Partner/ka krytykuje zamiast wspierać? Oto co zrobić.

Chcę poruszyć pewien temat, który bardzo mnie dziwi, a o którym dość mało się mówi w kontekście biznesu. Sprawa jest dla mnie o tyle zaskakująca, że u nas nigdy nie było z tym problemu.

Chodzi o wzajemnie wparcie.

W zeszłym roku przeprowadziłem ponad 120 konsultacji. Niecała połowa rozmówców to były osoby, które dopiero zamierzają wejść w biznes.

Część z tych osób ma niesłychanie komfortową sytuację, bo np. mieszkają jeszcze z rodzicami. Nie mają jeszcze rachunków do opłacenia, dzieci czy kredytu na karku itp. Mają zapewniony dach nad głową, mają co jeść. To jest świetny czas na testowanie swoich pomysłów. Bo nawet jak nie wyjdzie, to najwyżej stracą trochę pieniędzy i czasu.

Druga grupa to Ci, którzy już pracują i są w związkach małżeńskich.

I wiecie co często takie osoby mówią lub piszą?

“Chcę przejść z etatu na swoje, ale mój mąż / moja żona w ogóle mnie nie wspiera. Mówi, że przecież mam dobrą pracę, pensja jest na czas, to po co wymyślam, w dupie mi się poprzewracało”

Albo:

“Jak tylko powiedziałem mu / jej o swoim pomyśle, to spotkałam się z drwinami, śmiechem, a później głupimi docinkami i wyszydzaniem przy jakimś rodzinnym spotkaniu.”

I wiecie co? Ja to czytam i robi mi się po prostu smutno. Naprawdę cholernie mi szkoda, że ludzie są w związkach, w których nie ma wsparcia, rozmowy, a są heheszki, podśmiechujki, wyszydzanie i podcinanie skrzydeł już na starcie.

Jak kobieta chce czegoś więcej, ma ambicje, chce zmienić pracę, albo otworzyć biznes, a jej facet zamiast być NAJWIĘKSZYM wsparciem, rozsiada się wygodnie w loży szyderców, to ja życzę jej, ale to tak jej życzę jak tylko życzyć można, żeby:

  • postawiła na swoim;
  • mądrze prowadziła swój biznes;
  • zarabiała taką kasę, żeby mogła nią palić w piecu.

To będzie jej najlepsza zemsta na swoim byłym. Bo jak on nie zrozumie, że jest dupkiem i takim zachowaniem ją krzywdzi, to prędzej czy później na pewno zostanie jej byłym. Albo sam odejdzie, albo ona po prostu kopnie go w dupę, bo dotrze do niej w końcu, że zasługuje na kogoś, kto będzie ją wspierał.

Ale żeby nie było, że to zawsze kobieta jest tą uciskającą, a facet jest po stronie oprawcy.

Wiem, że działa to też w drugą stronę, ale faceci rzadziej poruszają ten temat, bo po prostu się wstydzą, nie chcą wyjść na cieniasów itp.

Tylko, że rozwiązanie jest proste. Trzeba usiąść i porozmawiać. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.

Może na początek warto ten biznes rozkręcać tylko po godzinach, bez rzucania się na głęboką wodę?

Może warto wspólnie porozmawiać o finansach? Może w domu jest dużo zbędnych rzeczy, które można sprzedać? Może da się na czymś jeszcze dorobić? Może warto odpuścić jedne wakacje? Może warto zmniejszyć opłaty za telewizję czy telefony?

Po co to wszystko? A no po to, żeby zbudować solidną poduszkę finansową. Wtedy jak biznes nie wyjdzie, to rodzina może normalnie funkcjonować.

Powyższy akapit z tego co obserwuję dotyczy częściej mężczyzn niż kobiet. W robocie coś mu nie pójdzie, szef go opieprzy, klient odwoła spotkanie i wraca taki do domu, rzuca marynarką i krzyczy: rzucam pracę! Zakładam biznes! Nikt mnie nie będzie tak traktował!

No on jeszcze nie wie, co go czeka na swoim 😀

Nie pomyśli, jak oni będą żyć przez następne pół roku czy rok. Jakoś to będzie! On rzuca pracę! Chyba dlatego nie ma wsparcia ze strony żony, bo ona się boi o te kolejne miesiące. To nie jest tak, że nie rozumie, nie chce go wspierać, ale po prostu się boi. 

Mąż / żona będzie Cię wspierać, ale:

  • Powiedz dokładnie, co Cię gryzie?
  • Jaki masz na to wszystko pomysł?
  • Jaki jest plan działania?
  • Co zamierzasz zrobić, jak nie wyjdzie?
  • Jak zostaną zabezpieczone finanse?
  • Jak będzie finansowane bieżące życie?
  • Co z czasem dla siebie i dla rodziny?

U nas nigdy nie mieliśmy z tym problemu, ale to wynika z tego, że dużo rozmawiamy.

Jak chciałem zacząć szkolenia z szybkiego czytania, to Ola powiedziała tylko: ok, to działaj. Jak mogę pomóc?

Jak postanowiłem, że chcę skończyć z prowadzeniem kursów indywidualnych i więcej energii włożyć w blog, to też usiedliśmy i rozmawialiśmy jak ja to widzę. Prawda jest taka, że jeszcze przez jakiś czas działałem na rynku efektywnej nauki, ale bardzo sporadycznie.

Może o tyle było prościej, że oboje pracowaliśmy i zawsze mieliśmy jakieś oszczędności. Z drugiej strony – jak też wiedziałem, że jak projekty blogowe nie będą dochodowe, to po prostu wrócę do szkoleń, bo w tamtej branży mam bardzo dobrą reputację. Na tyle dobrą, że po dziś dzień zawsze we wrześniu dzwonią ludzie i chcą, żebym przyjechał uczyć ich dzieciaki.

Jak Ola zastanawiała się nad zmianą pracy, to też miała moje pełne wsparcie. Nawet chwilami sama miała wątpliwości czy z tym nie poczekać, bo było to pół roku przed naszym ślubem, który w całości chcieliśmy sfinansować z własnej kieszeni. Ostatecznie ją namówiłem i trafiła do pewnego towarzystwa ubezpieczeniowego, gdzie akurat miałem kurs indywidualny z jednym z dyrektorów 😉

Jednak nie do końca to było to, więc po dwóch miesiącach Ola podjęła pracę jako przedstawiciel w PWN, a potem zaproponowano jej pracę w Wedel.

Nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby powiedzieć: Ola, daj spokój. Masz dobrą pracę, telefon służbowy, auto służbowe, weź se odpuść. Tysiące ludzi chciałoby taką pracę, a Ty wybrzydzasz?

I teraz tak zupełnie szczerze. Wspierałem ją bo:

Skoro mamy być razem ze sobą do grobowej deski, to my dla siebie musimy być najważniejsi. Kropka. Nawet jak pojawiło się dziecko, to ono nie może być na pierwszym miejscu ani dla matki, ani dla ojca.

Kontrowersyjne?

Nie, to logiczne. Dzieci będą z nami przez 20-25 lat. Potem pójdą na swoje, a my znów zostaniemy sami. Nie da się mieć dobrego związku jak jedno czy drugie będzie przez 20, albo więcej lat spychane na drugi plan.

Później mamy takie małżeństwa, że dzieci z gniazda wyfrunęły, a rodzice niby są razem, ale jednak osobno. W zasadzie tylko mieszkają razem.

Dlatego właśnie trzeba sobie pomagać, wspierać się, dodawać otuchy. Nawet jak jest ciężko.

Dlaczego jeszcze wspierałem Olę jak chciała zmienić pracę? To proste: to było też w moim interesie. Po prostu wiedziałem, że prędzej czy później ja też będę chciał (albo musiał) coś zmienić i będzie znacznie lepiej znaleźć się po jednej stronie barykady razem z Olą.

Gdybym ja jej nie kibicował, to wiem, że później mogłaby negować moje projekty. Nawet nie dlatego, że coś z nimi nie tak. Dlatego, że kobiety są pamiętliwe i “dla zasady” w takich sytuacjach będą chciały wyrównać rachunek.  No nie jest tak? 😀 

Możecie powiedzieć, że to bardzo wyrachowane podejście, ale czy takiego wczucia się w sytuację drugiego człowieka nie nazywamy empatią? 😉 

Jakby tego nie nazywać, to prawda jest taka, że to działa i…

jeśli oczekujesz od drugiej strony wsparcia, najpierw bądź wspierającym. Jeśli chcesz coś zmienić, to podejdź do sprawy poważnie: zabezpiecz finanse, zrób plan, ucz się, zrób plan B. Mając to wszystko usiądźcie razem do rozmowy. Aż takie to skomplikowane?

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywv2 - Kopianości i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Partner/ka krytykuje zamiast wspierać? Oto co zrobić.
4.9 (97.14%) 28 votes

60
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
LuluIrmina LiczbikinkaTomek MichalskiJoasia Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol Werner
Gość
Karol Werner

O tak, wsparcie, albo przynajmniej nie negowanie, niekrytykowanie (co w sumie także jest pewnego rodzaju formą wspierania 😉 ) naprawdę daje dużo.

Ps. Myślałem, że napiszesz – Jeśli Partner krytykuje Twoje przejście na swoje, pokaż mu moje screeny z przychodów z własnej działalności 😀

Agnieszka Skupieńska
Gość
Agnieszka Skupieńska

To wcale nie jest wyrachowane podejście, tylko takie normalne. Zawsze mnie zaskakuje, że są związki, w których ludzie się nie wspierają tylko wyszydzają – też mam wrażenie, że w takiej sytuacji związek się prędzej czy później rozpadnie. U mnie jest tak samo jak u Ciebie – jak chcemy coś zmienić, to siadamy, rozmawiamy, zawsze się wspieramy nawzajem i podpowiadamy co zrobić, żeby osiągnąć cel.

Paulina Bulek
Gość
Paulina Bulek

Mamy tak samo jak Wy :-D. Rozmowa i wsparcie przede wszystkim. Też mnie zawsze bardzo dziwi, jak ludzie w związkach boją się ze sobą rozmawiać i nie mają wsparcia w swoich partnerach.

Ania Szymańska
Gość
Ania Szymańska

Bartku zawsze z zaciekawieniem czytam Twoje blogi chce otworzyc wlasny biznes ale z dzisiejszym artykulem wstrzeliles jak zloto… Mnie nikt nie wspiera slysze tylko krytyke wszystko co robie jest zlym pomyslem I wiesz chyba nadszedl ten czas kopniecia w dupe

Diana z Pieniadzjestkobieta
Gość
Diana z Pieniadzjestkobieta

To rzeczywiście smutne, że ludzie sami rzucają sobie kłody, szukając od razu problemów zamiast rozwiązań. Nie chcą sobie życia polepszać? Dla mnie jest zupełnie normalne, to o czym piszesz i w pełni się z tym zgadzam 🙂 Trzeba sobie kibicować, rozmawiać i szukać racjonalnych rozwiązań wspólnie…

高見彩乃
Gość
高見彩乃

Z rodzicami wcale nie jest łatwiej. Rodzice też potrafią podcinać skrzydła. Ja np. jak w liceum postanowiłam iść na informatykę to usłyszałam od mamy, że nie dam sobie rady, bo z matematyką jestem na bakier, że nawet nie zdaje matury z tego przedmiotu i że sobie nie poradzę. Ostatecznie się zaparłam. Znalazłam studia bez wymaganej matury z matematyki i poszłam na upragnioną informatykę. Na początku ledwie zdawałam semestr za semestrem, jednak pod koniec to byłam już taka wyrobiona w temacie, że nawet dostawałam stypendium za najlepsze wyniki w nauce. To samo z pracą. Postanowiłam pracować w firmie jako UI Designer.… Czytaj więcej »

Emilia Wojciechowska- careerUP
Gość
Emilia Wojciechowska- careerUP

Partnerzy najzwyczajniej w świecie boją się o bezpieczeństwo rodziny i jestem w stanie zrozumieć ich strach przed takimi zmianami. Powinni jednak wyrażać swoje obawy inaczej, niż “W DUPIE CI SIĘ POPRZEWRACAŁO” 😉 Te pytania, które przytoczyłeś, powinny być zadane w takim momencie – ale też druga strona powinna być na to przygotowana. Często partner po prostu się martwi i nie wynika to z braku wsparcia, ale też chce sprowadzić drugą połówkę na ziemię. Bo jeśli ktoś, kto nigdy nie prowadził biznesu, chce w jeden dzień pracę rzucić i rozwijać biznes – no to taki kubeł zimnej wody się przydaje. W… Czytaj więcej »

Tomasz Siarkiewicz
Gość
Tomasz Siarkiewicz

Ważny temat poruszony. Mnie on dotyczy osobiście i wiem jak rozmowa, zrozumienie i wsparcie jest ważne. W moim przypadku jest coraz lepiej ale wymaga to sporej pracy nad sobą i pracy tej drugiej osoby. Ważne żeby mieć wspólny cel. Muszę przy okazji przyznać, że swoją cegiełkę do tego, że jest lepiej dodałeś Ty Bartku. Dzięki, Kasia i Tomek

Daria Wysowska
Gość
Daria Wysowska

Ja w sumie jeszcze nie miałam takiej poważnej rzeczowej rozmowy o swoich planach biznesowych, mąż obiecuje wsparcie a zaraz potem gada że własne biznesy to same straty. Podaje na przykład moją przyjaciółkę, której nie wyszło. Jest bardzo ostrożny, lubi być dobrze zabezpieczony, wiedzieć co dokładnie go czeka. Każdy choćby najskromniejszy etat jest dla niego lepszą opcją niż biznes.Wiem, że na pewno będzie mi pomagał i wspierał ale jeśli podwinie mi się noga powie zapewne: trzeba było nie zaczynać….Dlatego też chciałabym mu pokazać że się uda, żeby móc przyslowiowo palić kasą w piecu. Ta prosta rada, żeby przedstawić partnerowi swóje cele,… Czytaj więcej »

Dobrawa Szmyt
Gość
Dobrawa Szmyt

Super artykul, Bartek. My sie jeszcze ciagle tego uczymy, ale idzie to w dobrym kierunku. Mysle, ze wazna jest tez chec zrozumienia drugiej strony- tak jak piszesz Bartek, ze jak nie ma entuzjazmu do pomyslu to moze wynika to z obawy o bezpieczenstwo ‘finansowe i organizacyjne/czasowe’ rodziny a nie koniecznie ze zlej woli.

Staszek
Gość
Staszek

Z jednym punktem bym uważał:
“zarabiała taką kasę, żeby mogła nią palić w piecu”
Przy dużej dewaluacji każdego może to “szczęście” spotkać 🙂

Olga | Gray Moka
Gość
Olga | Gray Moka

Ja bardzo dziękuję losowi za mojego męża, który nigdy w niczym mnie nie blokował i dzielnie znosi wszystkie moje szalone pomysły. Tym bardziej, że sam jest dość zachowawczy i bezpieczny. To skarb!

Krystyna
Gość
Krystyna

Aż nazbyt dobrze znam temat. W moim przypadku dotyczy nie tylko planów na własny biznes, ale również myśli o zmianie etatu, przejściu do innej firmy. Nigdy nie miałam wsparcia, tylko wyszukiwanie samych minusów planowanej przeze mnie zmiany. Jak miałam o to żal do męża, to zawsze się bronił, że mi uświadamia, że nie jest tak łatwo. Tyle, że ja jestem dojrzałą kobietą, świadomą realiów. Jestem również świadoma, że dobry pomysł + determinacja = sukces. Doświadczyłam kilku małych sukcesów, które osiągnęłam pomimo podcinania skrzydeł z jego strony, bo miałam w sobie mnóstwo determinacji. Ale ile mnie to zdrowia ze stresu kosztowało,… Czytaj więcej »

Natalja
Gość
Natalja

Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Ale szczególnie podoba mi się ten fragment o dzieciach – znam mnóstwo rodzin, gdzie w momencie urodzenia się dziecka staje się ono “całym światem”, zwłaszcza dla mam. I teoretycznie wiadomo, że dziecko to ogromny cud i każdy dobry rodzic odda dla dziecka wszystko ale! No właśnie, ale nie można wtedy zapominać o partnerze. Szczerze mówiąc, nie dziwię się facetom, którzy latami odstawiani na boczny tor, poniżani wiele razy gdy próbują zrobić coś z dzieckiem “bo ty nie umiesz, jak to robisz!”, to w końcu mają dość i znajdują sobie młodszą, przekonaną o ich wyjątkowości… Czytaj więcej »

bethart
Gość
bethart

Jest też jedno ważne spojrzenie na ten temat, nie tylko z punktu widzenia rodzica (jaki słusznie został tu opisany), ale także z punktu widzenia właśnie dziecka. Rodzice powinni siebie nawzajem stawiać na pierwszym miejscu, także po to by dziecko widziało i czuło miłość rodziców do siebie. To bardzo bardzo ważne. Może bardziej dosadnie i boleśniej: dziecko będzie dużo szczęśliwsze nawet, gdy niekiedy będzie musiało pobawić się samo, niż gdyby miało żyć między skłóconymi rodzicami lub jeszcze gorzej…

m3monikamigacz
Gość
m3monikamigacz

Jestem właśnie dokładnie na takim etapie w życiu o jakim piszesz. Rozstałam się po 6 latach pracy z firmą gdzie “piastowałam” dość wygodne stanowisko kierownicze. Tylko wygodnie (tj pensja na czas,bezpieczeństwo finansowe i “ciepełko” zawodowe) nie zawsze idzie w parze z rozwojem osobistym. Zaczęłam stać w miejscu, a jak dobrze wiemy jak się nie rozwijasz to zaczynasz się cofać… Postanowiłam więc porzucić stagnacje i osiągnąć coś więcej w życiu niż pensje na czas. Planuje założyć swoją firmę. Decyzja nie była spontaniczna, rodziła się we mnie długo (napisałam o tym na moim blogu: https://m3monikamigacz.blog… Ale stoję tu na nowej prostej życiowej… Czytaj więcej »

Kamil Glapiński
Gość
Kamil Glapiński

Świetny tekst 🙂 Wsparcie ze strony partnera/partnerki może uskrzydlić. Takie wyszydzanie i “heheszki” mogą natomiast wywołać blokadę, która pozostanie w takiej osobie na bardzo długo 🙁

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

Tak samo “heheszki” ze strony najbliższej rodziny, znajomych i “przyjaciół” (cudzysłów celowo).

Kamil Glapiński
Gość
Kamil Glapiński

Dokładnie. Sam przez to przechodziłem. Myślę, że w Polsce jest to jeszcze bardziej widoczne, bo niestety ale w naszym pięknym kraju jeśli chce wejść ponad poziom przeciętności, to szybko znajdzie się ktoś, to będzie chciał nas złapać za nogawkę i ściągnąć w dół.

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

Jeśli mowa o tych wszystkich przyjaciołach, którzy okazują się być “przyjaciółmi” to jest trochę smutna. Ale trzeba się z tym liczyć i iść dalej. Lepiej mieć jednego prawdziwego przyjaciela, albo kilku, niż trzydziestu fałszywych. Jeśli chodzi o obcych-hejterów to trzeba się na nich uodpornić. Zależy do czego dążymy, co robimy, ale chyba można tu przytoczyć pewną wartościową poradę. Bodajże Tomek Tomczyk (Kominek, Jason Hunt) kiedyś wspominał o hejterach. To było w odniesieniu bardziej do twórczości internetowej – blogi, vlogi – ale myślę, że można to rozszerzyć. Ktoś Cię obraża? Banuj go. Usuwaj. Z życia też, bo po co nam taki… Czytaj więcej »

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

No właśnie dobra, merytoryczna dyskusja to coś z czego sami możemy skorzystać. Ktoś może mieć większą wiedzę na dany temat, etc. Byleby rozmawiać “na poziomie”, a nie obrażać, hejtować.

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

Związek z osobą, która podcina nam skrzydła to najgorsze, co może nam się przytrafić w kwestii relacji z drugą osobą. To już nie jest złe, to jest po prostu toksyczne. Niestety czasem w takiej sytuacji trzeba pomyśleć o sobie i podjąć radykalne kroki. Czasem może to być bardzo trudne. Rozmowa ponoć pomaga, choć myślę, że też nie zawsze.

No i cieszę się, że masz taką fajną żonę 🙂 W końcu gdyby nie to, mogłoby nie być tylu wyśmienitych tekstów, video, webinarów, etc. 🙂

Tomek Michalski
Gość
Tomek Michalski

Powodzenia zatem! I pozdrowienia dla męża, oby więcej takich facetów 🙂

m3monikamigacz
Gość
m3monikamigacz

myślę,że jest wielu i sama wielu znam… ale oby było ich więcej! I oby było coraz więcej ludzie mądrze podchodzących do spraw małżeństwa i rodzicielstwa. Bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko i szczęśliwe rodziny…

Piotr Koszecki
Gość
Piotr Koszecki

Bardzo ważny temat. Rzeczywiście aż dziwne, że tak rzadko poruszany.

Hanna
Gość
Hanna

W pełni się zgadzam z tym, że związek dwojga ludzi powinien być priorytetem samym w sobie. Nawet przyjście na świat dzieci nie powinno tego zmieniać! Dostaję gęsiej skórki jak widzę matki wymieniające swojego lubego na nowo narodzone dziecko. To okropne, jak może poczuć się facet, który był przy boku swej kobiety, a nagle ląduje na kanapie?
DZIECI WYCHOWUJEMY DLA INNYCH LUDZI, one dorosną i wyfruną z gniazda, a my zostaniemy znowu sami razem. Dbajmy o to, jaka będzie wówczas atmosfera już teraz 😉

Joasia
Gość
Joasia

Ależ pięknie wyglądacie z Oleńką na tym zdjęciu! Nie mogłam sobie odmówić napisania tego 🙂
Myślę, że problem jest też w tym, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać… Mówią, ale nie słuchają drugiej strony. Mam sporo takich smutnych przykładów koło siebie.
A wsparcie partnera jest bardzo ważne.Doceńmy Go za to mocno! I okazujmy to!
U nas czasem było tak, że mąż kompletnie nie był przekonany do moich planów, ale jak zobaczył, że bardzo mi na czymś zależy to zrobił wszystko żeby mi pomóc. I to działa w obie strony 🙂

Małgosia
Gość
Małgosia

Jak żyć moi drodzy?Jak żyć? Jestem w sytuacji, jak ta z artykułu, a może ciut bardziej skomplikowanej. Nie będę się wdawała w szczegóły, ale on tak strasznie nie lubi zmian, nawet jak poprzestawiam meble, to się denerwuje, bo nie może znaleźć półki z gaciami 😉 Nie wiem czy to strach przed nieznanym, czy wzięcie na siebie większej liczby obowiązków go tak paraliżuje, ale zwyczajnie czasem mam dość. Od 6 lat namawiam go na rozwój jego firmy – odpowiedź zawsze brzmi: może kiedyś, teraz to jeszcze musi….. i tak dalej prowadzi jednoosobową, ledwo wiążąc koniec z końcem. Jak opowiadam o swoich… Czytaj więcej »

Alek
Gość
Alek

Hej, Twoja sytuacja jest trudna, rozumiem Cię i wiem że się na maxa starasz.

Alek
Gość
Alek

Natomiast aby kogoś przekonać trzeba postarać wejść w jego perspektywę oraz zauważyć co go przekonuje.Ty podajesz argumenty ze swojego punktu widzenia.Niestety ludzie rzadko słuchają rad właśnie z tego powodu. Kolejna sprawa to emocje. Zmiana może generować negatywne emocje tzn lęk,po prostu podświadomie boimy się pewnych zmian. Mamy w głowie czarny scenariusz i to nas blokuje.Co do wsparcia to on ma inną definicję niż ty albo inna jest u niego niż u Ciebie intensywność.Dla jednych przytulenie jest ok a dla innych np wykupienie wycieczki lub zaproszenie na kolację lub wzięcie na siebie obowiązków.Na pewno słuchanie, dopytywanie pomaga. W ogóle to pod… Czytaj więcej »

inka
Gość
inka

Z moim mężem jest tak samo, myślę, że po prostu boi się zmian albo tego,że źle doradzi i w ten sposób się asekuruje; w taki trochę szorstki sposób komunikuje swoje obawy przed tym, że na niego może spaść więcej obowiązków.Myślę.że kluczem porozumienia musi tu być nie słuchanie tych przykrych słów, które słyszymy, tylko wsłuchiwanie się między wierszami w intencje niewypowiedzianych słów. Bo przecież zależy mu, bo to pokazuje czynami, tylko werbalnie nie bardzo. Uważam, że dobrze robisz, puszczając mimo uszu słowa bez znaczenia.Przychodzi mi tu na myśl ”Mały Książę”.

Aria
Gość
Aria

Na szczęście mój mąż mimo, że też nie lubi zmian jakimś cudem ulega moim pomysłom. Jesteśmy razem 11 lat i wydaje mi się, że z czasem się uodpornił i zaakceptował, że zmiany są wciąż, że to naturalne. Kiedyś każda zmiana wywoływała w nim niechęć a nawet złość. Teraz jak widzi, że moje pomyły zmieniają nasze życie na lepsze sam podejmuje jakieś “odważne’ kroki :).

Bcg
Gość
Bcg

Hm, a mi się wydaje że to ciągły problem tego ,że chyba w każdym człowieku zawsze ścierają się dwie potrzeby -z jednej strony stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa a z drugiej rozwoju i zmian.I tak ma chyba każdy ,bez względu na płeć czy stanowisko .Jeżeli jeszcze dochodzi do tego to co wspólne np.rodzina,dom ,dzieci, czas i energia dla utrzymania związku …..i z tym dwie osoby a czasem nawet dzieci wymuszają jakieś działania … to tego typu tarcia robią się do kwadratu lub więcej .Wcale się nie dziwię że powstają różne sytuacje mogące blokować rozwój.Takie ”podcinanie skrzydeł” widzę raczej jako obronę przed… Czytaj więcej »

MrH
Gość
MrH

Wsparcie bardzo ważna sprawa. Ja wraz z narzeczoną prowadzimy firmę, za 8 miesięcy mamy ślub i wesele z ‘własnej kieszeni’. Cały czas myślimy nad rozwojem tej działalności, a ja dodatkowo wymyślam nowe biznesy.. ona zawsze mówi mi spróbuj 🙂 Mimo tragicznego przykładu ze strony mojej rodziny udaje mi się tworzyć swoją własną szczęśliwą rodzinę. 🙂
Dodałbym tylko, że trudno jest zmienić w kimś coś, jeśli on tego nie chce. Lepiej zmienić kogoś. Odciąć się. Nieraz spotkałem się z tym, że ktoś próbując w kimś coś zmienić – sam przyejął jego złe cechy.

Mateusz Kiszło
Gość
Mateusz Kiszło

Tekst wydaje się z góry zakładać, że partner ma złe intencje. Tymczasem naoglądałem się naprawdę mnóstwa nieszczęśliwych podejść do własnego biznesu, które kończyło się długami. Rozumiem człowieka, który chce rzucić etat i przejść na własne, ale niech zrobi to mądrze sprawdzając pomysł na biznes wcześniej łącząc przynajmniej przez jakiś czas etat z firmą (jeśli się da)

Irmina Liczbik
Gość
Irmina Liczbik

Wydaje mi się, że to też kwestia tego, co naprawdę liczy się dla nas w życiu. Bo może (zabrzmi to brutalnie, ale…) uważamy, że ważniejszy jest ten dobry samochód niż żeby nasz partner był uśmiechnięty od ucha do ucha. Poczucie zagrożenia, że wrócimy do tego co było kiedyś może paraliżować (a jak się nie uda, to trzeba będzie korzystać z mpk i zrezygnować z mięsa, które teraz mamy cały tydzień). Jeżeli jesteśmy na poziomie “nie luksusowym”, to nie ma to takiego znaczenia, ale jak już się przyzwyczailiśmy do pewnych standardów… U nas na szczęście się wspieramy i właśnie, rozmawiamy. Potakiwać… Czytaj więcej »

Lulu
Gość
Lulu

Generalnie to chyba wynika z kompleksow partnera, ze zamiast wspierac podcina skrzydła. Jestem w zwiazku ze starszym partnerem, ktory bezustannie mnie poucza, krytukuje i poprawia. Czasem mam wrazenie ze wszyskto ze mna jest nie tak. Kiedys byłam niezalezna finansowo a zwiazałam sie z gosciem ktory jak moze to bojkotuje nawet moj grafik w pracy. Czasem rozmowa niestety nie wystarczy, jesli druga strona :
1. nie jest zaintetesowana dialogiem ( ale monologiem jut tak!)
2. ma syndrom nieomylnosci
3. sama ma kompleksy
Czasami rozstanie to jedyne rozsadne wyjscie z takiego zwiazku.

PS. Fajny artykuł