Jak zgubić tłuszcz i nie zrobić sobie krzywdy?

odchudzanie

W dzisiejszym artykule pokażę w jaki sposób wpis „Cel osiągnięty” wzbudził tak ogromne emocje.

Jeżeli należysz do grona oburzonych, to tym bardziej powinieneś przeczytać to, co znajdziesz poniżej. Mam nadzieję, że emocje już trochę opadły i po lekturze tego tekstu spojrzysz na całą sprawę z nieco innej perspektywy.

W chwili gdy piszę ten artykuł pod tamtym wpisem jest 95 komentarzy i 128 like’ów, zatem całkiem przyzwoicie.

O wpisie nie informowałem swojej bazy subskrybentów. Jedynie wrzuciłem zajawkę na fanpage.

Wpis miał taki, a nie inny wydźwięk bo tak miało być. Na tym blogu naprawdę bardzo, ale to bardzo rzadko coś się dzieje przypadkowo. 95% rzeczy jest skrupulatnie przemyślana. Zresztą w ciągu kilku najbliższych tygodni zostanie domknięty temat, który pojawił się w sierpniu 2013 roku.

Poniżej wypunktuję co dokładnie zostało zrobione w artykule „Cel osiągnięty”

1. Długość – tekst ma 410 słów. Spora grupa czytelników najpierw skanuje tekst i dopiero po tym fakcie podejmuje decyzje czy przeczytać go w całości czy też nie.

Dlatego w tym wypadku tekst miał taką długość, żeby jak najwięcej osób zechciało przeczytać go w całości.

2. Zdjęcia – zdjęcia mają znaczenie. Zresztą wystarczy prześledzić okładki takich gazet jak: Fakt, Newsweek czy Super Express.

Okładka / artykuł musi zawierać zdjęcie, które przyciągnie uwagę i to zdjęcie doskonale spełnia swoje zadanie.

3. My kontra oni – stanowisko musi być mocne i stanowcze. Nie ma miejsca na wiele odcieni szarości, co zawsze wzbudza wiele emocji bo życie nie jest ani czarne, ani białe.

Dlatego oczywiście rację mieli wszyscy komentatorzy, którzy pisali, że z tym odchudzaniem nie będą miały tak lekko wszystkie osoby, których dotykają takie problemy jak cukrzyca czy tarczyca.

Zgadzam się także z tym, że niektóre osoby mogą mieć problem z otyłością dlatego, że z racji różnych przypadłości muszą brać leki oparte na sterydach czy innych substancjach, które powodują mocne rozchwianie hormonalne.

4. Uproszczenia i generalizacje – napisz, że gruby = leniwy, a szczupły = piękny i mądry. Jak wspomniałem wyżej – ani słowa o odstępstwach od normy.

5. Nie odwołuj się do żadnych badań – tekst ma być mocno subiektywny i taki właśnie był. Skoro Tobie się udało przejść z punktu A do punktu B, to oni też mogą. Kropka.

6. W komentarzach idź w zaparte – broń swojego zdania za wszelką cenę. To Twój artykuł i masz rację.

Efekt? Ci którzy się z Tobą zgadzają klikną „like”. Raczej niewielu zdecyduje się na komentarz. Ci, w których uderzasz lub ci, którzy siedzą głęboko w temacie wypowiedzą się i wyrażą swoje niezadowolenie. Ponadto zarzucą upraszczanie tematu i generalizowanie, ale przy okazji dorzucą kilka naprawdę bardzo mądrych porad.

Tematy, w których ten schemat się sprawdzi to: otyłość, dysleksja, równouprawnienie, kryzys męskości, lenistwo, związki, bezrobocie, kariera i wszystko inne, co może podzielić ludzi na dwa skrajne obozy.

Przy wszelkich „dys-” można napisać, że to wymysł, że nie chce im się uczyć, że to banda leni, która powinna się wstydzić swojego „dys”, a nie afiszować się z tym przed egzaminami. Reakcja byłaby identyczna.

To jak zachowują się ludzie w internecie wcale nie jest takie trudne do przewidzenia. Jest kilka ciekawych książek na temat socjologii internetu i uważam, że każda osoba, która prowadzi (lub chce prowadzić) blog, sklep internetowy, forum, portal lub zajmuje się handlem na Allegro powinna się zapoznać z takimi tytułami jak:

„Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów” Henry Jenkins

„Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeństwem” Manuel Castells

„Sieci oburzenia i nadziei. Ruchy społeczne w erze internetu” Manuel Castells

„Media i komunikowanie masowe” Tomasz Goban-Klas (od tego moim zdaniem należy zacząć)

„Procesy Grupowe. Dynamika wewnątrzgrupowa i międzygrupowa” Brown Rupert

Może powyższe tytuły nie są porywające, a miejscami wręcz nudne, ale wiedza w nich zawarta jest wprost kapitalna.

Wiedziałem, że ten tekst wywoła takie emocje i bardzo dobrze, że tak się stało.

Teraz o temacie możemy porozmawiać znacznie poważniej i na głębszym poziomie. Gdybym od razu napisał rzeczowo i merytorycznie byłby to po prostu kolejny tekst o zdrowym trybie życia jakich w sieci jest miliony.

Przeszlibyście obok niego obojętnie bo za długi, bo „ja już to wiem” itd. Aby zwrócić waszą uwagę i aktywizować tych, którzy zwykle tylko czytają postanowiłem zastosować kilka być może kontrowersyjnych, ale niewątpliwie skutecznych zabiegów.

Dlatego jeżeli komuś odpowiedziałem w sposób, delikatnie rzecz ujmując mało kulturalny, to szczerze przepraszam. Ci z was, którzy znają mnie osobiście wiedzą, że jestem otwarty na wszelkie uwagi i krytykę, i choć czasem słyszę gorzkie słowa, to przyjmuję je z pokorą.

Więc teraz powiedzmy otwarcie: poprzedni wpis oraz mój arogancki ton odpowiedzi na niektóre komentarze był pewnego rodzaju kreacją (co przez niektórych czytelników, którzy siedzą tutaj nieco dłużej zostało zauważone 😉 )

Jeszcze jedna sprawa, którą celowo przeniosłem tutaj bo nie każdy wgłębiał się w całą dyskusję pod tamtym wpisem.

W jednym z komentarzy napisano, że niejedna osoba otyła mogłaby mnie swoją wiedzą czy umiejętnościami zawstydzić.

Ależ oczywiście! Wśród osób grubych są też ludzie niezwykle inteligentni, bogaci i wyspecjalizowani w pewnych dziedzinach do tego stopnia, że ja zwyczajnie nie dorastam im do pięt.

Problem leży gdzie indziej – ich serce, stawy i wątroba mają totalnie za nic co taki człowiek ma w głowie czy w portfelu. Działanie organów wewnętrznych i stawów rządzi się swoimi prawami.

Osoby otyłe znacznie częściej narażone są na: niedokrwienie serca, nadciśnienie tętnicze, chorobę wieńcową, zapalenie przełyku i raka wątroby.

Specjalistyczna wiedza, umiejętności, zasobność portfela niestety nie zapobiegną tego typu chorobom. Choć przy leczeniu odpowiedni stan konta ma znaczenie.

Skoro tą sprawę mamy wyjaśnioną przejdźmy do meritum. Poniżej lista rzeczy, które moim zdaniem warto zastosować jeżeli chce się zrzucić zbędne kilogramy rozważnie i bez szkodliwych skutków ubocznych.

1. Zrób badania

Idź do lekarza i zrób badania krwi. Zbadaj sobie poziom cholesterolu, leukocytów, erytrocytów, trombocytów, limfocytów i czego tylko się da. Takie badania powinno się przeprowadzić raz do roku.

Być może sądzisz, że jesteś zdrowy i po co wywoływać wilka z lasu. Jeszcze gorzej z tymi, którzy są mocno zafiksowani na „Prawie Przyciągania.” Tacy nie pójdą na badania, bo jakby im wyszły jakieś zawirowania, to oznaczałoby, że przez samo myślenie o badaniach przyciągnęli do siebie wskaźniki znacznie poniżej lub powyżej normy.

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jak zaczyna boleć, to już jesteś spóźniony. Naprawdę w to wierzę dlatego zalecam działanie prewencyjne.

2. Skontaktuj się z dietetykiem

Jeżeli ograniczasz słodycze i fastfoody, pijesz więcej wody, liczysz kalorie i nie tylko nie tracisz na wadze, ale efekt jest zupełnie odwrotny to polecam skontaktować się ze specjalistą.

Idź do dobrego dietetyka. Powiedz mu co jesz, w jakich porach i w jakich ilościach. Prawdopodobnie będzie Ci kazał założyć zeszyt i notować co jesz, w jakich godzinach i ile to ważyło.

Czasami wystarczy mała zmiana w tym co jemy na śniadanie, żeby zobaczyć pierwsze efekty.

3. Ćwiczenia

Jeśli zaczynasz biegać, chodzić na fitness lub ćwiczysz z trenerami zamieszczającymi treningi na youtube i po dwóch miesiącu nie widzisz efektów, to skontaktuj się z profesjonalnym trenerem. Zwłaszcza jeżeli bolą Cię stawy.

To, że będą trochę boleć mięśnie to normalne. Bolące stawy są nie tylko wynikiem zwiększonej aktywności, ale bardzo często jest to skutek źle wykonywanych ćwiczeń. To może doprowadzić do poważnych kontuzji.

Poranną gimnastykę wykonuję z Danielem i Kelli z kanału Fitness Blender. Przejrzałem ich kanał i pobrałem na dysk nagrania, które trwają co najmniej 30 minut i nie wymagają żadnego dodatkowego sprzętu poza matą. Niektóre treningi naprawdę potrafią dać w kość.

4. Załóż zeszyt „jedzeniowy”

Załóż zeszyt i po każdym posiłku zapisuj:
– co jadłeś
– kiedy jadłeś
– jaka była reakcja organizmu (ospałość, wzdęcia, zgaga).

Zwykły 32-kartkowy zeszyt sprawdzi się doskonale.

Osobiście robię tak, że po pierwszym posiłku zaznaczam 5 pozycji:
1……………..
2……………..
3……………..
4……………..
5……………..

Mam zjeść w ciągu dnia pięć posiłków. Wpisuję tam wszystko i widzę, że to pomaga uruchomić zdrowy rozsądek. Jak wykorzystam te 5 pól do godziny 16:00, to przez resztę dnia będę chodził głodny.

5. Parkuj daleko

Jak jedziesz na większe zakupy samochodem, to nie pchaj się pod same drzwi. Zaparkuj na pierwszym wolnym miejscu.

Dzięki temu zrobisz sobie krótki spacerek po wózek, później po zakupy, potem musisz odprowadzić wózek i wrócić do auta. Niby niewiele, ale dla tych, którzy naprawdę dużo siedzą dobre i to.

6. Zakupy z plecakiem

Jeśli nie robisz wielkich zakupów, ale chcesz podjechać po zaledwie kilka rzeczy, to zachęcam do zakupów z plecakiem.

Raz, że zrobisz sobie spacer, a dwa, że musisz przemyśleć swoje zakupy dwa razy. W przeciwnym wypadku czeka się dość męcząca droga powrotna.

7. Serial na rowerku

Nigdy nie oglądałem seriali bo zawsze mam coś ciekawszego do zrobienia. Znajomi zachwali dwa seriale:

1. „House of cards”

2. „Breaking bad”

Coraz częściej słyszałem: „Bartek, wiem że nie oglądasz seriali, ale to Ci się spodoba” i dałem się namówić.

O ile HOC rzeczywiście jest genialny i… sam nie wierzę, że to piszę, ale z niecierpliwością czekam na drugi sezon, o tyle BB wypada moim zdaniem nieco słabiej.

Niektóre odcinki są nudne jak flaki z olejem. Jak choćby ten, w którym główny bohater przez 3/4 odcinka ugania się za muchą.

Koniec dygresji – wracamy do głównego wątku.

W każdym razie – jak już mam załączyć sobie odcinek BB, to zazwyczaj wsiadam na rowerek stacjonarny i pedałuję sobie przez te 45 minut. Przyjemne z pożytecznym.

Nie mam jakiegoś kosmicznego sprzętu rodem z NASA. Swój rowerek kupiłem w spokey za niecałe 300 zł.

8. Odrzuć słodycze

Wiem jakie to bolesne, ale gra jest warta świeczki.

Jeżeli masz jakieś otwarte żelki, czekolady itd. to po prostu je wyrzuć. Wiem, wiem – teraz budzi się w Tobie ta część, która podpowiada, że nie wolno wyrzucać jedzenia itd. Dlatego napisałem, żeby pozbyć się tego, co już masz otwarte.

Poza tym pomyśl – masz coś wyrzucić do śmieci, ale Ci tego szkoda. Ale przecież jak to zjesz, to nie oszukujmy się, ale i tak to z Ciebie wyjdzie, a na dodatek będziesz musiał zużyć dodatkowe 5 litrów wody, żeby to spłukać. A czasem to może być za mało.

Jedyna uciecha z tego jest taka, że zamiast prosto do śmieci, to wszystko przepuścisz przez siebie. Pytanie co jest dla Ciebie ważniejsze: chwilowa radość czy zdrowie przez długie lata.

Jak masz Ptasie Mleczko, czekoladki czy cokolwiek innego, co jeszcze jest zamknięte, to po prostu postanów, że tego nie otwierasz. Najlepiej spakuj to w jedną reklamówkę i schowaj gdzieś, gdzie nie zaglądasz za często.

Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.

9. Miesiąc bez fastfooda

Postanów, że przez miesiąc nie zajrzysz do restauracji typu fastfood. Za każdym razem gdy będziesz przejeżdżał koło restauracji z szybkim jedzeniem powiedz do siebie w duchu: „Ja takich rzeczy nie robię. Mam postanowienie i będę się tego trzymał. To już nie tylko sprawa zdrowia – to sprawa honoru.”

Jak przejedziesz przez skrzyżowanie i nie będzie już drogi odwrotu pogratuluj sobie 🙂

Po miesiącu idź za ciosem. Nie sięgaj po to przez kolejny miesiąc.

_________________________________________________________

CZY WIESZ, ŻE SKANOWANIE
TO NIE CZYTANIE? 

_________________________________________________________

10. Monitoruj postępy

Na starcie polecam się zważyć, zmierzyć i zrobić sobie zdjęcie z przodu, z boku i z tyłu.

Taki konkretny monitoring można robić raz na tydzień.

Podchodziłbym ostrożnie do ważenia się każdego dnia. To normalne, że waga się waha i rano przed śniadaniem będziesz ważył nawet do 2 kg mniej niż wieczorem.

Nie ma co rozpaczać, to normalna sprawa. Bądź tego świadomy, że tak się po prostu dzieje i rób swoje.

11. Znajdź wykręt

W ciągu dnia możesz być narażony na różne pokusy. A to w pracy ktoś poczęstuje czekoladką, a to zaproponują kawę, a to tort na urodzinach szwagra itd.

Pomyśl wcześniej o takich sytuacjach i znajdź jakieś dobre wytłumaczenie.

– „już dzisiaj piłem kawę, więc wolę herbatę”
– „nie mogę bo biorę leki”
– „byłem na badaniach i wyszedł mi zbyt duży cukier. Lekarz kazał odstawić wszystko co słodkie na jakiś czas”.

Nie wiem dlaczego, ale jak powiesz, że po prostu chcesz trochę schudnąć, to ludzie tego nie potrafią zrozumieć i ripostują: „ale taki kawałeczek to Ci nie zaszkodzi”.

To trochę tak jak z próbą przekonania babci, że nie jesteś głodny 😀

Naprawdę warto się zastanowić nad tym co odpowiesz w pracy, na spotkaniu z klientem, na rodzinnej imprezie itd. Twoja odpowiedź musi nastąpić szybko, wręcz bez zastanowienia.

12. Deklaracja na starcie

Z tego punktu sam ostatnio kilka razy skorzystałem i zadziałał wyśmienicie.

Byliśmy z odwiedzinami u znajomych i na początku na stole pojawiła się patera z różnymi ciastami. Kiedy koleżanka powiedziała: „Bartek, częstuj się” odpowiedziałem, że mam teraz takie postanowienie, żeby przez miesiąc nie jeść nic słodkiego, że jestem w połowie wyzwania i z góry proszę o niepodejmowanie prób namawiania mnie, bo to dla mnie ważne.

Uśmiechnęła się i mi pogratulowała.

Najgorsze jest to, że później miałem ogromną ochotę na choćby kawałek jej wypieków, ale w końcu nie ruszyłem, bo nie chciałem wyjść na idiotę.

13. Skoncentruj się na jedzeniu

Psycholodzy z Uniwersytetu w Birmingham zrobili ciekawy eksperyment, który wykazał, że jeżeli podczas jedzenia skupisz się na jego smaku, zapachu, wyglądzie, a także na przeżuwaniu i przełykaniu każdego kęsa, to będziesz miał znacznie mniejszą ochotę na podjadanie.

Więcej o tym eksperymencie przeczytasz tutaj 

14. Myj zęby po każdym posiłku

To nie tylko pozwala zachować własne uzębienie nieco dłużej, ale także działa prewencyjnie. Bo jak umyjesz zęby, to tak trochę bez sensu zaraz znów spaskudzić je czekoladą 😀

15. Pij wodę

Wypicie szklanki wody przed obiadem spowoduje, że na obiad zjesz nieco mniej. Szybciej odczuwa się uczucie sytości.

16. Zmniejsz „zastawę”

Prosty i naprawdę skuteczny trik. Od grudnia obiady jemy na takich małych, śniadaniowych talerzykach. Mimo, że fizycznie jedzenia jest o połowę mniej, to talerz nadal jest wypełniony po brzegi.

To samo zalecam zrobić z kawą. Zamiast dużego kubka zacznij pić kawę w małej filiżance. Na początku rzeczywiście jakoś tak szybciej widać dno, ale po kilku dniach przestaje to mieć znaczenie.

17. Znajdź swoją aktywność

Wróćmy jeszcze na chwilę do sportu. Nie każdy polubi bieganie czy ćwiczenia przed ekranem, o których pisałem wcześniej.

Dlatego polecam znalezienie własnej aktywności, którą po prostu pokochasz. To może być capoeira, squash, boks, taniec towarzyski, zumba, break dance, rower, rolki czy cokolwiek innego. Sprawdź jakie zajęcia organizowane są w Twoim mieście. Kto wie – może złapiesz bakcyla i za jakiś czas weźmiesz udział w pierwszych zawodach?

Jeżeli dotarłeś do tego miejsca to szczerze Ci gratuluję. Mam nadzieję, że na samym przeczytaniu się nie skończy.

Jak nadwaga jest Twoim problemem, to naprawdę zrób coś z tym dla siebie, swojego serca i stawów. Dla swoich dzieci i wnucząt.

Bo chyba chciałbyś dożyć takich chwil jak odprowadzenie córki do ołtarza, pobłogosławienie syna na nowej drodze życia, granie w piłkę z wnukami czy opowiadanie im bajek?

Moim zdaniem to lepsze niż bycie chorym, przykutym do łóżka, z wymyślną aparaturą podtrzymującą życie. Co innego gdy to się stanie na skutek nieszczęśliwego wypadku, a co innego gdy będzie to efekt takich a nie innych decyzji podjętych dzisiaj.

Ale podkreślam – to moje zdanie.

Jak zgubić tłuszcz i nie zrobić sobie krzywdy?
4.81 (96.28%) 86 votes