Productivity Tips & Tricks

Email in Fire. Computer Graphics.

WIADOMOŚĆ 1: Słyszałeś o “90-90-1”?

Cześć, tu Bartek 🙂

Dzisiaj mamy piękny i słoneczny poniedziałek. Nie wiem czy siedzisz teraz w pracy, czy czytasz tego maila na smartfonie.

W każdym razie skoro już czytasz te słowa, to znaczy, że lubisz uczyć się o rzeczach, które mogą poprawić Twoją efektywność w życiu osobistym i zawodowym.

Dlatego dzisiaj mam dla Ciebie cudownie prostą, ale skuteczną rzecz. Jak ją poznasz to ohhhh…. no będzie się działo!!!

Między innymi ta metoda sprawiła, że w 2017 roku zrobiłem gigantyczny progres w swojej firmie (i w życiu osobistym również):

  • Zrobiłem dużą kampanię, która łącznie wygenerowała ponad ćwierć miliona złotych
  • Kupiliśmy mieszkanie w bardzo dobrej lokalizacji
  • Wynająłem kilka bloków dalej kolejne mieszkanie, które służy nam za biuro
  • Zatrudniłem na pełny etat wspaniałego człowieka na stanowisko koordynatora projektów
  • Budujemy drugą odnogę dla firmy: usługi polegające na całościowych wdrożeniach kampanii promocyjnych
  • Praktycznie każdy weekend wyjeżdżamy gdzieś z żoną i córeczką

Szczerze mówiąc, jest lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć. Duży udział w tym wszystkim ma metoda 90-90-1.

Co to takiego? Na czym ona polega? Już tłumaczę.

Twórcy gier, aplikacji internetowych i platform społecznościowych wydają grube miliony na testy i badania, które mają tylko jeden cel: utrzymać jak najdłużej naszą uwagę.

Dlatego tak bardzo gonimy za lajkami na Facebooku, serduszkami na Instagramie, komentarzami.

Autorzy platform skrupulatnie badają co nas wciąga, jakie powiadomienia sprawiają, że wracamy np. na Facebooka. Oni robią tysiące eksperymentów, żebyśmy spędzali tam jak najwięcej czasu.

Podobno patrzenie w smartfon porusza w mózgu te same obszary co… kokaina! Wyobrażasz to sobie?

Dynamiczny rozwój technologii sprawił, że ludzie są niesamowicie rozproszeni. Dlatego jeśli chcesz mieć wyniki w dowolnym aspekcie życia, to pracuj nad swoją koncentracją.

Pracuj nad skupieniem.

Metoda 90-90-1: co to jest?

Przejdźmy do sedna. Na czym polega metoda 90-90-1?

Chodzi o to, żebyś pracował w trybie:

  •  90 dni
  • 90 pierwszych minut dnia (o ile to możliwe)
  • 1 RZECZ!

Wierz mi, że jak zaczniesz stosować tę metodę, to zrobisz niesamowity postęp w każdej rzeczy, którą się zajmiesz.

To może być praca nad aplikacją, pisanie książki, pisanie artykułów, nauka języka obcego, nauka programowania, montowania video itd.

Ważna uwaga:

Prawdopodobnie nie dasz rady od razu zabrać się za jakieś zadanie w trybie 90-90-1. To tak, jakbyś chciał przebiec maraton bez jakiegokolwiek przygotowania.

Zacznij od mniejszych przedziałów czasowych. Na spokojnie. Tu nie chodzi o jednorazowy zryw, ale o to, żeby ta zmiana była trwała.

Dlatego obniż poprzeczkę i zacznij od poziomu 10-10-1.

„Pracuję przez 10 dni, 10 minut dziennie, nad [pisaniem magisterki / nauką słówek / ćwiczeniami fizycznymi / czytaniem książki]”.

Pamiętaj, że w czasie robienia tego zadania nie wolno Ci zrobić nic innego. Dlatego najlepiej wynieś na ten czas smartfon do innego pomieszczenia. Albo wycisz go i schowaj do szuflady.

Jeśli uda Ci się zaliczyć ten poziom, to przestaw się na tryb 15-15-1. Następnie powoli, powoli rozszerzaj blok czasowy, który będzie wręcz ŚWIĘTY. 90 minut pełnego i niczym niezmąconego skupienia.

Jeśli chcesz mieć fenomenalne wyniki, to musisz działać zupełnie inaczej niż 95% społeczeństwa.

Ludzie wstają i zamiast wykorzystać to, że ich mózg jest najbardziej wypoczęty i gotowy do działania na najwyższych obrotach, to oglądają głupie nagrania pokazujące kota ujeżdżającego odkurzacz.

Albo zaraz po przebudzeniu przeglądają Facebooka, bo to daje im szybki strzał dopaminy. Facebookowi właśnie o to chodzi.

Pamiętaj:

  • Energia u większości ludzi jest największa z samego rana.
  • Siła woli jest największa z samego rana.
  • Koncentracja jest największa z samego rana.

Nie marnuj tego „porannego paliwa” na rzeczy, które Cię ogłupiają!

Wiem, że być może rano musisz wyjść do szkoły, albo na uczelnię. Jeżeli masz rodzinę, to może musisz ogarnąć dzieci, potem zawozisz je do szkoły itp.

Jasne jak słońce. Każdy z nas ma inny tryb życia i pracy.

Dlatego zamiast podchodzić do tego na zasadzie „u mnie się tak nie da”, to pomyśl jak możesz tę technikę zmodyfikować do swojego życia. Jestem pewien, że znajdziesz jakieś rozwiązanie.

Jutro z rana podeślę Ci kolejną wskazówkę.

Mam też dla Ciebie małą niespodziankę.

Jak pewnie wiesz, osoby które zapisują się na mój newsletter dostają zaraz po zapisie jednorazową ofertę na kurs „Extreme Productivity”.

Korzysta z tego niewielki procent wszystkich, którzy podają adres email. Doskonale to rozumiem, bo oni jeszcze mnie nie znają.

Podali maila, ale jeszcze nie ma między nami takiej „chemii”, żeby chcieli kupić produkt. Normalna sprawa, ja też potrzebuję czasu, żeby sięgnąć po portfel 🙂

Mija kilka tygodni, nowi czytelnicy sięgają po moje artykuły, oglądają video i stwierdzają:

„Ten Popiel to jednak w porządku gość. Szkoda, że nie kupiłem tego kursu”.

Dlatego raz na dwa lata daję możliwość ponownego wejścia na pokład dla tych, którzy:

  •  poznali mnie
  •  polubili
  • zaufali mi

…ale nie kupili „Extreme Productivity” w jednorazowej ofercie.

Jeżeli jesteś taką osobą, to zapraszam:

::: Kliknij tutaj i zapoznaj się z ofertą :::

Oferta ważna jest tylko do najbliższej środy (18.04) do 23:59.

Zamierzam niebawem cały kurs nagrać zupełnie na nowo. Kurs będzie wzbogacony o sporą ilość nowych technik, będzie też zupełnie inaczej nagrany.

Mam dobrą i złą wiadomość.

Zła wiadomość jest taka, że nowa wersja „Extreme Productivity” będzie dwukrotnie droższa.

Dobra wiadomość jest taka, że jak zainwestujesz teraz, to nową, zaktualizowaną wersję kursu „Extreme Productivity” dostaniesz za jakiś czas (prawdopodobnie w wakacje) ZUPEŁNIE ZA DARMO!

Wszystkie szczegóły znajdziesz
na tej stronie-kliknij i przeczytaj

Miłego dnia!

– Bartek

PS.

Miej oko na swoją skrzynkę, bo jutro dostaniesz ode mnie następną ciekawą wskazówkę.

==

WIADOMOŚĆ 2: Ty masz smartfon, czy on ma Ciebie?

Cześć,

Zgodnie z obietnicą przesyłam kolejną porcję wskazówek, które sprawią, że Twoja efektywność poszybuje w kosmos. Dzisiaj krótko o tym, jak wyrwać się ze szponów smartfona:

1. Wyłącz powiadomienia

Instalując jakąś aplikację prawdopodobnie domyślnie zgadzasz się na wszystko po kolei. Regulaminy, powiadomienia itp. Jeżeli masz włączone powiadomienia z aplikacji, która naprawdę pełni kluczową rolę w Twojej pracy to żaden problem. Ale na 99% tak nie jest 🙂

Wszystkie powiadomienia zwyczajnie co chwilę wyrywają Cię ze stanu skupienia.

Bądź proaktywny, a nie reaktywny.

Co to oznacza? A no to, żebyś sprawdzał powiadomienia kiedy TY tego chcesz, a nie za każdym razem kiedy telefon zawibruje.

W swoim smartfonie wyłączyłem wszelkie plakietki, powiadomienia wyskakujące na pasku, powiadomienia wyskakujące na zablokowanym ekranie. Jedyne powiadomienia jakie zostawiłem to takie, które pojawiają się bezgłośnie przy danej ikonce. Przykładowo jeśli ktoś napisze do mnie maila, to przy ikonie pojawi się to małe czerwone kółeczko z cyfrą informującą o ilości nieprzeczytanych wiadomości.

To wystarczy – naprawdę. Sprawdzaj to kiedy masz na to czas i ochotę.

Wejdź w ustawienia telefonu >> powiadomienia aplikacji i tam poustawiaj to jak trzeba. Przede wszystkim wyłącz wszelkie dźwięki, piknięcia i wibrowanie.

Serio, nie musisz reagować natychmiast na każdą pierdołę.

2. Wersja dla leniwych

Nie masz czasu na grzebanie w ustawieniach? W takim razie zrób tylko wersję minimum.

Wejdź w:

ustawienia >> dźwięki >> wibrowanie.

Wyłącz wibrowanie zarówno w trybie dzwonka jak i w trybie cichym. Następnie odłóż telefon ekranem do dołu. Boisz się o ekran? To przy najbliższej okazji w punkcie z gadżetami do telefonów kup sobie szkło chartowane. Już kilka razy szkło uchroniło mnie przed pęknięciem właściwego ekranu.

Jeżeli czekasz na ważny telefon to jedynie zostaw sygnał dźwiękowy związany z połączeniem telefonicznym.

Taaa Daaaa!!! Gotowe!

Jak nie będziesz czuł wibrowania, ani nie zobaczysz żadnych powiadomień, to Twoja koncentracja na zadaniu NATYCHMIAST skoczy do góry.

Skorzystaj z tej wskazówki najlepiej teraz (według statystyk ponad połowa osób, która czyta tego maila robi to na smartphonie). Zatem skoro już masz go w ręce, to wyłącz wszelkie wyskakujące powiadomienia, plakietki i dzwoneczki.

Dzisiaj możesz czuć się dziwnie, że jakoś tak jest cicho i spokojnie, ale po kilku dniach się przyzwyczaisz 😊

Na razie tyle.

Jeśli czytałeś wczorajszego maila o metodzie 90-90-1, to wiesz, że naszykowałem małą niespodziankę dla swoich czytelników.

Być może nawet już wczoraj skorzystałeś z mojej oferty. Jeśli tak jest to nie gniewaj się, że wysyłam do Ciebie kolejne wiadomości. Po prostu uważam, że daję w tych mailach wskazówki, które mogą być pomocne również dla moich klientów. Nie wiem kiedy włączysz kurs, a te triki, które dawkuję mailowo możesz wykorzystać od zaraz.

„Bartek, ale jaki mail? Jaka oferta? O co chodzi?”

Już wszystko wyjaśniam.

Osoby które zapisują się na mój newsletter dostają zaraz po zapisie jednorazową ofertę na kurs „Extreme Productivity”.

Korzysta z tego niewielki procent wszystkich, którzy podają adres email. Doskonale to rozumiem, bo oni jeszcze mnie nie znają.

Podali maila, ale jeszcze nie ma między nami takiej „chemii”, żeby chcieli kupić produkt. Normalna sprawa, ja też potrzebuję czasu, żeby sięgnąć po portfel 🙂

Mija kilka tygodni, nowi czytelnicy sięgają po moje artykuły, oglądają video i stwierdzają:

„Ten Popiel to jednak w porządku gość. Szkoda, że nie kupiłem tego kursu”.

Dlatego raz na dwa lata daję możliwość ponownego wejścia na pokład dla tych, którzy:

  •  poznali mnie
  •  polubili
  • zaufali mi

…ale nie kupili „Extreme Productivity” w jednorazowej ofercie.

Jeżeli jesteś taką osobą, to zapraszam:

::: Kliknij tutaj i zapoznaj się z ofertą :::

Oferta ważna jest tylko do najbliższej środy (18.04) do 23:59.

Niebawem nagramy cały kurs na nowo, tym razem w formie studyjnej. Wzbogacimy go też o sporą ilość nowych, praktycznych technik.

Mam dobrą i złą wiadomość.

Zła wiadomość jest taka, że nowa wersja „Extreme Productivity” będzie dwukrotnie droższa.

Dobra wiadomość jest taka, że jak zainwestujesz teraz, to nową, zaktualizowaną wersję kursu „Extreme Productivity” dostaniesz za jakiś czas (prawdopodobnie w wakacje) ZUPEŁNIE ZA DARMO!

Wszystkie szczegóły znajdziesz 
na tej stronie-kliknij i przeczytaj

Miłego dnia!

– Bartek

PS.

Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj podeślę kolejne ciekawe wskazówki, które pomogą Ci poskromić Twój ukochany smartphone. Rzuć okiem na skrzynkę po 16:00.

==

WIADOMOŚĆ 3: to jest przerażające… 🙁

Cześć, tu Bartek 🙂

Dzisiaj rano wysłałem mail z poradą na temat tego, jak nie zostać niewolnikiem smartfona. To jest przerażające jak bardzo daliśmy się zniewolić przez te małe, sprytne urządzenia.

Jeżeli zapisałeś się na listę adresową dopiero dzisiaj po 9:00 i nie dostałeś tego maila, to nic straconego! Jutro na blogu opublikuję treść wszystkich wiadomości, więc na spokojnie nadrobisz.

Lecimy z kolejną porcją wskazówek.

1. Sprawdź się!

Trochę ze mnie gapa, bo powinienem ten punkt wysłać w pierwszym mailu, ale już trudno.

Wydaje Ci się, że nie używasz smartfona aż tak często? Też tak myślałem 🙂 Polecam sprawdzić jak to naprawdę u Ciebie wygląda. Zainstaluj aplikację „Quality Time” (na Androida), albo „Moment” (na iOS). Obie działają podobnie i mierzą ile czasu spędzasz w różnych aplikacjach i ile razy zajrzałeś do konkretnej aplikacji.

Po kilku dniach będziesz w szoku po tym jak porównasz swoje „wydaje mi się” z faktami.  Dla wielu osób, to może być kubeł zimnej wody.

2. Wyloguj się ZA KAŻDYM RAZEM

Ta porada jest bardzo świeżutka, bo stosuję ją od ok. miesiąca, ale już widzę gigantyczne rezultaty i zaraz Ci o nich opowiem.

Chodzi o to, że za każdym razem wylogowuję się z aplikacji Facebookowej. Tak, za każdym razem. Właściwie to przez ostatni miesiąc zalogowałem się do niej może z 3-4 razy.

Kiedy klikam w ikonę FB na smarfonie, to pokazuje mi się taki ekran:

To jest właśnie taki moment kiedy mogę się zatrzymać i zadać sobie pytanie:

„Ale po co w ogóle ja chcę tam wejść? Przecież jeśli ktoś coś do mnie napisał, to dostanę powiadomienie na Messengerze”.

Normalnie klikasz w niebieską ikonkę i… przepadasz. Drzwi są cały czas szeroko otwarte. Kiedy widzisz ekran logowania, to jest tak, jakbyś drzwi za każdym razem musiał otwierać kluczem.

Skoro nie Facebook to co?

Nie uwierzysz, ale jest takie coś jak książka! 😁 Zatem gładko wchodzimy w punkt 3, czyli…

3. Czytaj

Przez ostatni miesiąc zamiast FB odpalałem aplikację Aldiko. Przeczytałem cztery książki szwedzkich autorów Michaela Hjortha i Hansa Rosenfelda. Jestem w połowie ostatniej części.

Dokładnie wygląda to tak:

Cz1. „Ciemne sekrety” – 488 stron

Cz2. „Uczeń” – 580 stron

Cz3. „Grób w górach” – 496 stron

Cz4. „Niemowa” – 456 stron

Cz5. „Oblany test” – 440 stron (jestem w połowie)

Przeczytałem łącznie ok. 2240 stron.

Teraz najlepsze: czytałem te książki wszędzie tam gdzie normalnie przeglądałbym FB: w kolejce w sklepie, w poczekalni do lekarza, czekając na jakieś spotkanie, no i oczywiście w „świątyni dumania”.

Czasami przeczytałem kilka rozdziałów, czasami pół, a czasami przerzuciłem tylko trzy ekrany. To nie ma znaczenia.

Często pewnie myślisz:

„Aaa mam tylko 3 minuty, to nie ma sensu zaczynać ebooka / artykułu. Zobaczę co tam na FB”.

Zgadłem? 😉

Też tak myślałem, ale po tym eksperymencie jest mi cholernie wstyd, że tyle czasu zmarnowałem przeglądając FB :/

Ok, na dzisiaj wystarczy. Jutro kolejna porcja ciekawych trików.

Przypominam, że tylko do jutra można dołączyć do grona uczestników kursu „Extreme Productivity” i dodatkowo zgarnąć w prezencie kurs: “Odkryj Swoje Mocne Strony”.

Osoby które zapisują się na mój newsletter dostają zaraz po zapisie jednorazową ofertę na kurs „Extreme Productivity”. Korzysta z tego niewielki procent wszystkich, którzy podają adres email. Doskonale to rozumiem, bo oni jeszcze mnie nie znają.

Podali maila, ale jeszcze nie ma między nami takiej „chemii”, żeby chcieli kupić produkt. Normalna sprawa, ja też potrzebuję czasu, żeby sięgnąć po portfel 🙂

Mija kilka tygodni, nowi czytelnicy sięgają po moje artykuły, oglądają video i stwierdzają:

„Ten Popiel to jednak w porządku gość. Szkoda, że nie kupiłem tego kursu”.

Dlatego raz na dwa lata daję możliwość ponownego wejścia na pokład dla tych, którzy:

  •  poznali mnie
  •  polubili
  • zaufali mi

…ale nie kupili „Extreme Productivity” w jednorazowej ofercie.

Jeżeli jesteś taką osobą, to zapraszam:

::: Kliknij tutaj i zapoznaj się z ofertą :::

Oferta ważna jest tylko do najbliższej środy (18.04) do 23:59. Pozostało jeszcze tylko:

Zamierzam niebawem cały kurs nagrać zupełnie na nowo. Kurs będzie wzbogacony o sporą ilość nowych technik, będzie też zupełnie inaczej nagrany.

Mam dobrą i złą wiadomość.

Zła wiadomość jest taka, że nowa wersja „Extreme Productivity” będzie dwukrotnie droższa.

Dobra wiadomość jest taka, że jak zainwestujesz teraz, to nową, zaktualizowaną wersję kursu „Extreme Productivity” dostaniesz za jakiś czas (prawdopodobnie w wakacje) ZUPEŁNIE ZA DARMO!

Wszystkie szczegóły znajdziesz 
na tej stronie-kliknij i przeczytaj

Produktywnego dnia!

– Bartek

==

WIADOMOŚĆ 4: Stosujesz “R.O.T.I.”? Nie? Popełniasz błąd.

Cześć, tu Bartek.

Mam dla Ciebie koncepcję, która dużo zmieniła w moim sposobie myślenia i działania. Ta koncepcja to ROTI. Zaraz dokładnie wytłumaczę, o co w tym chodzi.

Każdy kto zetknął się z inwestycjami zna skrót ROI (Return On  Investment). To nic innego jak po prostu zwrot z inwestycji. Aby policzyć ROI w procentach używa się najczęściej tego wzoru:

ROI% = (Przychód – Koszt) ÷ Koszt × 100%

Przykładowo jeśli kupię kawalerkę za 80 tys. zł i włożę w jej remont 30 tys. zł (materiały + ekipa remontowa), to moje koszty wynoszą 110 tys. zł.

Jeśli taką kawalerkę sprzedam za 150 tys. zł to będzie to:

ROI% = (150.000 – 110.000) ÷ 110.000 x 100%

ROI (zwrot z inwestycji) = 36%

Realnie zwrot jest mniejszy, bo nie policzyłem podatków, czasu przeznaczonego na szukanie mieszkania, oglądanie, negocjacje, rozmowy z ekipą remontową itd. Powyższy przykład – na potrzeby tej wiadomości – jest bardzo, bardzo uproszczony.

Jeśli chcesz podnieść swoją efektywność, to w ten sam sposób powinieneś podchodzić do różnych zadań i brać pod uwagę ROTI, czyli Return On Time Investment – zwrot zainwestowanego czasu.

Krótko mówiąc: inwestujesz w coś swój czas teraz po to, żeby odzyskać go w dużo większej ilości w przyszłości.

Kilka przykładów i pomysłów na zwiększenie ROTI.

1. Delegowanie

Powiedzmy, że jakieś zadanie zajmuje Ci godzinę dziennie przez 20 dni w miesiącu. Niech to będzie odpisywanie na maile. Przyjmijmy, że wyszkolenie kogoś, kto może robić to za Ciebie zajmie Ci 3 godziny.

Zatem po trzech dniach już wchodzisz na zero.

W pierwszym miesiącu zainwestowałeś 3 godziny, ale odzyskałeś aż 17, więc Twój zwrot z inwestycji wynosi 466%!

2. Szablony

Zamiast odpisywać na maile i prywatne wiadomości każdemu z osobna przygotuj szablony odpowiedzi. Wielokrotnie będziesz otrzymywał te same pytania. Osobiście rozwiązałem to tak, że na część powtarzających się tematów napisałem artykuł, albo nagrałem video. Teraz jak ktoś pyta o daną sprawę, to wysyłamy mu odpowiedni link 😉

3. Stałe przelewy

Tego nie da się ustawić wszędzie, ale być może korzystasz z usług, które opłacasz co miesiąc taką samą kwotą. To może być opłata za internet, opłata za prowadzenie księgowości, polisy na życie itd. Przejrzyj swoje wyciągi i jeżeli masz powtarzające się płatności w tej samej kwocie, to zdefiniuj stałe przelewy.

4. Listy kontrolne i schematy

Mam na tym punkcie fioła, ale posiadanie takich list i schematów bardzo usprawnia moją pracę. Mamy listy kontrolne do: nagrań video, pisania artykułów, realizacji dużych kampanii promocyjnych, wgrywania kursu na platformę, rekrutacji itd. Trzymanie wszystkiego w głowie jest zawodne.

Listy kontrolne możesz mieć do czego chcesz: konkretne miejsca do sprzątnięcia, rzeczy do spakowania na wyjazd, przygotowanie szkolenia itd.

5. Porządek w dokumentach

Czy potrafisz znaleźć swój paszport w mniej niż 3 minuty? A akt notarialny mieszkania? Albo umowę najmu? Większość ludzi ma jakieś specjalne szuflady, albo opasłe segregatory z dokumentami, ale jak trzeba coś znaleźć, to za każdym razem przetrząsają wszystko po kolei.

Rozwiązanie jest dość proste: kilka teczek, naklejki, etykietki i marker. Wszystko znajdziesz w pierwszym lepszym sklepie z artykułami biurowymi.

Tak – wiem, że nie chce Ci się tego robić.

Tak – wiem, że masz inne, ważniejsze rzeczy na głowie.

Tylko potem gdy nagle coś trzeba znaleźć, to pewnie o mało co nie dostajesz zawału. Naprawdę potrzebny Ci cały ten stres? Zajmie Ci to maksymalnie kilka godzin, a będziesz miał święty spokój na najbliższe kilka, jak nie kilkanaście lat.

O porządek w plikach na komputerze nawet nie pytam 😉

To już ostatni mail z tej serii. Jeśli przegapiłeś poprzednie, to nic straconego. Wszystkie wiadomości zebrałem na tej stronie.

WAŻNE: dzisiaj o 23:59 zamykam możliwość dostania się na pokład kursu „Extreme Productivity”.

Kliknij tutaj i zarezerwuj swoje miejsce

„Ale o co w ogóle chodzi z tym kursem?”

Już wszystko wyjaśniam.

Osoby które zapisują się na mój newsletter dostają zaraz po zapisie jednorazową ofertę na kurs „Extreme Productivity”.

Korzysta z tego niewielki procent wszystkich, którzy podają adres email. Doskonale to rozumiem, bo oni jeszcze mnie nie znają.

Podali maila, ale jeszcze nie ma między nami takiej „chemii”, żeby chcieli kupić produkt. Normalna sprawa, ja też potrzebuję czasu, żeby sięgnąć po portfel 🙂

Mija kilka tygodni, nowi czytelnicy sięgają po moje artykuły, oglądają video i stwierdzają:

„Ten Popiel to jednak w porządku gość. Szkoda, że nie kupiłem tego kursu”.

Dlatego raz na dwa lata daję możliwość ponownego wejścia na pokład dla tych, którzy:

  •  poznali mnie
  •  polubili
  • zaufali mi

…ale nie kupili „Extreme Productivity” w jednorazowej ofercie.

Jeżeli jesteś taką osobą, to zapraszam:

::: Kliknij tutaj i zapoznaj się z ofertą :::

Oferta ważna jest tylko do najbliższej środy (18.04) do 23:59.

Niebawem nagramy cały kurs na nowo, tym razem w formie studyjnej. Wzbogacimy go też o sporą ilość nowych, praktycznych technik.

Mam dobrą i złą wiadomość.

Zła wiadomość jest taka, że nowa wersja „Extreme Productivity” będzie dwukrotnie droższa.

Dobra wiadomość jest taka, że jak zainwestujesz teraz, to nową, zaktualizowaną wersję kursu „Extreme Productivity” dostaniesz za jakiś czas (prawdopodobnie w wakacje) ZUPEŁNIE ZA DARMO!

Wszystkie szczegóły znajdziesz 
na tej stronie-kliknij i przeczytaj

Miłego dnia!

– Bartek

Productivity Tips & Tricks
Oceń ten artykuł