8 patentów, które pomogą Ci skończysz to, co zacząłeś

Tak, tak – to już było. Temat „Jak skończyć to, co się zaczęło?” wraca do mnie jak bumerang, dlatego postanowiłem zebrać do kupy wszystko, co mnie pomaga pozamykać rozpoczęte projekty.

W sierpniu podałem wam część wskazówek, ale wtedy była tylko wersja video. Natomiast tym razem w wersji tekstowej macie punkty z obu nagrań zebrane w całość.

Jeżeli jesteś taką osobą, która uwielbia rozpoczynać nowe projekty, ale krew Cię zalewa, gdy trzeba wszystko dokończyć i dopieścić, to nic się nie martw. Ja też jestem raczej z tych „w gorącej wodzie kąpanych”. Jeszcze jednego nie skończę, a już mnie nosi, żeby zabrać się za kolejną rzecz. Niemniej chcąc sprawnie kierować firmą musiałem się nauczyć doprowadzać projekty do końca. Testowałem różne podejścia do tematu i to co znajdziesz poniżej to zestaw, który sprawdza się u mnie doskonale. Czy równie dobrze sprawdzi się u Ciebie? Mam nadzieję, że tak 🙂

Jednak jeśli poczujesz, że coś ewidentnie się u Ciebie nie sprawdza, to zmodyfikuj to, zastąp czymś innym, albo po prostu zapomnij o danym punkcie.

Zatem po kolei:

  • Uzupełnienie znajdziesz poniżej (w obu nagraniach zazębiają się bodajże dwa punkty)
  • Wersja tekstowa zawiera całą wiedzę zawartą zarówno w pierwszym nagraniu, jak i w tym poniżej.
WSKAZÓWKA: chcesz szybciej oglądać video? Kliknij tutaj.

WAŻNE ZAWIADOMIENIE - Kliknij tutaj.

 

Oto 8 patentów, dzięki którym dokończysz, to co zacząłeś:

1. Przygotuj dobry plan

Stwórz sobie listę rzeczy, które potrzebujesz zrobić. To może być pomocne. Podziel całe przedsięwzięcie na małe elementy, tak zwane kamienie milowe.

Jest takie mądre powiedzenie: Jak możesz zjeść słonia? Po kawałku. To sama prawda. Można robić wielkie rzeczy, ale trzeba je podzielić na małe zadania. Tak jak z budową domu  ̶  nie jest możliwe, aby wykonać to od razu. Potrzeba tysięcy cegieł. Podobnie jest z twoimi zadaniami, planami i marzeniami.

Nie jest istotne, co chcesz zrobić: napisać pracę magisterską czy zrzucić parę kilogramów. Podziel to na mikro-kroki. Chcesz się pozbyć dziesięciu kilogramów? Niech sukcesem będzie na początku jeden kilogram mniej. Dużo szybciej osiągniesz cel, jeśli będziesz robił wszytko małymi etapami.

Sprawdzaj, na jakim etapie zadania jesteś. Zapisuj wszystko, co osiągnąłeś do tej pory. Pomoże Ci to kontrolować Twoje postępy. Sprawdź, w jakim stopniu zadanie jest wykonane, ile procent jest już za Tobą. To bardzo ważne, żeby monitorować swoje poczynania i wyciągać wnioski.

Często ludzie rezygnują z dalszego działania ponieważ nie wiedzą, jak daleko zaszli. Gdyby zdawali sobie sprawę z tego, że zostało im tylko dwadzieścia procent do ukończenia zadania, na pewno ich determinacja byłaby o wiele większa.

Narzędzia, których używam do planowania:

  • Trello.com –kocham to mało powiedziane! Mam w nim wiele tablic i projektów. Zazwyczaj każdy projekt ma trzy tablice:

1) do zrobienia

2) W trakcie

3) Zrobione!

Tablice można dzielić z różnymi ludźmi, przypisywać poszczególne zadania do użytkowników, tworzyć listy „to-do” składające się na konkretny punkt itd.

  • TomsPlanner – narzędzie do tworzenia tzw. wykresów Gantta. Świetnie się sprawdza przy większych projektach.
  • Google Drive – arkusze wykorzystuję to ramowego zaplanowania najbliższych miesięcy.
  • Google Calendar – planuję w nim cały tydzień, powtarzające się zadania i rytuały.
  • kalendarz A5 – mam też papierowy kalendarz, w którym po rozłożeniu widać cały tydzień. Zauważyłem, że korzystam z niego coraz rzadziej na rzecz kalendarza Google. W 2016 roku chcę zrobić eksperyment i całkowicie zrezygnować z kalendarza papierowego.

2. Realizuj jeden projekt

Postaraj się skupić tylko na jednym celu. Kiedy piszesz pracę magisterską, licencjacką, bądź na niej skoncentrowany. Nie łap kilku srok za ogon.

Jesteś przedsiębiorcą i masz wiele pomysłów? Weź jeden z nich i postaraj się doprowadzić go do samego końca. Kiedy taki projekt zacznie przynosić zyski, Ty będziesz mógł realizować kolejne przedsięwzięcie.

Polecam przeczytać książkę „Łańcuch krytyczny”. Z tej lektury dowiesz się, jak bardzo wszystko wydłuża się w czasie, gdy robimy wiele projektów jednocześnie, a żaden nie jest doprowadzany do końca. Pojawia się wtedy frustracja, zmęczenie, a przede wszystkim brak kapitału na realizację planu. Gdy pracujesz nad jakimś projektem, przedsięwzięciem, skup się tylko na nim. Bądź skupiony niczym laser i doprowadź to do samego końca.

Ważną sprawą w tym punkcie jest to, aby znaleźć sposób na pokonywanie przeszkód, które pojawiają się po drodze. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

Chcesz zrzucić wagę i zaczynasz biegać. Bądź pewny, że przyjdzie dzień kryzysowy. Za oknem paskudna pogoda, Ty zmęczony i nie będziesz miał ochoty iść pobiegać. Pomyśl już teraz nad tym, co zrobisz, gdy dopadnie Cię taki dzień?

Ja też przez to przechodziłem. Postanowiłem sobie, że kiedy nie będę miał siły iść pobiegać, pójdę po prostu na spacer. Tak robiłem i zwykle te spacery… kończyły się bieganiem 😀

To jest piekielnie ważne, aby zaplanować, co zrobisz, gdy przyjdzie Twój gorszy dzień.

3. Stwórz sobie warunki, które będą cię utrzymywały na właściwym torze

Bardzo często będą pojawiały się rzeczy, które będą cię odciągały od Twoich planów   ̶  niespodziewana wizyta, Facebook, YouTube i wiele innych rozpraszaczy. Co zrobić, aby sobie z tym poradzić?

Możesz złożyć tak zwaną „publiczną deklarację”. Napisz na Facebooku, blogu, co chcesz zrealizować i w jakim czasie. Uwierz mi, że gdy powiesz to stu osobom, będzie dla Ciebie dużym problemem, żeby się z tego wycofać. Przecież nie chcesz wyjść na kogoś, kto mówi jedno, a robi drugie, prawda?

Kolejna sprawa, załóż się z kimś. Jeżeli masz taką osobę, która nie wierzy w Twój sukces, udowodnij jej, że możesz go osiągnąć. Niech taki zakład będzie na przykład o jakąś sumę pieniędzy, aby dodatkowo Cię zmotywować.

Inny pomysł to mały sabotaż. Kiedy chcesz gdzieś wyjechać, to kup jak najszybciej bilet lotniczy. Nie będzie wtedy innej możliwości, musisz wszystko tak zaplanować, aby nie stracić pieniędzy zainwestowanych w podróż.

Gdy przygotowywałem się na swój pierwszy maraton, po prostu się na niego zapisałem i od razu opłaciłem. Nie miałem już wtedy innego wyjścia! Musiałem trenować, aby móc wystartować. Zrób sobie taki sabotaż, kup bilet, opłać wstęp, umów się ze znajomymi, tak abyś nie mógł  już z tego zrezygnować.

4. Znajdź wzór

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie zawsze odpuszczasz zadania w tym samym momencie? Zastanów się nad tym dlaczego tak się dzieje? Możliwe, że wykonanie zadania trwa zbyt długo, a Ty jesteś osobą, która szybko lubi oglądać efekty? Może brakuje Ci wsparcia innych ludzi, którzy dodaliby Ci otuchy w chwilach słabości? A może zwyczajnie jak siedzisz zbyt dużo nad jednym projektem, to po prostu zaczynasz się nim nudzić?

Będzie bardzo ciężko zastosować wszystkie pozostałe wskazówki jeżeli tego nie przerobisz. Zatem pomyśl teraz nad tym jak to było z ostatnimi zadaniami. Dlaczego odpuściłeś? Czego tam zabrakło? Co Twoim zdaniem mogłoby pomóc doprowadzić rozpoczęte zadania do samego końca?

Tam na pewno jest jakiś wzór, ale jego znalezienie, to Twoje zadanie. Znajomość tego krytycznego punktu pomoże Ci znacznie lepiej i mądrzej zaplanować przyszłe projekty i zadania.

5. Sprawdź, czy to nie chwilowy kaprys

Włączasz nagranie na YouTube i widzisz gościa, który potrafi zagrać mnóstwo znanych piosenek na ukulele. Mało tego! Potrafi to zagrać to wszystko tylko na 4 akordach!

Stwierdzasz, że też tak chcesz. Już widzisz siebie grającego na wszystkich imprezach. Już widzisz ten tłum fanek wpatrzone w ciebie niczym w największy brylant świata.

Nie pozostaje nic innego jak zamawiać. Wchodzisz na Allegro, zamawiasz i po kilku dniach jest! Masz to swoje wymarzone ukulele! Brzdękasz sobie zachwycony i kto jak kto, ale Ty na pewno będziesz codziennie ćwiczył. No, może jutro to nie, bo już masz inne plany.

Tak mija dzień za dniem. Jak Ci się przypomni, to poćwiczysz, ale z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej, aż w końcu upragnione ukulele ląduje w piwnicy, albo na strychu.

Znasz to?

Jestem zwolennikiem testowania różnych rzeczy, ale wszystko musi mieć swoje granice. Stosuję tu jeden mały trik, który pomaga mi zapomnieć o takich chwilowych kaprysach. Cóż takiego robię?

Zapisuję sobie w kalendarzu, że zabiorę się za daną rzecz, ale dopiero za 2-3 tygodnie. Przez ten czas emocje już trochę opadną i okazuje się, że jednak nauka gry na skrzypcach, to jednak nie jest coś, za co powinienem się zabierać.

Czy to oznacza, że całkowicie nie działam pod wpływem chwili, jak coś mnie zachwyciło tu i teraz? Absolutnie nie! Czasami jak pojawia się jakaś świetna okazja (zwłaszcza czegoś, co i tak chciałem mieć), to się nawet nie zastanawiam. Choćby kilka dni temu jeden z portali oferujący kursy online dawał 25% zniżki z okazji Halloween, więc zaopatrzyłem się w kurs na temat tworzenia reklamy na Facebooku.

6. Przyciągnij wizję końca

Może masz to szczęście, że zarabiasz na chleb robiąc to, co lubisz. Jesteś grafikiem, programistą, blogerem, fotografem albo prowadzisz sklep internetowy z zabawkami. Dla dorosłych.

Ale choćbyś nie wiem jak kochał swoją pracę, to czasami trafia się takie zadanie (albo jego część), że masz po prostu dość. Rzygasz tym. Masz ochotę kopnąć w monitor.

Każda minuta spędzona nad tym zadaniem są niczym tortury.

Brakuje Ci sił i energii, żeby wreszcie to dokończyć.

Co wtedy robić? Nie wiem jak Ty, ale ja muszę w takich momentach wziąć oddech. Spotykam się wtedy z ciekawymi ludźmi, jadę na jakąś konferencję, albo spotkanie branżowe.

To nie musi być jakieś ogromne seminarium.  Bardzo często wiele świetnych rzeczy dzieje się pod nosem, tylko trzeba się trochę rozejrzeć. Zawsze jak wracam z takiego spotkania, to zazwyczaj mam rozwiązanie swojego problemu.

O właśnie, to jest ważne: wybierając się na jakieś spotkanie warto jechać z jasno zdefiniowanym problemem. Wtedy rozmawiasz z ludźmi i mówisz:

„Wiesz co, bo ja teraz stoję przed takim wyzwaniem, że mam do zrobienia X, ale utknąłem w Y. Byłeś kiedyś w takiej sytuacji?”

Jak zadasz to pytanie kilku osobom, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że dostaniesz garść wspaniałych rozwiązań na tacy.

7. Ciesz się z tego, co już zostało zrobione

Niby takie proste, ale… no właśnie – jest jedno ALE.

Żeby móc się cieszyć z tego, co już zostało zrobione musisz mieć dobry plan! Taki plan, w którym będziesz widział czarno na białym, co już zostało zrobione, a co jeszcze jest przed Tobą.

8. Ból jest chwilowy, a chwała wieczna

Zapamiętaj to hasło. Podobnie jest na maratonach. Wszyscy mówią, że przychodzi taki moment podczas biegu, kiedy nie masz już siły zrobić kolejnego kroku. Pojawia się to na około trzydziestym kilometrze. Sam tego doświadczyłem. Jednak wystarczy się przemóc i jeszcze pokonać te ostatnie dwanaście kilometrów.

Kiedy realizujesz jakiś projekt i dopadnie cię kryzys, to zamknij oczy i weź parę głębszych oddechów. Możesz włączyć relaksacyjną muzykę i chwilę odpocząć. A potem ciśnij dalej! Przecież już tak niewiele zostało do ukończenia zadania. Pomyśl o tym, jaki dumny będziesz z siebie, gdy ten projekt zrealizujesz. To potrafi bardzo zmotywować.

To już wszystko. Mam nadzieję, że podobała Ci się ostatnia seria nagrań i tekstów. Jeszcze chcę się czymś z wami podzielić. Mianowicie padł…

Rekordowy wynik!

Ostatni materiał („Przestań się martwić tym, co pomyślą sobie inni”) zebrał ponad 1000 lajków i został udostępniony ponad 70 razy. Informacja o nim dotarła do 144 778 osób, co jest moim absolutnym rekordem! Bardzo, bardzo, bardzo wam dziękuję! To liczby, to przede wszystkim wasza zasługa!

Liczę na to, że dzięki tym materiałom widzicie już jakieś postępy. To dopiero wierzchołek góry lodowej, bo stać was na znacznie więcej.

W najbliższy poniedziałek (9 listopada) otrzymacie ode mnie drogą mailową absolutnie obłędną propozycję, więc miej na oku swoją skrzynkę. Będzie też niezła i dająca do myślenia historia 😉

Jeśli jeszcze nie jesteś zapisany na newsletter, to kliknij tutaj i zapisz się. Na początek dostaniesz ode mnie 175-stronicowego ebooka „Przestań jęczeć i weź się wreszcie do roboty!”.

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Jeśli uznasz, że nie chcesz otrzymywać wiadomości, to możesz się wypisać jednym kliknięciem. Zatem pełen luzik 🙂

„Ok Bartku, wszystko jasne jak słońce. Zapisuję się, biorę ebooka i rozumiem, że mogę się wypisać w każdej chwili.”

Zatem widzimy się w poniedziałek na mailu.

Pa!

8 patentów, które pomogą Ci skończysz to, co zacząłeś
4.79 (95.87%) 189 votes