo wszystko ruszy z należną pompą 😉 Jeszcze trochę cierpliwości.