O gwarantowanej pracy po studiach i szefie zwanym draniem.

Jestem człowiekiem pozytywnie nastawionym do świata, nie oglądam telewizji i rzadko zaglądam na portale informacyjne, ale chcąc nie chcąc docierają do mnie różne wiadomości, które szybko znajdują uznanie i rozgłos. Umowy śmieciowe, kryzys itd. Postanowiłem napisać co o tym myślę.

Zanim zaczniesz czytać dalej muszę Cię ostrzec, że w dalszej części może być coś, co strasznie cię wkurzy. Uprzedzam Cię o tym i sądzę, że to jest uczciwe.

Szczególnie urażeni mogą poczuć się świeżo upieczeni absolwenci oraz osoby pracujące na etacie, czyli ok. 90% wszystkich osób w wieku produktywnym.

Natomiast wpis prawdopodobnie spodoba się przedsiębiorcom i freelancerom, bo to właśnie dyskusja z takimi osobami zainspirowała mnie do napisania tego artykułu.

Chcę poruszyć w tym artykule dwa tematy:

  • studia
  • szef
.

Studia.

Niestety czasy kiedy studia były gwarantem dobrze płatnej pracy odeszły w zapomnienie. W sieci krążą zdjęcia młodych i dobrze wykształconych osób pracujących jako: kelnerzy, śmieciarze, barmani itp.

Jeżeli studiujesz i masz nadzieję na to, że po studiach znajdziesz dobrą pracę, to niestety czeka Cię gorzka pigułka do przełknięcia.

Będziesz miał taką minę jak koleś, który usłyszał od kobiety: “Kocham Cię, jesteś najwspanialszym facetem na świecie”, a za chwilę przyłapał ją jak robi loda jego najlepszemu kumplowi. Wiesz, takie zdziwienie połączone z szokiem i niedowierzaniem. Właśnie o taką minę mi chodzi.

Jakiś czas temu prowadziłem szkolenie dla studentów w Krakowie i kiedy zapytałem ile osób pracuje w górę podniosło się kilka rąk. Kiedy zapytałem kto myśli o własnym biznesie zgłosiła się cała reszta. Kiedy zapytałem co robią w tym kierunku, żeby mieć własną firmę zapadła niepokojąca cisza…

Drogi studencie – przykro mi to mówić, ale dałeś się zrobić w chuja (wiem, powinno być w balona, ale zgodzisz się, że “w balona” nie oddaje sedna sprawy). Uwierzyłeś broszurce, na której było zdjęcie (kupione na iStockPhoto)  z uśmiechniętymi studentami i studentkami.

Uwierzyłeś, że uczelnia ma “wykwalifikowaną kadrę”. Tak, tam nadal uczą Ci sami ludzie co trzydzieści lat temu. Są teoretykami. Mają długą listę tytułów przed nazwiskiem i jeszcze dłuższą listę opublikowanych prac, których często nie czyta nikt poza innymi kolegami po fachu.

Nigdy nie zapomnę jak na zajęcia z Public Relations przyszła pewna pani doktor (to celowo jest napisane z małej, bo z dużej piszę, jak darzę kogoś szacunkiem), która na dzień dobry powiedziała, że PR zna z podręczników. Nigdy nie pracowała w żadnej agencji, więc lepiej żebyśmy nie zadawali pytań.

Sprowadzało się to do tego, żeby nauczyć się tego, co ona podyktowała i zaliczyć egzamin.

Żeby nie było – wiem, że sytuacja powoli się zmienia i czasami można spotkać naprawdę świetnych wykładowców, którzy znają temat od podszewki. Można spotkać pasjonatów, którzy publikują genialne książki i robią świetne badania. Jednak postawmy sprawę jasno – tacy ludzie wolą realizować się w biznesie, a niekoniecznie w uczelnianych murach.

Może śmiałeś się z ludzi, którzy kupują w telezakupach, albo śpią pod sklepem tuż przed dniem otwarcia bo zapowiedziano wielkie promocje. Spójrz prawdzie w oczy – jesteś taki sam. Dałeś się nabić w butelkę bo rzucono Ci kilka ładnych haseł, zdjęć i słupków. I łyknąłeś to jak pelikan rybkę.

Naprawdę jest mi żal ludzi, którzy pokończyli dwa kierunki studiów i nie mogą znaleźć pracy.

Z drugiej strony jestem cholernie wściekły, że płacę podatki na instytucje, które wypuszczają ludzi nieodpowiedzialnych, leniwych i roszczeniowych. Ludzi, którzy mają po 25 lat i więcej, a nadal siedzą u mamusi na garnuszku i nie wiedzą co z sobą począć. Nazywają siebie „oburzonymi”. To przykre i zarazem żałosne.

To, że nie masz pracy po studiach nie jest winą kryzysu. To Twoja wina. Zapewne znasz ludzi, którzy skończyli studia, pracują i całkiem nieźle zarabiają.

Oni zrobili coś, czego Ty nie zrobiłeś. Może już w trakcie studiów dorabiali po godzinach, byli wolontariuszami, kończyli kursy poszerzające kwalifikacje. Ty w tym czasie imprezowałeś, grałeś na komputerze, ale przeglądałeś internet.

Możesz oczywiście poszukać wymówki:

 “Rodzice na mnie naciskali”

 “Ten kierunek był trendy”

“Wszyscy moi znajomi szli na te studia”

Super. W takim razie niech teraz znajomi znajdą Ci pracę.

Podsumowując: Kiedy mówisz “studia miały mi zapewnić pracę”, to próbujesz zrzucić odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne. Studia nic nie miały zapewnić. Przyjmij to na klatę bo takich “niespodzianek” czeka Cię więcej.

Jeżeli pomyślałeś: “W takim razie założę własną firmę! Będę szefem i ludzie będą wszystko robić za mnie”. Tu czeka Cię jeszcze większe zdziwienie + rozczarowanie + szok 😉

Świetnie opisał to mój znajomy Piotr Synowiec, którego podziwiam za postawę i dokonania, i któremu z tego miejsca bardzo dziękuję za gigantyczną dawkę inspiracji.

Tyle na temat studiów. Czas się ogarnąć młody człowieku.

.

Szef.

Nie potrafię tego wyjaśnić, ale często jak dostaję maile od czytelników, to zdarza się kilka pod rząd z tym samym problemem (jakaś zmowa czy co?).

Ostatnio takim tematem był szef. Zły, wymagający, niedostępny i nie respektujący praw pracownika szef.

Bywa tak, że szefowie nie tłumaczą swoim pracownikom tego jak działa biznes, za co później w ten czy inny sposób przyjdzie im zapłacić. Zatem Panie i Panowie, szefowe i szefowie, bracia i siostry – pozwólcie, że was wyręczę bo mam dość słuchania jak ludzie na Was narzekają.

Jeżeli prowadzisz firmę, to powinieneś pokazać ten artykuł (a przynajmniej ten fragment) swoim pracownikom. Inaczej będą się obijać, źle o Tobie mówić, kraść spinacze, zszywki i karteczki post-it.

Drogi pracowniku – Twój szef tylko formalnie jest Twoim szefem. Tym prawdziwym szefem, tym “szefem wszystkich szefów” jest Twój klient. Osoba, którą obsługujesz.

Klient zostawia pieniądze w firmie Twojego szefa. Szef robi opłaty, reklamę, łapie kolejne zlecenia i daje wynagrodzenie z tej kasy, którą zostawiają klienci. Zatem dam Ci najszybszą lekcję obsługi klienta na świecie: bądź tak miły dla klienta, jak jesteś dla prezesa, kiedy prosisz o podwyżkę. Kropka.

Jeżeli pracujesz w banku, to pracujesz dla tego Pana, który siada po drugiej stronie i pyta o warunki kredytu. On jest przychodem. Bank na nim zarobi. TY dla banku jesteś kosztem.

Wiem, że to boli, ale on dla banku jest ważniejszy niż Ty, nawet jeśli jest on mały, brzydki i niewykształcony, a Twoja twarz mogłaby reklamować pastę do zębów.

Niestety rynek kieruje się innymi prawami i to kolejny cios, który musisz twardo przyjąć.

To, że klient przychodzi po kredyt sprawia, że bank prosperuje. Twoja pensja składa się z odsetek jakie płacą klienci.

Zatem nie ma znaczenia czy pracujesz w salonie samochodowym, sklepie spożywczym czy agencji reklamowej. Klient może wyrzucić Cię z pracy w bardzo prosty sposób – przestanie korzystać z waszych usług i każdemu kogo zna powie, że firma, w której pracujesz źle obsługuje ludzi. I po herbacie.

Wróćmy do formalnego szefa. Możesz go uważać za durnia, gbura i matoła, ale weź pod uwagę, że to właśnie on miał jaja, żeby założyć biznes i dać Ci miejsce pracy. Tobie tej odwagi zabrakło. Choćby za to należy mu się szacunek.

Szef zaczyna pracę znacznie wcześniej niż Ty i kończy ją znacznie później. Często nie śpi po nocach martwiąc się czy starczy mu na podatki i wypłaty.

Bo wystawienie faktur to jedno, a oczekiwanie miesiąc albo i więcej na pieniądze, to zupełnie inna bajka. Ale przecież Ciebie to nie obchodzi, bo w umowie jest napisane:

– w jakich godzinach pracujesz

– jakie są Twoje obowiązki

– ile szef ma Ci zapłacić.

Masz gdzieś skąd szef weźmie pieniądze. Jest dziesiąty i kasa na koncie ma być!

Teraz spójrzmy na to z drugiej strony. Czy w umowie jest napisane, że szef ma być wyrozumiały, kiedy masz akurat zły dzień? NIE! W umowie masz zapisane obowiązki, które powinny być zrobione bez względu na to jak się czujesz.

Masz zapłacone za czas, który powinieneś przeznaczyć na to, żeby wykonywać swoje obowiązki. Jeżeli w czasie pracy robisz coś innego, albo pracujesz na “pół gwizdka”, to znaczy, że bierzesz pieniądze za coś, czego nie zrobiłeś. Krótko mówiąc okradłeś swoją firmę.

W umowie nie ma słowa o tym, że będzie cały czas świetna atmosfera, że współpracownicy nie będą z Ciebie żartować, ani o tym, że Twoje obowiązki nie będą powodować zmęczenia.

Może ludzie będą z Ciebie zlewać, a Twoja praca będzie tak wymagająca fizycznie i mentalnie, że zaczniesz się pocić. I dobrze! Osobiście uważam, że jak nie czujesz po całym dniu tego zmęczenia, to oznaka, że w pracy się opieprzałeś.

Deal jest prosty: Ty wykonujesz pracę, a szef za to wypłaca wynagrodzenie (z pieniędzy, które przynosi klient – pamiętaj o tym). Masz wygenerować dla firmy przychód, który będzie większy niż koszty Twojego zatrudnienia. Jeżeli nie generujesz dla firmy zysku Twoje stanowisko może zostać, jak to się ładnie mówi “zredukowane”.

Firma nie musi Cię uszczęśliwiać. Firma ma generować zyski. Jak chcesz dostać podwyżkę, to pokaż szefowi, że rozumiesz ten cykl (klient z pieniędzmi – > zostawia pieniądze w firmie – > z tego jest Twoja pensja – > Twoja dobra obsługa – > więcej klientów z pieniędzmi) i pomagaj go udoskonalić.

Jeżeli:

– chcesz mieć wolne, a załatwiasz sobie L4 (bo nie chcesz wybierać urlopu)

– pracujesz poniżej swoich możliwości

– jesteś wredny dla klientów

– udajesz zajętego, podczas gdy tak naprawdę cały czas się obijasz

to pamiętaj, że niszczysz firmę.

Niszczysz system, który opłaca Twoje rachunki, jedzenie i edukację Twoich dzieci. Teraz pomyśl, że inni pracownicy zobaczą, że się opierdalasz (wiem, powinno być “nie pracujesz wydajnie”, ale to znów nie to samo) i też przestaną się starać.

Będzie mniej klientów, mniej pieniędzy, redukcja zatrudnienia, w końcu bankructwo firmy, a  Ty i Twoi leniwi współpracownicy wzbogacicie statystyki o bezrobociu.

Pomóż rozwijać firmę, w której pracujesz. Czytaj książki, podnoś kompetencje na własną rękę, pracuj produktywnie i uśmiechaj się do szefa.

Uffff to tyle! Czuję się zdecydowanie lepiej 🙂

O gwarantowanej pracy po studiach i szefie zwanym draniem.
4.6 (91.87%) 91 votes

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Witek
Gość
Witek

Sporo jest racji w tej części dotyczącej studiów, ale musimy też uświadomić sobie jedną rzecz. Studia studiom nie równe. Nie można porównywać studiowania w Wyższej Szkole Zarządzania Polem Namiotowym (płatna szkółka, najlepiej jeszcze zaoczna) do studiów na najlepszych/najcięższych kierunkach dobrych uczelni technicznych. Oczywiście, ludzi tam studiujących jest niewiele w porównaniu do wszystkich ‘studentów’. Drugą rzeczą, o której chcę wspomnieć jest fakt, że od pewnego czasu (zwłaszcza w internecie) jest trend do posiadania własnej firmy i jeszcze najlepiej do bycia niezależnym finansowo. Jak nie masz firmy, to jesteś fajtłapą i nieudacznikiem życiowym. Tak to do końca nie działa, bo jednak znajdzie… Czytaj więcej »

Adam
Gość
Adam

Bartek, z jednej strony masz rację, wszystko co piszesz z punktu widzenia pracodawcy, szefa jest prawdą. Jednak z takim podejściem nie zmotywujesz nikogo do wydajnej pracy. To nie jest tak, że za pieniądze masz dawać z siebie 110%, taka jest ludzka natura. Jeżeli ktoś zatrudnia ludzi na podstawie umowy zlecenia, nie wypłaca pieniędzy w terminie, a sam popierdala samochodem z 500km silnikiem za 0.5mln zł to NIE wierz, że będą Ci ludzie pracowali z max. wydajnością. O atmosferę w pracy trzeba dbać, pracowników trzeba odpowiednio (niekoniecznie wysoko) wynagradzać, a szef taki jak opisałeś nie zmotywuje do pracy u niego. Pracownik… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Cześć Bartek! : ) Generalnie z tym co piszesz o studiach i rynku zgadzam się w pełni.Jednak z pracą etatową niekoniecznie. To co napiszę na dole jest oczywiście moim mocno subiektywnym podejściem, tym lepiej je brać przez pryzmat buntownika chcącego zmienić świat, niż posłusznego obywatela Kowalskiego 😉 “Masz zapłacone za czas, który powinieneś przeznaczyć na to, żeby wykonywać swoje obowiązki. Jeżeli w czasie pracy robisz coś innego, albo pracujesz na “pół gwizdka”, to znaczy, że bierzesz pieniądze za coś, czego nie zrobiłeś. Krótko mówiąc okradłeś swoją firmę.” Określiłbym to lepiej: pozwoliłeś się niedopilnować szefowi/kierownikowi. Jego błąd, nie Twój. Rozwiązanie wydaje… Czytaj więcej »

lukasz
Gość
lukasz

Bartek, przyznaj się, kto ci wk*** w US 🙂

Daniel Kotowski
Gość
Daniel Kotowski

Czytając Twoje posty dostrzegam dosadny styl. I bardzo dobrze, że piszesz bezpośrednio. Pewne sprawy trzeba postawić jasno, zamiast klepać się po ramieniu. Etat to nie miejsce rozrywek, tylko praca. Czasem wymaga zostania po godzinach.

Jest sposób, aby zacząć ją lubić i przestać narzekać. Wystarczy w tę pracę włożyć siebie, czyli dostosować styl działania do swojej osobowości i zachować spójność. Przecież pewne czynności możesz wykonywać na własny sposób, by czerpać z tego przyjemność.

Jeśli uda się sprawić by realizacja celów stała się dla Ciebie przyjemnością, to dostajesz dwa razy wypłatę: raz materialną, drugi raz niematerialną (doświadczenie, satysfakcja, spełnienie).

Paweł
Gość
Paweł

Myślę, że zbyt duże uogólnienie. Moje poglądy są jasne i proste, pracodawca rzadko zapłaci pracownikowi więcej niż musi, pracownik rzadko będzie pracował więcej niż musi. Sprawa jest prosta. Jeżeli pracodawca z łatwością może znaleźć pracownika na stanowisko to prawdopodobnie umowa będzie na podstawową krajową. Jeżeli od kandydata wymaga się więcej, maleje ilość potencjalnych kandydatów w efekcie czego zarobki rosną. Rozważania o tym kto co powinien robić należało by podjąć, ale jeden artykuł to zdecydowanie za mało. Są firmy, które zatrudniają wybitnych menadżerów, których obowiązkiem jest dozorowanie pracowników i motywowanie ich do pracy.Pracownik jest człowiekiem, jego efektywność w pracy może momentami… Czytaj więcej »

Emil
Gość
Emil

Witaj Bartku, czytałem artykuł o studiach. Jest w tym dużo racji, należy szukać kierunku który zapewni pracę, a nie takiego, na który idą inni lub jest trendy. Chciałem odnieść się do fragmentu, pozwól że zacytuję:“Kiedy zapytałem kto myśli o własnym biznesie zgłosiła się cała reszta. Kiedy zapytałem co robią w tym kierunku, żeby mieć własną firmę zapadła niepokojąca cisza…”Chciałbym poznać twoją opinię w mojej sprawie. Chciałbym studiować zarządzanie. I mam pytanie wprost. Czy uważasz, że lepszym rozwiązaniem niż studia dzienne będą studia zaoczne, a w wolnym czasie dobrze byłoby podjąć pracę np. jako przedstawiciel handlowy, aby no jak napisałeś “robić… Czytaj więcej »

ktos
Gość
ktos

Autor nie przebiera w słowach.. Ale to co mi się rzuca w oczy, to kompletny brak znajomości zarządzania ludźmi… Podejrzewam, że autor nigdy nikogo nie zatrudniał, więc nie ma pojęcia o czym pisze… W wielkich firmach ludzie rozumieją, że wartość firmy tworzą przede wszystkim ludzie…

Emil
Gość
Emil

i dobrze, niech dotrze do ludzi a nie takie usypiające teksty, gratulacje dla autora. 😉

Piotr J. Synowiec
Gość
Piotr J. Synowiec

Dosyć ważną częścią wpisu jest fragment dotyczący szacunku w stosunku do szefa. Oczywiście, na rynku pracy znajduje sie wielu, którzy jak ktoś wspominał, jeżdżą furami za 0,5mln zł, nie płacąc w terminie wynagrodzenia, nie szanując pracowników i traktując ich jak śmieci. Nie mniej jednak większość przedsiębiorców to osoby, które zjadły zęby na budowaniu swojej firmy. Dosłownie. Ilość problemów z jakimi musi zmierzyć się przedsiębiorca w ciągu pierwszych dwóch lat prowadzenia firmy (podczas których upada ponad połowa działalności gospodarczych) jest większa niż ilość problemów z jakimi musi się zmierzyć pracownik na etacie w ciągu (podejrzewam) 10 lat pracowania dla kogoś. Podejście roszczeniowe, które… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Witam, mam pytanie. Widzę , że rozumiesz się jeżeli chodzi o studia. Mam pytanie. Czy to prawda, że aby dostać się na studia zaoczne wystarczy jedynie czesne i zapisanie sie, a matura nie jest w cale ważna? Czy muszę mieć dobre wyniki aby “dostać” się na zaoczne. Mówię konkretnie o informatyce na Uniwersytecie Łódzkim. Z góry dzieki za odpowiedź, pozdrawiam. 😉

Asia
Gość
Asia

Niezależnie od tego czy chcesz iść na studia dzienne i zaoczne maturę musisz mieć. Etapów edukacji nie da się przeskoczyć i żeby studiować na jakiejkolwiek uczelni wyższej trzeba przedstawić świadectwo maturalne.

Paweł
Gość
Paweł

Bartku, dzięki wielkie za artykuł. Mam nadzieję, że dotrze on do kilku ludzi którzy stoją na początku swojej kariery (przed studiami lub w ich trakcie).Niestety bardzo jeszcze (chociaż już mniej niż jeszcze 10lat temu) pokutuje w polskim społeczeństwie przekonanie, że powinno się iść na studia które dadzą pracę. Żadne studia na świecie SAME Z SIEBIE! nie dadzą pracy, a pracodawcy nie będą się o Ciebie zabijali, jeśli jesteś osioł (tak osioł, no offence…) i nic nie robiłeś w czasie studiów (nawet na hiper elitarnym kierunku na niemniej elitarnym wydziale). Rynkiem rządzą 2 ktosie (podaż i popyt), co daje w rezultacie… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Oczywiście zgadzam się z tą wizją, jednak skupiłbym się na tym, by Polska gospodarczo wykorzystała moment po euro 2012 i zaczęła tworzyć spójną politykę młodej przedsiębiorczości. Chyba wszyscy wiemy jak bardzo młodzi czekają, aż ktoś wskaże im drogę, a nauczycieli w tym temacie jest jak na lekarstwo. Chodzi też o podatki i kasę na start.

Thad
Gość
Thad

Intryguje mnie co myślą inni czytelnicy Twego bloga. Ja myślę, że news świetnie napisany, pomimo kilku błędów stylistycznych: )

Anetta J
Gość
Anetta J

Witam,

zgadzam się , wielu osobą niestety nie chce się pracować,
taka jest prawda,
pozdrawiam

Arek Zawada
Gość
Arek Zawada

Będąc szefem, najczęściej jesteś pośrednikiem, i masz “klientów” po dwóch stronach- jeden płaci ci pieniędzmi a drugi pracą. Jednego trzeba przekonać żeby kupił, a drugiego żeby dobrze wykonał pracę. Obaj są ci potrzebni, i równie trudno znaleźć dobrego klienta, jak dobrego pracownika. Jeśli twój pracownik nie pracuje tak jak chcesz, oznacza to że nie wynagradzasz go tak jak trzeba, i nie chodzi tu tylko o pieniądze. Niestety wiedza o motywowaniu pracowników wśród polskich “szefów” kończy się na tekstach w stylu- “rusz dupę”, “nie płacę ci za opieprzanie się”, “na twoje miejsce jest kolejka” i tym podobne. Sprawiasz wrażenie że na… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Zgadzam się z autorem, ale Ameryki tu nie odkrył. Ludzie obecnie nie idą na studia dlatego, że są święcie przekonani, że znajdą po nich pracę, ale dlatego że często nie mają innego wyboru, a bycie studentem jest tak korzystne, że aż grzech na nie nie iść. Gdyby studia były płatne jak na Zachodzie (chociaż symbolicznie), to Państwo dużo by zaoszczędziło, a ludzie nie szli by na studia bez namysłu jak teraz.

Malwina.Be
Gość
Malwina.Be

Obejrzałam kilka twoich filmików na yt. Potrafisz pozytywnie nastawić. Dużo ciekawej wiedzy i przemyśleń. Dzięki bardzo. Masz moc! 🙂

Ewa
Gość
Ewa

” a za chwilę przyłapał ją jak robi loda jego najlepszemu kumplowi.”
jestem przekonana, ze bylbys w stanie w milion innych sposobow oddac swoje mysli – tymczasem wyszlo prymitywnie i zupelnie nie na poziomie.
Przeanalizuj grupe odbiorcow i dopasuj styl wypowiedzi

Edyta z działalność gospodarcz
Gość
Edyta z działalność gospodarcz

Co do pierwszej części artykułu nic dodać nic ująć, ale z drugą częścią zatytułowaną szef się trochę nie zgadzam. To, że ktoś jest przedsiębiorcą nie oznacza, że jest panem i władcą i może bezkarnie wyżywać się na pracownikach. Coś takiego jak “zły szef” faktycznie istnieje. Jeśli w biznesie coś nie idzie, to odważę się postawić tezę, że jest to najczęściej wina właściciela biznesu a nie jego pracownika. Ewentualnie wina obu stron. Widać to zresztą na przykładzie programu kuchenne rewolucje. Ludzie otwierają restaurację, chociaż nie mają o tym zielonego pojęcia. Niewiedzą czego wymagać od pracowników, bo niby skąd. Nieprzeceniajmy więc wszystkich… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

Wybacz ale… co za głupoty! podczas studiów pracowałam, pracuję i teraz po ich zakończeniu. Mimo tego i chociaż jestem w swoim zawodzie świetna, generując tym samym duży przychód dla firmy w której pracuję, nie jestem wynagradzana adekwatnie do umiejętności, szybkiej, sprawnej i wzorowej jakości pracy. Kolejny raz planuję zmienić firmę.

Ekspert Praca.pl
Gość
Ekspert Praca.pl

W nawiązaniu do artykułu, teraz to właśnie znajomi mogą pomóc w znalezieniu pracy i w dodatku mogą dostać za to 1000 zł:) sprawdź jak dostać wynagrodzenie za polecenie do pracy na http://praca.pl/rekomendacj

Michał
Gość
Michał

Trochę kontrowersyjnie. Mam wrażenie, że odrobinę dyskryminujesz pracę na etacie, przedstawiając tą formę zatrudnienia w ciemnych barwach. Po co? Niektórzy lepiej nadają się do pracy na etacie. Jeśli tak wolą – niech pracują.

PS
link ze zdjęciami studentów nie działa.

Shynom
Gość
Shynom

Pierwszy artykuł jaki czytam na tej stronie… Zwaliles z nóg, Zachęciles do czytania bloga