Jak promować blog? Cz.1

jak promować blog

W zasadzie na temat promowania bloga można napisać książkę, ale w tym artykule (i kilku kolejnych) postaram się dać sporo wskazówek, które moim zdaniem mogą pomóc zarówno tym, którzy blogują już dłuższy czas jak i tym, którzy dopiero zamierzają się za to zabrać.

Oczywiście wpisując w Google hasło: „Jak wypromować blog?” znajdziemy mnóstwo różnych wskazówek na ten temat, ale choć szukałem bardzo wnikliwie, to nie znalazłem ani jednego artykułu, który poruszałby temat na tyle wyczerpująco, żebym mógł do niego odsyłać ludzi, którzy pytają mnie o wszystko co związane z promocją bloga.

Poniżej pięć wskazówek i jeżeli wykorzystasz chociaż część z nich, to w statystykach powinien być zauważalny wyraźny skok w górę.

Oczywiście to nie jest tak, że efekty pojawią się z dnia na dzień, czy po jednym artykule. Blogowanie to coś, co robi się długofalowo.

Nie ma wątpliwości co do tego, że blogowanie to „sport” dla długodystansowców.

Po tym wstępie część osób uświadomiła sobie, że to jednak za trudne, za ciężkie i w ogóle za dużo pracy trzeba w to włożyć. I właśnie dlatego tylko bardzo nieliczna grupa potrafi uczynić z blogowania sposób na życie.

Teraz część dla tych, którym naprawdę zależy, żeby swojego bloga wznieść na zupełnie inny poziom.

1. Twórz dobre treści

Naprawdę przyłóż się do tego, bo im więcej dasz od siebie, tym więcej do Ciebie wróci. To zasada, co do której jestem święcie przekonany.

Jeżeli chcesz pisać artykuły, to stwórz artykuł (lub serię artykułów), które naprawdę będą świetnym przewodnikiem po danym temacie.

Czy długość ma znaczenie?

Niektórzy zarówno polscy jak i zagraniczni blogerzy uważają, że świat skręca w stronę treści tweeterowych i długie artykuły nie mają rację bytu.

I jeżeli mówimy o blogach, które poruszają wszystko co się da: począwszy od tego, co bloger jadł na śniadanie, przez recenzje filmowe i książkowe, a skończywszy na poradach jak opatrzyć kolano po upadku na rolkach, to rzeczywiście trzeba pisać krótko, zwięźle i najlepiej jeszcze dodać kilka zdjęć zdartego kolana.

To są treści lekkie, łatwe, przyjemne i takie w sam raz na przerwę w pracy.

Natomiast jeżeli zamierzasz się w jakimś temacie specjalizować, to dziękuj Bogu za to, że w internecie nie masz żadnych ograniczeń co do długości Twoich materiałów.

Jeżeli Twój czytelnik naprawdę będzie zainteresowany danym tematem, jeżeli to o czym piszesz rozwiązuje problemy, które spędzają mu sen z powiek, to przeczyta wszystko od początku do końca.

Osobiście piszę nieco rzadziej niż jeszcze dwa lata temu, ale artykuły są znacznie dłuższe, bardziej wyczerpujące i zawierają więcej przykładów.

Na początku miałem nieco obaw czy ktokolwiek przez to przebrnie, ale okazuje się, że dobry materiał zawsze znajdzie swoich odbiorców. Oni będą klikać „like”, udostępniać i komentować.

Należy pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej sprawie. Świat się digitalizuje i o ile kiedyś artykuły czytano jedynie przed monitorem komputera, o tyle teraz dzięki tabletom i smartfonom są czytane wszędzie: w autobusie, w kolejce, w metrze czy… w toalecie 🙂

Zatem jeżeli masz coś ważnego do przekazania, to naprawdę nie masz się co przejmować tym, że artykuł powinien mieć maksymalnie tysiąc słów. Spokojnie może mieć nawet dwa czy trzy tysiące.

Świetnym przykładem z polskiej sceny blogosfery jest Michał Szafrański z JakOszczedzacPieniadze.pl.

Michał pisze naprawdę bardzo długie artykuły, ale jak ktoś się zastanawia nad sprawą np. zakupu mieszkania, to przeczyta uważnie wszystko, co Michał na ten temat napisał.

Ten artykuł już ma prawie osiemset słów, a ja jestem dopiero w pierwszym punkcie na 17 planowanych 😀

Cześć osób tylko go przeskanuje, ale Ci, którzy widzą w blogowaniu swoją przyszłość przeczytają go w całości i to zapewne nie jeden raz.

Osobiście staram się tak podchodzić do sprawy, że jak zabieram się za jakiś temat, to moim celem jest stworzenie najlepszego artykułu (lub video) na dany temat jaki można znaleźć w języku polskim. Kilka przykładów:

 

Jak pisać, żeby ludzie chcieli czytać?

Nie wiem czy to zadziała u wszystkich i zastrzegam, że to co zaraz napiszę, to moje osobiste doświadczenia i nie daję gwarancji, że to zadziała zawsze i wszędzie.

Jeżeli piszesz artykuły, to warto zastosować kilka poniższych wskazówek:

• Wymieniaj punkty. Dokładnie takie jak ten. Jeszcze lepiej jak punkt zostanie pogrubiony.

Wynika to z tego, że teksty zawsze są czytane w dwojaki sposób. Jedni przeczytają cały artykuł od początku do końca. Inni go tylko przeskanują i na tej podstawie podejmą decyzję czy warto przeczytać całość.

Dlatego warto dawać wszelkiego rodzaju punkty, wyliczenia i podtytuły. Wszystko po to, żeby po pierwsze: osoba, która tylko przeskanuje tekst też coś z niego wyniosła, a po drugie, żeby jak największy procent stwierdził, że może jednak warto zapoznać się z całością.

Tak, to pogrubienie powyżej nie jest przypadkowe. Osoby, które skanują ten tekst zatrzymają się na tym pogrubieniu i jakaś część z nich przeczyta także to co jest powyżej i poniżej pogrubionego tekstu.

• Pisz krótkie akapity. W szkole uczono nas, że nowy akapit stosujemy wtedy, gdy rozpoczynamy nową myśl.

O ile w druku to rzeczywiście ma sens, o tyle w internecie jest po prostu męczące dla oczu i nie ważne czy tekst jest czytany na monitorze, tablecie czy smartfonie.

W moich tekstach zazwyczaj wygląda to tak, że są trzy, cztery linie tekstu i przerwa. To powoduje, że cały tekst jest łatwiejszy do przeczytania, a skoro już się napracowałem to zależy mi, żeby jak najwięcej osób przeczytało całość mojego małego dzieła 🙂

• Opowiedz historię. To temat rzeka, ale postaram się okazać choćby podstawy.

Ludzki mózg po prostu uwielbia historie. UWIELBIA!

Pamiętam jak mając 8 lat zrobiłem z kolegami coś, co gdyby się wydało, kosztowałoby moich rodziców mnóstwo pieniędzy.

W szkole miało odbyć się szczepienie. jednak my kończyliśmy lekcje o 12:30, a szczepienie było dopiero na 16:00.

Wtedy po lekcjach z kilkoma kolegami poszliśmy do mnie, żeby przeczekać te kilka godzin.

Jako, że mieszkałem na ósmym piętrze, to ktoś wpadł na pomysł, żeby z balkonu rzucać workami z wodą.

Przygotowaliśmy sobie kilka sztuk i celowaliśmy w ludzi, ale niestety żadnemu z nas się nie udało. W końcu nadeszła kolej Pawła, który zamachnął się i rzucił swoją wodną bombę.

Staliśmy przy barierce i patrzeliśmy jak worek spada.

Czas jakby się zatrzymał i worek spadał w zwolnionym tempie. Nagle…

– ok, dokończę innym razem 😀

W każdym razie tak właśnie działają historie.

Jeśli przytoczysz jakieś ciekawe wydarzenie z własnego życia, to przyciągniesz uwagę czytelników.

Ludzie uwielbiają wiedzieć co się dzieje w życiu prywatnym innych. Nie bez powodu takie gazety jak „Fakt” czy „Super Ekspress” są właśnie tymi, które sprzedają największe nakłady.

Nawet w tym artykule we wstępie wspomniałem, że sam kiedyś miałem obawy czy długie artykuły mają sens. Jest to jakiś mały element prywatnego doświadczenia.

Sądzę, że nie bez powodu relacja z Kieratu jest jednym z najczęściej czytanym artykułów na tym blogu. Jest po prostu opisem całkiem ciekawej historii.

Kliknij tutaj i odbierz bezpłatnego ebooka.

2. Bądź gościem na innych blogach

Artykuły gościnne bardzo okazały się bardzo dobrym pomysłem kiedy mój blog jeszcze raczkował.

Nie wiem co się stało, ale dzisiaj w Polsce bardzo rzadko widać, aby ktoś gdzieś pisał gościnne artykuły.

W anglojęzycznej blogosferze ta metoda cały czas jest w użyciu i chyba z powodzeniem, bo inaczej umarłoby to śmiercią naturalną.

Jednak, aby napisać naprawdę dobry gościnny artykuł trzeba nieco więcej wyczucia niż tylko:

„Cześć, masz fajny blog, możesz u siebie wrzucić artykuł mojego autorstwa?”

Niestety takie podejście nie działa, a zdarzało mi się otrzymywać wiadomości napisane właśnie w takim stylu jak powyżej.

Co zatem zrobić, żeby Twój artykuł ukazał się na łamach innego bloga?

• Buduj relacje. Sam zanim poprosiłem kogoś o zamieszczenie mojego artykułu, to trochę posiedziałem na jego blogu.

Zazwyczaj dodawałem blog do Google Readera (z którego zamknięciem nadal ciężko mi się pogodzić. Feedly to jednak nie to samo).

Jak pojawił się artykuł to zapoznawałem się z treścią i dodawałem komentarz. Zwykle dodawałem coś jeszcze od siebie. Czyli jak ktoś opisał „7 sposobów na…” to pojawiałem się ja i dopisywałem jeszcze sposób 8,9 i 10 🙂

W ten sposób wnosiłem jakąś wartość i rozwijałem dyskusję.

Następnie jeszcze kilka razy wracałem do danego artykułu i brałem udział w rozmowach, które wywiązały się pod wpisem.

Dzięki temu jak napisałem po kilku tygodniach maila:

„Cześć, z tej strony Bartek Popiel i od jakiegoś czasu czytam Twój blog”

to nie byłem kimś obcym.

Oni już mnie znali, kojarzyli, wiedzieli co robię i chętnie publikowali artykuły mojego autorstwa.

• Zaproponuj coś unikalnego. Kolejną ważną wskazówką jest podesłanie takiego artykułu, który pasuje do klimatu danego bloga.

Dlatego warto przeczytać wcześniejsze artykuły i komentarze, które są pod nimi właśnie po to, żeby nieco „nasiąknąć” klimatem danego miejsca.

Jednak artykuł poza tym, że musi pasować tematycznie musi być napisany specjalnie pod dany blog.

Kilka razy ktoś napisał do mnie z pytaniem, czy opublikuję jego artykuł u siebie i… podawał mi link.

Tylko po co ja miałem robić przedruk u siebie skoro ta sama treść była już zamieszczona w innym miejscu?

Argument o tym, że moi czytelnicy tego nie znają totalnie do mnie nie przemawia.

Jak piszesz artykuł gościnny, to ma być napisany na wyłączność.

Osobiście tylko raz opublikowałem na swoim blogu artykuł, który wcześniej był zamieszczony gościnnie, ale zrobiłem to tylko dlatego, że tamten blog został zamknięty (swoją drogą pamięta ktoś jeszcze rentier-blog.pl?)

No i oczywiście Twój artykuł musi spełniać wszystkie wytyczne z punktu pierwszego 🙂

• Wyślij wersję html. To była moja tajna broń i przewaga nad wszystkimi innymi osobami, które w kolejce z wpisami gościnnymi ustawiały się do konkretnego autora.

Dlaczego?

Ano dlatego, że zazwyczaj ludzie podsyłają artykuły w Wordzie, albo po prostu wklejają go w treść maila.

Tymczasem wystarczy się chwilę zastanowić i zadać sobie jedno bardzo ważne pytanie:

„Co mogę zrobić, żeby maksymalnie ułatwić opublikowanie mojego tekstu?”

i jednym z pomysłów był artykuł w wersji html.

Co dokładnie trzeba zrobić?

Po pierwsze: napisz bardzo dobry artykuł.

Po drugie: wklej go do swojego wordpressowego edytora (chyba, że artykuł był pisane bezpośrednio w wordpressie, to wtedy sprawa załatwiona).

Po trzecie: zrób wszystkie pogrubienia, cytaty, podtytuły itd.

Po czwarte: przejdź z wersji wizualnej w tekstową.

Tutorial - Edytor wordpress

Po piąte: skopiuj cały kod.

Po szóste: wklej do notatnika i zapisz.

Po siódme: Skontaktuj się z blogerem i w załączniku dodaj wpis, który wystarczy wkleić i opublikować 🙂

Kiedyś wysłałem tak podany artykuł do jednego blogera i miał nieco inne ustawienia, więc tak czy owak musiał zrobić małe poprawki w podpunktach, ale podanie artykułu w taki sposób zrobiło na nim duże wrażenie.

• Zrób stronę powitalną. Generalnie przed wpisami gościnnymi zawsze dodaje się kilka słów o autorze, o jego blogu i o tym co robi.

Podam tu konkretny przykład.

W 2010 roku napisałem na blogu Krzysztofa Lisa artykuł: „Jak napisać ebooka, który będzie bestsellerem?

Na samym początku jest taka notka:

To jest wpis gościnny autorstwa Bartka Popiela. Bartek prowadzi blog BartekPopiel.pl, na którym pisze o produktywności, komunikacji i efektywnej nauce. Jest autorem bestsellera “Zrobię To Dzisiaj!”

Ludzie zazwyczaj są ciekawi kim jest dana osoba i klikną w link prowadzący do bloga.

Problem polega na tym, że jak link będzie prowadził do strony głównej to nie wykorzystasz w pełni potencjału artykułu gościnnego, bo akurat na głównej możesz nie mieć nic, co daną społeczność zainteresuje.

Dlatego za każdym razem jak publikowałem wpis gościnny tworzyłem osobną stronę powitalną.

Na stronie powitalnej publikowałem w zasadzie zawsze to samo, tylko niektóre elementy się zmieniały:

a) Witaj czytelniku NazwaBloga.pl!

b) Krótko o mnie + zdjęcie

c) Trafiłeś do mnie bo…

d) Ten blog jest o…

e) Zapisz się na newsletter

f) Lista najlepszych artykułów

• Nie uderzaj zbyt wysoko. Uważam, że trzeba być ambitnym jednak przy publikacji wpisów gościnnych nie uderzaj od razu do ludzi, którzy są na absolutnym topie. A przynajmniej nie od razu.

Generalnie znacznie łatwiej dostać się na łamy bloga kogoś, kto jest o schodek czy dwa wyżej niż Ty.

Prawda jest taka, że im większa popularność ma blog, tym ostrożniej dobiera się wszelkie oferty współpracy.

 

3. Komentuj na innych blogach

Oczywiście nie chodzi o to, żeby pod każdym artykułem pojawić się z „Dobry artykuł :-)”. Naprawdę warto się trochę wysilić, ale jak nie masz nic do powiedzenia w temacie, to dobre i to.

Tak naprawdę dla blogera ważny jest każdy komentarz, każde docenienie i zaznaczenie swojej obecności.

Dzisiaj zamiast choćby prostej pochwały ludzie klikają „Like”, więc jak klikniesz i jeszcze wysilisz się na te kilka słów, to może być zaczątek dobrej relacji.

Aby zwiększyć ruch na swoim blogu poprzez komentowanie u innych sugeruję wziąć sobie do serca poniższe wskazówki:

• Chcesz skrytykować? Napisz to w mailu. Osobiście nie mam z tym żadnego problemu i na łamach tego bloga wielokrotnie toczyły się ciekawe dyskusje.

Niemniej może to wyglądać dziwnie, że ktoś wytyka błędy, dyskredytuje itd. a kiedy potrzebuje pomocy, to zwraca się do osoby, którą chciał ośmieszyć.

Czasami to jest takie „niby w żartach” na zasadzie: „Nie chcę się czepiać, robisz dobrą robotę, ale…” no i się zaczyna wyliczanka.

Później są tłumaczenia: „źle to odebrałeś, bo ja nie chciałem Ci dowalić, tylko wyrazić swoje zdziwienie”.

Nie pal mostów, a zwłaszcza publicznie.

Jeśli masz komuś zwrócić uwagę, to skorzystaj z maila, albo z prywatnej wiadomości na Facebooku. Publiczna dyskredytacja naprawdę nikomu nie służy.

Gdzieś kiedyś przeczytałem, żeby w dyskusjach internetowych nigdy nie pisać czegoś, czego nie miałoby się odwagi powiedzieć stojąc z rozmówcą twarzą w twarz. Podpisuję się pod tym rękami i nogami 🙂

Osobiście traktuję ten blog jak swój dom. Chcę się czuć w tym miejscu dobrze i jeżeli ktoś krytykuje bez opamiętania mnie lub innych komentujących, to takie komentarze są usuwane.

Na całe szczęście takie sytuacje zdarzają się bardzo, bardzo rzadko i tak naprawdę jestem niezwykle dumny z poziomu komentarzy zarówno tutaj na blogu jak i na fanpage.

• Uzupełnij treść. Już o tym wspomniałem wcześniej, więc bardzo krótko jeszcze raz. Jak bloger napisał artykuł: „7 sposobów na wczesne wstawanie”, a Ty znasz jeszcze jakieś inne ciekawe sposoby, albo masz własne przemyślenia na ten temat, to bądź jako ten, który zamiast jadu wnosi coś wartościowego.

• Działaj szybko. Jak napiszesz komentarz miesiąc po ukazaniu się artykułu, to nikt poza autorem bloga tego nie przeczyta. Dlatego warto mieć rękę na pulsie i reagować tak szybko jak to możliwe.

Zrób listę 10 najlepszych blogów, których czytelnicy mogą być też Twoimi czytelnikami.

Następnie zasubskrybuj je do feedly.com, albo ustaw na Facebooku, żeby przychodziły Ci wszystkie powiadomienia.

Tutorial Facebook powiadomienia

Na blogach, które mają w komenarzach Disqusa nie ma aż tak wielkiego znaczenia czy będziesz w pierwszej piątce komentujących, czy dopiero trzydziesty ponieważ czytelnicy jednym kliknięciem mogą filtrować komentarze wedle własnego uznania.

disqus tutorial kometarze

 

• Podpisuj się imieniem i nazwiskiem. I tylko tym. Nikt, ale to nikt nie lubi jak ktoś próbuje się wybić wchodząc na Twoje plecy.

Dlatego nigdy nie podpisuj się na zasadzie: „Stefan z bloga JestemSpamerem.pl”. Używanie nazwy samego bloga tym bardziej nie wchodzi w grę.

Zawsze podpisuj się tylko imieniem i nazwiskiem. Jak będziesz pisał mądre i pomocne komentarze, to ludzie sami znajdą Twój blog. To jest zdanie, które nic nie wnosi do tekstu, ale tak jak ostatnio po cichu informuję, że na końcu jest taka mała kreska. Jak w nią klikniesz, to znajdziesz dodatkową soczystą treść dostępną tylko dla uważnych czytelników. Podsumowuję tam ostatni miesiąc, pokazuję wyniki, omawiam krótko swoje porażki, plany i projekty. Wracamy do głównego wątku.

 

4. Bądź na forach branżowych

Pisząc te słowa uświadomiłem sobie, że w zasadzie dzisiaj nie uczestniczę w dyskusjach na żadnym forum. Swego czasu było kilka ciekawych for na temat rozwoju osobistego, były też mocne grupy na Goldenline.pl, ale prawdopodobnie nie wytrzymały wpływu Facebooka.

Natomiast nadal bardzo mocno trzymają się fora samochodowe, fotograficzne, specjalistyczne czy parentingowe.

O dziwo całkiem nieźle (pomimo tragicznego wyglądu) mają się fora zintegrowane z gazeta.pl.

Na takim forum można bardzo szybko zaistnieć i pozyskać czytelników na swój blog z prostego powodu – tam są Twoi czytelnicy.

Tak jak i wcześniej tak i udzielanie się na forach ma swoje zasady.

• Daj się poznać jako osoba od zadań specjalnych. Gdy ktoś zadaje jakieś pytanie, a Ty nie znasz na nie odpowiedzi, to możesz skorzystać z Google.

Powiedzmy, że na jakimś forum dla rodziców padnie pytanie:

„Moje dziecko bije w przedszkolu inne dzieci – co mam zrobić?”.

Wpisz w wyszukiwarkę „agresja u dzieci”, „przedszkolak bije inne dzieci” itp. i na tej podstawie daj coś co może pomóc.

Jeżeli znajdziesz wyczerpujący artykuł lub video na dany temat, to po prostu podaj link.

• Blog w stopce. Na niektórych forach od samego początku możesz podać adres swojej strony w stopce, ale nawet jeśli jest taka opcja, to nie polecam korzystania z tego od pierwszego wpisu.

Jak nagle zaczniesz się masowo udzielać i ludzie zobaczą, że prowadzisz blog, to od razu wyczują, że chcesz przeciągnąć część publiczności do siebie.

Dlatego zadziałaj bardziej strategicznie. Pierwsze 20-30 wpisów daj bez jakiejkolwiek wzmianki o blogu. Wtedy wzbudzisz znacznie większe zaufanie wśród forumowiczów.

Dopiero po miesiącu dodaj w profilu osobistym i w stopce adres do bloga i nadal się udzielaj.

Jeśli oni Cię polubili i rzeczywiście wnosisz tam wartość, to nawet moderatorzy przymkną oko na Twój link z prostego powodu – tworzysz coś czego każda społeczność potrzebuje, czyli treść 🙂

• NIE kieruj do siebie. Bardzo szybko możesz podpaść zarówno moderatorom jak i forumowiczom odpowiadając w taki sposób:

„Dobre pytanie. Akurat tak się składa, że kiedyś napisałem na ten temat artykuł: http://jestemSpamerem.pl/ale-mysle-ze-nikt-tego-nie-zauwazy/”

Nawet jeśli masz artykuł dokładnie odpowiadający na pytanie, to zwyczajnie go skopiuj i wklej do dyskusji. Nie dopisuj, że „więcej na blogu” ani nic takiego.

Sam bardzo alergicznie reaguję jak ktoś próbuje się wylansować w ten sposób w komentarzach na tym blogu.

Naprawdę nie traktuj ludzi jak debili. Jak będziesz wnosił wartościowe i pomocne treści, to klikną w link w stopce, albo zgłębią Twój profil.

 

5. Pokaż się!

Chcesz by na Twoim blogu było więcej czytelników, więcej komentarzy, lajków i udostępnień?

Pokaż się!

Czy tego chcesz czy nie blog wymaga pewnego uzewnętrznienia się. Nie wierzysz? To wypisz sobie 3-5 blogów, na które lubisz zaglądać.

Teraz druga część zabawy: czy wiesz jak wyglądają ich autorzy? Na 99% odpowiedź na to pytanie jest twierdząca.

Jak ktoś wchodzi na ten blog, to od razu widać kto jest jego autorem 😀 Jeżeli znasz mnie także z materiałów wideo, to wiesz jaki mam głos, jak się zachowuję itd.

Tak samo u Michała Szafrańskiego, którego już wcześniej wspomniałem, u Michała Kędziory, który pisze genialnie i rzeczowo o modzie męskiej, oraz u Tomasza Milera – krawca, który nie tylko szyje ubrania, ale też robi sobie w nich zdjęcia.

Ludzie chcą mieć kontakt z ludźmi i z ludźmi chcą robić interesy.

Dlatego firma Apple jako frontmena miała Stevea Jobsa.

Z tego samego powodu na froncie Virgin Group stoi Richard Branson (zresztą jego fanpage ma kilka razy więcej fanów niż fanpage firmowy).

Dlatego Microsoft nadal jest mocno kojarzony z Billem Gatsem. Teraz nie wiem kto tą firmą zarządza.

Nie mam też pojęcia, kto stoi na czele Samsunga, Sony czy Logitecha i czasami wybieram ich produkty, ale nie jestem lojalny w stosunku do żadnej z tych firm.

Warto się pokazać bez względu na to czy chcesz prowadzić blog, czy sklep internetowy.

Kiedy masz z ludźmi zbudowane relacje przestaje mieć znaczenie, że Twoje produkty i usługi są droższe niż u konkurencji.

To, że Ciebie będzie widać, to Twoja ogromna przewaga nad konkurencją i od tego zacząłbym wdrażanie zmian bez względu na to czy jest to blog, sklep internetowy, czy stacjonarny.

Przykładowo mam znajomego, który prowadzi sklep internetowy z akcesoriami dla biegaczy.

Po wejściu na stronę główną widać, kto za tym stoi. Grzesiek sam jest biegaczem, ludzie go znają, kojarzą i polecają dalej.

Grzegorz Łuczko Strona Główna

Zanim napisałem ten artykuł zadałem na Facebooku pytanie o to z jakimi problemami odnośnie blogowania mierzą się moi czytelnicy. Poprosiłem też o podanie linków.

Po przyjrzeniu się tym blogom w zdecydowanej większości:

• Blogi nie są prowadzone regularnie. Jeden wpis na miesiąc czy dwa to stanowczo, ale to stanowczo za mało.

• Jakość artykułów pozostawia wiele do życzenia. Jako czytelnik po prostu nie czuję, że ktoś włożył w to czas i energię. Nie widać w tym pasji, a raczej miałem wrażenie, że treść jest robiona „na kolanie”.

• Nie widać kto jest autorem! Nie ma zdjęć, video ani nic takiego. Blogowi po prostu brakuje osobowości.

Mam dwie klientki, które od jakiegoś czasu postanowiły zacząć zarabiać na swojej pasji jaką jest rękodzieło.

 

Magda z HarmonyDesign.pl robi rewelacyjne kartki, lalki, pudełka i inne tego typu rzeczy. Jesteśmy po wymianie kilku maili i teraz po wejściu na stronę od razu widać Magdę.

Z kolei Asia z WrzosowaPolana.pl robi biżuterię, szkatułki i inne tego typu różności. Asia już wie, że tu przydałaby się mocna praca nad wyglądem sklepu bo na tym ciężko się odnaleźć, a dzięki choćby takim narzędziom jak Shoplo można w miarę szybko stworzyć sklep, który będzie wyglądał zjawiskowo.

Zauważ, że zarówno Kasia, Magda jak i Asia fotografują jedynie swoje prace i odwiedzane miejsca, ale ich na zdjęciach nie ma!

Osobiście sugerowałbym robić także zdjęcia ze swoimi pracami w rękach, zdjęcia podczas wycinania, klejenia, szydełkowania, zdjęcia z kucharzami, kelnerami i podczas jedzenia.

Niech czytelnik lub klient was zobaczy, polubi i poczuje ile wkładacie w to serca i pracy 🙂

Ta sama rada dotyczy wszelkich blogów kulinarnych, na których pokazane są jedynie zdjęcia dań, a niema nikogo, kto by się tym zajadał.

Porównajmy dwa zdjęcia. Jedno pochodzi z bloga Asi a drugie jest moje. Na pierwszym widzimy tylko rozłożone ubranko, na drugim jest moja córcia, której Asia sprezentowała ten komplet 🙂

Zdjęcie nr 1

Ubranka Dziecięce Komplet

 

Zdjęcie nr 2

Ubranka Dziecięce Komplet Anastazja

Pokazanie samego produktu jeszcze nie działa na wyobraźnię tak, jak wtedy gdy widać dany produkt „w działaniu”.

Zachęcam przyjrzeć się jak siebie pokazują:

W tej części to tyle. Link do drugiej części znajdziesz pod koniec wpisu.

Pozdrawiam i życzę determinacji we wdrażaniu powyższych wskazówek.

I tak wiem, że zrobi to tylko mały procent wszystkich czytających i to mnie najbardziej boli.

Pozostałym nie będzie się chciało i później będą mówić o tych, którym jednak się chciało, że…po prostu mieli szczęście 😀

Zapraszam do rozmowy w komentarzach 🙂

KLIKNIJ TUTAJ i przeczytaj drugą część artykułu.

_
Jak promować blog? Cz.1
4.64 (92.88%) 205 votes