Umieram…

Noszę się już kilka dni z opublikowaniem tego tekstu. Stało się coś niezwykłego i w zasadzie cały czas zastanawiam się czy chęć podzielenia się tym jest dobrym pomysłem.

Nie ukrywam, jestem jeszcze trochę poddenerwowany i czuję się jak ktoś, kto nigdy nie występował na scenie, a za chwilę ma wyjść na środek i powiedzieć coś do publiczności liczącej 22 tysiące osób.

Drżenie rąk, przyspieszone tętno i takie dziwne ściskanie w gardle. To dziwne bo przecież piszę, a nie mówię.

Przeczytałem mnóstwo książek o rozwoju osobistym, kursy, szkolenia, wystąpienia itd. Na wielu z nich podkreślano, że trzeba korzystać z życia bo tu nie ma próby generalnej. Masz jedną jedyną szansę.

Oczywiście, możemy wysnuwać teorie o życiu po życiu, albo reinkarnacji, ale przemilczmy to, bo wchodzenie w takie tematy zawsze powoduje ideologiczne konflikty, a takich tu nie chcemy.

W każdym razie miesiąc temu dotarło do mnie i to tak naprawdę mocno, że… umieram.

Ty też.

Być może w tej chwili Cię to dziwi, ale taka jest prawda.

Widziałeś jak na filmach osoba, która jest chora np. na raka informuje kogoś o tym, że jej dzień nadchodzi?

Coś w stylu: “Ja umieram. Zostało mi pół roku.”?

Ja też to widziałem. Dziesiątki razy. I nigdy nie zrobiło to na mnie absolutnego wrażenia. Umiera to umiera. Wzruszałem w takich chwilach ramionami i czekałem na kolejne sceny.

Dopiero miesiąc temu, kiedy urodziła się moja córeczka i kiedy po raz pierwszy wziąłem ją na ręce pomyślałem, że ona jest taka maleńka, taka niewinna, taka bezbronna, a jej zegar już tyka.

Dostała na starcie pełny bak i z każdym dniem paliwa zwanego życiem jest odrobinę mniej.

Pomyślałem o sobie. O tym, że za kilka lat będę w połowie swojego życia. O tym co chciałbym zrobić, kogo poznać, gdzie pojechać i co chciałbym po sobie zostawić.

Zrealizowałem wiele swoich marzeń, ale całe mnóstwo jeszcze czeka w kolejce.

Wtedy właśnie dotarło do mnie, że niczym nie różnię się od tych ludzi widzianych na filmach. Dotarło do mnie, że ja też umieram. Że zegar tyka. Paliwo wycieka.

Jeśli ufać statystykom, to pozostało mi 44 lata. Tylko czy aż? I nie wiadomo, co może wydarzyć się do tego czasu. Może będę się kołysał w bujanym fotelu na tarasie pięknego domu i czytał książkę, a może będę przykuty do szpitalnego łóżka. Mogę mieć wylew, zawał albo raka. Któż to wie? Czysta loteria.

Mam na to jakiś wpływ ponieważ ćwiczę i w miarę zdrowo się odżywiam, ale kiedy wsiadam za kółko, to na autostradzie z naprzeciwka raz za razem jadą pociski ważące ponad tonę i pędzące z prędkością ponad 150 km/h.

Wystarczy, że któryś przyśnie, odbierze telefon, obleje się gorącą kawą, którą pięć minut wcześniej kupił na stacji. Chwila nieuwagi i… żegnajcie przyjaciele.

Ta świadomość kazała mi jeszcze raz spojrzeć na swoje marzenia, lęki i relacje. Niektóre z nich jeszcze są poza moim zasięgiem, ale cała reszta wcale nie jest jakaś skomplikowana.

Testuj marzenia

Zawsze mieszkałem w blokach i jednym z moich marzeń jest dom. Tak sobie marzyłem, że kiedyś albo kupię, albo wybuduję dom.

Tylko rodzi się kolejne pytanie: może ja tak chcę tego domu, a co będzie jak moje wyobrażenie będzie zupełnie oderwane od rzeczywistości?

Co jak uznam, że dom, to jednak nie moja bajka?

Co jak mi się odmieni i nagle będę chciał wrócić do miasta? Co jak będę chciał zamieszkać np. w Warszawie czy Nowym Jorku?

Po takiej serii pytań prędzej czy później zawsze nadchodzi odpowiedź. Tak też było i tym razem. Bo przecież, żeby sprawdzić jak się mieszka w domu, to ja go wcale nie muszę kupować, ani budować. Mogę wynająć i to się stanie jeszcze w tym roku. Jak to pięknie nazwali bracia Heath to taka “pocztówka ze stacji docelowej”.

Uważam, że marzenia warto testować.

Chcesz się wybrać do Paryża, ale nie stać Cię na dłuższy pobyt? A po cholerę czekać aż Cię będzie stać na dłuższy pobyt? Może teraz wystarczy krótki?

Wyleć w sobotę rano, zobacz tą wieżę Eiffla, wjedź na nią, zjedz żabie udka i wracaj do Polski. Bez noclegu, bez hotelu itd. Po prostu zasmakuj tego. Taki krótki pobyt spowoduje, że już będziesz wiedział jak to jest być w Paryżu. I albo Ci przejdzie, albo się w nim zakochasz i zrobisz co się da, żeby tam wrócić na dłużej.

Chcesz kiedyś mieć własne Lamborghini? Nie wrzucaj zdjęć na pulpit, nie wizualizuj. Sprawdź czy w Twoim województwie nie ma wypożyczalni, albo czy ktoś nie chce sprzedać Lambo. Ok, za 30 minut jazdy Lamborgini zapłacisz około 1000 zł, ale heloooł! Spełnisz swoje marzenie!

Poza tym hmmm… 1000 zł? Jak jesteś młody, to na roznoszeniu ulotek zarobisz tyle w ciągu miesiąca. Jak trochę starszy i to naprawdę Twoje marzenie, to kwestia zarządzania finansami. Wspomnienia z jazdy pozostaną do końca życia.

Skok spadochronowy trwający zaledwie kilka minut kosztował mnie niewiele mniej i nie żałuję ani złotówki. Ani grosika. Bo było cudownie i tego mi nikt nie zabierze.Co ciekawe – mam lęk wysokości, ale czy to miało mnie zatrzymać?

I tym sposobem przeskakujemy do drugiej kategorii, a mianowicie…

Zmierz się z lękiem

Przez długi czas mieszkałem na ósmym piętrze. Zawsze gdy wychylałem się na balkonie to pojawiał się taki dziwny lęk. Mimo, że nie wychylałem się specjalnie mocno, to ręce zaciskały się na barierce.

Ale to mnie nie powstrzymało ani przed skokiem na bungee, ani przed wyskoczeniem z 4000m. Za każdym razem strasznie się bałem, ale zrobiłem to. Bo nie wyobrażam sobie, że będę miał te 70 lat i zadam sobie pytanie: “dlaczego tego nie zrobiłem?”

Być może Tobie towarzyszą inne lęki. Lęk przed porażką, lęk przed oceną ze strony innych, albo obawiasz się, że jak postawisz na swoim, to rozpętasz konflikt.

Szczerze?

I co z tego?

Zawsze podążałem swoją drogą. Nie zawsze ku zadowoleniu rodziny, co z czasem nauczyło mnie, że czasem lepiej prosić o wybaczenie niż o pozwolenie 😀

Jeżeli chcesz skoczyć na spadochronie, założyć firmę, wyjechać za granicę lub zrobić jakąkolwiek inną rzecz, która budzi obawy u Twoich bliskich to najpierw to zrób, a później o tym mów.

“Mamo, tato skoczyłem wczoraj na spadochronie. Było suuuper! Zobacz wideo :)”.

To lepsze niż powiedzieć: “Chcę skoczyć na spadochronie” i w odpowiedzi usłyszeć: “Oszalałeś? To niebezpiecznie! A co jak to, a jak tamto itd.” To tylko niepotrzebnie nakręca niezdrowe emocje.

Wiem, że masz przed sobą różne rzeczy, których się obawiasz. Też tak mam. Tak, tak – nawet ja muszę się mierzyć z różnymi demonami.

Wiesz co wtedy robię? Skacze w ogień.

Mówię sobie (wybacz nieparlamentarny język): “A jebać to! Co będzie to będzie” i robię krok do przodu. Zazwyczaj ze swoich eksperymentów wychodzę bez szwanku.

Z lękami to jest tak, że za nimi stoi pewne obrzydliwie szkodliwe przekonanie, a brzmi ono: “Nie poradzę sobie z…”.

Może chcesz założyć firmę, ale boisz się, że nie poradzisz sobie z biurokracją. Ale skąd wiesz, że sobie nie poradzisz? I po drugie dlaczego to Ty masz się zajmować papierami? Dzisiaj za naprawdę niewielkie kwoty można to oddelegować specjalistom.

Pomyśl: gdybyś wiedział, że poradzisz sobie ze wszystkim, co Ci się przydarzy, to czego miałbyś się bać?

Poza tym skoro coś jeszcze nie nadeszło, to skąd wiesz, że to jest trudne czy straszne?

Co Ty wróżbita Maciej jesteś? Przecież nie przeżyłeś tego, więc o danej sprawie masz takie pojęcie jak dziewica o seksie. Pomijam takie sprawy jak narkotyki itp. gdzie wcale nie musisz przekonywać się na własnej skórze o ich szkodliwości.

Skoro jesteśmy przy tak sympatycznym temacie jak seks, to pamiętasz swój pierwszy raz i towarzyszący temu dreszczyk emocji? Dzisiaj też się tak boisz jak idziesz ze swoją partnerką do łóżka? Mniemam, że nie.

I tak jest ze wszystkim. Pierwszy wierszyk w przedszkolu, poproszenie koleżanki do tańca, pierwszy dzień w nowej szkole, pierwszy namiętny pocałunek, założenie firmy. Zawsze na początku jest ten irracjonalny strach.

Jednak poradziłeś sobie wtedy i z kolejnymi wyzwaniami też sobie poradzisz.

Oczywiście to nie jest tak, że zawsze wszystko idzie jak po maśle. Czasami jakaś decyzja trochę mnie kosztowała i Ciebie też czeka kilka gorzkich lekcji, ale pieniądze mają tę wspaniałą właściwość, że zawsze można odrobić straty.

Teraz robię to trochę inaczej bo mam wokół siebie grono wspaniałych ludzi i jak borykam się z decyzją, którą oni na pewnym etapie także musieli podjąć, to łapię za telefon, dzwonię i pytam. Skoro jesteśmy przy ludziach, to…

Buduj fantastyczne relacje

Twój czas jest mocno ograniczony. W rzeczywistości masz go mniej niż Ci się wydaje.

Powiedz sobie na głos: “Ja umieram. Zostało mi…. lat życia.” Poważnie, zrób to i sprawdź jakie to wywoła odczucia.

Skoro nasz czas jest ograniczony i pewnego pięknego dnia każdy z nas niczym Chuck Norris kopnie z półobrotu w kalendarz, to warto przejść przez to życie z ludźmi, którzy dostarczą nam wspaniałych przeżyć. Z ludźmi, którzy będą nas wspierać, służyć pomocą i dobrą radą, a relacja z nimi będzie wprost uskrzydlająca (co nie oznacza, że tacy ludzie będą nas tylko głaskać po głowie).

Sam musiałem nad tym dość solidnie popracować bo uważałem, że z niektórymi ludźmi powinienem utrzymać relację, bo tak wypada.

Często to ja byłem jedyną stroną, która inicjowała kontakt. W pewnym momencie przestałem ponieważ jeżeli nie widać zaangażowania z obu stron, to może warto zrobić miejsce dla kogoś, kto chętnie da z siebie nieco więcej?

Kolejnym dość istotnym elementem jest bagaż wnoszony przez drugą stronę do naszej znajomości. Jeżeli ktoś ciągle marudzi, narzeka, krytykuje i nie pozostawia miejsca na polemikę, to pozwalam takim relacjom na dość solidne poluzowanie i polecam robić tak samo.

Bo zwyczajnie szkoda życia i zdrowia na tych, z którymi totalnie jest mi nie po drodze. Rozejdźmy się w pokoju i każdemu będzie się żyło lepiej 🙂

Natomiast jeżeli ktoś:

  •  wnosi do mojego życia dużo dobrej energii
  • jest pozytywnym człowiekiem
  • ma duże doświadczenie i wiedzę, z której ja mogę skorzystać
  • zamiast mówienia o problemach, mówi jak sobie z nimi poradził

to chętnie pozostanę w dobrych kontaktach z taką osobą.

Brakuje Ci motywacji do działania? Chcesz poznać konkretne i sprawdzone wskazówki dotyczące produktywności?

Mnóstwo skutecznych wskazówek dotyczących motywacji, produktywności i skupienia znajdziesz w ebooku: „Przestań jęczeń i weź się wreszcie do roboty”, którego udostępniam całkowicie bezpłatnie. Dostępny jest w formatach pdf, mobi, ePub. Jest także w wersji audiobooka, więc jest to idealne rozwiązanie do samochodu, do słuchania podczas biegania czy spaceru.

v2 - Kopia

Tytuł jest nieco prowokacyjny, ale w środku znajdziesz mnóstwo konkretnej i praktycznej wiedzy.

Ebooka pobrało już ponad 54.000 osób! 

Kliknij Tutaj i Pobierz Ebooka

Umieram…
4.6 (91.48%) 115 votes

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Krystian
Gość
Krystian

Pchnąłeś Mnie tym artykułem do zrobienia czegoś czego tak długo się bałem. Po przeczytaniu tego usłyszałem w głowie 3,2,1 bungee i już odwrotu nie ma ;).
Dzięki, jesteś Wielki.

R
Gość
R

ja tak usłyszałem rok temu ale kolejka na Woodstock była za długa :P, ale spoko kasa się nie zmarnuję, bo można znaleźć bilety lotnicze do Londynu za 97 zł.

Malgosia
Gość
Malgosia

Witam. Porzucilam nie dawno kontakty z pewna osoba poniewaz uznalam ze przez tyle lat ta osoba nigdy nie odezwala sie do mnie pierwsza. Co by bylo gdybym nie zadzwonila…otoz okazuje sie ze nic! Echo. No wiec czytajac Twoj artykul przekonuje sie ze takie decyzje sa w zyciu potrzebne tak jak i miejsce na osoby wartosciowe zamiast tych ktore tylko z grzecznosci odbieraja sluchawke. Dodam ze dzieki Twojemu artykulowi zrozumialam cos jeszcze. Nie cierpie miasta w ktorym mieszkam wrecz nie znosze ale boje sie przeprowadzic do nowego bo go nie znam i zawsze myslam ze trzeba gdzies najpierw pomieszkac zeby sie… Czytaj więcej »

Patryk
Gość
Patryk

Ja natomiast poszedłem o krok dalej.. Po przeczytaniu tego artykułu kupiłem na grouponie po okazyjnej cenie właśnie skok na bungee 😉 Spełniamy marzenia Bartek 😉 Dzięki wielkie – zgodnie z przedmówcą jesteś Wielki 😀

Wanda
Gość
Wanda

Świetny artykuł, uczy nadawania swojemu bytowi lekkości i polotu, daje praktyczne narzędzia do kreowania swojej historii. Dziękuję 🙂

Jan
Gość
Jan

Niestety nie udało mi się przebrnąć przez ten artykuł bo strasznie nudny…..jak bys mógł napisać streszczenie tak w kilku słowach na temat i konkretnie. Pozdrawiam

Eugeniusz
Gość
Eugeniusz

a kto Ci kazał czytać??

Bartosz
Gość
Bartosz

Mi niestety nie udało się nawet zacząć go czytać. :/

Kamil
Gość
Kamil

Pomocny artykuł z przesłaniem. 🙂 Dał mi do myślenia i chęć do działania. Co prawda, nie od razu Kraków zbudowano, ale podjąłem już małe kroki. Dzięki wielkie, czas przestać wegetować. 🙂

Monika
Gość
Monika

A ja od dziecka chcialam spelnic trzy marzenia: zobaczyc Piramidy, zdobyc Kilimandzaro I przeleciec sie balonem.Tylko to ostatnie jeszcze do spelnienia:) pewnie w tym roku:) to czy marzenia sie spelniaja w 90% zalezy od nas samych niwazne jak bardzo z poczatku wydawalyby sie one nierealne

Monika
Gość
Monika

Czasem warto przyśpieszyć marzenia i choć chwilę poczuć się jak to jest – żyjąc chwilą 🙂
i próbować więcej, bo “lepiej jest żałować, to co się zrobiło, niż tego czego nie spróbowało” 😉
“pieniądze mają tę wspaniałą właściwość, że zawsze można odrobić straty” – i to się nazywa prawdziwy entuzjazm 🙂 widzieć szansę w tym, w czym inny nic nie widzą!
Pozdrowienia 🙂

Czarek
Gość
Czarek

Świetny artykuł.Bartku wal dalej dosadnie, mocno i głęboko.Robisz świetną robotę.
Na pewno część ludzi się przebudzi , a przecież o to Ci chodzi prawda;).

krzysiek
Gość
krzysiek

Fajny text. Ciekawe, że ja tak też o tym myślałem…. wyciekające paliwo. Postanowiłem nie obchodzić swoich urodzin około 30. Brałem życie na bagnet. To dobra strategia. Wiele dzięki niej osiągnąłem. Szaleńca stawiają na barykady bardzo chętnie. Marzenia się spełniały jakoś tak same. Ale gdy mój nadal “młody” sposób do życia, stał się zbyt nowoczesny dla przyjaciół, nadeszła pustka. Dlatego tak ważne jest poszukiwanie bratniej duszy, która gra na tej samej partyturze. Jeśli ktoś z przyjaciół zwalnia miejsce, nie można pozwolić by zostawało puste. Jesteśmy dzięki ludziom, i społeczności któą tworzymy. Bez niej, można zrobić wiele, ale czy więcej?. Czy Robinson… Czytaj więcej »

Arek
Gość
Arek

świetny artykuł do poczytania przy popołudniowej kawce Bartek! za 4 miesiące spodziewamy się syna i zacząłem mieć niedawno podobne myśli. Nie jadę 180km/h na autostradzie, zawsze (na prawie) zapinam pasy w samochodzie, częściej i dłużej zajmuje mi kalkulacja ryzyka, czuję jak każda doba wrzuca kolejny bieg i jakoś ten czas szybciej ostatni ucieka itp 🙂 Fajny z Ciebie gość, super, że jesteś, bo dzięki Tobie wiem, że są podobne osoby z podobnymi wyzwaniami, przemyśleniami itp. 🙂 dzięki i pozdrówki 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Odkąd 4 miesiące temu urodziła się moja córeczka, mam takie same myśli 🙂 Czytając nie mogłam wyjść z podziwu, że ktoś przelał je na papier. PS a ja do końca życie będę żałować, że będąc 10 lat temu na florydzie nie zdecydowałam się na lot samolotem myśliwskim, bo szkoda było mi chyba z 600USD.

Anna
Gość
Anna

Carpe diem…( “Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”)

Iza
Gość
Iza

Dokładnie 🙂

Ewa
Gość
Ewa

Prawdę piszesz 🙂 fajnie że Twoja córcia tak Ciebie nakręca pozytywnie, motywuje. A im będzie starsza tym będzie fajniej. Też uważam, że wychodzenie ze swojej strefy komfortu czyni cuda, a budowanie relacji z ludźmi to podstaw 🙂 Pozdrawiam całą Twoją rodzinkę 🙂 🙂 🙂

Ola
Gość
Ola

Witaj, to wszystko bardo fajne, ale dlaczego nie myślisz o tym co będzie po śmierci? Myślę, że to o wiele ważniejsze. To przecież cała wieczność. Myślę też, że w tym wszystkim co robisz pominąłeś Boga. Czy poświęciłeś kiedyś czas na czytanie Jego SŁOWA? Czy potrafisz swojemu dziecku na podobne pytania odpowiedzieć? Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Joanna
Gość
Joanna

Dzięki za kolejny mądry tekst. Ale tytułem to mnie wystraszyłaś ;).
Idę zrobić coś we własciwym kierunku 🙂

Adam
Gość
Adam

Witaj, Bartku. Natchnąłeś mnie bardzo pozytywną energią pisząc ten tekst. Szczerze powiedziawszy, gdy patrzę na swoje życie teraz po przeczytaniu tego tekstu zauważyłem ile bezsensownych błędów popełniłem w życiu, błędów bez których można byłoby się obyć. Dzięki bardzo, czekam na kolejny artykuł bądź prezentację. Pozdrawiam

Adrian Gonet
Gość
Adrian Gonet

Cześć

Artykuł jest naprawdę dobry.Zapiszę go w swojej przeglądarce, aby do niego wracać, żeby przypominać sobie, że życie szybko przeminie i działać jak najwięcej, żeby móc spełniać swoje marzenia, mieć lepsze życie niż teraz, żeby zarobić pieniądze w PP i pomóc swojej rodzinie, dać im lepsze życie, żeby mieli z niego przyjemność. To będzie dla mnie (ten artykuł) postrachem, że życie szybko przeminie. Artykuł bardzo dobry. Pozdro, Adrian

Tomek
Gość
Tomek

Dziękuje

Kalina
Gość
Kalina

Witaj Bartku 🙂 Świetny artykuł!!! Tak się składa, że z samego rana około 5:30 oglądałam kilka filmików motywacyjnych an you tube, jeden miedzy innymi był o tym właśnie, że umrzemy… I tak jak mi sie nie chciało, tak ruszyłam tyłek i pojechałam na wycieczkę do Warkizy, gdzie było tak cudownie spokojnie, morze delikatnie szumiało, słońce pięknie świeciło… Po prostu raj na ziemi!!! Od rana uśmiech nie schodzi z mojej twarzy 🙂 W drodze powrotnej odwiedziłam znajomego , który ma sklep zoologiczny na placu Omonii w Atenach i co??? Zaprosił mnie na wspólny wypad nad morze, na łowienie ryb 🙂 W… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Wiesz, myślę że napisanie tego wpisu było dobrą decyzją. Jedna sprawa, jakkolwiek głupio to zabrzmi, że lubię jak ludzie się przede mną na swój sposób “obnażają”. Pokazują wnętrze. Myślę, że przez ten wpis trochę tam zrobiłeś, zobaczyliśmy że Bartek Popiel też jest człowiekiem i jakieśtam lęki ma, a nie tylko urządzeniem do wygłaszania przemówień. Doceniam to, bardzo.A druga, że takie wpisy pisane “od siebie” są najzwyczajniej w świecie lepsze. Mocniejsze. Prawdziwsze. Czytam i wiem, że to wyszło pod wpływem weny/emocji/nagłego przemyślenia. Słowa jakoś tak same z siebie się lepiej układają i bardziej docierają do naszych skostniałych i przestraszonych mózgów. Tym… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość
Klaudia

Bartku! Regularnie czytam Twojego bloga i chcę Cię pochwalić, ponieważ jesteś fenomenalny w tym co robisz i ogromnie się cieszę, że “popychasz” mnie do działania. Początko artykuł mnie zszokował, uświadomiłam sobie, fakt zostało mi x lat życia, po co marnować to co jeszcze zostało na robienie tego, czego się nie kocha bądź użalanie się nad swoim losem? Mam nadzieję, że utrzymam zmiany, które powstały w mojej głowie po przeczytanie tego tekstu. Bardzo się cieszę , że jesteś z nami!

Hubert Oleszczuk
Gość
Hubert Oleszczuk

Świetny artykuł 🙂 śmierć to jeden z tematów, którego często się unika, a przecież dotknie każdego z nas. Świadomość tego, że kiedyś się umrze potrafi dać mocnego kopa.
A gdy mowa o śmierci to polecam film “The Bucket List”, który przypomina o tym, że każdy umrze i o tym, żeby czerpać z życia pełnymi garściami.

Daniel
Gość
Daniel

Nie dość że człowiek umiera to jeszcze nie żyje, co za paradoks, ja pier****. Zawsze chciałem i chcę więcej, jestem ograniczany i brakuje paru rzeczy do rozwinięcia skrzydeł. Trzeba walczyć i świadomość przemijania jest dobrym napędem, mam nadzieję… zobaczymy co to będzie. Wracam do swoich spraw. Pozdro Bartku.

Beata
Gość
Beata

Dzięki Bartek!

Iza
Gość
Iza

Niee, nie wierze odnalazłam w Twoich artykułach sens i cały czas czekam tylko na kolejne, uwielbiam je czytać i wdrażać w życie Twoje złote rady. Mówię ‘nie wierzę” ponieważ nigdy nie myślałam, że czytając jakieś bzdety (wybacz ale tak uważałam), można z tego coś wyciągnąć, spojrzeć na świat z innej strony, dlatego, dzięki 🙂 Jesteś wielki! 🙂

mario
Gość
mario

Hej, artykul bardzo mi sie podobal. Mysle, ze problemem wiekszosci ludzi, moim zreszta tez, jest to, ze mysla, ze maja czas. Dlatego wszystko odkladaja na pozniej. Moze nawet przewrotnie znajomosc daty smierci by spowodowala, ze w koncu bysmy zaczeli zyc i przestali sie slizgac przez zycie. Jak bym sie dowiedzial, ze zostalo mi 5 lat zycia to na pewno bym robil wszystko zeby je przezyc jak najlepiej, na 100% moich mozliwosci. A tak, mam czas, nie robie nic, moge umrzec w kazdej chwili i umre nieszczesliwy, albo co gorsza bede zyl jeszcze 100 lat w takim marazmie. Najbardziej mnie przeraza… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Cześć Bartku. Dzięki za kolejny ciekawy wpis. Który to już z kolei? 😉

Ja mam taki problem ze sobą, że założyłam swoją firmę i zajmuje się tworzeniem kampanii dla firm na portalach społecznościowych. Całą wiedzę mam w małym palcu, a mój problem dotyczy czegoś innego. Boję się strasznie chodzić po klientach i proponować im swojej usługi.Boję się panicznie, do tego stopnia, że mogę przesiedzieć całe popołudnie w samochodzie pod lokalem potencjalnego klienta i potem wrócić do domu. Jest strasznie ciężko. Jak to przezwyciężyć? Mam z tym OGROMNY (jak widzisz) problem.

Pozdrawiam

Lena
Gość
Lena

Niezastąpiony Bartku!
To jeden z najlepszych tekstów “nakręcających” do działania.
Dziękuję za “dotkliwe” przypomnienie i … wsparcie 🙂
Niby wszyscy wiemy, co nas czeka, ale przecież nie wiemy kiedy “to” się wydarzy; wydaje nam się, że stanie się to kiedyś, gdzieś – “za górami, za lasami”, w niewyobrażalnie dalekiej przyszłości 🙂
Ale, jak mówi przysłowie: Nikt jeszcze nie widział jutrzejszego słońca…
A o relacjach z innymi – nic dodać, nic ująć! Ogromne dzięki!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Podpisuje sie pod tekstem rekoma i nogami!!! Prawda w kazdym calu 🙂

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Wiele lat uczę innych własnie na jednej z sesji na jaka przychodzą, zostaw to co było bo to jest przemijający fakt , a ty masz czas tu i teraz aby wejść w jutro zahaczając o dzisiaj . Bo jutro jest dzisiaj, dziękuję Bartku, upewniasz mnie ,że to co robię od wielu lat ma sens! Dziękuję

Wojtek
Gość
Wojtek

Bartku, to jeden z najlepszych Twoich tekstów (proszę Cię o wybaczenie, ale nie mogę się powstrzymać przed zaledwie jedną, jedyną uwagą co do tekstu, a mianowicie “WieŻę Eiffla, ewentualnie Eiffela, – bo to Francuz był, nie Niemiec – a nie wieRZę, choć wieRZę, że to był tylko przypadkowy błąd. 🙂 🙂 🙂 Tak więc, powtarzam, to jeden z Twoich najlepszych tekstów, może dlatego, że jakoś tak mi bliski. Ale nie byłbym oczywiście sobą, gdybym nie miał kilku “ale”, i to nie dlatego, żebym miał być jakimś malkontentem, tylko po prostu dlatego, że wiele z rzeczy, o których piszesz, ma jakieś… Czytaj więcej »

wanda
Gość
wanda

Wojtku.Jeśli jesteś otwarty na info zwrotne /pytam o odwagę spojrzenia w oczy niefajnej prawdzie/- to masz szansę na wszystko inaczej niż do tej pory. Jeśli wolisz dalej jechać w życie na wciśniętym jednocześnie hamulcu i gazie to nie czytaj tego tekstu dalej. Otóż z tego co piszesz jednoznacznie wynika/ a znam się na tym co piszę/ że chodzisz w podwójnych butach: chcesz być romantykiem i “praktykiem”. Z jednej strony próbujesz żyć własnym życiem, a z drugiej strony nigdy nie odciąłeś się od “pępowiny” matki. To co piszesz o Jej chorobie i Twojej trosce o nią jest naturalnym uczuciem dla każdego… Czytaj więcej »

joanna
Gość
joanna

Wando, miałam z relacjami taki sam problem jak Wojtek. Dzięki za ten wpis. Ja skorzystam na pewno :} Joanna

Łukasz
Gość
Łukasz

Nie wiem na jakiej podstawie Ty wydedukowałaś że jego matka nie miała wspaniałej miłości a tym bardziej że bała się o nią zawalczyć… to jest tak że ludzie przeczytają parę książek o psychologi potem mają mniemanie że są ekspertami i najróżniejsze przypadki uogólniają pod jakiś przykład który akurat by dało się pod niego podciągnąć… to że facet się opiekuje chorą matką to nie znaczy że nie odciął się od pępowiny, a co miał gdzieś wyjechać szukać lepszej pracy żeby dopisać parę linijek do CV i twierdzić że rozwój jest najważniejszy bo trzeba osiągnąć sukces bo życie bez sukcesu to nie… Czytaj więcej »

Emilia
Gość
Emilia

Moim skromnym zdaniem to ty powinieneś pisać i na tym zarabiać. Masz lekkie pióro.
Ale z ta miłością to przesadzasz. Faceci i kobiety nadają na roznych częstotliwościach. Może to jest powodem twoich kłopotów.

Krystyna
Gość
Krystyna

Witam cie WojtkuWczesniej chcialam odpisac tobie ,lecz gdy sie wlasnie rozpisalam (a bardzo tego chcialam )musialam przerwac z powodzenia waznego terminu. Gdy powrocilam do tego komentarze juz odpowiedz byla dla ciebie od Wandy , gdzie bardzo szczegolowo i fachowo przedstawila a właściwie określiła twoja postawę do życia i uczuć z twoja matka.O tym samym chciałam napisać i właściwie Wanda juz mnie wyręczyla jednakże nie czulabym sie wystarczająco dobrze bym kilka słów do tego nie dodała . Czytając to o czym napisales dwukrotnie nawet odkrylam wielki żal twoj własny do tego co obecnie cie otacza . Piszesz ciekawym inteligentnym językiem a… Czytaj więcej »

Krystyna
Gość
Krystyna

To jeszcze pare słów dla ciebie
Byc moze pomocnych
Zycze tego tobie z całego serca <3

Krystyna
Gość
Krystyna

Prowadząc życie bez Boga, narażamy się na poczucie wewnętrznej pustki, zderzamy się z bezsensem i zadajemy sobie mnóstwo pytań, na które nie znajdujemy satysfakcjonujących odpowiedzi.W sercu każdego człowieka jest pustka w kształcie Boga, którą jedynie Bóg może wypełnić przez swojego Syna Jezusa Chrystusa. Ta prawda jest zaczerpnięta z Biblii. Relacja z Bogiem, oparta na miłości, jest konieczna, żeby odnaleźć w życiu upragniony pokój, poczucie bezpieczeństwa, akceptację, spełnienie. Odnowienie naszej relacji z Bogiem jest możliwe tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi.,,Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie głodny; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”Ewangelia Jana rozdział 6… Czytaj więcej »

Czesław
Gość
Czesław

To święta prawda że przebywanie z osobami pozytywnie myślącymi powoduje że sami tak samo postępujemy i myślimy, natomiast przebywanie w obecności narzekaczy, o czym sam się nie jednokrotnie przekonałem, zdołuję każdego,odbierze chęć do działania. Ja takich ludzi nazywam “wampirami energetycznymi” bo wysysają z nas energię i chęć do działania dlatego unikam takich osób jak ognia. A to paliwo zwane życiem wycieka szybciej niż nam się wydaje więc go nie marnujmy. Pozdrawiam Cię Bartku jesteś naprawdę super.

Łukasz
Gość
Łukasz

Nigdy nie bałem się śmierci, nigdy też o niej nie myślalem. Wolałem myśleć: młody jestem, jeszcze mam dużo czasu. Ten czas, który mi pozostał jakoś się dziwnie zawęził gdy na świat przyszła moja córka. Myślę teraz: cholera mam dla kogo żyć, muszę jej tyle rzeczy przekazać, tyle rzeczy chciałbym ją nauczyć, cieszyś się z nią, być na jej weselu, przeżyć razem z nią oby jak najdłużej. Mechanizm był podobny, jak u Ciebie, jak mniemam, wyzwalaczem byly narodziny mojej córki… W każdym razie dziękuję za to, że nie zszedłeś ze sceny, ten wpis jest bardzo pozytywny… bo przypomina, rzecz oczywistą: “zegar… Czytaj więcej »

Mia
Gość
Mia

Bardzo dobry wpis:)
Mój tata zmarł na raka jak miałam 15 lat, więc wiem jak kruche jest życie i że tak naprawdę nie mamy dużo czasu. Wiem, że trzeba korzystać z życia garściami i pokonywać strach, ale mam inny problem. Ciągle żyję ze świadomością że marnuje czas, życie np. jak jestem zmęczona i nie zrobię tego co powinnam. Jak nie zrobię czegoś na 100%, to jestem sfrustrowana. Nie chce mi się gadać z ludźmi, którzy nie mają mi nic do przekazania. Nie wiem jak mam znaleźć złoty środek…

wanda
Gość
wanda

Mia.Ten tekst jest specjalnie dla Ciebie: o nic się zbytnio nie martw -czas nie goi ran, ale….z cierpienia wyrastają brylanty. Teraz masz podwójne serce przeszłaś razem Tatą tą drogę w wieczność. Przez to masz bezcenne doświadczenie umiesz oddzielić- jak ja to nazywam- ziarno do plewy. Znasz cenę życia i smak śmierci. Znasz miłości, która od śmierci jest większa i nie umiera – tylko powiększa serca. Twoje serce już zadowolić się nie chce niczym banalnym – potrzebujesz prawdy – prawdziwej i wiernej miłości- takiej na całe życie i taką znajdziesz- zapewniam Cię o tym- bo wysoko stawiasz sobie poprzeczkę. Z drobną… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Wstrzeliles sie w moje ostatnie przemyslenia, ktore podsumuje dwoma czytatami:

Wszyscy chorujemy na smiertelna choroba zwana zyciem – a wiec zyj tak jakbys mial umrzec jutro a planuj jakbys umrzec niemial ngdy.

Artur
Gość
Artur

Marzenia są i będą zawsze.. Nigdy nie spełnimy naszych wszystkich marzeń. Ciągle coś do zrobienia. Więc o co tu chodzi? By “nastawić” się na super-punktualno-organizacyjno-efektywną maszynę, po której i tak czujemy niedosyt i w dodatku coś nam mówi że to nie to czego szukaliśmy? Albo by “korzystać” z życia, z każdej przeżytej sytuacji w jakiej się jest mówiąc- a co mi tam!! Ukrywając przed SOBĄ ewentualne skutki takich zachowań? Ja myślę że jak człowiek robi COKOLWIEK i się czuje przy robieniu tego “jakoś” dziwnie dobrze to właśnie chodzi o ten MOMENT. I jakoś wszystko staje się tak “elegancko proste”.. Wiem,… Czytaj więcej »

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Bartku, można powiedzieć, że przez kawał życia, wielokrotnie realizowałam Twoją zasadę: “lepiej prosić o przebaczenie niż o pozwolenie” 🙂 Na ogół dobrze na tym wychodzę. I jeszcze zacytuję drugie: “Oczywiście to nie jest tak, że zawsze wszystko idzie jak po maśle. Czasami jakaś decyzja trochę mnie kosztowała i Ciebie też czeka kilka gorzkich lekcji, ale pieniądze mają tę wspaniałą właściwość, że zawsze można odrobić straty.” Tak, na krótko przed emeryturą straciłam spokojną pracę i co? Postarałam się o dotację, założyłam firmę i ryzykuję, już bez pytania ani o pozwolenie, ani o wybaczenie… A o umieraniu myślę często, spokojnie i zgadzam… Czytaj więcej »

Sebastian
Gość
Sebastian

Dzięki za kolejny wpis, który pozwala otrząsnąć się z życiowej rutyny, w którą popadłem. Zawsze będę wiernym fanem Twoich tekstów. Czas leci… a ja jestem coraz bliżej rezygnacji z bycia jedynym pracownikiem swojej firmy. Zbudowałem sobie klatkę z przedsiębiorczej pseudowolności. Nie zniechęcam do prowadzenia własnej firmy – ale sugeruję spojrzeć na to od środka, porozmawiać z innymi przedsiębiorcami i być może spróbować 🙂 Ja po 4 latach budzę się m.in. po takich wpisach i zdaję sobie sprawę, że nie warto za każdą cenę poświęcać dla firmy swoje zdrowie, rodzinę, czas na rozwój i zdrowie psychiczne. Ostatnio wyluzowałem, czuję się lepiej… Czytaj więcej »

Łukasz Beszterda
Gość
Łukasz Beszterda

Fantastyczny artykuł, jeden z najlepszych jakie przeczytałem na Twoim blogu, a śledzę praktycznie wszystko. Daje sporo do myślenia i na pewno polecę go dalej swoim znajomym, jak to zresztą cały czas robię. Nie wiem dlaczego wahałeś się z jego publikacją :). Konkretna i szczera prawda, której większość ludzi stara się nie dostrzegać. A żyć trzeba na 100% realizując się w tym czego pragniemy. Pozdrawiam i życzę Bartku sukcesów!

Tomasz
Gość
Tomasz

To właśnie śmiertelność nadaje życiu sens. Życie toczy się tu i teraz. Zgnuśnienie wywołane tzw “życiem wiecznym” w zamian za zmarnowanie tzw “życia doczesnego” zostawiam idiotom i nieudacznikom. 😉 Niektórzy mówią “Tylko Bóg może mnie osądzić”. Ja idę krok dalej. Nie interesowałem go kiedy w niego wierzyłem, więc nie interesują mnie jego osądy.

Jadwiga
Gość
Jadwiga

Dziękuję!
Nigdy w ten sposób nie myślałam.

Ela
Gość
Ela

Super artykuł – zmotywował mnie do zarezerwowania weekendu w Lisbonie.
Może małe coś ale zawsze dobry początek. Na co czekać w życiu? Czas tyka faktycznie.

Halina
Gość
Halina

Artykuł jest rewelacyjny, świetnie piszesz i czytam z podobnym zainteresowaniem, jak książki Dana Browna.
Kilka lat temu odważyłam się na odmowę żądania, zdawałam sobie sprawę, czym to się skończy, że już wiele spraw nie będzie takie, jak dawniej.
Ta odwaga zaprocentowała korzystnie, przede wszystkim ucięłam kontakt z osobą wiecznie narzekającą, wiecznie nienasyconą i dołującą.
Nie można tkwić w ustalonym przez bliskich rytuale, nie można pozwalać na wykorzystywanie i wysysanie energii, trzeba mieć zdrowy egoizm, to znaczy asertywność.
Dziękuję Bartku, mam nadzieję, że będę miała okazję odwdzięczyć się.

Joanna
Gość
Joanna

Świetny artykuł. Czekałam aż ktoś to wreszcie napisze 🙂
Właściwie to dopóki sobie tego nie uświadomimy to nie zaczniemy żyć… Można w kółko coś planować i odkładać na później i może kiedyś przyjdzie czas na zrealizowanie tego, ale czasem zdarza się jedyna okazja w życiu, której nie wykorzystamy i co wtedy… Siedząc w bujanym fotelu będziemy sobie pluć w brodę 😉
„Lepiej grzeszyć i żałować. Niż żałować, że się nie grzeszyło.”
Pozdrawiam 🙂

Justyna
Gość
Justyna

Dzięki za świetny artykuł! Człowiek potrzebuje czasami takiego kopa, aby móc zacząć działać:) Dzięki Tobie powoli zbieram się na odwagę i będę startować ze swoją firmą:)

Teresa Ewa Leśniak
Gość
Teresa Ewa Leśniak

Bartku, myślenie, że jesteś, czy zaraz będziesz w połowie życia, to gruba przesada. Jak długo będziesz żyć, jakie będzie twoje zdrowie i sprawność, zależy w bardzo dużej mierze od ciebie. Od twojego myślenia i odżywiania. Jeżeli jesteś naprawdę zainteresowany życiem w dobrym zdrowiu i formie, to możesz dać znać.
Wiosennie pozdrawiam:)
Teresa

grudniowy
Gość
grudniowy

bardzo ciekawe… siwadomosc smierci to bardzo potezne narzedzie sam Jobs z niego korzystal 🙂
https://www.youtube.com/wat

Kuba
Gość
Kuba

Polecę teraz truizmem:
Bartek kolejny świetny artykuł. Gratuluje

P.S. Jest taki utwór “Strachy” Te-Tris, fajnie pasuje do twojego tekstu.

Ada
Gość
Ada

W gruncie rzeczy napisałeś “oczywistą oczywistość”.Ja mam tak od dawna , takie myślenie, nazywam to po swojemu że mam “poczucie przemijania”.Ale nawet mysląc w ten sposób zawsze uważałam że mam mnóstwo czasu.Nieprawda.Nikt nie wie ile ma czasu i jeśli nie zrobi się czegoś teraz-tak naprawdę nie zrobi się tego nigdy.Moje zycie zmieniało się powoli, odwlekałam podjęcie decyzji.Teraz wszystko nabiera tempa, dostałam kolejnego energetycznego kopa i nie ukrywam że to pod wpływem twoich tekstów.Powiem jeszcze tyle że fajnie że człowiek ma urodziny.To dobry moment na podsumowanie …życia!Właśnie mając 35 lat zadałam sobie pytanie-co w życiu osiągnęłam?Wyciągnęłam wnioski, poprawiłam się-pracuję nad sobą.To… Czytaj więcej »

Ewela
Gość
Ewela

Bartku, świetnie opisałeś to o czym myślę od pewnego czasu…a mianowicie ,że szkoda życia na tylko i wyłącznie pracę..ja nie chcę żyć tylko po to żeby pracować!! Niestety z nikim bliskim nie mogę się tym podzielić, bo najbliższa mi osoba ciągle mnie dołuje..ale mnie podbudowałeś i w weekend jadę na spotkanie z przyjaciółmi i na pewno coś szalonego wymyślimy.. Pozdrawiam Cię serdecznie

Paweł Zieliński
Gość
Paweł Zieliński

Bardzo przydał mi się ten wpis a raczej jego dawka energii i motywacji 🙂
Zastanawiałem się ostatnio nad wieloma kwestiami i sprawami, które chcę zrealizować tak więc wielkie dzięki 🙂