Jak dobrze zarabiać online na swojej wiedzy?

Zarabianie w internecie

Nie wiem, czy działasz już jakiś czas z biznesem w sieci, czy może dopiero startujesz ze sprzedażą własnych produktów, jednak jeśli kusi Cię, żeby dobrze zarabiać online, to w obu przypadkach warto wiedzieć, jak szeroki jest wachlarz Twoich możliwości.

Idąc w metaforę prezentową, liczba dostępnych pudełek, wstążek, kokardek czy ozdobnych papierów, w które możesz zapakować swoją wiedzę, jest naprawdę spora i absolutnie nie jest tak, że jesteś skazany na jedno jedynie słuszne rozwiązanie.

Formę produktu, w który opakujesz swoje know-how i będziesz zarabiać online, możesz w całości dostosować do swoich preferencji i tego, w jakim środku wyrazu czujesz się najlepiej.

Opcji jest na tyle dużo, że bez znaczenia, czy wolisz pisać, mówić, nagrywać filmy, tworzyć obszerne projekty czy skondensowane pigułki.

Przejdźmy do konkretów. Co mamy w naszym wiedzowo-produktowym menu?

E-book

Klasyk i najczęściej wybierana opcja wśród osób, które stawiają pierwsze kroki w internetowym biznesie. E-booki zazwyczaj skupiają się bardziej na jednym konkretnym zagadnieniu, niż na całej dziedzinie.

Przykład? Spójrz na moją działkę – twórcy nie sprzedają e-booków o całym marketingu. Nawet nie o social media marketingu. Bardziej o działaniach w jednym konkretnym kanale.

Lwia część e-booków wydawanych przez ekspertów oscyluje w okolicach kilkudziesięciu złotych, co raczej nie rozpali Twojej wyobraźni, a w oczach nie zaświecą Ci się dolary. Jeśli jednak weźmiesz pod uwagę, że w tego typu publikacji zawierasz tylko wąski wycinek swojej wiedzy – a niska cena powoduje większą przystępność dla szerszego grona, przez co może zadziałać efekt skali – okaże się, że jednak ma to sens.

Odrębną kwestią, którą bardziej szczegółowo omówimy przy innej okazji, jest fakt, że e-book świetnie sprawdza się jako element lejka sprzedażowego przy produktach za naprawdę konkretną kasę. W skrócie: ktoś kupuje e-booka za 40zł, jest zadowolony z zawartości, chce więcej i w następnym kroku kupuje kurs za 300zł. Albo 3000zł.

Przykład: E-book “Potęga Rekomendacji”

"Potęga Rekomendacji"

Książka

Podobna forma i funkcja co e-book, jednak jest zdecydowanie bardziej problematyczna. “Wypada”, by miała choć 200 stron. “Nie wypada”, by kosztowała więcej niż 100zł. Oczywiście możesz mieć gdzieś, co wypada, bo nie po to zakładasz swój biznes, by ktoś narzucał Ci, jak masz go prowadzić. Chciałem tylko przedstawić Ci realia rynkowe. I pamiętaj, że to produkt fizyczny. Co znaczy, że ktoś musi go zapakować, nadać i wysłać. A w międzyczasie jeszcze gdzieś magazynować.

Z drugiej strony, klienci bardzo chętnie dzielą się zdjęciami książek w mediach społecznościowych, robiąc Ci darmową reklamę. Co jest dużo trudniejsze w przypadku e-booków.

Kurs online

Coś, co tygryski lubią najbardziej 🙂

Kurs online porównałbym do zajęć na uczelni z tą różnicą, że uczestnik wiedzę wyniesioną z kursu faktycznie może zastosować w praktyce. Z perspektywy twórcy jest to chyba najbardziej pracochłonny produkt, wymagający sporo roboty koncepcyjnej i organizacyjnej.

Ustalenie zakresu kursu, rozpisanie go na poszczególne moduły, a następnie pojedyncze lekcje chwilę zajmuje. Następnie praca nad faktycznym materiałem, to też nie jest tydzień, ani dwa. Najwięcej energii zdecydowanie pochłaniają kursy wideo, ze względu na to, że poza warstwą merytoryczną musisz zadbać jeszcze o to, jak dane nagranie wygląda i brzmi. Szybsze w produkcji są kursy z samą ścieżką audio, czy kursy e-mailowe oparte wyłącznie na tekście, jednak w żadnym przypadku nie jest to pstryknięcie palcami.

Co rekompensuje ten nakład pracy? Oczywiście kasa. Ceny za dostęp do kursu online wahają się od kilkuset złotych do kilku tysięcy złotych. Aczkolwiek widziałem również takie, gdzie pakiet premium z dostępem do dodatkowych materiałów i konsultacji kosztował kilkanaście tysięcy. ”Niebo jest limitem” cytując klasyka.

Przykład: zbliżająca się wielkimi krokami premiera kursu o tym, jak robić kursy online, które wciągają uczestników niczym spacer po bagnie 😉 “Liczy Się Zaangażowanie”

Pliki z dokumentami

(= mikro-produkt rzadko kiedy sprzedawany za mikro-cenę).

Mowa tu o wszelkiego rodzaju wzorach umów (o dzieło, zlecenie, licencyjnych, na wykorzystanie wizerunku) bądź gotowych regulaminach (do sklepu internetowego, polityki prywatności), jednak nie myśl, że to wyłącznie domena prawników.

Mikro-produktami są także różnorakie checklisty lub kalkulatory.

Ten pierwszy rodzaj dokumentu znajdziesz u mnie. Do kursu Liczy Się Kampania dorzucam checklistę, która pomaga upewnić się, że wszystkie niezbędne kroki zostały wykonane i nie brakuje żadnego materiału, który ma pojawić się w kampanii. U mnie jest to bonus, mimo że spokojnie mógłby to być osobny pełnowartościowy produkt.

Z kolei kalkulator budżetu domowego w postaci pliku w Excelu, znajdziesz na blogu Michała Szafrańskiego z “Jak Oszczędzać Pieniądze”.

Jeśli zastanawiasz się, czy tego typu mikro-produkty mają sens, zachęcam Cię do sprawdzenia, ile kosztuje regulamin sklepu internetowego. I ile ma on stron 😉

Konsultacje 1 na 1

Coś dla ekstrawertyków, którzy najbardziej na świecie cenią bezpośredni kontakt z klientem.

Oferujesz klientowi dostęp do swojej ekspertyzy odnośnie problemu, z którym do Ciebie przychodzi. Ustalasz z góry, czy spotkanie będzie trwało godzinę, półtorej, czy pół dnia, zdzwaniacie się i dopóki zegar bije, dzielisz się z klientem swoją wiedzą.

Zaletą tego produktu, jest fakt, że koszt pojedynczej konsultacji z ekspertem potrafi sięgać nawet kilku tysięcy złotych. Wadą natomiast to, że trudno go skalować – każde sprzedane spotkanie 1 na 1 wymaga Twojej obecności i czasu.

Płatne webinary

Osobiście namiętnie korzystam z webinarów, tyle że bezpłatnych. W mojej strategii sprzedażowej są one startem kampanii – podczas szkolenia online, po przekazaniu solidnej dawki wiedzy, ogłaszam otwarcie sprzedaży właściwego kursu i zachęcam do jego kupna.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby wystawiać faktury za uczestnictwo w tego typu spotkaniu. Jeśli dajesz uczestnikom konkretny kawał wiedzowego mięcha, to czemu nie? Sam nawet używam wymiennie określeń “webinar” i “szkolenie online”, a chyba nie ma wątpliwości, że za szkolenia się płaci? Zresztą, nie bez powodu ClickMeeting – jedna z popularniejszych platform do przeprowadzania webinarów – udostępnia opcję sprzedaży dostępów do tego typu spotkań.

Na webinarach można zarabiać także w inny sposób. Część ekspertów umożliwia darmowe uczestnictwo w webinarach, jednak już po spotkaniu, link do nagrania jest płatny.

Baza wiedzy

Wiesz, czym jest Netflix? A jest ktoś, kto nie wie?

To samo możesz zrobić ze swoją wiedzą.

Załóżmy, że prowadzisz bloga o dietetyce. Masz masę materiałów darmowych, głównie evergreenowych, które świetnie pozycjonują się w wyszukiwarce i nigdy nie tracą na aktualności. Dajesz je swoim czytelnikom za friko, jednocześnie zachęcając do opłacenia subskrypcji, która daje nielimitowany dostęp do wszystkich ultramerytorycznych materiałów, które latami publikowałeś na swoim blogu.

To dobry sposób na monetyzację treści dla twórców z dłuższym stażem. Czyli możesz zacząć zarabiać online na archiwalnych (ale koniecznie dobrych!) materiałach.

Newsletter premium

W naszym kraju jest to wciąż niszowy produkt, jednak takie osoby jak Bartek Pucek – piszący o technologii – przecierają mu szlak.

Klient płaci opłatę miesięczną lub roczną (korzystniejszą, niż przemnożenie miesięcznej x12) za codzienne lub cotygodniowe omówienie najważniejszych wydarzeń w danej branży. Dostarczone na maila w formie tekstowej.

Plusy? Ze względu na częstotliwość wypuszczania tego typu produktu, można zarabiać online, nawiązując z klientem naprawdę mocną więź. Ktoś co tydzień wyczekuje wiadomości od Ciebie, tworząc z tego rytuał. Przy okazji, ze względu na formę, taki produkt można skalować bez końca.

Minusy? Ze względu na częstotliwość wypuszczania tego typu produktu, trudno znaleźć czas na cokolwiek innego. No, przynajmniej do momentu, aż nie zaczniesz powiększać zespołu.

Grupa mastermind

A dokładniej – prowadzenie grupy mastermind.

To trochę taka hybryda między konsultacjami 1 na 1, płatnym webinarem, a kursem online.

Jeśli nigdy wcześniej nie spotkałeś się z terminem grupy mastermind, to szybkie wyjaśnienie:

Mastermind to grupa osób, najczęściej 3-5, które cyklicznie spotykają się, by wspierać się w realizacji podobnych projektów bądź podobnych celów.

Załóżmy, że jesteś doświadczonym redaktorem i oferujesz swoim odbiorcom uczestnictwo w grupie, w której będą pracować nad stworzeniem swojej pierwszej książki pod Twoim okiem. Spotykacie się co tydzień na Zoomie, a uczestnicy omawiają postępy i napotkane przeszkody w pracy nad swoimi publikacjami oraz wzajemnie udzielają sobie feedbacku pod Twoim przewodnictwem.

Wymagające zadanie, ale jednocześnie świetny sposób, by poznać autentyczne problemy swojej grupy docelowej (które na masową skalę możesz rozwiązać kolejnym produktem).

Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu masz już większą wiedzę na temat tego, w jakie produkty możesz opakować swoje know-how, aby dobrze zarabiać online.

W jakiej formie najchętniej sprzedajesz lub planujesz sprzedawać swoją wiedzę?

Wszystkiego sprzedażowego!

– Bartek

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz Rosicki
3 miesięcy temu

Wiedza – jeden z najbardziej cennych, drogich towarów. Blog, newsletter, e-book w przyszłości

Bartek Popiel
Admin
3 miesięcy temu

Dobry plan. Powodzenia w kolejnych krokach! 😉

Aneta Boritzka
2 miesięcy temu

Wszystko dokładnie uporządkowane! Dokładnie tak. Można zacząć od bloga, który nie jest jakiś szczególnie trudny w prowadzeniu, ale dzięki temu ludzie mogą nas poznać. O wiele łatwiej wtedy stworzyć dla nich produkt dla nich ( jakikolwiek z wymienionych) blog nie zaszkodzi, a może się przydać w wielu sferach 🙂

Michał Płomiński
2 miesięcy temu

Ja podobnie, w pierwszej kolejności zaczynam od bloga, a potem czas na ebooki i wszelkie webinary. Żeby tylko czas był rozciągliwy haha 🙂 Pozdrawiam!